Jul 21, 2017 Last Updated 10:30 AM, Jul 14, 2017

Deska ucznia

Wielowymiarowość pracy wolnomularskiej nad rozwojem siebie i przez to całej ludz...

Zmiana warty

Drodzy Czytelnicy, w naszym portalu zmiany. Pałeczkę Naczelnego przekazuję brat...

Europa: Nadzieje i Demony

(w hołdzie B:. Piotrowi Kuncewiczowi) Inspiracji do napisania tej deski, drug...

Braterstwo u Masonów i (moto)Cyklistów – kilka myśli.

Zadzwonił do mnie wczoraj mistrz mojego warsztatu porozmawiać o braterstwie w masonerii. Esencją tej rozmowy była teza, że w loży jesteśmy podzieleni na tych, którzy do niej wstępowali w pewnych określonych momentach czasu. Stara gwardia, rekrutacja 2014 i nowi. Zmartwiło go to, że mamy też podziały na linii pokoleniowej, że Ci starsi trzymają się razem, Ci młodsi też. Powiedział mi:
 
- Patrz, robimy razem kilka projektów, jak choćby Rzeczpospolitą Wolnomularską, a ja nic o Tobie nie wiem! Nie wiem, co czytasz, jaką muzykę preferujesz, raz widziałem Twoją żonę i dzieciaki
- A dlaczego oczekiwałeś więcej? – spytałem.
- Jesteśmy masonami. Poza lożą i w niej powinniśmy być braćmi, mieć jakieś relacje, jakąś więź. Odnoszę wrażenie, że ludzie przychodzą do loży posłuchać deski i przebrać się w fartuchy, a przecież chodzi o braterstwo głównie, to ono jest fundamentem masonerii, nie świece i regalia.
 
 
 
Ma rację - pomyślałem, ale jak mam być ci bratem? Jestem w masonerii półtora roku i w tym czasie byłem na około 10 pracach i raz na pracach innej loży, do której dostaliśmy zaproszenie. Widzimy się raz w miesiącu, bądź rzadziej, praktycznie się nie znamy. Nie chodzimy razem na kawę, piwo, nie odwiedzamy się w domach. Nie do wszystkich mam numer telefonu w komórce. 
W  życiu poza lożowym mistrz mojego warsztatu  jest m.in. motocyklistą, który udziela się w bractwie motocyklistów.  W czasie tej rozmowy powiedział mi jeszcze jedną rzecz:
 
 
Słuchaj, gdybym dostał raka, albo miał wypadek motocyklowy – moje bractwo w ciągu chwili zebrałoby pieniądze, żeby mi pomóc. Znaleźliby mi szpital, zajęliby się moją rodziną. Jeden z naszych zginął w wypadku kilka lat temu. Zostawił żonę i małe dziecko.  W kilka dni uzbieraliśmy kilkadziesiąt tysięcy złotych, założyliśmy dzieciakowi fundusz, od kilku lat jesteśmy w kontakcie z jego żoną. Wiem, że gdyby mi się coś stało, byłoby tak samo. Mamy koordynatorów serwisowych w całym kraju. Jeśli gdzieś jesteś i masz awarię, w ciągu pół godziny ktoś przyjedzie i pomoże ci naprawić motocykl. Jest grupa na Facebooku, na której możesz znaleźć nocleg u innego motocyklisty jeśli gdzieś podróżujesz. Myślisz, że możliwe jest to w wolnomularstwie?
 
 
 
Pomyślałem sobie, że nie jest to możliwe. Nie w takim zakresie i nie tak szybko.  Pomimo setek lat tradycji i przekonaniu, że żyjemy w prawdziwym braterstwie moglibyśmy się wiele nauczyć od motocyklistów. Podzieliłem się tą myślą z innym masonem, który ma na swoim koncie – o czym nie wiedziałem – finansowe wsparcie naszej loży. Nie miał pieniędzy na wykonanie drogiego badania poza NFZ, termin w NFZ  był odleglejszy, niż wizyta u lekarza i w efekcie cały proces diagnostyczny rozbijał się o pewną kwotę, której akurat w jego budżecie domowym zabrakło. Na szczęście w naszej loży nie zabrakło braterstwa. Do dziś nie wie, czy pieniądze na badania otrzymał ze skarbonki wdowy, czy prywatnie od jednego z braci. Tak czy inaczej – braterska samopomoc zadziałała.  Inny brat znów odwiózł w nocy, po pracach kogoś 150 kilometrów, żeby ten mógł zostać z lożą na agapie . Takich przykładów można byłoby podać wiele. I dla niego podział pokoleniowy nie istnieje.
 
 
Warto zastanowić się dzisiaj w drugiej dekadzie XXI wieku czym jest i czym powinno być wolnomularstwo. Czy mamy strzec  metody, którą przekazujemy przyjmowanym do bractwa? Metoda ta była gwarantem utrzymania braterstwa i rozwoju ludzkości 200 lat temu. Nasi bracia sprzed wieków wypracowali taki sposób, idealny na ich czasy. My jednak żyjemy inaczej, inaczej rozmawiamy, inaczej się komunikujemy, trochę inne mamy cele. Braterstwo dzisiaj nie jest czymś innym, niż wtedy. Braterstwo jest terminem ponadczasowym, nie wymagającym definiowania.
 
Realizacja braterstwa w dzisiejszych czasach jest natomiast zupełnie odmiennym zagadnieniem.
Czy fakt, iż więcej wiem o moich znajomych na Facebooku, z którymi nie widziałem się en face od lat, niż o niektórych moich braciach z loży nie jest wymowny?  Z drugiej strony czy braterstwo należy czymś warunkować?  Np. tym, żebyśmy dużo o sobie wiedzieli?  Jeden z naszych braci, w czasie dyskusji o tej części Konstytucji Andersona, która mówi o głupich ateistach (mamy kilku ateistów w loży) powiedział, że on nie jest ateistą, ale nigdy nie odważyłby się potraktować kogoś nie po bratersku. „Brata się nie wybiera, brata się kocha” – powiedział.
 
 
Tak więc, czym dzisiaj jest braterstwo? Warto być wolnomularzem? Czy lepiej zamienić fartuszek na motocykl?
 
 
MR - członek S i D Loży Kultura na Wsch Warszawy

5 komentarzy

  • Link do komentarza Kadalber Kadalber piątek, 22 styczeń 2016 10:08

    Jestem bardzo mile zaskoczony tym artykułem, a zwłaszcza porównaniem wolnomularzy i motocyklistów. Faktycznie, jest to jedna z grup tak ściśle ze sobą związanych, wspierających się często nawet, gdy dany motocyklista nie należy do żadnego bractwa.
    Co oczywiście nie oznacza, że nie ma sporów, kłótni i wyzwisk pomiędzy motocyklistami - jak się poczyta niektóre dyskusje forumowe czy komentarze pod artykułami, to można się złapać za głowę... Niemniej skrajności są wszędzie.
    Motocykliści mają oficjalnie deklarowany i rozpoznawalny znak "Lewa w Górę", podczas gdy masoni w świecie profańskim dwoje znaki rozpoznawcze przekazują dyskretnie. Trzeba przyznać, że jazda staje się o wiele przyjemniejsza, kiedy mijając się na drodze lub stając obok siebie na skrzyżowaniu witasz się z nieznajomymi dzielącymi te same pasje. Rzekłbym nawet, że jazda to niesamowity rytuał plenarny.
    Czy lepiej zamienić fartuszek na motocykl? Należę do osób, które pod pewnymi względami tak właśnie zrobiły. Celowo piszę "pod pewnymi względami", ponieważ jednośladowa pasja przyszła kilka lat po wystąpieniu ze struktur i motocyklizm nie miał z decyzją nic wspólnego.
    Poza tym można brać przykład od innych i ubogacać środowisko, w którym już się jest. Zresztą, jak się okazuje za oceanem są też tacy, którzy połączyli jedno i drugie, tworząc wolnomularskie kluby motocyklowe:

    http://www.widowssons.com/

    http://www.freemasonsrc.com/

    Choć nie wszystkie Wielkie Loże USA przywitały te inicjatywy z aprobatą:

    http://fromdarknesstolight-somoteitbe.blogspot.com/2012/11/motorcycle-riding-clubs-and-freemasonry.html

    Nota bene wypowiedź podsumowująca o kochaniu brata bardzo trafna i ponadczasowa.

    LwG
    Karol W., ex-"WP"

  • Link do komentarza ViolApis ViolApis poniedziałek, 18 styczeń 2016 20:58

    Możemy zadać sobie pytanie, jaki jest istotny cal braterstwa? Czy chodzi tu przede wszystkim o wzajemną pomoc i wsparcie? Czy o wspólne działania nakierowane na dobro grupy? Czy też o kształtowanie tożsamości zbiorowej, w której mogą uczestniczyć poszczególne indywidua, aby poszerzyć swą świadomość o niezrozumiałe dla nich obszary?
    Nawet jeśli udzielimy pozytywnej odpowiedzi na wszystkie powyższe pytania, to cel idei braterstwa nadal może pozostać dla nas niejasny, gdyż na dobra sprawę zdaje się ogniskować wokół praktycznych korzyści, jakie jednostka czerpie z funkcjonowania w kolektywie. Dlaczego by więc Mistrzowie różnorakich sztuk rozwoju duchowego zalecali na przestrzeni dziejów kultywowanie braterstwa? Czyż jest ono celem samym w sobie? Zważywszy na to, że człowiek jest istotą śmiertelną, a droga rozwoju duchowego stawia sobie cele o charakterze transcendentnym, możemy podejrzewać, że nie w tym rzecz. Jakiż więc cel, wykraczający poza doczesność realizowałby sie dzięki braterstwu między ludźmi?
    Gdybyśmy przyjęli, że że poszczególne indywidua składają się na całość jaką stanowi ludzkość, to największym nieszczęściem poszczególnych jej części jest permanentne ich skonfliktowanie przez to, że każda dąży do zrealizowanie swoich pragnień kosztem pozostałych, nie zauważając przy tym, że tą drogą tworzą pole wiecznego niepokoju i cierpienia, gdyż każda zwycięstwo jednego nad drugim rodzi chęć rewanżu, a poczucie bycia lepszym od kogoś jest osiągalne tylko dzięki temu, że są gorsi, których zawiść motywuje do zajęcia pozycji tych, którzy wyrośli ponad nich itd, itd.
    Konflikty zewnętrzne, implantują się wewnątrz człowieka, a te które już w nim były wypływają do pola społecznego. Całość ludzkości podzielona na grupy etniczne, religijne, włożona w ramy granic państwowych pogłębia te pierwotne podziały, jednocześnie starając sie zaradzić tymi sposobami nienawiści wzajemnej, która z nich wynika.
    Idea braterstwa, jawi się więc, jako rodzaj pracy nad sobą, której podejmuje się jednostka, aby poprzez wielki trud zrozumienia innych, pojąć czym jest ta Całość, której część stanowi ona sama, co więcej, z której ona sama, jako indywiduum, wyrasta, i która określiła jej kondycje w wymiarze fizycznym, psychicznym, i poznawczym.
    Wszak, aby stać się człowiekiem, musi każdy z nas przez człowieka zostać zrodzonym, a i to nie wystarczy, bo aby wyjść z pod jarzma pierwotnych popędów i pragnień, potrzebujemy całego systemu znaczeń jakie podaruje nam, i wkoduje w nas społeczność, i w oparciu o które ukształtowana zostanie nasza tożsamość indywidualna. Dodać trzeba, że niektórzy widzą w tym poddaniu się naturalnym instynktom pewna drogą po której chcą kroczyć, ale wtedy nijako zawracają do lasu, który widzą już oczami człowieka.

    Braterstwo zatem, oprócz tego, że ma swój wymiar praktyczny, jeśli jest odnajdywane przez jednostkę świadomie, stanowi dla niej drogę, dzięki której może ona osiągnąć poprzez innych pełnię świadomości siebie jako niepodzielonej Jaźni. Właśnie, to ostanie znaczenie braterstwa, zdaje się być najistotniejsze, i nie musi być zadaniem dokończonym, ale raczej próbą, przez która warto przechodzić z zachowaniem jak największej przytomności, gdyż przekroczenie świadomości ego-centrycznej, jest jedyną metodą wejścia w szeroki świat...same "dobre" kontakty i adresy nie wystarczą ;)

  • Link do komentarza MUG- mistrz S:. i D:. L:. Kultura MUG- mistrz S:. i D:. L:. Kultura czwartek, 14 styczeń 2016 13:04

    Myślę, że różnica polega na składzie osobowym. W bactwie motocyklistów są osoby w zbliżonym wieku, podobnym statusie majatkowym, podobnych problemach. Wszyscy posługują się biegle internetem. Pomoc jest szybko diagnozowalna i tak też realizowana. W przypadku braterstwa w wolnomularstwiesprawa jest bardziej skomplikowana. Jesteśmy braćmi w różnym wieku, z różnymi problemami. Ważne jest aby w porę i z dużym wyczuciem rozpoznać potrzebę. Bardzo wazna jest u nas funkcja Jalmużnika ktorego zadaniem jest udzielenie należytej pomocy potrzebującemu Bratu. Dlatego mówimy : "zapukaj a otworzą Ci, zapytaj a odpowiem". Bardzo ważne jest aby szczerze umieć powiedzieć braciom, kiedy jesteśmy w potrzebie.

  • Link do komentarza LeGajos LeGajos środa, 13 styczeń 2016 22:04

    W obecnych czasach coraz częściej, niestety, ludzie skupiający się wokół jakiejkolwiek idei - czy to w bractwie motocyklowym, grupie inscenizacyjnej czy, jak widać, w loży nie wchodzą w bliższe relacje. Czym to jest spowodowane? Strachem (przed odrzuceniem, ocenianiem etc.) , brakiem chęci? Sądzę, że jednym i drugim. Żeby dokładniej ująć - brakiem chęci spowodowanym strachem. Przede wszystkim strachem przed samym aktem poznania. Bo zaraz zaczną się porównania, bo okazać się może, że ta druga osoba jest, kolokwialnie ujmując, "lepsza". Ludzie żyją z porównywania; jednak w czasach rządząnych przez kult posiadania łatwiej zaimponować gadżetami niż prostą, szczerą rozmową. Inna sprawa, że mamy, przez coraz większy natłok obowiązków, coraz mniej czasu na zwykłe, ludzkie zachowania, spotkania itp. A przynajmniej tak nam się zdaje. Najważniejsze to odnaleźć w tym wszystkim siebie i starać się rozwijać się choćby przez próbę udźwignięcia ciężaru jaki przynosi nam codzienność i drugi człowiek.

  • Link do komentarza Andrzej Andrzej środa, 13 styczeń 2016 21:40

    To zbyt piękne aby bylo prawdziwie. Za takim idealnym braterstwem tęsknię.

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii