Aug 23, 2017 Last Updated 8:49 AM, Aug 18, 2017

Wyrazy solidarności z polskimi…

Redakcja Rzeczpospolitej Wolnomularskiej pragnie przekazać wyrazy głębokiego wsp...

Masońskie symbole w herbie mia…

W górach Ural, w  rejonie swierdłowskim niedaleko jak na rosyjskie w...

"Królewicz Olch" - r…

Z dedykacją dla jednego, wspaniałego B:., z podziękowaniem za braterskie spotkan...

Wywiad z (prawie) uśpionym masonem - Marcinem M. Bogusławskim.

Czytany 820 razy
Oceń ten artykuł
(11 głosów)

Kiedy postanowiłeś się uśpić?

Ostateczną decyzję o moim uśpieniu podjąłem pod koniec czerwca tego roku. Z różnych powodów wciąż jestem wolnomularzem «czynnym», ale tylko do końca tego roku kalendarzowego. Niezmiennie uważam, że ruchy wolnomularskie są jedną z najpiękniejszych rzeczy, która przydarzyła się naszej kulturze. Sam doświadczyłem pomocy jałmużnika i spotkałem wyjątkowo ciekawych ludzi. Zawiązałem także serdeczne więzi z siostrami i braćmi odmiennych światopoglądów. Wymienię tu tytułem przykładu konserwatystkę, także w kwestiach religijnych, Siostrę Anię i ateistę oraz racjonalistę, Brata Adama. Te bliskie relacje niezmiennie trwają, a moje przemyślenia i decyzje ich nie nadkruszyły. Dalej łączą nas również podstawowe dla naszego nurtu wolnomularstwa wartości, czyli równość, wolność, braterstwo. Zmieniło się to, że w moim przekonaniu potrafię te wartości realizować lepiej poza strukturami wolnomularskimi. Uświadomiłem to sobie definitywnie dzięki — w moim odczuciu — trudnym czasom dla RP.

 A w czym przeszkadzały Ci struktury?

Profesor Bogdan de Barbaro przytoczył w Tygodniku Powszechnym myśl, którą znalazł u Marka Aureliusza: „Jeżeli widzisz, że złe rzeczy dzieją się dookoła, to znajdź dla siebie jakąś dobrą cząstkę działania”.  Nie udało mi się zlokalizować jej w Rozmyślaniach, ale podpisuję się pod jej sensem. Moja decyzja o wolnomularskim uśpieniu bierze się z chęci znalezienia dla siebie owej «dobrej cząstki działania», odblokowania swojej sprawczości. W jaki sposób wolnomularstwo zablokowało we mnie sprawcz0ść? Przynajmniej na dwa powody, a więc: niejasny dla mnie status prawdy w masońskiej aksjologii, ale też niedookreślenie innych masońskich wartości (w myśl zasady, że wszystko jest symbolem) oraz silne oddzielanie sacrum i profanum.

To wszystko dość abstrakcyjne. Możesz podać jakieś przykłady?

Muszę przyznać, że najwięcej zwolenników medycyny alternatywnej spotkałem osobiście właśnie w polskim środowisku wolnomularskim . Stanowi to dla mnie duży kłopot. Kierując się ideałami wolnomularskimi powinienem te poglądy tolerować, a zwłaszcza nie wiązać ich krytyki z życiem masońskim, a więc tym, co sakralne. Długo zastanawiałem się nad tą kwestią i doszedłem do wniosku, że prawdą jest stwierdzenie, że jako mason jestem niedoskonały, co więcej, nie stanę się doskonalszy. Nie umiem bowiem nie reagować pryncypialnie na takie poglądy. Byłoby mi łatwiej, gdyby rzecz dotyczyła np. przekonania, że Ziemia jest płaska. Nie wynikają z niego bowiem wprost zagrożenia dla zdrowia ludzi. Sfera medycyny i jej negacji dotyka jednak bezpośrednio życia i zdrowia ludzi, znamy z ostatniego czasu przypadki śmierci dzieci i młodych ludzi, których rodzice na zapalenie ucha stosowali homeopatię, a nowotwór «kurowali» amigdaliną. Ryt Francuski, najbliższy mi ze wszystkich masońskich Rytów, jasno podnosi sprawę racjonalizmu i przywiązania wolnomularza do nauk. Jak ma się ten wymóg do trwania przy poglądach medycznie niebezpiecznych? Czy przywiązanie do takich poglądów jest sprzeczne z duchem masonerii, skoro sprzeczne jest z prawdą? A może należy je uszanować jako element tego, co należy do istoty wolnomularstwa, czyli krytycznego podejścia do wszelkich autorytetów? Jedyna odpowiedź, jaką znalazłem, wiąże się z przesunięciem takich poglądów do sfery profanum, gdzie każdy może mieć takie poglądy, jakie uznaje za stosowne. Ewentualne ciosanie kamienia polegać zaś ma na w pełni pluralistycznej dyskusji. Dyskusja to rzecz cenna, ale czy  spowoduje ona — by użyć innego przykładu, spoza mojego doświadczenia masońskiego —, że Ziemia stanie się raz płaska, raz nie? I dalej — czy tolerancja, której nie stawia się ograniczeń, np. w postaci prawd nauki (które nie są niezmienne, ale nie oznacza to, że tracą normatywny charakter), nie staje się nihilizmem, w którym w gruncie rzeczy każdy pogląd jest równie cenny?

Te ostatnie pytania kierują mnie już w stronę szerzej rozumianej aksjologii. Za przykład niech posłuży doświadczona przeze mnie — na szczęście, w dawce «promilowej», choć z osób należących do różnych środowisk masońskich — homofobia i seksizm. Z homofobią spotkałem się w dwóch wydaniach. Pierwsze było dość wulgarne i dotyczyło np. udostępniania mało eleganckich memów. Drugie było bardziej wyrafinowane, ale miało doskonale znaną postać: po co się obnosić? Spotkałem się również z opinią, że ktoś jest prostym człowiekiem i dla niego płeć to to, co nosi się w majtkach. Ostatnią rzeczą, której bym oczekiwał od masona, jest bycie w ten sposób «prostym». Znów wystarczy odwołać się do aktualnej wiedzy biologicznej czy psychologicznej, by wiedzieć, że płciowość jest czymś bardzo złożonym. Co do obnoszenia się przez mniejszości seksualne, napisałem kiedyś w sprawie takiego poglądu do Ryszarda Petru, żeby się nie powtarzać, odsyłam do tego tekstu. Dodam tylko, że nie umiem uzgodnić homofobii z wymogami równości i braterstwa. Ale zdaję sobie również sprawę, że moje podejście może być uznane za ciasne, a optowanie za zmianami w prawie w odniesieniu do osób LGBT+ można uznać za dogmatyczne wspieranie lobbingu określonej grupy społecznej. Można także wskazywać na to, że są problemy ważniejsze; sam spotkałem się z opinią, że kwestia biedy i stosunku do niej Papieża jest ważniejsza niż wykluczenie społeczne mniejszości seksualnych, choć można widzieć obie kwestie jako ważne problemy. Trzeba także widzieć, że ktoś może być podwójnie wykluczony: z powodu biedy i bycia np. mniejszością seksualną.

Wiesz, zawsze można powiedzieć, że jako gej jesteś przesadnie wyczulony na pewne sprawy (choć sam tak nie myślę). Mógłbyś podać jakiś przykład dotyczący równości i braterstwa nie dotyczący kwestii LGBT+?

Jasne, przy czym moje kolejne wątpliwości znów wiążą się ze sferą profanum i ponownie wiążą się z tym, co mówiłem wyżej, a przez to z równością i braterstwem. Jako że traktujemy je jako symbole, są one niedookreślone. Dla jednych mogą mieć wymiar silnie uniwersalny, dla innych — mniej bądź bardziej «lokalny». Mogą być również interpretowane w ramach rozmaicie politycznie zakorzenionych światopoglądów. Pytanie, gdzie jest kres tych możliwości. Czy mason z czystym sumieniem może popierać siły polityczne związane z nacjonalizmem (np. ONR, ale też Kukiz’15)? Czy powinien karmić umysł tekstami, które pisane są językiem antysemickim? Moim zdaniem nie. Ale w przestrzeni wolnomularskiej jest to tylko jedno z przekonań, które da się podważać. Można choćby twierdzić, że chodzi nie o język, ale o fakty, których inne media nie podają. Nie trzeba być jednak wyznawcą mocnej wersji tezy Sapira i Worfa by wiedzieć, że to język kształtuje to, w jakiej rzeczywistości żyjemy. A z językiem masońskim jest problem bardziej generalny. Zupełnie nieegalitarny, ale i produkujący masońską pychę, jest podział na wtajemniczonych i profanów, o czym pisałem w Wolnomularzu Polskim. Taki język skutecznie reprodukuje nierówności, utwierdza nas w poczuciu, że jesteśmy bardziej oświeceni, moralnie lepsi, choć «profan» może nas przewyższać o głowę. Z pychą wolnomularską, od której sam nie jestem wolny, spotkałem się w praktyce. A to ktoś uszczypliwie twierdził, że jakaś loża jest «lewacka», a to, że któraś z lóż nie pracuje w żadnym rytuale, bo nie pracuje porządnie (w odróżnieniu od własnej), a to, że profan wykonuje podrzędny, mniej godny zawód. Dorzućmy do tego jeszcze elementy ezoteryczne, misteryjne, a końcowy efekt może być nieznośny.

Swoistą odmianą masońskiej pychy jest paternalistyczne podejście do ludzi młodych, których Brat Tomasz Szmagier określił jako milenialsów. Nakreślony przez niego obraz jest negatywny: milenialsi nie uznają autorytetów i nie potrafią wejść w relację Uczeń-Mistrz, są zbyt pewni siebie, bronią wolności, równości, braterstwa i demokracji bez należytej troski o harmonię elementów i brania pod uwagę  odmiennych perspektyw. Młodzi przesadnie też związani są z nowinkami technologicznymi i prywatność czynią publiczną poprzez sieć. Wolnomularstwo jawi się tu jako remedium. Ale czy na pewno? Może rację ma Kant, który pokazuje szkodliwość autorytetów dla życia? Może nie każdą inność w takim samym stopniu należy brać pod uwagę (znów wracają pytania o nihilizm, prawdę itd. itp.)?  Może problem leży w wolnomularstwie i jego anachronicznej, jak na dzisiejsze czasy, strukturze? Może iPody, smartfony i Internet nie są zagrożeniem, a szansą, której my nie rozumiemy? O tym, że istnieje pokoleniowy rozziew znakomicie pisał Michel Serres, ale zdobył się on na próbę zrozumienia pokolenia, którego emblematem uczynił „Tomcię Paluszkowską” i pokazania afirmatywnej roli nowych technologii dla indywidualnego rozwoju: intelektualnego i duchowego.

Męczy mnie także — konieczna w instytucjach — dyplomacja. Dla mnie ma ona także wymiar osobisty: proponowano mi przejścia do innych lóż, moją uznając za tonący okręt, a jednocześnie oficjalnie podkreślano dobre relacje. Zapraszano mnie — w drodze wyjątku — na prace, gdy z lożą nie utrzymywano oficjalnych kontaktów. Dyplomacja to jednak nie coś nie dla mnie.

No to jakiej masonerii byś chciał?

Bliskie jest mi przekonanie, że od chodzenia po kwadracie nie stajemy się lepsi (śmiech). Niemniej szanuję rytuał, uważam tylko, że nie działa on sam z siebie i że ciągłe stawianie na perfekcjonizm w jego realizowaniu nie przekuje się na lepszą kondycję człowieka. Byłbym przeszczęśliwy, gdyby prawnicy-wolnomularze zaczęli raz w miesiącu czy raz w tygodniu udzielać darmowych porad czy sami z siebie angażowali się w pomoc ludziom eksmitowanym. Byłoby świetnie, gdybyśmy robili akcje sprzątania śmieci z lasu czy z plaży nad Wisłą. Gdybyśmy powrócili do tradycji wszechnic czy pracowali w świetlicach. Tu muszę powiedzieć, że wspomniana już przeze mnie konserwatywna Siostra właśnie tak robi, uczy choćby dzieciaki ze świetlic społecznych, bezpieczeństwa w Internecie. Ale takie podejście do działania wniosła ze sobą jako profanka. Ważne dla mnie byłaby także wspólna obrona wartości demokratycznego państwa prawa. Nie chodzi tu o politykę w wąskim sensie, ale o obronę fundamentalnych praw człowieka, dzięki którym w lożach możemy spotykać się jako ludzie wolni, jako libertarianie, socjaldemokraci, socjaliści, konserwatyści itp. Rzeczą bardzo dla mnie pilną byłaby też dyskusja na temat pluralizmu i tolerancji. Żyjemy w specyficznym miejscu na Ziemi i w specyficznych czasach. Z jednej strony wciąż u nas za mało pluralizmu i zbyt plenią się fundamentalizmu. Ale z drugiej strony — za dużo szumu informacyjnego, fake newsów, lawinowego przyrostu wiedzy, ale i rozmycia granic między wiedzą a opinią, opisem zdarzeń, a emocjonalną reakcją na nie. Żyjemy w społeczeństwach ryzyka, a samo postawienie na pluralizm może to ryzyko pogłębić (polecam przy okazji znakomity tekst Barbary Tuchańskiej, Codzienność w nauce ponowoczesnej). Ordo ex Chao — to zadanie wolnomularzy. Moim marzeniem jest ponadobediencyjne skupienie się na tym, jak dziś rozumieć pracę porządkowania, jak pojmować prawdę, jakie ramy nadać pluralizmowi. Zdaję sobie jednak sprawę, że  to moje oczekiwania, że stoją za nimi moje motywacje epistemologiczne, społecznikowskie i — w moim rozumieniu — demokratyczne. Cenię ruch wolnomularski bardzo wysoko. Nie chcę go kroić do swoich potrzeb. Wiem również, że jako mason będę w pewnych obszarach niereformowalnie niedoskonały. Dlatego uśpienie uznałem za najlepszą decyzję. A o trwanie bliskich relacji, które się zawiązały, mam zamiar dbać.

Z twoich wypowiedzi da się wyczuć przekonanie, że nie spotkałeś w wolnomularstwie ludzi „wolnych i dobrych obyczajów”, dużo mówisz o doświadczeniu homofobii i seksizmu. Wskazujesz na kłopot tolerancji poglądów, które są sprzeczne z ideą wolnomularstwa. Wnioskuję, że spotkałeś w Zakonie ludzi, których podejście do różnych spraw jest nie masońskie. Czy w związku z tym uważasz, że polska masoneria jest słaba intelektualnie? Słaba ideowo? Moralnie? Jest na pewno nieliczna i może ten pęd do rozwoju liczebnego jest pułapką i popełniamy błędy rekrutacyjne?

Spotkałem też ludzi wspaniałych, co podkreślę. Cieszę się także, że wiem, iż ważne dla mnie postaci życia kulturalnego są dla mnie braćmi, choć to uznanie jest jednostronne (myślę tu o osobach z WLNP). Także dzięki nim mój okres "czynny" w wolnomularstwie uznaję za budujący. Co do rekrutacji - tak, uważam, że popełniane są błędy. Co do ideowości - myślę, że z racji uwarunkowań historycznych polska masoneria wciąż za bardzo boi się własnego cienia. Ezoteryka, która dominuje w moim odczuciu także w tych obediencjach, które są bardziej społecznikowskie. jest tu wyjściem stosunkowo łatwym. Ale nie neguję takich potrzeb, po prostu nie są to moje potrzeby. Natomiast faktycznie brakuje mi spełnienia intelektualnego, choć byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie dodał, ze i jego doświadczyłem, choć zbyt - jak dla mnie - rzadko.

8 komentarzy

  • Link do komentarza Brat G. Brat G. wtorek, 01 sierpień 2017 13:34

    Z uwagą przeczytałem zarówno wywiad jak i komentarze pod nim. To smutne dla mnie. "Nie mów nikomu co się dzieje w domu" - napis na makatkach wielu polskich domów. Trafny w czasach zaborów. Szkodliwy (moim zdaniem) dziś. Coś jednak zawiodło wewnątrz. Co można zrobić? Myślę, że wyciągnąć wnioski na przyszłość. Warto spokojnie wczytać się w słowa Brata Marcina.

  • Link do komentarza MMB MMB wtorek, 01 sierpień 2017 06:03

    Bracie Jarku i Dariuszu,
    nie mam ochoty brnąć w dalsze szczegóły sprawy, bo jak orzekliście, Internet nie jest najlepszym miejscem na omawianie wszystkich spraw. Niemniej Wasze komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzję - wybaczcie, ale wskazanie na "gorące" obszary uprawiania Sztuki Królewskiej w Polsce może warto by przemyśleć, na pewno nie warto zamiatać pod dywan czy ukrywać pod korcem (to mentalność sekciarska, wyjątkowo mi obca). Uwagi Jarka są o tyle nietrafne, że poproszony o ten wywiad jasno powiedziałem, że nie czuję, iżbym miał być dobrym masonem. Przedstawiłem argumenty, dlaczego tak uważam. Starałem się też - wbrew Jarkowi - głównie z siebie dawać. Nie rozumiem zarzutu, że o pewnych problemach nikt nie wiedział, bo zgłaszane były wielokrotnie. Wyjątkowo też nie podoba mi się krytyka z "okopów Świętej Trójcy". Nigdzie w wywiadzie nie mówię o WWRP, nie mówię również o swojej Loży. Mówię o masonerii - bo zjawiska, które opisuję, dotknęły mnie czy uderzyły, z różnych stron - i od osób z WNLP, i GLCS, i z WWP, i lóż niezrzeszonych, ale i ze środowiska mi najbliższego, czyli obecnie WWRP... Nie miałem zamiaru nikogo wskazywać palcem, widzę jednak, że gdy tego się nie zrobi, wszelka krytyka traktowana jest jako spersonalizowany, niedopuszczalny atak.
    O tym, że masoneria ma także strefę cienia, doskonale zdają sobie sprawę ludzie na Zachodzie. W samej Francji działa ruch dla masonów LGBT+ i ich sojuszników, którzy z powodu homofobii odchodzą ze swoich lóż i próbują jakoś ułożyć sobie masońskie życie. U nas nie było łatwo także ateistom, co zmilczałem w swoim wywiadzie.

    Dziękuję Braciom za utwierdzenie mnie w decyzji - nie ważąc dostatecznie masońskich racji nie nadaję się do tego, by należeć do ruchu. A ja nie mam narzędzi, ani - po latach dyskryminacji - chęci, by szlifować cudzą homofobię czy głęboki irracjonalizm, komentować język antysemityzmu czy próbować zrozumieć, jak można być masonem i wypowiadać walkę państwu prawa w imię etyki. I to nie są refleksje dotyczące jednej obediencji.

  • Link do komentarza jarekm jarekm poniedziałek, 31 lipiec 2017 20:06

    Drogi Bracie Marcinie, z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o Twoim wycofaniu się z wolnomularskiej aktywności, zanim jeszcze zdążyłem bliżej poznać Cię, na co bardzo liczyłem. Nie porzucam jednakże nadziei na zmianę Twej decyzji. Dlaczego? Na podstawie lektury powyższego wywiadu odnoszę wrażenie, że -
    wybacz proszę tę uwagę - niezbyt obiektywnie rozłożyłeś na szalkach wagi argumenty "za" i "przeciw". Z jednej strony rozumiem Cię, mój życiorys masoński jest pogmatwany z podobnych powodów. Z drugiej zaś zrozumiałem, że nie wolno wyłącznie zadawać pytania: "ile ruch ten może dać mnie?", ale też: "ile ja mogę mu dać?". Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, z najróżniejszymi przywarami, czasem też nie przystającymi do idei Zakonu. Ale przecież po to jesteśmy razem, by wzajemnie ubogacać się intelektualnie i moralnie, a także pomagać w doskonaleniu. Z Toją wiedzą, talentami, i słusznie krytycznymi w wielu kwestiach spostrzeżeniami, to Ty jesteś bardziej potrzebny tej, jak sam podkreślasz, wartościowej organizacji, bardziej być może, niż ona Tobie. Jej poziom zależy od siły najsilniejszych ogniw i woli szlifowania swych chropowatości przez najsłabsze. Każde odejście każdego z tych pierwszych, powoduje znaczne osłabienie całości. „Jeżeli widzisz, że złe rzeczy dzieją się dookoła, to znajdź dla siebie jakąś dobrą cząstkę działania”, a wiele do zrobienia jest wewnątrz. Bardzo liczę na Twój powrót, który z wielką radością przyjmie wielu.

  • Link do komentarza Michal R Michal R poniedziałek, 31 lipiec 2017 11:34

    Darku,
    Przeczytałem (rozumiem, że do mnie też to adresowałeś). To nie czas, ani miejsce na takie rozważania, napiszę do Ciebie maila.
    M.

  • Link do komentarza Dariusz Michał Dariusz Michał poniedziałek, 31 lipiec 2017 10:16

    Marcinie, wiesz jak Cię cenię i jak wiele Ci zawdzięczam w oswajaniu wolnomularskiego świata. Wybacz więc, ale powiem, że w żaden sposób swoim wywiadem nie pomogłeś mi wyjaśnić, gdzie leżą nieociosane kamienie, które utworzyły mur pomiędzy Tobą a S.: i D.: Lożą Kultura, a teraz okazuje się, pomiędzy Tobą a Zakonem. Z wieloma uwagami, jakie przedstawiłeś zgadzam się w pełni, a z innymi wcale. Komentarz w Internecie nie jest miejscem na ich przedstawianie. Mam nadzieję na spotkanie i długą z Tobą rozmowę. Dzisiaj i tutaj powiem tylko jedno - boli mnie, że nigdy nie przedstawiłeś swoich uwag Siostrom i Braciom w Loży, nie dałeś nam możliwości zgodnie z ideą braterstwa ich wysłuchać i rozważyć. Sprawa była godna zwołania odrębnych prac ( Michał, czytaj to również jako adresat) i byłbym pierwszym domagającym się stosownej reakcji Loży. Wiem, działo się to w wyjątkowym dla Twych emocji i uczuć czasie i znaczna część argumentacji, jakiej użyłeś w wywiadzie potwierdza, że nakładają się one na Twoją argumentację nadal. Przystępując do jakiejkolwiek wspólnoty, ba, nawet organizacji, akceptujemy reguły, na podstawie których się opiera. W wolnomularstwie swoją obecnością i działaniem ją ubogacamy. Tak to widzę. Wstyd mi za wolnomularstwo, jeżeli doznałeś tam reakcji homofobicznych, ale na to również istnieją procedury. Co do indywidualnej aktywności w pracy dla dobra ludzkości, wierz mi wiele z Twoich marzeń się spełnia, niektórzy jedynie tak mają, że niekoniecznie chcą i lubią ogłaszać o tym światu, tak światu wtajemniczonych, jak i profanów. Uczestniczę w świecie mediów społecznościowych, ale jest to dla mnie nadal, mimo jego siły oddziaływania, nadal pewna namiastka Życia i nie mam zamiaru otwierać się tam w pełni. Jesteś ważym i potrzebnym Bratem dla mnie, wolnomularza Rytu Francuskiego, pracującego w S.: i D.: Loży Kultura na Wschodzie Warszawy. Jak Ci z tym jest Marcinie? Twój Michał.
    Do Brata Anonima - WWRP powstał po decyzji Marcina.

  • Link do komentarza Michal R Michal R poniedziałek, 31 lipiec 2017 08:54

    Drodzy,
    Proszę. Niech to miejsce nie służy waśniom. Osobiście uważam, że tak jak Marcin mógł poczuć się zawiedziony wolnomularstwem, które poznał, tak i Anonim może czuć się zawiedziony. Obaj mówią tylko o swoich doświadczeniach.
    Zgadzam się natomiast z Ksawerym - na miejscu Anonima, gdybym nie godził się na to, co dzieje się w Zakonie - odszedłbym.

  • Link do komentarza Ksawery Leski Ksawery Leski poniedziałek, 31 lipiec 2017 07:10

    Bracie Anonimie, ad. WWP, przyjmując w ramach eksperymentu myślowego prawdziwość Twych doznań zmysłowych o "nachyleniu" Zakonu, to mam pytanie czy masz świadomość, iż z takimi przechyłami zawsze ma się do czynienia wtedy, gdy nie przestrzega się reguł oraz zasad Sztuki Królewskiej - tutaj rozumianych jako Konstytucja Andersona i Regulamin Wschodu, na które składałeś przysięgę? W tym sensie jedyne przechyły w tym czy tamtym Zakonie to te dotykające kręgosłupów moralnych niektórych Osób, co do których dziwię się, że pomimo swych wrażeń nie skaczą z walących się wieży. Święte Prawa albo się lubi, albo nie i nikt nikogo nie zmusza do ich przestrzegania. No... może poza czystym sercem lub sercami, które wbrew opiniom niektórych biją we właściwym rytmie i tym samym stanowią gwarant trwałości oraz stabilności tej duchowej Wieży, która wzosząc się nad głowami od tysięcy lat, nie zna granic wyznaczanych przez tę czy tamtą Obediencję. Ściskam Brata Anonima, Ksawery Leski.

  • Link do komentarza Anonim Anonim niedziela, 30 lipiec 2017 15:23

    Imponuje mi odwaga Brata Marcina. Przyznanie się do masonerii oraz do homoseksualizmu w Polsce jest aktem heroizmu. Szczególnie dzisiaj.
    Szkoda, że odchodzi ktoś tak wybitny i zaangażowany. Fakt, że WWRP dopuściło do uśpienia się kogoś takiego nie wróży tej nowej organizacji przyszłości lepszej, niż chylące się ku upadkowi WWP, którego nadal jestem członkiem. Wiele osób u nas wiązało nadzieję z powstaniem WWRP.

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii