Sep 26, 2017 Last Updated 1:18 PM, Sep 23, 2017

Karol Wojciechowski - Zasady r…

Na prośbę autora niezwykle ważnej pozycji w dziejach polskiej masonologii, Bitwy...

Łazienki jako zakamuflowany ko…

W najbliższą niedzielę razem z warszawskim przewodnikiem Danielem Echaustem będz...

XVII Konwent Krajowy Federacji…

16 września w swojej warszawskiej siedzibie obradował siedemnasty konwent krajow...

Kuba Puchan - To był zamach! -

16 grudnia obchodzić będziemy kolejną rocznicę zamachu na Gabriela Narutowicza. Tego dnia o godzinie 18.00 pod warszawską „Zachętą” odbędzie się wiec ku Jego pamięci. Dzięki uprzejmości Redakcji Tygodnika Faktycznie przekazujemy Państwu artykuł Kuby Puchna, poświęcony Bratu Narutowiczowi. Tekst ukazał się w 22 numerze pisma. Tygodnik Faktycznie jest również patronem medialnym wiecu, liczymy zatem na prasowe sprawozdanie z uroczystości.

Marcin Bogusławski

 

Kuba Puchan - To był zamach!

Prawica w Polsce ma krew na rękach. Nacjonaliści i fanatycy religijni odważyli się podnieść rękę na głowę państwa. Zabili prezydenta Gabriela Narutowicza.

16 grudnia 1922 roku około godz. 12.10 pod gmach Zachęty zajechał samochód. W limuzynie był prezydent Polski Gabriel Narutowicz, który po wizycie u kardynała Kakowskiego miał otworzyć coroczną wystawę malarską w warszawskiej Zachęcie. Na miejscu byli już malarze, premier Julian Nowak (konserwatysta powiązany z endecją), ambasador Wielkiej Brytanii… Po otwarciu wystawy Narutowicz stanął pod obrazem „Szron” pędzla Teodora Ziomka. Wtedy padły strzały i prezydent osunął się na ziemię. Głowę podtrzymała mu poetka Kazimiera Iłłakowiczówna, która znalazła się przypadkiem w pobliżu. Wiceprezes Zachęty, malarz Edward Okunia i jeden z adiutantów prezydenta rzucili się na zamachowca i siłą go rozbroili. Niestety, strzały były śmiertelne, a zamachowcem okazał się jeden z wystawiających malarzy – Eligiusz Niewiadomski, sympatyk Dmowskiego i nacjonalistycznej prawicy z epizodem bojówkarskim włącznie.

Spirala nienawiści i przemocy

Kandydaturę Narutowicza na ten najwyższy urząd państwowy zgłosił PSL „Wyzwolenie” (lewicowa partia chłopska). W tym czasie prezydenta wybierał parlament. W ostatniej turze głosowania Gabriel Narutowicz zdobył 289 głosów, a jego endecki kontrkandydat Maurycy Zamoyski – 227. Kandydaturę Narutowicza poparły: PSL „Wyzwolenie”, PPS, posłowie mniejszości narodowych oraz w ostatnim głosowaniu posłowie PSL „Piast”, którzy jako zwolennicy reformy rolnej nie mogli zaakceptować kandydata będącego największym posiadaczem ziemskim w owym czasie. Jeszcze w czasie wyborów sytuacją była gorąca. Najpierw bojówkarskimi metodami endecy próbowali zastraszyć posłów mniejszości narodowych, których obronili posłowie PPS. Potem zaczęły się polityczne naciski na PSL „Piast”, ale również bez sukcesu. Prawica od razu nie uznała wyników i wysłała swoich ludzi na ulice Warszawy, aby ogłosili zwycięstwo Zamoyskiego… Od tego momentu rozpoczęli kampanię nienawiści i nakręcanie spirali przemocy.

Prawicowe media szalały. O Narutowiczu pisano jako o „żydowskim elekcie”, „zaporze” i „zawadzie”. Jego wybór opisano w endeckiej prasie jako „gwałt zadany polskiej myśli politycznej” i „ciężkiej zniewadze ojczyzny”. Ta kampania nienawiści, którą dzisiaj nazwalibyśmy kampanią hejtu, przypomina jako żywo dzisiejsze prawicowe ataki. Taki sam język, ta sama nienawiść do drugiego człowieka. W dniu jego zaprzysiężenia 11 grudnia endeccy bojówkarze otoczyli Sejm, próbując nie dopuścić do zaprzysiężenia prezydenta elekta i atakując lewicowych posłów. Ignacego Daszyńskiego i Rajmunda Jaworskiego bojówkarze wyciągnęli z samochodów i zablokowali w bramie kamienicy. Poturbowali sędziwego już senatora Bolesława Limanowskiego. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Na placu Trzech Krzyży pojawili się ludzie z PPS i odbili swoich posłów. Zbierający ciężki łomot bojówkarze endecji użyli broni palnej, zabijając socjalistę Kazimierza Kułaszewskiego. Policja nie interweniowała. Nie interweniowała nawet wtedy, gdy w jadącego na zaprzysiężenie Narutowicza poleciały kamienie, śnieg i błoto. Jednak misterny plan prawicy niedopuszczenia do sejmu ani prezydenta, ani posłów (wymagane było kworum) nie powiódł się. Akcja PPS-owców otworzyła drogę do sejmu posłom lewicy i centrum (prawica nie stawiła się). Narutowicz złożył przysięgę i został prezydentem.

Kim był  Narutowicz

Gabriel Narutowicz był synem powstańca styczniowego. Wywodził się ze szlachty żmudzkiej spokrewnionej z osławionym przez Sienkiewicza rodem Billewiczów. Co ciekawe, jego brat Stanisław był jednym z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości Litwy, choć czuł się Polakiem. Narutowicz odebrał staranne wykształcenie – studia na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Uniwersytetu w Petersburgu przerwał z przyczyn zdrowotnych. Wyjechał do Szwajcarii, gdzie ukończył elitarną Politechnikę w Zurychu. Związał się z lewicą i pomagał Polakom ściganym przez carat. Za tę działalność wydano  nakaz aresztowania go i dlatego musiał zmienić obywatelstwo na szwajcarskie (1895 r.), co oczywiście stało się przedmiotem późniejszych ataków nacjonalistów. Oprócz zaangażowania politycznego prowadził aktywne życie zawodowe jako inżynier. Między innymi był szefem sekcji regulacji Renu. Jest kojarzony z elektryfikacją Szwajcarii, a niektóre zbudowane przez niego elektrownie wodne działają do dziś. W 1907 roku został profesorem na katedrze budownictwa wodnego w Zurychu. Był człowiekiem sukcesu i dorobił się dużych pieniędzy. Był również członkiem masonerii, a jeżeli chodzi o światopogląd, to ten początkowy ateista przeszedł ewolucję w kierunku gnozy. W 1918 roku po powrocie do Polski włączył się w odbudowę kraju. Jako wybitny fachowiec i osoba znana w Europie objął funkcję ministra robót publicznych i ministra spraw zagranicznych.

Mordują go co roku

Jego zabójca Niewiadomski został skazany na śmierć i rozstrzelany. Morderca i tchórz, który strzelił w plecy, ma ciągle grono zwolenników. Jego grób na 11 listopada bywa dekorowany biało-czerwonymi barwami. W ten sposób nacjonalistycznie bojówkarze „mordują” prezydenta co roku. Od 2016 do tej obrzydliwej tradycji dopisali nowy rytuał – oklejono grób Narutowicza plakatami „Marszu Niepodległości”. Lewica w odpowiedzi co roku organizuje wiec pod Zachętą (ul. Małachowskiego 3, Warszawa, 16 grudnia, godz. 18.00) w rocznicę śmierci Narutowicza. Impreza ta cieszy się coraz większą frekwencją, a w tym roku patronat medialny nad nią objął „Tygodnik Faktycznie”. Nie trzeba być lewicowcem, aby tam przyjść. Wystarczy być przyzwoitym człowiekiem.

Atmosferę tamtych czarnych dni dla Polski doskonale oddał Jerzy Kawalerowicz w swoim filmie „Śmierć prezydenta” (1977 r.), gdzie rolę Narutowicza zagrał Zdzisław Mrożewski. Mniej dokładnie pokazane są te wydarzenia w serialu biograficznym „Marszałek” w reżyserii Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego. Również krakowski zespół Hańba nagrał piosenkę „Narutowicz”, ale jest to muzyka raczej dla miłośników ciężkiego brzmienia.

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii