Aug 23, 2017 Last Updated 8:49 AM, Aug 18, 2017

Wyrazy solidarności z polskimi…

Redakcja Rzeczpospolitej Wolnomularskiej pragnie przekazać wyrazy głębokiego wsp...

Masońskie symbole w herbie mia…

W górach Ural, w  rejonie swierdłowskim niedaleko jak na rosyjskie w...

"Królewicz Olch" - r…

Z dedykacją dla jednego, wspaniałego B:., z podziękowaniem za braterskie spotkan...

Doskonałość bywa szkodliwa.

  • Cze 30, 2017
Dział: Deski
Czytany 573 razy

Deska przygotowana przez Brata Krzysztofa z Loży Galileusz z Wielkiego Wschodu Polski

Jedną z ważnych reguł wpisanych w nasz świecki zakon jest dążenie do doskonalenia się duchowego i umysłowego, dotyczy to także naszego otoczenia. Chciałbym nieco przewrotnie pokazać, że czasami może prowadzić to do skutków odwrotnych do zamierzonych, mówiąc krótko, że nie należy z tym, jak zresztą z niczym, przesadzać. Zacznę od przypowieści. W japońskiej religii shinto (dosłownie: droga bogów) ważną rolę odgrywają umieszczone przed wejściem do świątyni bramy zwane torii. Są to dwie kolumny połączone jedną lub kilkoma poziomymi belkami. Symbolizują one przejście ze sfery profanum do sacrum. Zasadniczo są to trzy bramy symbolizujące kolejne stopnie sacrum (czasem bywa ich więcej, ale najważniejsze są trzy pierwsze). Czy te kolumny i trzy fazy przejścia od sfery profanum do sacrum nie przypominają wam czegoś, drogie Siostry i Bracia? Z torii związana jest opowieść, którą przytacza w swoich „Wykładach z fizyki” słynny fizyk, noblista i erudyta Richard Feynman. Zamówiono kiedyś torii u słynnego mistrza. Wykonał on arcydzieło pokryte rzeźbami figurek ludzkich. Nagle ktoś zauważył, że jedna z figurek jest odwrócona do góry nogami. Gdy zapytano mistrza o ten defekt, odpowiedział: „Zrobiłem to celowo, by bogowie nie zaczęli podejrzewać ludzi o doskonałość”.

Również w historii nauki i techniki zdarzało się, że dążenie do doskonałości przynosiło nieprzewidziane skutki. Podam kilka przykładów i pokażę, co z tego dalej wynikło.

Każdy z nas widział, choćby na filmie, fabrykę z XIX wieku. Wielka maszyna parowa napędzająca idący przez halę fabryczną wał połączony z maszynami – obrabiarkami, maszynami włókienniczymi itp. Dla prawidłowej pracy tych urządzeń konieczna jest stała prędkość obrotów maszyny parowej. Zapewnia to tzw. regulator Watta, genialne w swej prostocie urządzenie. Do pionowej osi przyłączone są dwie ciężkie kule, jak wagoniki karuzeli. Są one połączone dźwignią z przepustnicą regulującą dopływ pary do maszyny. Gdy prędkość maszyny wzrośnie nadmiernie, kule odchylają się bardziej (jak na karuzeli) i przymykają nieco dopływ pary. Odwrotnie, przy zbyt małych obrotach maszyny kule zbliżają się do osi i dopływ pary zwiększa się. Maszyna pracuje więc ze stałą prędkością. W pierwszych latach maszyny wyposażone w regulator Watta pracowały idealnie. Później zaczęło dziać się coś dziwnego. Maszyna to gwałtownie zwiększała obroty, to gwałtownie zmniejszała. Groziło to uszkodzeniem przyłączonych do niej urządzeń. Do pracy wzięli się matematycy, napisali odpowiednie równania i odkryli przyczynę tego stanu rzeczy. Okazało się, że starsze maszyny były mniej dokładnie wykonane, w regulatorze występowały tarcia i reagował on z pewnym „poślizgiem czasowym”. Wraz z postępem technologii nowsze egzemplarze były dokładniej wykonane i pozbawione tego, jak się okazało, koniecznego do prawidłowej pracy tarcia. Po wyjaśnieniu tej sytuacji konstruktorzy wprowadzili celowe opory, tarcia w regulatorze i wszystko wróciło do normy.

Następny przykład dotyczy nawozów sztucznych. Wprowadzenie ich do rolnictwa w XIX wieku było prawdziwą rewolucją. Plony były kilkakrotnie wyższe w porównaniu z poprzednim okresem, gdy stosowano wyłącznie nawozy naturalne. Później jednak zaczęło dziać się coś złego. Pomimo stosowania coraz nowocześniejszych nawozów plony spadały. Po zbadaniu sprawy okazało się, że starsze technologie dostarczały nawozów nieoczyszczonych z różnych, wydawałoby się zbędnych domieszek. Tymi domieszkami były m.in. mikroelementy (miedź, cynk, bor i kilka innych pierwiastków), konieczne do prawidłowego wzrostu roślin. I znów okazało się, że dążenie do perfekcji może być szkodliwe. Przy okazji zbadano rolę mikroelementów w odżywianiu roślin.

Kolejny przykład jest związany ze słynnym polskim uczonym – Kazimierzem Funkiem. W XIX i początkach XX wieku w Azji Południowo-Wschodniej panowała groźna, często śmiertelna choroba beri-beri. Dotykała ona głównie zamożniejsze warstwy społeczeństwa, nie występowała natomiast wśród biedniejszych grup społecznych. Funk odkrył, że przyczyną jest sposób odżywiania. Bogatsi żywili się ryżem łuskanym, biedacy jedli znacznie tańszy ryż niełuskany. W 1911 roku Funk wyizolował z otrębów ryżowych substancję, której brak był przyczyną choroby i nazwał go witaminą (obecnie znaną pod nazwą B1). Później odkrył on jeszcze inne witaminy. Dzięki Funkowi choroba beri-beri dziś praktycznie nie występuje. Wypada w tym miejscu dodać, że Funk był czterokrotnie nominowany do nagrody Nobla, niestety z nieznanych przyczyn nie otrzymał jej.

Na koniec rozważań o doskonałości zatrzymam się przy moim ulubionym temacie – fotografii i jej historii. Pierwsze obiektywy fotograficzne miały dość prostą budowę, dawały obraz często nieostry i zniekształcony. Wysiłki konstruktorów szły w kierunku wyeliminowania tych niedoskonałości, obiektywy miały coraz więcej soczewek, zdjęcia były coraz ostrzejsze i bez zniekształceń. Przełomem był skonstruowany w r. 1902 przez Rudolpha czterosoczewkowy obiektyw Tessar – produkowany zresztą do dziś. Późniejsze konstrukcje były jeszcze doskonalsze – liczba soczewek dochodziła do kilkunastu, obraz był ostry „jak żyletka”. I tu zbuntowali się twórcy zajmujący się fotografią artystyczną. Okazało się, że nadal są wśród nich w cenie starsze, „gorsze” obiektywy dające miękki obraz. Na producentach sprzętu wymusiło to wznowienie produkcji obiektywów miękko rysujących i specjalnych nasadek zmiękczających obraz dla potrzeb fotografii artystycznej. W ostatnich latach w fotografii artystycznej wraca się nawet do najbardziej prymitywnych obiektywów otworkowych pozbawionych w ogóle soczewek. Dają one bardzo miękki obraz – fotografia otworkowa przypomina płótna impresjonistów.  

By zakończyć ten tekst akcentem masońskim, zacytuję fragment dzieła Andrzeja Nowickiego „Filozofia masonerii u progu siódmego tysiąclecia” (Gdynia 5997). Pisze on (str. 21 – 23):

Wśród prekursorów masonerii wymieniani byli między innymi […] Giulio Cesare Vanini (1585 – 1619) ze względu na swoją ideę świata niedokończonego (mundus imperfectus) czyli przekonanie, że prawdziwa doskonałość (perfectio) przysługuje tylko temu, co jest „niedokończone” (imperfectum), a więc zdolne do rozwoju, do modyfikowania się, do wzbogacenia się o rzeczy nowe, których dotąd nie było. […] Warto […] wskazać na fakt, że na każdym zebraniu loży mówi się o „nieociosanym kamieniu” i o nieskończonym procesie doskonalenia każdej jednostki i rodzaju ludzkiego jako pewnej całości. Z nowszych prac masońskich tę ideę „świata niedokończonego” rozwija zwłaszcza […] Richard Dupuy (1914 – 1985) wybierany od 1956 roku kilkanaście razy na urząd Wielkiego Mistrza Wielkiej Loży Francji. […] W rozdziale tym (o filozofii – przyp. mój) autor wyjaśnia sens funkcjonującego w pracach lóż masońskich pojęcia Wielkiego Architekta Wszechświata. Już sama nazwa miała sens polemiczny wobec koncepcji Boga Stwórcy, który kiedyś, w odległej przeszłości, stworzył gotowy, doskonały, niezmienny świat. Masoneria odrzuca pojęcie jednorazowego stworzenia […] zastępując je pojęciem nieskończonego budowania i doskonalenia świata. W tym dziele jesteśmy „współpracownikami Wielkiego Architekta”, podmiotem, który jest powołany do aktywnego uczestnictwa w procesie doskonalenia świata. Wielki Architekt umyślnie pozostawił nam budowę niedokończoną, żebyśmy mogli wziąć udział w kontynuowaniu rozpoczętej pracy. A to dlatego, że „warunkiem współpracy w jakimś dziele jest to, żeby dzieło to było niedokończone”.

Tym cytatem z książki Nowickiego (w latach 1997 – 2002 był Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Polski) pozwolę sobie zakończyć ten na pewno niedoskonały tekst.  

Ostatnio zmieniany piątek, 30 czerwiec 2017 15:32

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Paweł piątek, 30 czerwiec 2017 23:03

    Dziękuję za miłą chwilę refleksji.
    Tekst jest wielce zwięzły i wyważony pozostawiając miejsce na własną refleksję.

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii