Sep 26, 2017 Last Updated 1:18 PM, Sep 23, 2017

Karol Wojciechowski - Zasady r…

Na prośbę autora niezwykle ważnej pozycji w dziejach polskiej masonologii, Bitwy...

Łazienki jako zakamuflowany ko…

W najbliższą niedzielę razem z warszawskim przewodnikiem Danielem Echaustem będz...

XVII Konwent Krajowy Federacji…

16 września w swojej warszawskiej siedzibie obradował siedemnasty konwent krajow...

Piotr Kuligowski - Utopia w działaniu. Teoria i praktyka przednowoczesnego kooperatyzmu

  • Mar 04, 2017
Dział: Publicystyka
Czytany 884 razy

Pokolenie, nazwane niegdyś przez Bohdana Cywińskiego mianem „niepokornych”, wydało szereg śmiałych myślicieli i innowatorów politycznych, którzy na zawsze zmienili polskie realia. Do tego właśnie pokolenia, składającego się z ludzi urodzonych przede wszystkim w latach 60. XIX w., zaliczyć można fundatora nowoczesnego kooperatyzmu, Edwarda Abramowskiego. Abramowski, będąc myślicielem oryginalnym nie tylko w polskim, ale także i międzynarodowym wymiarze, natchnął swymi koncepcjami etycznymi całe pokolenie. Nie oznacza to jednak, że w okresie wcześniejszym nie funkcjonowały idee zrzeszeń, opartych o zasady braterstwa, partycypacji, solidarności i współdziałania. Przeciwnie: już w pierwszych dekadach XIX w. zaobserwować można pierwszą falę koncepcji bliskich kooperatyzmowi. Za ich kolebkę należy uznać Francję.

Pokolenie, które zaktywizowało się politycznie we Francji w okresie kilku lub kilkunastu lat po wojnach napoleońskich miało wrażenie, że świat, w którym przyszło mu funkcjonować, znajduje się w stanie całkowitego chaosu. Rewolucja francuska, mimo szeregu emancypacyjnych obietnic, wedle reprezentantów pierwszej fali kooperatyzmu całkowicie zawiodła, a przelana w trakcie trwania tej rewolucji krew była powracającym (w kontekście negatywnym) motywem broszur socjalistycznych lat 30. i 40. XIX w. Co więcej, także wojny napoleońskie, analizowane z tej perspektywy, nie ustanowiły ostatecznie nowego, sprawiedliwego ładu w Europie i w żaden sposób nie rozwiązały trapiących kontynent problemów. Dlatego też przedstawiane wtedy koncepcje, określone później przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa mianem „utopijnego socjalizmu”, dążyły przede wszystkim do przywrócenia utraconej harmonii świata.

Podejmowane wówczas inicjatywy miały charakter nie tyle ideologiczny, ile raczej protoideologiczny, ponieważ rewelatorzy ówczesnych koncepcji socjalistycznych początkowo nie zabiegali o masowe poparcie dla swoich propozycji. Dlatego też biorąc pod uwagę zwłaszcza lata 20. i początek lat 30. XIX w. we Francji mówić należy przede wszystkim o istnieniu szkół nauk społecznych, a nie o sprecyzowanych inicjatywach politycznych. Szkoły te przekonane były o naukowości swej metody i nieraz świadomie orientowały przekaz przede wszystkim ku bardziej wykształconym warstwom społecznym.

Jednym z najważniejszych twórców tego rodzaju szkół był Charles Fourier, twórca idei falansteru. Falanster w jego przekonaniu miał być doskonałą kolonią, mającą pomieścić przedstawicieli każdego z ośmiuset dziesięciu wyróżnionych przez niego typów osobowości. W swych badaniach kondycji społecznej i możliwości jej transformacji Fourier i jego uczniowie posługiwali się metodami i terminologią, zaczerpniętymi wprost z nauk biologicznych. Interesowała ich zatem „anatomia” społeczeństwa, politykę porównywali do społecznej medycyny, przyczyn rewolucji szukali zaś między innymi w zjawiskach pogodowych – zaobserwowali bowiem, że wszystkie rewolucje we Francji między rokiem 1789 a 1830 wybuchały w miesiące ciepłe, co skłaniało ich do traktowania tych wydarzeń w kategoriach „fermentacji”. Fourieryści, jak wspomniano, długo nie zabiegali o masowego odbiorcę. Wydawane przez nich broszury zazwyczaj należały do drogich i kosztowały równowartość kilku dniówek paryskiego robotnika. Dopiero w latach 30. jeden z odłamów tej szkoły, wspierany m.in. przez polskiego emigranta Jana Czyńskiego, poszukiwać zaczął możliwości docierania z propagandą swojego mistrza także do szeregów francuskiego proletariatu.

Innym z tego rodzaju zrzeszeniowych przedsięwzięć był ruch ikaryjski, zainicjowany w dużej mierze przez pochodzącego z Dijon prawnika Etienne’a Cabeta. Ruch ten rozwinął się jednak nieco później, niż szkoła fourierowska, przyjął zatem inne cele i ramy organizacyjne. W latach 30. XIX w., z powodu ciążącego na nim wyroku za obrażanie króla, Cabet udał się na polityczną emigrację do Wielkiej Brytanii. Tam też, m.in. dzięki lekturze „Utopii” Tomasza Morusa, sformułował on rdzeń doktryny ikaryjskiej, nazywając ją „komunizmem”. Za idealny typ organizacji społecznej uważał on pierwotne gminy chrześcijańskie. W swym głównym dziele, Voyage en Icarie, ukazał świat po krwawej wojnie, w którym król Ikar ustanowił egalitarny i sprawiedliwy porządek, oparty na zasadach rotacyjności pracy, moralności, emancypacji kobiet itp.

Zarówno rozmaite odłamy fourieryzmu, jak i ruch ikaryjski, były przede wszystkim pacyfistycznymi naukami społecznymi, których adepci dążyli do zakładania wzorcowych kolonii. Tworzyło to pewien dysonans z inspiracjami polskich emigrantów, zaangażowanymi w te polityczne przedsięwzięcia, którzy eklektycznie próbowali połączyć dążenia swych mistrzów z planami masowego, ludowego powstania, które mogłoby przywrócić niepodległą Polskę. Te myślowe ambiwalencje skupiał w swoich ideach zwłaszcza Ludwik Królikowski, polski emigrant chłopskiego pochodzenia. Królikowski w swych pismach, a także w prywatnej korespondencji, zachęcał do zakładania Rodzin, które stać się miały podstawowymi komórkami Zjednoczenia – nowego społeczeństwa, opartego o zasady ewangelicznej równości. Zarazem jednak wskazywał on, że w przypadku niepowodzenia tych wspólnotowych eksperymentów zaistnieć może konieczność użycia przemocy. Chrystus bowiem, jak często przypominał Królikowski, miał powiedzieć: „Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz”.

Adepci różnych szkół socjalistycznych w zasadzie przez cały XIX w. próbowali zakładać, przede wszystkim na terenie Stanów Zjednoczonych, swoje kolonie. Kilka z nich, np. North American Phalanx, przez pewien czas funkcjonowało ze sporymi sukcesami na gruncie gospodarczym i organizacyjnym. Wspomniany Falanster Ameryki Północnej opisany został dość detalicznie przez polskiego emigranta, Kaliksta Wolskiego, który w czasie swych podróży po Stanach Zjednoczonych obserwował tego typu inicjatywy, a także był członkiem grupy, która – bezskutecznie – próbowała utworzyć falanster La Réunion.

Wolski odwiedził North American Phalanx w dziesiątym roku jego funkcjonowania, na kilka miesięcy przez pożarem, który strawił tę kolonię i ostatecznie przyniósł kres jej funkcjonowaniu. Z jego opisu wyłania się obraz szczęśliwej, gospodarnej, wzorcowej osady rolniczej, która po dziesięciu latach zdołała zwielokrotnić swą wartość i przyciągnąć wielu nowych kolonistów. Rada administracyjna tej kolonii rokrocznie wybierana była w demokratycznych wyborach, a celem jej działania, oprócz spraw zaopatrzenia, zbytu i rachunkowości, było także opracowywanie tygodniowego planu pracy.

Z mniejszymi sukcesami funkcjonowała kolonia, założona w Nauvoo przez zwolenników ruchu ikaryjskiego. Szwankowały tu przede wszystkim zasady demokratycznej kontroli, gdyż dla ikaryjczyków niekwestionowanym autorytetem był Cabet. Jak wynika z opisu Polaka Aleksandra Hołyńskiego, główny inicjator ruchu ikaryjskiego był człowiekiem o skłonnościach autorytarnych. Z biegiem czasu w kolonii wprowadzał on nowe zasady: nie można było pić whisky, żuć tytoniu, a nawet głośno rozmawiać. W 1856 r., a zatem po zaledwie kilku latach, wśród ikaryjczyków z Nauvoo doszło do rozłamu, a Cabet z grupą zwolenników został zmuszony do opuszczenia miasta. Mimo że kilka miesięcy później twórca ikaryjskiej doktryny zmarł, to ostatnie z kolonii, zakładanych przez jego zwolenników, funkcjonowały aż do roku 1898.

Druga połowa XIX w. była czasem refleksji lewicowych myślicieli nad przyczynami fiaska tego rodzaju osadniczych przedsięwzięć. W obszarze polskich idei politycznych, obok wymienionego już Hołyńskiego czy Wolskiego, problematykę tę podejmował nestor polskiego socjalizmu Bolesław Limanowski. Interesowały go jednak nie tylko quasi-sekciarskie, wypchnięte na peryferia ówczesnego kapitalizmu, eskapistyczne przedsięwzięcia osadnicze, ale również niewielkie inicjatywy robotników w Brukseli czy Zurychu, którzy powoływali do życia niewielkie kooperatywne piekarnie czy domy ludowe. Tego rodzaju refleksje wytyczały już nowy kierunek ruchu. Kooperatyści spoglądali odtąd coraz częściej nie ku autarkicznym osadom, tylko ku lokalnym inicjatywom, wypychającym stopniowo kapitalizm z określonych sektorów gospodarki.

Ostatnio zmieniany wtorek, 11 kwiecień 2017 16:23

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii