Oct 22, 2018 Last Updated 9:06 PM, Oct 16, 2018

Adam Witold Wysocki nie żyje

Płaczmy, płaczmy, płaczmy lecz nie traćmy nadziei. Wolnomularstwo Polskie, a sz...

O masonerii we Wrocławiu

Zapraszamy na spotkanie z wolnomularzem, członkiem jednej z polskich lóż...

Kartka z kalendarza – Mały ksi…

75 lat temu, 6 kwietnia 1943 r., nakładem nowojorskiego wydawnictwa Reynal &...

Granice mojego człowieczeństwa

Zapraszamy do lektury deski, która wygłoszona została przez siostrę Natalię z loży „Gwiazda Morza”, działającej pod auspicjami Wielkiego Wschodu Rzeczypospolitej Polskiej. Zamieszczony poniżej tekst wolnomularskiego referatu wywołał na niedawnych pracach gdańskiego warsztatu wyjątkowo ożywioną i długą dyskusję. Mamy nadzieję, że skłoni do refleksji również naszych czytelników.


Człowiek składa się z:

1. Ciała

2. Duszy

3. Rozumu

4. Emocji

5. Serca

6. Etyki / moralności

7. Ludzi wokół / relacji z nimi

8. ...


Wystarczy?

Zapewne nie. Każdy dopisze swój ciąg dalszy…

Co konstytuuje mnie jako człowieka?

Co określa, że jestem człowiekiem? Wygląd? Zachowanie? Zasady moralne?

Gdzie zaczyna się, a gdzie kończy moje człowieczeństwo?

Czy jako człowiek jestem zobligowana do określonego działania / bycia?

Czy możliwe jest (będąc skonstruowanym jak człowiek) nie być człowiekiem?

Człowiek jaki jest każdy widzi, składa się przede wszystkim z powłoki zewnętrznej. Z ciała. Ładnego, brzydkiego, rzecz względna. Ale to właśnie ona odróżnia nas od zwierząt. Prawda? Mylę się? Nie wystarczy? Nie mam merdającego ogonka, spiczastych uszu z frędzelkami na końcach, czy dwumetrowej szyi. Czy to wystarczy, aby odróżnić mnie od zwierzęcia?


A może bliżej mi do maszyny? Jeśli mam wymieniony staw biodrowy, albo oko, albo mam protezy rąk czy nóg, albo idźmy jeszcze dalej – poruszam się dzięki wózkowi, czy porozumiewam się ze światem dzięki urządzeniom elektronicznym… to jestem w części maszyną? Czy może niedługo, by udoskonalić mnie jako człowieka, poprzykręcają mi w mózgu śrubki, powymieniają neurony na bardziej niezawodne i poddające się kontroli procesory? Będę bardziej maszyną, czy doskonalszym człowiekiem? Jeśli buntujesz się wskutek tych pytań (bo przecież człowiek to nie maszyna, człowiek to coś więcej niż podzespoły itd. itp.), to dlaczego dążymy w tym kierunku wszelkimi siłami? Udoskonalamy człowieka jako machinę, zaczynając od jego poszczególnych części, a kończąc na sterowaniu umysłem. Do czego chcemy się porównywać? Człowiek robot, to człowiek lepszy, czy już nie człowiek?


Dalej idąc - tyle walki o to kiedy zaczyna się człowiek... czy od zapłodnionego jajeczka w macicy kobiety, czy od momentu pierwszego bicia serca, czy od chwili kiedy zaczyna myśleć, czy od chwili narodzin. Czy może zamrożony zarodek jest człowiekiem czy tylko umownym człowiekiem, jego zapowiedzią. To znaczy że wyróżnia się już cechami człowieka, a nie jeszcze człowieczeństwa? Naprawdę muszę to rozdzielić??? A gdzie kończy się bycie człowiekiem. W chwili śmierci mózgu, choroby umysłowej, kiedy staję się roślinką, czy w chwili kiedy ustaje akcja serca?


Czy nauka wyznacza granice człowieka? Zaczyna go niemal programować, często udoskonalać. Medycyna się do tego również w znacznym stopniu przykłada, i nie mam tylko na myśli medycyny estetycznej.


Powiesz – o byciu człowiekiem nie świadczy jego ciało. Dobrze, to idźmy dalej jeśli sobie tego życzysz...


Dusza... co to jest dusza? To coś co mają tylko ludzie? Zwierzęta jej nie mają? No dobrze, maszyny mogą jej nie mieć, ale zwierzęta? Jesteś pewien? Będąc osobą adogmatyczną nie pokuszę się o uzasadnianie tez kościoła o istnieniu duszy i ducha. Nie widzę jednak innego uzasadnienia istnienia duszy niż religijne... Dobrze, w takim razie dusza może być wyznacznikiem mojego człowieczeństwa... jeśli jestem osobą wierzącą (i to w dogmaty, które akurat tę duszę uznają).


Rozum, o tak, rozum może być wyznacznikiem bycia człowiekiem. Tyle tylko, że istotami rozumnymi są również zwierzęta (czasami się nawet zastanawiam czy nie bardziej rozumnymi niż tzw. ludzie). Mało tego, choć jeszcze wydaje mi się to pieśń przyszłości, ale i maszyny są bardziej rozumne niż ludzie. Nie wiem dokąd nas to doprowadzi, ale przecież bardzo pragniemy stworzyć postać człekopodobną, która będzie miała wysoki iloraz inteligencji. Po co? Czy naprawdę uważamy, ze jesteśmy niezwyciężonym gatunkiem, na tyle doskonałym, aby powołać do życia sztuczną inteligencję? Ale przecież to już było! Najbardziej spektakularne ożywienie postaci stworzonej przez człowieka, to nadanie imię Golemowi – postaci z gliny, czy powołanie do życia specyficznego stwora przez doktora Wiktora Frankensteina. Jestem nawet w stanie przypuszczać (chociaż totalnie się na tym nie znam), że stworzone przez nas, ludzi, maszyny będą w stanie same rozwijać swoją inteligencję na tyle doskonale, że przestaniemy nad tym panować...

Czy tylko myśląca trzcina wyznacza na ile jestem człowiekiem? Nie, nie wydaje mi się, aby rozum był wyznacznikiem mojego człowieczeństwa. Według mnie takie podejście do zagadnienia jest bardzo ulotne i płynne.


To może zastanówmy się w takim razie nad emocjami. W Loży stając „do porządku” powtarzamy: odcinasz rozum od emocji... To znaczy od czego? Emocje są jedynie domeną człowieka? To co powiedzieć o niezwykle cieszącym się (i wyrażającym to poprzez merdanie ogonem) psie po powrocie swojego Pana do domu, lub o innych oznakach radości lub smutku u zwierząt? To nie są emocje. No dobrze, inne emocje, ale jednak emocje. Fakt, mamy większy wachlarz emocji i mamy możliwość zaprezentowania ich w bardziej zrozumiały sposób, ale nadal to są takie same, lub podobne emocje. Szukam wyznacznika, który powie mi jednoznacznie co świadczy o tym, że jestem człowiekiem.

Tak, argumenty twarde skończyły mi się. Pozostały te mniej dookreślone, które wydaje mi się najbardziej mówią gdzie zaczyna, a gdzie kończy moje człowieczeństwo...


Czucie. Odczuwanie. Współodczuwanie. Moje uczucia (te dobre i te złe), poczucie wspólnoty, wzmocnione bicie serca na widok bliskiej mi osoby, empatia, nienawiść, zrozumienie... Tak, wydawać by się mogło, że właśnie to jest obszar, nad którym można by się zastanowić, gdy mówimy o człowieku. Ja człowiek, to brzmi dumnie. Czym jesteś? Kim jesteś? Czy posiadasz kręgosłup moralny, na którym opierasz swoje decyzje i czyny? Człowiek zastanawia się nad wyborami, poddaje je opiniom, dylematom, ocenom. W wyniku doświadczeń swoich i innych, w wyniku skojarzeń, w wyniku intuicji i wartości, którym jest mniej lub bardziej wierny... podejmuje takie a nie inne decyzje. Podświadomie kierujemy się zasadami wpojonymi, nabytymi, wypracowanymi. Czy świadomość i uczucia w takim razie świadczą o tym, że jestem człowiekiem?


Niejednoznaczne myślenie jest cechą człowieka. Krzesło może być meblem do siedzenia, albo rekwizytem na scenie teatralnej, wsuwka może służyć jako ozdoba do włosów, ale i jako wytrych do zamka, czy najbardziej powszechny przykład noża, który może służyć do krojenia chleba, ale i do zabijania. Jesteśmy uwikłani w zależności, które musimy rozpatrywać zarówno rozumem, jak i sercem, wiedzą i doświadczeniem. Moje morale mnie wyróżnia, bo jest systemem, który jest zależny nie tylko od biologii, lecz także, a często nawet – przede wszystkim, od kręgu kulturowego, w którym żyję, od bożka, w którego wierzę, od ludzi, z którymi się spotykam (i zapewne od wielu innych elementów, jak sztuka, nauka, język itd., itp.). Czyli świadomie podejmuję decyzje, jestem zbudowana z elementów zewnętrznych, jestem uwarunkowana.


Uwarunkowana ludźmi wokół i moimi z nimi relacjami. Budowanie więzi opartych nie na warunkach biologicznych, nie na instynkcie przetrwania, nie jedynie potrzebą fizyczną, jest według mnie wyznacznikiem człowieka. Relacje międzyludzkie są często wielopłaszczyznowe, wielowątkowe, nie rzadko skomplikowane. Ale w nich zawarta jest i nasza potrzeba bliskości, zrozumienia, akceptacji; i fizycznego spełnienia; ale także mamy dzięki nim możliwość uzewnętrzniania emocji, dzięki nim budujemy emocje; jak również dzięki relacjom międzyludzkim jesteśmy w stanie się rozwijać i tworzyć nowe rzeczy, wspólnie, razem; relacje te w końcu kształtują nas jako ludzi – od przyjaciela dostaniemy po nosie, gdy popełnimy błąd (bo w końcu na kogo mamy liczyć jak nie na niego ;-) ), od wroga dostaniemy (choć zapewne będzie tego nie świadom) nauczkę, z której miejmy nadzieję wyciągniemy wnioski, od kolegi w pracy otrzymamy wsparcie, gdy zbliża się deadline, a od Pani w sklepie uśmiech przy kupnie chleba rano. To wszystko nas uczy bycia między ludźmi, to nas buduje, to nas wyróżnia.


Wrócę do pytania: co świadczy o tym, że jestem człowiekiem? Czy może... gdzie zaczyna, a gdzie kończy moje człowieczeństwo? Czy to człowiek ustala granice? Czy granice ustalają człowieka? Naukowcy, media, przyjaciele... kto określa, ze jestem takim to a takim człowiekiem, dobrym, złym, jakim człowiekiem. Ja sama?


A człowiek niepełnosprawny, umysłowo niepełnosprawny? Jest bardziej człowiekiem? Czy może nie koniecznie. Bo przecież często nie posiada wystarczającej wiedzy, nie kieruje się świadomie prawami moralnymi, nie rzadko jest uzależniony od innych. To już nie jest człowiekiem, w pełnym tego słowa znaczeniu?


Dla mnie samej o mnie jako o człowieku świadczy to jak traktuję drugiego człowieka, jak silne są relacje, które są odbiciem tego, jak bardzo dostrzegamy swoje prawdziwe wartości. Słyszenie a nie tylko słuchanie, widzenie a nie tylko patrzenie, czucie a nie tylko dotykanie. Wszystko inne jest tylko cieniem tego co ważne.

Każdy powinien zadać sobie pytanie indywidualnie: ile jestem człowiekiem.

1 komentarz

  • Link do komentarza Izis Iusta Izis Iusta czwartek, 29 marzec 2018 09:49

    Temat fascynujący! Ja odróżniam człowieka od jego cechy jaką bywa człowieczeństwo. Moim zdaniem, człowieka wyróżnia spośród innych istot żywych świadomość i zdolność do refleksji /ewolucja gatunków/. I w tym rozumieniu człowiek dobry, czy zły, bardziej lub mniej rozwinięty należy w równym stopniu do gatunku homo sapiens. Człowieczeństwo natomiast jest oceną etyczną, która związana jest z rozwojem humanizmu i dlatego jest stopniowalne więcej..., lub mniej...Cechami konstytutywnymi człowieczeństwa są, pośród innych, przede wszystkim, empatia, poświęcenie, bezinteresowna pomoc. Człowieczeństwo jest postawą i odnosi się nie tylko do relacji z innymi ludźmi ale też do natury, do postawy bycia we Wszechświecie!

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii

Masońska symbolika dla laika

13 Lis 2015 Symbolika