Aug 23, 2017 Last Updated 8:49 AM, Aug 18, 2017

Wyrazy solidarności z polskimi…

Redakcja Rzeczpospolitej Wolnomularskiej pragnie przekazać wyrazy głębokiego wsp...

Masońskie symbole w herbie mia…

W górach Ural, w  rejonie swierdłowskim niedaleko jak na rosyjskie w...

"Królewicz Olch" - r…

Z dedykacją dla jednego, wspaniałego B:., z podziękowaniem za braterskie spotkan...

Zmiana warty

Drodzy Czytelnicy,

w naszym portalu zmiany. Pałeczkę Naczelnego przekazuję bratu Michałowi Rz:., który od samego początku gorliwie pracuje ze mną w redakcji. Myślę, że będzie to dobra zmiana. Michał jest osobą ideową i dał mi się poznać z wyjątkowo szlachetnej strony. Jest także aktywny w Internecie, którą to aktywność sam stopniowo ograniczam.  Różne okoliczności sprawiły, że potrzebny jest mi spokojny czas do refleksji i pracy.

Dziękuję wszystkim Autorkom i Autorom za teksty powierzone portalowi w czasie sprawowania przeze mnie funkcji naczelnego. Wdzięczny jestem szczególnie za dwa teksty: o chodzeniu po kwadracie oraz o Europie i jej demonach. Pozwalam sobie na pożegnanie podzielić kilkoma refleksjami po lekturze tego ostatniego tekstu. Sam zaś nadal będę przygotowywał dla RzW informacje z życia masonerii frankofońskiej.

Marcin Bogusławski

***

Europa: Nadzieje i Demony to dla mnie znakomita deska, wobec której nie umiem przejść obojętnie, zgadzając się z jej tezami, ale i nie zgadzając.


Nie zgadzam się choćby z nadmiernie — jak dla mnie — świetlistą wizją Antyku i zbyt ciemną wizją chrześcijaństwa i filozofii chrześcijańskiej. Jak zwrócił mi uwagę mój przyjaciel i brat z Loży Kultura G:. A:., nie powinniśmy zapominać, jaki status w Antyku posiadali niewolnicy i kobiety. Przykładowo dla Arystotelesa niewolnik niemalże wcale nie był człowiekiem. To prawda — historia równości ludzi jest krótka, co pokazał w swej książce Tomasz  Kizwalter, a niebagatelny wkład do rozwoju tej idei miało jednak chrześcijaństwo. Sprawa rzecz jasna jest złożona, co poświadcza Kosseleck: „
Przez naukę o wolności wewnętrznej, która wszystkim ludziom przysługuje w taki sam sposób lub która udzielona im zostaje dzięki wierze, stoicyzm i chrześcijaństwo umożliwiły uznanie również niewolników, ludzi poddanych i w różny sposób zależnych. Uznanie to mogło czasami wpływać na stosunek pana do sługi, na przykład w relacji lennej, ale oczywiście nie musiało tak być. Żadna teologiczna lub moralna nauka o wewnętrznej wolności czy równości wszystkich ludzi przed Bogiem lub ich równości płynącej z natury nie doprowadziła do zakwestionowania instytucji braku wolności, poddaństwa, poddańczej służby lub niewolnictwa, które rozpowszechnione były aż do wczesnej nowoczesności”. Ale w tej złożoności należy ją widzieć. Idąc dalej, warto pamiętać, za co według podań skazano Sokratesa: za to, że nie oddawał czci bogom uznanym w polis, a oddawał cześć tym, których w polis nie uznano oraz za psucie młodzieży. Trudno też zapomnieć o prześladowaniach, których dopuszczał się Rzym. Ale nie mogę przejść obojętnie wobec namiętnych sporów, które toczono w wiekach średnich, choćby o wielość form substancjalnych, zasadę jednostkowienia, wieczność świata, dziewictwo Maryi. Inna sprawa, że między Grekami a instytucjonalizacją chrześcijaństwa zmieniło się rozumienie religii. Być może problem nastał wraz z czasami nowożytnymi i wymogiem pewności nałożonym na wiedzę. O tym, że wymóg ten ma zaplecze społeczne pisał Stephen Toulmin, o tym, jak okazał się niszczący — przekonywał Bartoś. 
Myślę też nad pochwałą antycznego pluralizmu, która obecna jest w desce. Bo też zastanawiam się nad tym, co chwalić? Pluralizm tak wtedy, jak dziś, jest faktem. Ale tak wtedy, jak dziś, ludzie dążyli do prawdy i patrząc choćby w pisma Platona widać jak na dłoni, jak czynienie z pluralizmu normy gani on pod postacią sofistyki. Symboliczny początek wolnomularstwa dzieje się w określonych czasach i chwała Twórcom, że pomyśleli Loże jako przestrzeń pluralizmu, w którym ponad uprzedzeniami mówić mogą ludzie odmiennych światopoglądów. Dziś — obok fundamentalizmów — mamy do czynienia z nie znaną wcześniej wielością opinii, informacyjnych fałszów. Czy pochwała pluralizmu jest pochwałą tego, że funkcjonuje koło siebie geologia, „geologia młodej Ziemi”, astrofizyka, Towarzystwo Płaskiej Ziemi? Pytania te wiąże się też z jeszcze jednym elementem pochwały pluralizmu — z przekonaniem, że rozwijamy się poddając swoje poglądy dyskusji, spojrzeniu z innych stron (to bliski mi pogląd, elementarz racjonalizmu krytycznego czy, by użyć formuły Michała Hellera, myślenia moralnego). Ale sam perspektywizm łatwo prowadzi do nihilizmu. Jakie mamy narzędzia, by w wielości perspektyw nie zgubić prawdy i nie uznać, że sama wielość jest wartością (wtedy, w gruncie rzeczy, wszystko jedno co uważamy na temat świata)?


Niezmiernie się cieszę, że w desce poruszona jest kwestia populizmu. Jego należy się bać, ale jest on też „naturalnym” elementem napięcia demokracji liberalnej — napięcia między konstytucjonalizmem, z ochroną praw mniejszości i zawiłymi procedurami władzy, a legitymizowaniem demokracji w bezpośrednim akcie woli obywateli-suwerena. Być może populizm jest jedyną dostępną-i-przystępną formą prostego wytłumaczenia ludziom tego, jak działa demokracja — zastanawiała się nad tym ważna teoretyczka populizmu Margaret Canovan. Słusznie zauważa ona, że każda forma władzy potrzebuje swojej ideologii, rozumianej neutralnie jako „struktury pojęciowe, które są źródłem uproszczonej mapy politycznego świata”. Tak rozumiana ideologia ma zasypywać przepaść między ludźmi, a władzą.  Canovan pisze: „Mimo oczywistych niebezpieczeństw i kosztów z nią związanych trudno jest jednak radzić sobie w polityce bez ideologii politycznej. Na własnej skórze odczuły to partie polityczne, ponieważ odrzucenie ideologicznego zaangażowania utrudnia motywowanie działaczy, może pobudzać cynizm i sprzyjać korupcji wśród elit, wśród wyborców natomiast rodzić obojętność i nieufność. Utrata wiary ideologicznej jest więc dla partii politycznych problemem. Dla systemów demokratycznych stanowi jednak jeszcze twardszy orzech do zgryzienia. Ideologia demokratyczna, która — jak zobaczymy — jest na wskroś populistyczna, jest bowiem nadal niezbędna, by uprawomocnić system w oczach wyborców i zmobilizować ich do uczestnictwa w polityce”. Pytanie do nas jako obywateli — na ile to, co zawiłe, potrafimy udostępniać w sposób prosty, ale nie populistyczny? Na ile faktycznie jesteśmy „zwierzęciem politycznym” — wolę tę formę spolszczenia dzoon politikon. To, co polityczne, jest tutaj wszystkim tym, co dotyczy wspólnoty. To nowoczesny liberalizm sprokurował nowe, wąskie rozumienie polityczności. I czy to nie w tym rozumieniu to, co polityczne, Anderson wykluczył z lóż?

Raduje mnie nawoływanie o nowe oświecenie. Pytanie, czym ma ono być. Bliki mi w tej kwestii Kant mówi, że to stan, w którym człowiek kieruje się własnym rozumem bez obcego kierownictwa. Jak się ma to dokonać? Alain Touraine proponuje powrót do pojęcia podmiotu i do jego afirmacji, przy czym upodmiotowienie rozumie jako „obronę praw każdego — praw, które są powszechne — przed wszelkimi formami ingerencji społecznej”, a więc jako działanie podmiotów w imię ich prawa do praw powszechnych. Nie idzie tu o milczenie na temat determinant — te, czy społeczne, czy ekonomiczne, są jak najbardziej, ale o to, by nie pozostać przy mówieniu o ofiarach, ale przywracać aktorom sprawstwo. Touraine-socjolog mówi też, że upodmiotowienie się dzieje, tylko my, w naszych opowieściach o świecie, próbujemy nie porzucać dawnych pojęć i dawnych struktur, przez co ślepniemy. W tym kontekście jak obuch uderzyło mnie pytanie zadane w desce: pytanie o instytucje, w tym wolnomularskie: „Czy instytucjonalizacja pewnych wartości nie prowadzi nieodmiennie do nadużyć, rywalizacji o stanowiska czy zaszczyty?”. Sam bym zapytał jeszcze dobitniej — czy archaiczna struktura, przekonanie o tym, że dostępujemy do Bóg wie jakiej wiedzy i jak nobilitujących nas misteriów, oddzielenie się od świata naszym sacrum i wskazywanie na innych jako na profanów nie jest ślepotą wobec współczesnego świata i jego wartości? Co począć z równością, gdy mówi się, że kogoś się toleruje, byle się nie obnosił? Co z równością i braterstwem, gdy nawet w ramach masonerii liberalnych używamy rytów wykluczających kobiety? Czy wtedy możemy na serio mówić, że wspólnie pochylamy się nad ważnymi sprawami?

I kwestia ostatnia — w katalogu grzechów nie ma jednego, o którym moim zdaniem nie wprost w wielu momentach pisze Autor(ka) deski. Chodzi mi o emocje, emocje nie równoważone przez rozum, które tak mocno dowartościowuje się dzisiaj w naszym bloku kulturowym. Emocje potrafią prowadzić na manowce. Choćby empatia — ta może utrwalać postawy nacjonalistyczne czy w imię współodczuwania prowadzić do angażowania się w oparte na demagogii ruchy, jak ruch antyszczepionkowy (oba przykłady za Paulem Bloomem, autorem książki Przeciw empatii. Argumenty za racjonalnym współczuciem). Wolnomularstwo rodziło się w wieku rozumu, środowiska lóż i towarzystw naukowych przenikało się. Jak dziś kultywować w lożach rozum, skoro wiedza jest nie do ogarnięcia, a opinie traktowane są tak samo jak naukowe tezy? I jak unikać przesytu emocjami, stawiając np. na racjonalne współczucie?

1 komentarz

  • Link do komentarza Klaus Giza Dąbrowski Klaus Giza Dąbrowski czwartek, 13 lipiec 2017 16:15

    Gratuluję dotychczasowemu Redaktorowi Naczelnemu utrzymywania wysokiego poziomu merytorycznego portalu. Nie zawsze zgadzaliśmy się, jeśli chodzi o interpretację najnowszych wydarzeń, ale zawsze miałem wielki szacunek dla Jego wysokiego poziomu kultury, erudycji i przede wszystkim idealizmu. Przykro, że tak się to kończy. Wszystkiego dobrego.

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii