Nov 22, 2017 Last Updated 9:06 PM, Nov 20, 2017

Zjednoczenie rosyjskiego wolno…

W Rosji powstał Związek Suwerennych Obediencji Maosńskich! Memorandum o stworzen...

Okno na południe Rzeczypospoli…

Całkiem niedawno na naszych łamach zamieściliśmy informację o powstaniu wolnomul...

Zapis Video wykładu W. Mościbr…

W dniu 18.10.2017 roku w Poznaniu w teatrze dnia ósmego odbył się wykład ...

"Symbolika Księżyca"  (11-10-2017)

Czcigodny Mistrzu i Wy Siostry i Bracia w swoich stopniach i urzędach.

            Mam zaszczyt wygłosić przed Wami deskę pod tytułem -"Symbolika Księżyca". Podzieliłem ją na pięć części, które zatytułowałem: Symbole, Czym symbole są w Wolnomularstwie, Księżyc, Symbolika Księżyca oraz Osobista refleksja.

Od A do Z by S:. ABB J

A

A jak „Abrakadabra” – pochodzi od zwrotu abreq ad habra, co oznacza „nieś swój promień ku śmierci”. Na przełomie II i III wieku w medycynie przypisywano wyrażeniu właściwości ochronne przed malarią i gorączkami. W średniowieczy stanowiło ozdobę, talizman przed chorobą, traktowane, jako zaklęcie magiczne. Graficzny zapis tego słowa też nie pozostaje bez znaczenia. Pochodzi od lekarza Q. Setrenusa Sammonicusa De medicina parvo pretio parabili, natomiast graficzy zapis słowa słowa „Abracadabra” przyjmuje kształt trójkąta. W wolnomularstwie, jak wskazuje Leland Manuscript, oznacza skrywane umiejętności związane z możliwością ujarzmienia sił osiąganych za pomocą talizmanu. Leland Manuscript  to dokument składający się z katechizmu drukowanego w „ The Gentelmen’s Magazine w 1753 roku. Dokument zawiera pytania skierowane do wolnomularzy przez Króla Henryka VI oraz udzielone prze nich odpowiedzi. Wskazuje się, iż masoni skrywają wiedzę i siłę związaną z ujarzmieniem sił związanych z talizmanem. I dalej, siedem liter imienia АΒΡΑΣΑΞ ma wartość liczbową 365 (Α = 1, Β = 2, Ρ = 100, Α = 1, Σ = 200, Α = 1, Ξ = 60). Słowo to znajdujemy, jako magiczny znak i symbol pełni (m.in. zapewne także w odniesieniu do liczby siedem) w hellenistycznych papirusach magicznych, również na starożytnych i średniowiecznych amuletach z kamienia, najczęściej w połączeniu z postacią o ludzkim tułowiu z głową koguta, ludzkimi rękami i wężami zamiast nóg.

Kluczowe słowa do dalszych poszukiwań: „Abracadabra”, „Leland-Lock Manuscript”, „Bodlein Library”.

Czcigodny Mistrzu

I Wy, Bracia i Siostry

W swoich stopniach i urzędach

Izba rozmyślań jawi mi się jako swego rodzaju zewnętrzny przedsionek, w którym oczekujesz Siostro i Bracie zanim gospodarz otworzy ci drzwi do swojego domu. To wtedy i tam wycierasz swoje buty, strzepujesz wodę z parasola i płaszcza…, chcesz bowiem wejść do domu, tak by zachować jego ustalony porządek.

Deska przygotowana przez Brata Krzysztofa z Loży Galileusz z Wielkiego Wschodu Polski

Jedną z ważnych reguł wpisanych w nasz świecki zakon jest dążenie do doskonalenia się duchowego i umysłowego, dotyczy to także naszego otoczenia. Chciałbym nieco przewrotnie pokazać, że czasami może prowadzić to do skutków odwrotnych do zamierzonych, mówiąc krótko, że nie należy z tym, jak zresztą z niczym, przesadzać. Zacznę od przypowieści. W japońskiej religii shinto (dosłownie: droga bogów) ważną rolę odgrywają umieszczone przed wejściem do świątyni bramy zwane torii. Są to dwie kolumny połączone jedną lub kilkoma poziomymi belkami. Symbolizują one przejście ze sfery profanum do sacrum. Zasadniczo są to trzy bramy symbolizujące kolejne stopnie sacrum (czasem bywa ich więcej, ale najważniejsze są trzy pierwsze). Czy te kolumny i trzy fazy przejścia od sfery profanum do sacrum nie przypominają wam czegoś, drogie Siostry i Bracia? Z torii związana jest opowieść, którą przytacza w swoich „Wykładach z fizyki” słynny fizyk, noblista i erudyta Richard Feynman. Zamówiono kiedyś torii u słynnego mistrza. Wykonał on arcydzieło pokryte rzeźbami figurek ludzkich. Nagle ktoś zauważył, że jedna z figurek jest odwrócona do góry nogami. Gdy zapytano mistrza o ten defekt, odpowiedział: „Zrobiłem to celowo, by bogowie nie zaczęli podejrzewać ludzi o doskonałość”.

 

Filip Karol Leszczyński

filipleszczynski(at)gmail.com

 

Walka o zrównanie statusu kobiet i mężczyzn od swych początków wykraczała daleko poza postulaty uzyskania pełni praw wyborczych. Ruch emancypacyjny zwracał uwagę na cały szereg problemów koniecznych do rozwiązania w celu podniesienia statusu społecznego kobiet. Dlatego programowa otwartość ruchu spółdzielczego wychodząca naprzeciw wszelkim formom dyskryminacji sprawiła, że spółdzielczość stała się naturalnym sprzymierzeńcem kobiet. Jaka była spółdzielcza organizacja kobiet w Polsce?

Pokolenie, nazwane niegdyś przez Bohdana Cywińskiego mianem „niepokornych”, wydało szereg śmiałych myślicieli i innowatorów politycznych, którzy na zawsze zmienili polskie realia. Do tego właśnie pokolenia, składającego się z ludzi urodzonych przede wszystkim w latach 60. XIX w., zaliczyć można fundatora nowoczesnego kooperatyzmu, Edwarda Abramowskiego. Abramowski, będąc myślicielem oryginalnym nie tylko w polskim, ale także i międzynarodowym wymiarze, natchnął swymi koncepcjami etycznymi całe pokolenie. Nie oznacza to jednak, że w okresie wcześniejszym nie funkcjonowały idee zrzeszeń, opartych o zasady braterstwa, partycypacji, solidarności i współdziałania. Przeciwnie: już w pierwszych dekadach XIX w. zaobserwować można pierwszą falę koncepcji bliskich kooperatyzmowi. Za ich kolebkę należy uznać Francję.

- Pierwszy Stopień Symboliczny[2].

Chyba wszyscy znamy litografię przedstawiającą Waleriana Łukasińskiego zakutego w kajdany. Mocne, wręcz groźne spojrzenie oraz spokojna twarz przemawia do nas najczęściej z kart podręczników historii lub broszur okolicznościowych przypominających, iż Walerian Łukasiński przetrzymywany był w różnych więzieniach carskich przez łącznie 46 lat. Trudno nam to sobie wyobrazić, tym bardziej, że w chwili aresztowania Łukasiński liczył sobie ledwie 36 wiosen. Rzadko chyba zadajemy sobie pytanie czym zasłużył na półwiecze więzienia?

Długo wahałem się przed podjęciem decyzji o napisaniu tej deski. Przede wszystkim dlatego, że - jak chyba każdy autor - świadom jestem niedoskonałości napisanych dotąd przeze mnie tekstów. Czy zatem mam prawo, by występować tu w roli eksperta, by pouczać innych? Co więcej, poszukując dostępnych, jak się okazuje nielicznych źródeł - głównie obcojęzycznych, doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby podejść do tematu autorsko. Tym samym sytuowałbym się jednak w roli autorytetu absolutnego, który nie potrzebuje opierać się na opracowaniach innych badaczy problemu. Z drugiej strony, utrzymując się z pisania od ponad dwóch dekad uznałem, że przynajmniej w teorii mam niejakie pojęcie o co w materializowaniu myśli chodzi, i że warto podzielić się tym z mniej doświadczonymi SS:. i BB:. Do pisania jednak przystąpiłem, licząc bardzo na pomoc w uzupełnieniu i udoskonaleniu tej pracy przez Was Drodzy BB:. i SS:.. Mam nadzieję, że dzięki Wam powstanie wspólne dzieło będące przydatnym drogowskazem na inicjacyjnej drodze kolejnych wolnomularskich pokoleń. Potraktujcie zatem tę deskę, jako swego rodzaju zaczyn, pretekst do własnych przemyśleń i do powstania poważnego dzieła.

W niespełna cztery lata po śmierci Narutowicza, 6 czerwca 1926 roku, dostojnicy Wielkiej Loży Narodowej zapalili światła loży Gabriel Narutowicz, oznaczonej numerem XVII [1]. Z uwagi na ubogi materiał źródłowy, przeprowadzenie szerszych badań nad historią loży wydaje się zadaniem trudnym. Jednakże z dostępnych informacji w literaturze  można to z powodzeniem nadrobić. Wiadomo, iż podczas inauguracji loży obecni byli: Andrzej Strug (Wielki Komandor), Marian Ponikiewski (Wielki Namiestnik), a także Zygmunt Dworzańczyk (Wielki Sekretarz)[2]. Loża została utworzona przez ośmiu doświadczonych wolnomularzy, o bogatej i ciekawej przeszłości. Wielu z nich przetrwało w nazwach łódzkich ulic i szpitali [3].

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii