Jun 24, 2018 Last Updated 6:39 PM, Apr 13, 2018

O masonerii we Wrocławiu

Zapraszamy na spotkanie z wolnomularzem, członkiem jednej z polskich lóż...

Kartka z kalendarza – Mały ksi…

75 lat temu, 6 kwietnia 1943 r., nakładem nowojorskiego wydawnictwa Reynal &...

Zapraszamy na wykład w Dąbrowi…

Wszystkich interesujących się Sztuką Królewską zapraszamy 12 kwietnia 201...

Słońce - na pierwszy dzień wiosny 2018

Tym razem proponujemy naszym Czytelnikom deskę, czyli wolnomularski referat, odczytaną w Loży „Kultura” na Wschodzie Warszawy z okazji przesilenia zimowego. Ponieważ mamy dziś pierwszy dzień tegorocznej wiosny, toteż „słoneczna” tematyka wydaje się być warta przypomnienia, choć tu ujęta została w kontekście świątecznym. Oto deska.


Słońce to w sumie nic nadzwyczajnego, gdy porównamy je do podobnych obiektów, czyli innych gwiazd w znanym nam Wszechświecie. Ot gorąca plazma, powstała 4,5 miliarda lat temu w wyniku kolapsu grawitacyjnego, czyli zapadnięcia się w siebie, któremu uległ jeden z szybujących w tej okolicy obłok gazów. Trzy czwarte masy Słońca stanowi wodór, resztę hel i 2% innych pierwiastków. Wszystko to utrzymuje się w niemal doskonale kulistym kształcie dzięki siłom powszechnego ciążenia oraz pola magnetycznego. Nie tylko ten kształt robi wrażenie, bowiem średnica Słońca jest 109 razy większa od Ziemi, masą zaś przewyższa ono naszą planetę ponad 330 tysięcy razy. Patrząc na ogromny wobec rozmiarów Ziemi obiekt pamiętajmy jednak, że w astronomicznej systematyce Słońce jest karłem. Mimo to dla rozmaitych form życia zamieszkujących „błękitną planetę” karzeł ten ma ogromne znaczenie, zapewnia wszak ich istnienie.

Bez wątpienia dlatego właśnie, doceniając światło i ciepło którymi Słońce nas darzy, ludzie od pradziejów zwracali nań szczególną uwagę, a nawet otaczali boską czcią. Gdybyż wiedzieli, że ta życiodajna energia bierze się z najpopularniejszej we Wszechświecie fuzji jądrowej, zamiany wodoru na hel, w tym przypadku z zawrotnym tempem około 620. mln ton wodoru na sekundę. Choć współczesna wiedza o centralnym obiekcie naszego układu znacznie przewyższa wyobrażenia jego starożytnych czcicieli, to Słońce wciąż zajmuje w naszej świadomości szczególne miejsce, a jego znaczenie wykracza poza źródło niezbędnych nam do istnienia czynników: światła i ciepła.


Argumentów na dowiedzenie tej tezy wcale nie musimy szukać daleko. Jest bowiem Słońce ważnym symbolem w Wolnomularstwie. Wchodząc do Loży od razu dostrzegamy charakterystyczny kolisty znak z kreskami lub promieniami symetrycznie zlokalizowanymi na jego obwodzie. Usytuowany po prawej stronie Delty Promienistej na Wschodzie Świątyni, wraz z Deltą właśnie i jeszcze ze znakiem Księżyca należy do symboli najsilniej wyeksponowanych w miejscu masońskich prac. Jest dla nas jednym z trzech małych świateł loży, symbolizuje rozum, intelekt, rozsądek oraz światło. Z pozornym ruchem Słońca po ekliptyce ściśle związane są symboliczne strony i wymiary Świątyni, tj. wschód, południe, zachód oraz północ, a także zenit i nadir. Słońce stanowi też istotny element czasu rytualnego, jego położenie w zenicie - czyli południe - symbolicznie wyznacza rozpoczęcie prac, zaś zniknięcie za horyzontem - czyli zachód – jest porą ich zamknięcia.


Astronomia, symbolika wolnomularska, a co to wszystko wspólnego ma z zapowiedzianymi we wstępie świętami przypadającymi na czas zimowego przesilenia? Wbrew pozorom Słońce na różne sposoby łączy te i inne sfery kultury ludzkiej od pradziejów po dzień dzisiejszy. Weźmy choćby religie politeistyczne, w których ta uosabiana pod rozmaitymi postaciami gwiazda była czczona, a nierzadko stanowiła centralny obiekt kultów. Tytułem przypomnienia wymienić można więc sumeryjskiego boga Utu, babilońskiego Szamasza, greckiego Heliosa, rzymskiego Sola, czy egipskiego Re. By nie mnożyć nazw dodajmy tylko, że ich odpowiednicy znani są z religii Indii, Chin, Majów, Azteków oraz Inków. Co ciekawe, bodaj za jednym wyjątkiem hetyckiej Ariniti, wszystkie one jednoznacznie określając płeć owych bogów sygnalizują siłę, aktywność, ekstrawersję. Najistotniejsze jest jednak to, że kulty solarne nadawały bogom tym funkcje łączące dbałość o wegetację i płodność ze strzeżeniem ładu kosmicznego oraz społecznego. Tu moglibyśmy wrócić do wolnomularskiej symboliki, bez trudu wykazując jej uniwersalne, ponadczasowe związki z wymową owych pradawnych znaczeń.

Idźmy jednak dalej. Czy dziwić może znacząca obecność śladów solarnych kultów we współczesnych świętach, skoro cywilizacja nasza wyrosła na fundamentach kultury greckiej i rzymskiej, a także nie bez wpływów innych wyżej wymienionych? Bardziej zaskakuje jak wiele z nich zachowało się w obrzędach obecnie najpopularniejszych, obchodzonych przez większość wyznawców różnych religii, a nawet część ateistów oraz agnostyków. Przesilenie zimowe, to czas chrześcijańskiego Bożego Narodzenia. W tym samym terminie starożytni Rzymianie świętowali Dies Natalis Solis Invicti. Od 25 dnia miesiąca kislewa Żydzi obchodzą Chanuka, święto upamiętniające oczyszczenie Świątyni Jerozolimskiej z obcych bóstw po pokonaniu Seleucydów przez Judę Machabeusza. Znamienne jest, choć źródło Chanuki jest tak odmienne od innych związanych z przesileniem zimowym świąt, że główny jego obrzęd polega na zapalaniu w kolejnych dniach świateł lampki chanukowej. Mamy tu więc do czynienia z kolejnym symbolicznym wyrażeniem czci dla tego, co utożsamia przesilenie zimowe: zwycięstwa dobra nad złem, światła nad ciemnością.


W przypadku żydowskiej Chanuki wybór czasu związany jest z wydarzeniem historycznym, jednakże wymowa obchodów wpisuje się w tę samą ideę, która kierowała cesarzem Aurelianem ustanawiającym Sol Invictus, czy też naszymi prapradziadami. Otóż bowiem Słowianie mieli swoje Święto Godowe, zwane też Szczodrymi Godami. Odbywało się ono właśnie w tej samej porze, kiedy zaczynało ubywać nocy, a przybywało dnia. Obchody rozpoczynał Szczodry Wieczór, bezpośrednio poprzedzający przesilenie. Wśród praktykowanych wówczas obrzędów było m. in. chowanie siana pod obrus i obdarowywanie dzieci upominkami. Świętu temu towarzyszyły też radosne śpiewy zwane... kolędami, a także szczególne akcentowanie pamięci o przodkach, co później znalazło wyraz w dodatkowym nakryciu dla nieobecnego uczestnika wigilijnej wieczerzy. Innym, kultywowanym wśród Słowian na Śląsku zwyczajem było stawianie w kącie izby snopa zboża, ozdabianego suszonymi owocami i orzechami, który później zastąpiła pochodząca z tradycji germańskich choinka.

Przykłady te, ledwie tu zaakcentowane, pokazują jak ogromna siła tkwi w prawach przyrody. Skłaniały one i nadal skłaniają ludzi do refleksji i do wspólnego dzielenia się radością ze sprzyjających egzystencji przemian. Wreszcie też, niejako ponad podziałami, do umiejscawiania ważnych dla religijnych wierzeń świąt w tych bodaj najsilniej przepełnionych symboliką dniach. Oznacza to ni mniej nie więcej, jak tylko wspólną nam ludziom, niezależnie od poglądów, skłonność do dobra, pragnienie światła. Ujawnia się wówczas, jak nigdzie indziej w tak powszechnym wymiarze, radość z symbolicznego zwycięstwa światła nad mrokiem, dnia nad nocą, sił twórczych nad destrukcyjnymi. Powodowani mniej lub bardziej uświadomionym instynktem samozachowawczym cieszymy się z przesilenia zwiastującego nieuniknione nadejście wiosny i lata – pór umożliwiających produkcję rolną, stanowiących kolejną obok światła i ciepła podstawę egzystencji. Świętujemy te dni we wspólnotach rodzinnych, religijnych i innych, także naszych – wolnomularskich, podkreślając tym samym ich znaczenie dla naszych społeczności, sens współdziałania dla wspólnego dobra na różnych poziomach ludzkiej cywilizacji.


jwk

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii

Masońska symbolika dla laika

13 Lis 2015 Symbolika