Jun 24, 2017 Last Updated 3:46 PM, Jun 23, 2017

Brat Marcin M. Bogusławski (Gw…

Zachęcamy także do lektury niedawno wydanej książki: "Granice sacrum. Wymiary re...

Brat Philippe Charuel ponownie…

Brat Philippe Charuel został po raz trzeci wybrany na Wielkiego Mistrza Wielkiej...

Zapis filmowy wykładu dr Kargo…

Serwis maxmediastream.pl udostępnił zapis wykładu  Dr Adnny Kargo...

 

Filip Karol Leszczyński

filipleszczynski(at)gmail.com

 

Walka o zrównanie statusu kobiet i mężczyzn od swych początków wykraczała daleko poza postulaty uzyskania pełni praw wyborczych. Ruch emancypacyjny zwracał uwagę na cały szereg problemów koniecznych do rozwiązania w celu podniesienia statusu społecznego kobiet. Dlatego programowa otwartość ruchu spółdzielczego wychodząca naprzeciw wszelkim formom dyskryminacji sprawiła, że spółdzielczość stała się naturalnym sprzymierzeńcem kobiet. Jaka była spółdzielcza organizacja kobiet w Polsce?

            Role społeczne przypisane mężczyźnie i kobiecie są nierzadko ściśle określane poprzez wzory kulturowe i spora ich grupa ma wielowiekową tradycję. To one niejako nakazują nam określone zachowania i postawy, np. mężczyźnie przypisują rolę żywiciela rodziny, kobiecie zaś troskę o gospodarstwo domowe. Krytyczne spojrzenie na konsekwencje reprodukowania tego typu wyobrażeń oraz oczekiwań względem obu płci prowadzi nas do wniosku, że są to wzory częstokroć bardzo restrykcyjne i opresyjne. Jednak nawet współcześnie takie stwierdzenie uchodzi za kontrowersyjne, wymaga uzasadniania i podpierania się przykładami obrazującymi problemy. Choć dla wielu odmawianie kobietom równego statusu to skandal, jest jednak na to pewne wytłumaczenie. Opresyjność wzorców kulturowych uobecnia się dopiero wówczas, gdy z różnych względów nie chcemy lub nie możemy postąpić w zgodzie z nimi. Przykładowo, dawniej hańbą dla mężczyzny była sytuacja, w której z własnej pracy nie potrafił zapewnić rodzinie odpowiedniego komfortu życia, tak jak współcześnie wielu panów doświadcza dyskomfortu psychicznego, gdy ich partnerki zarabiają więcej od nich. W tych sytuacjach uwidacznia się rozbieżność pomiędzy społecznym oczekiwaniem – mężczyzna jako żywiciel rodziny – a stanem faktycznym. Nawet jeśli wśród społeczeństwa wzrasta akceptacja dla innego modelu rodziny, to stare wzorce wciąż są obecne za sprawą mediów, tradycji, czy nawet niewybrednych żartów.

W przypadku wzorów określających to, co kobiece opresyjność i restrykcyjność zdaje się być zdecydowanie większa. Z tego względu emancypacja kobiet to ruch tak istotny. Obok problemów analogicznych do tych zobrazowanych powyżej dochodzi cały szereg konwenansów wręcz wykluczających kobiety z określonych sfer życia. Z kulturowymi oraz prawnymi barierami walczył i wciąż walczy ruch emancypacyjny. Kamieniem milowym na rzecz zrównania statusu kobiet i mężczyzn były sukcesy sufrażystek agitujących na rzecz przyznania praw wyborczych. W świecie zachodnim apogeum aktywności sufrażystek przypadło na przełom XIX i XX wieku, kiedy kolejne kraje przyznawały swym obywatelkom pełnię lub częściowe prawa wyborcze. W Polsce stało się to wraz z odzyskaniem niepodległości w 1918 roku. Na tym jednak nie kończy się aktywność ruchu emancypacyjnego. Wiele osób doskonale zdawało sobie sprawę, że aby móc w pełni korzystać ze swych praw należy znieść także inne bariery – począwszy od edukacji, przez równy status na rynku pracy, a skończywszy na szeregu kulturowych nakazów i zakazów.

Aktywność sufrażystek zbiegła się mniej więcej w czasie z rozprzestrzenianiem się ideałów gospodarczej kooperacji głoszonych przez entuzjastów spółdzielczych form działalności handlowej i wytwórczej. Ich postulaty pracowniczej samorządności, równości spółdzielców oraz otwartość na nowych członków uzupełniały ruch na rzecz emancypacji kobiet o sprawy ekonomiczne. Przypadek Polski w okresie zaborów był pod tym względem specyficzny. W obliczu walki o niepodległość inne tematy polityczne nie posiadały tak priorytetowego statusu. Z tego względu aktywność polskich kobiet w sferze publicznej była najbardziej widoczna na polu edukacji oraz w dążeniach zawodowych [Chyra-Rolicz 1993]. Ich rola i znaczenie dla ruchu spółdzielczego były bardzo duże, co dostrzegali także mężczyźni działający w spółdzielczości. Poseł na Sejm II Rzeczpospolitej Polskiej ks. prof. Aleksander Wóycicki ujmował tę sprawę konkretnie i zwięźle: „(…) spółdzielczość niezmiernie mocno popiera sprawę kobiecą. Czyni ona z kobiety w życiu gospodarczem, a przeto i społecznem, istotę bardzo ważną, dając jej rolę pierwszorzędną” [Wóycicki 1923, s. 15]. W podobnym tonie wypowiadał się socjalista Adam Próchnik [Próchnik 1935]. Kooperatywy chciały zwalczać między innymi: drożyznę, zbyt dużą ilość pośredników oraz wszelkie przejawy nieuczciwości producentów i handlarzy. Bez kobiet nie byłyby w stanie wywiązać się z tych zadań. To właśnie na kobiety najczęściej spadał obowiązek zajmowania się gospodarstwem domowym, więc świetnie znały ceny na okolicznych targach oraz sklepach. Doświadczały także wszelkich prób oszustw na sprzedawanych artykułach spożywczych i przemysłowych – masła mieszanego z margaryną, rozwadnianego mleka lub niskogatunkowych „towarów łokciowych” (czyli tekstyliów). Dostarczały spółdzielniom potężny zasób wiedzy praktycznej o wszelkich przejawach patologii, które te chciały wyeliminować.

Z drugiej strony, spółdzielczość była dla kobiet szansą wzięcia sprawy w swoje ręce. Należy przez to rozumieć wszelką aktywność gospodarczą i zawodową, która do tej pory była im skutecznie ograniczana. Kwestia kobieca w spółdzielczości była obecna w każdym jej wymiarze – od propagowania ideału samorządności pracowniczej do zajmowania ważnego miejsca w strukturze organizacyjnej. Zresztą obie te funkcje często były pełnione przez te same osoby, co akurat typowe dla całego ruchu spółdzielczego. Warto wspomnieć tu choćby takie kooperatystki jak pisarka Maria Dąbrowska, ekonomistka i senatorka Zofia Daszyńska-Golińska czy działaczka lewicowa Maria Orsetti. Obok publikowania istotnych tekstów poświęconych teorii spółdzielczości, praktycznym kwestiom organizacyjnym czy propagowania kooperatyzmu, nierzadko poświęcały się także codziennej pracy na rzecz swoich spółdzielni i stowarzyszeń. By uwydatnić znaczenie kobiet w tym środowisku oraz skuteczniej propagować ideały demokracji pracowniczej od lat trzydziestych XX wieku formowały się przy spółdzielniach koła kooperatystek. Ostatecznie w 1935 roku powołano do życia ogólnokrajową Ligę Kooperatystek. W przededniu wybuchu II Wojny Światowej liczyła ona około trzy tysiące członkiń zorganizowanych w 84 kołach terenowych. Ich działalność popularyzatorska i samopomocowa była niezwykle potrzebna, gdyż pomimo otwartości ruchu spółdzielczego kobiety stanowiły jedynie 13% ogółu polskich spółdzielców [Rusiński 1980, s. 251].

Jak wyglądała codzienność kobiet w spółdzielczości? Najlepiej przedstawiła to wspominana już Maria Orsetti w eseju Kobieta, której na imion miliony. Rzecz o zadaniach kobiet w ruchu spółdzielczym. Czytamy w nim, że kobieta jest „organizatorką spożycia rodzinnego”, gdyż to ona jako gospodyni domu musiała troszczyć się o całą rodzinę. Dlatego edukacja i uświadamianie kobiet jako konsumentek były tak pilnym zadaniem. Spółdzielczość spożywców sama zabiegała o pozyskanie kobiet na rzecz własnych inicjatyw. Skoro to one robiły zakupy, pozyskanie ich jako członkiń spółdzielni gwarantowało tym samym większe obroty spółki. Kobieta – członkini spółdzielni – jednocześnie partycypowała w zyskach spółdzielni, zatem korzyści były obopólne. Niestety, jak podkreślała M. Orsetti, pomimo oczywistych zalet z kooperacji, wielu światłych postulatów i działań promocyjnych, kobiet w polskiej spółdzielczości wciąż było zbyt mało. Autorka upatrywała przyczyn tego stanu rzeczy w barierach psychologicznych oraz powszechnym przekonaniu, że wszelka aktywność społeczna jest domeną mężczyzn. Do spółdzielni wstępował najczęściej mąż, który następnie polecał swej małżonce robić zakupy w sklepie spółdzielczym. Pisała: „Czego żąda się od mężczyzny, gdy chodzi o założenie lub popieranie organizacji spółdzielczej: przyjdź! pomóż! głosuj! krytykuj! działaj! Czego zaś żąda się od kobiety: kupuj! Na tym kończy się szczególne pole pracy wyznaczone kobietom…” [Orsetti 1933]. To dlatego Liga Kooperatystek organizowała szereg wydarzeń, które nie tylko miały uświadamiać kobiety jak istotna jest ich rola jako konsumentek, lecz także starała się aktywizować je do pracy na rzecz swoich wspólnot. W ten sposób kooperatystki uczyły się nawzajem praktycznych umiejętności, czy pomagały sobie w pracach domowych, oferując w zamian oszczędność czasu i zasobów.

Różnorakie bariery kulturowe oraz psychologiczne sprawiały, że sprawa emancypacji kobiet w Polsce, ale i w innych miejscach na świecie, musiała wykroczyć poza wąskie grona światłych elit i rozpocząć pracę od podstaw. Lokalny, wspólnotowy, a także samopomocowy charakter spółdzielczości umożliwiał nie tylko wyciąganie ludzi z nędzy. Szybko stała się także pomocnym orężem w walce z obojętnością na szereg problemów społecznych, a więc i nierównym statusem kobiet. Gdyby nie wybuch II Wojny Światowej postulaty instytucji takich jak Liga Kooperatystek z pewnością dotarłyby do świadomości znakomitej większości Polek i Polaków. Ich przykład jest pouczający także w kontekście współczesnych wysiłków ruchu emancypacyjnego, środowisk kobiecych, feministek, itd. Aby zjednywać dla swojej sprawy szersze grupy społeczeństwa potrzeba możliwie uniwersalnej platformy współpracy i komunikacji. Taką platformą potrafiła być spółdzielczość. Z drugiej strony współczesny ruch spółdzielczy, który sam boryka się z licznymi problemami, także potrzebuje bodźca zdolnego ożywić nieco zapomniane ideały samopomocy. Być może wyraźne wsparcie postulatów równej płacy kobiet i mężczyzn, czy walki o respektowanie i liberalizowanie praw reprodukcyjnych ponownie pozyska kobiety dla spółdzielczości, zaś jej samej da nowy impuls do rozwoju?

Więcej na temat spółdzielczości kobiet:

Pokolenie, nazwane niegdyś przez Bohdana Cywińskiego mianem „niepokornych”, wydało szereg śmiałych myślicieli i innowatorów politycznych, którzy na zawsze zmienili polskie realia. Do tego właśnie pokolenia, składającego się z ludzi urodzonych przede wszystkim w latach 60. XIX w., zaliczyć można fundatora nowoczesnego kooperatyzmu, Edwarda Abramowskiego. Abramowski, będąc myślicielem oryginalnym nie tylko w polskim, ale także i międzynarodowym wymiarze, natchnął swymi koncepcjami etycznymi całe pokolenie. Nie oznacza to jednak, że w okresie wcześniejszym nie funkcjonowały idee zrzeszeń, opartych o zasady braterstwa, partycypacji, solidarności i współdziałania. Przeciwnie: już w pierwszych dekadach XIX w. zaobserwować można pierwszą falę koncepcji bliskich kooperatyzmowi. Za ich kolebkę należy uznać Francję.

- Pierwszy Stopień Symboliczny[2].

Chyba wszyscy znamy litografię przedstawiającą Waleriana Łukasińskiego zakutego w kajdany. Mocne, wręcz groźne spojrzenie oraz spokojna twarz przemawia do nas najczęściej z kart podręczników historii lub broszur okolicznościowych przypominających, iż Walerian Łukasiński przetrzymywany był w różnych więzieniach carskich przez łącznie 46 lat. Trudno nam to sobie wyobrazić, tym bardziej, że w chwili aresztowania Łukasiński liczył sobie ledwie 36 wiosen. Rzadko chyba zadajemy sobie pytanie czym zasłużył na półwiecze więzienia?

Długo wahałem się przed podjęciem decyzji o napisaniu tej deski. Przede wszystkim dlatego, że - jak chyba każdy autor - świadom jestem niedoskonałości napisanych dotąd przeze mnie tekstów. Czy zatem mam prawo, by występować tu w roli eksperta, by pouczać innych? Co więcej, poszukując dostępnych, jak się okazuje nielicznych źródeł - głównie obcojęzycznych, doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby podejść do tematu autorsko. Tym samym sytuowałbym się jednak w roli autorytetu absolutnego, który nie potrzebuje opierać się na opracowaniach innych badaczy problemu. Z drugiej strony, utrzymując się z pisania od ponad dwóch dekad uznałem, że przynajmniej w teorii mam niejakie pojęcie o co w materializowaniu myśli chodzi, i że warto podzielić się tym z mniej doświadczonymi SS:. i BB:. Do pisania jednak przystąpiłem, licząc bardzo na pomoc w uzupełnieniu i udoskonaleniu tej pracy przez Was Drodzy BB:. i SS:.. Mam nadzieję, że dzięki Wam powstanie wspólne dzieło będące przydatnym drogowskazem na inicjacyjnej drodze kolejnych wolnomularskich pokoleń. Potraktujcie zatem tę deskę, jako swego rodzaju zaczyn, pretekst do własnych przemyśleń i do powstania poważnego dzieła.

W niespełna cztery lata po śmierci Narutowicza, 6 czerwca 1926 roku, dostojnicy Wielkiej Loży Narodowej zapalili światła loży Gabriel Narutowicz, oznaczonej numerem XVII [1]. Z uwagi na ubogi materiał źródłowy, przeprowadzenie szerszych badań nad historią loży wydaje się zadaniem trudnym. Jednakże z dostępnych informacji w literaturze  można to z powodzeniem nadrobić. Wiadomo, iż podczas inauguracji loży obecni byli: Andrzej Strug (Wielki Komandor), Marian Ponikiewski (Wielki Namiestnik), a także Zygmunt Dworzańczyk (Wielki Sekretarz)[2]. Loża została utworzona przez ośmiu doświadczonych wolnomularzy, o bogatej i ciekawej przeszłości. Wielu z nich przetrwało w nazwach łódzkich ulic i szpitali [3].

Na Chwałę Wielkiego Architekta Wszechświata i Ludzkości

CZ:. M:. Bracia i Siostry w Waszych stopniach i urzędach

Banał? Co można powiedzieć o tych słowach, aby nie otrzeć się o naiwność i odtwórczość…? Te trzy słowa wykrzykujemy wszakże od niemal 300 lat podczas każdych prac rytualnych.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, choć raz, co właściwie znaczą, być wolnym, równym i braterskim względem siebie, ale i innych? Czy znaczy to samo, co kiedyś, czy może dziś znaczy co innego?

 

Iwona A. Siedlaczek

Szkoła Muzyczna im. Tadeusza Szeligowskiego

Lublin

Masońskie korzenie osobowości Fryderyka Chopina[1]

 

W książce o Chopinie wielkiego admiratora nie tylko twórczości kompozytora, ale niezwykle wyczulonego, uwrażliwionego  na muzykę pisarza Jarosława Iwaszkiewicza znalazło się zdanie: „Czy sam Fryderyk należał do masonów – pozostaje kwestią otwartą[2]. Warto do tematu masonerii w życiu kompozytora wracać, choć wiadomo, że czynnym masonem nigdy nie był. Z pewnością jednak można pokazać, jak wiele osób z jego kręgu, nauczycieli i przyjaciół, przynależało do tego szlachetnego stowarzyszenia. I jaki miało to wpływ na kształtowanie się osobowości Chopina, również jej artystycznej części.

Deska wygłoszona na pracach S∴ i D∴ Loży Kultura na Wsch∴ Warszawy w marcu 2016

Historia masonerii we współczesnym Izraelu

Masoneria na terenach dzisiejszego Izraela nie istniała aż do końca XIX wieku, kiedy to kilku wolnomularzy, przekonanych o bliskowschodnio-biblijnych źródłach masonerii chciało przeprowadzić badania archeologiczne, mające odnaleźć zabytki kultury materialnej dowodzące związku masonerii ze świątynią jerozolimską, zbudowaną przez Króla Dawida.  W 1867 roku do Jerozolimy przybył Sir Charles Warren, brytyjski oficer i miejski komendant policji z Londynu. Mason i człowiek o niezwykle bogatej biografii. Dość wspomnieć, że pośrednio związany był ze sprawą Kuby Rozpruwacza, co do którego rościmy sobie prawa my Polacy, jak i Żydzi (podobnie jak z Brunonem Schulzem – czym innym jednak obaj panowie się zasłużyli). Prowadził prace wykopaliskowe na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie. W czasie prac odkryto szyb, zwany Szybem Warrena, który przez jakiś czas identyfikowany był z tunelem z Księgi Samuela, który posłużył do zdobycia Jerozolimy skrycie od środka. Z ciekawostek: w czasach emerytury brał czynny udział w tworzeniu ruchu scoutowego z Robertem Baden-Powellem.

Tajemnica liczby Trzy

Symbolizuje pełnię, wielkość, harmonię, siłę. Uważano ją za liczbę najświętszą ze wszystkich liczb.  Pitagorejczycy uznali ją za liczbę doskonałą, ponieważ zawiera w sobie początek, środek i koniec — Trójka.

 Trójka posiada bogatą symbolikę. Liczba ta reprezentuje Czas, składający się z trzech elementów: przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości. Określa różne aspekty życia człowieka: fizyczny, umysłowy i duchowy oraz jego etapy: młodość, dojrzałość i starość. Trzy cnoty teologiczne: wiarę, nadzieję i miłość.

Znane są mitologiczne i kulturowe „triady”, między innymi egipska — Izyda, Ozyrys i Horus; grecka — Zeus, Posejdon i Hades; rzymska — Jowisz, Neptun i Pluton oraz  chrześcijańska — Trójca Święta (Ojciec, Syn i Duch Św.). Wyodrębniano także trzy znaczenia Biblii: historyczne, alegoryczne i moralne.

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii