Sep 26, 2017 Last Updated 1:18 PM, Sep 23, 2017

Karol Wojciechowski - Zasady r…

Na prośbę autora niezwykle ważnej pozycji w dziejach polskiej masonologii, Bitwy...

Łazienki jako zakamuflowany ko…

W najbliższą niedzielę razem z warszawskim przewodnikiem Danielem Echaustem będz...

XVII Konwent Krajowy Federacji…

16 września w swojej warszawskiej siedzibie obradował siedemnasty konwent krajow...

Satanizm i lucyferianizm w masonerii - największa mistyfikacja XIX wieku

  • Maj 09, 2017
Dział: Deski
Czytany 2501 razy

leo

Leo Taxil

Wiele osób czytało o mrocznych rytuałach satanistycznych masonerii, mało jednak kto zdaje sobie sprawę, kto jest głównym autorem tych historii. Mało osób zdaje sobie również sprawę, że te historie zostały wymyślone w konkretnym celu, przez konkretną osobę.

Ta osoba to Leo Taxil, a tak naprawdę Gabriel Antoine Jogand – Pages. Urodzony na południu Francji 21 marca 1854 roku w żarliwie katolickiej rodzinie. Jego ciotka była nawet zakonnicą, za to dziadek Gabriela był wolnomularzem.

Gabriel wychowany w tak ciekawym środowisku został też ciekawym człowiekiem, nauki pobierał od jezuitów ale od wczesnej młodości pociągały go tajemne symbole i rytuały lóż masońskich.

W szkole spotkał kolegę, którego ojciec również należał do jednej z marsylskich lóż, co skłoniło go do dalszych poszukiwań kontaktu z masonerią. Gabriel odkrył w tym czasie również ezoterykę, co wzbudziło wielkie niezadowolenie katolickich rodziców. Wielokrotnie i różnymi metodami próbowali sprowadzić go na „jedyną, słuszną drogę” efekt tych działań był jednak zgoła odmienny. Gabriel uciekł z domu (na szczęście został odnaleziony przez ojca i sprowadzony z powrotem do domu i szkoły), w klasie sprawiał problemy, głosił rewolucyjne idee, prowokował i rozrabiał. Finalnie został ze szkoły wydalony. Zachował się nawet list ojca Gabriela do papieża Piusa IX, z prośbą o modlitwę za młodego Gabriela.

Późniejszy Leo Taxil nic sobie z tego nie robił i już w wieku szesnastu lat napisał paskudny pamflet na katolicyzm, w którym opisywał tą religię jako „Stek kłamstw”. Do swoich dokonań młodości dorzucił oszukanie wojskowej komisji rekrutacyjnej co do swojego wieku. Skłamał, że ma już 18 lat i zaciągnął się do piechoty w 1870 roku wraz z przydziałem wojskowym wyruszył do Algierii.

Znów do akcji wkroczyli rodzice, marka Gabriela powiadomiła władze o prawdziwym wieku syna i ten jak niepyszny musiał wrócić do Francji. Kontynuował swoją walkę z Kościołem Katolickim wydając pisemka, w których opisywał rzekome zepsucie i bezprawie na łonie kościoła. Pisemka sukcesywnie były zamykane przez władze, na ich miejsce Leo tworzył nowe. Oskarżenia były coraz bardziej agresywne, coraz bardziej szkalujące. Po 6 latach takiej działalności został skazany na 8 lat więzienia. Uciekając przed karą na chwilę wylądował w Szwajcarii ale wrócił do Francji po ogłoszeniu amnestii.

Młody marsylczyk ani myślał zwolnić. Swój czas dzielił pomiędzy walkę publicystyczną z Kościołem Katolickim, liczne oszustwa i kobiety. W marsylskich domach publicznych był witany jak w domu, policja nie spuszczała go z oka, ale potrafił ją sobie zjednać drobnymi donosami. Tkwił w długach po uszy, wydawał więcej niż zarabiał, a zarabiał głównie na wyżej wspomnianych donosach. Dorywczo zajmował się również dystrybucją „cudownych” pigułek na potencję.

Kontynuując walkę z kościołem w latach 1879 i 1880 otworzył Bibliotekę Antyklerykalną i Księgarnię Antyklerykalną, gdzie za parę groszy można było nabyć pamflety jego autorstwa. Ujawniał w nich rzekome zbrodnie kościoła i rzekome zboczenia jego pasterzy, nie oszczędzał przy tym nikogo ani papieża ani prostych proboszczów. Posługiwał się przy tym licznymi pseudonimami. Taxil założył również własną organizację - Unię Antyklerykalna, która liczyła 17 tysięcy członków. Zaczął wydawać też czasopismo „LAnticIerical", którego nakład osiągnął liczbę 70 tysięcy egzemplarzy.

pracePrzykładowe okładki czasopism Leo Taxil'a

 

Formuła choć plugawa sprawdzała się doskonale, tytuły takie jak „Zbrodnie kleru”, „Bez sutanny”, „Kochanki papieża”, „Orgie mniszek św. Wincentego”, „Syn Jezuity” sprzedawały się znakomicie.

Co więcej, niektóre z tych „dzieł” mogły się pochwalić przedmowami samego Garibaldiego, który również słynął ze swojej antyklerykalności (zasłynął nazywaniem księży mianem „czarnych krokodyli”).

Pomimo niskiej jakości tych „wydawnictw” Taxil, zaprawiony w oszustwach, sprzedawał je niczym towar z górnej półki. Znakomicie opanował sztukę marketingu i doskonale wczuł się w gusta swojej publiki. Łączył antyklerykalizm z pornografią i podawał to w ekskluzywnym opakowaniu.

W 1880 roku zdecydował się aplikować do wolnomularstwa, do jednej z bardziej prestiżowych paryskich lóż. Dostąpił formalnej inicjacji 17 lutego 1880 roku. Sama ceremonia wzbudziła wiele kontrowersji, po jednej stronie wśród masonów, którzy nie wszyscy popierali przyjęcia ekstremalnie antyklerykalnego Leo Taxila w swoje szeregi, z drugiej strony sam Leo Taxil nagłaśniał swoje wstąpienie do wolnomularstwa jako wielkie wydarzenie, licząc na dodatkowe zwiększenie sprzedaży swoich publikacji.

W wolnomularstwie francuskim odbyła się niejedna burzliwa dyskusja na temat Leo, wielu braci wyrażało swój zdecydowany sprzeciw wobec metod jakie obrał Leo w swojej wojnie z Kościołem. Podnoszono argumenty, że owszem można dyskutować, można podważać dogmaty, polemizować z Jezuitami ale nie używać argumentów „poniżej pasa”, wymyślać niestworzone historie. Cel nie uświęca środków w rozumieniu przeciwników masońskich Taxila.

W efekcie tych działań, Wielki Wschód Francji zdystansował się od działań marsylczyka, szczególnie, że ten znów zaczął mieć kłopoty z prawem. Były to głównie drobne wykroczenia jak oskarżenia o plagiat, szkodziło to jednak dobremu imieniu loży i całej masonerii. W końcu po 2 latach został wydalony z wolnomularstwa jako niegodny członkostwa.

Miał on w tym czasie jednak inne problemy, nakład jego pisemek spadał, broszurki się nie sprzedawały. W życiu prywatnym również miał kłopoty. Jego żona (pomimo jego stylu życia udało mu się ożenić, a nawet mieć dwójkę dzieci!) odkryła liczne zdrady i zatruwała mu życie. Nie był to dobry okres w życiu Leo, nawet biorąc pod uwagę jego standardy.

Zapędzony w tzw. kozi róg, Leo zwrócił się o pomoc w dość nieoczekiwaną stronę, a mianowicie do ciotki zakonnicy, która uwierzyła w jego chęć zmiany życia i przedstawiła go wpływowym ludziom kościoła i jezuitom, ręcząc za prawdziwość jego intencji. Nie wiadomo jakich argumentów użyła, efektem było „cudowne nawrócenie” Taxila 14 kwietnia 1884 roku. Aby uwiarygodnić swoje działania, ogłosił ten fakt uroczyście na łamach swojego periodyka „Republique Anti-Clericale”. Nagłośnił swoją spowiedź i oddał się duchowym medytacjom, ułożył się również z małżonką. Po jego nawróceniu znalazły się osoby chętne do pokrycia jego długów, jego księgarnia uległa intratnej likwidacji a on sam zatrudnił się jako szeregowy pracownik w katolickiej księgarni w Paryżu.

Nie wszyscy uwierzyli w jego „cudowne nawrócenie”, miał swoich wrogów szczególnie wśród jezuitów, jeden spośród nich nazwał nawet Taxila „żmiją, którą władze kościoła hodują na własnej piersi”, jednak ogólny bilans „metamorfozy” wydawał się pozytywny, szczególnie, że Kościół zyskiwał inteligentnego, ciekawie piszącego i znanego publicystę.

Nasz bohater chętnie zaangażował się ponownie w walkę znanymi sobie metodami, tym razem jednak „po drugiej stronie barykady”. Nie minął rok od jego nawrócenia, kiedy wydał trzy sensacyjne tomiki „Bracia Trzech Punktów”, „Siostry Masonki”, „Kult Wielkiego Architekta”. To był zaledwie początek jego działalności wydawniczej, rozpoczął całą serię pamfletów szkalujących tym razem masonerię, w której masoneria były przedstawiana jako grupa ludzi zepsutych, bezbożnych, kłamliwych i wyuzdanych. Czasy sprzyjały takim publikacjom, rok wcześniej ukazała się encyklika Leona XIII „Humanum Genus”, stanowiąca kontynuację zapoczątkowanej przez Klemensa XII wojny kościoła z wolnomularstwem. W drugiej połowie XIX wieku w lożach francuskich silne były wpływy sekularyzacyjne co naturalnie antagonizowało te dwa środowiska. Antyklerykalny trend masonerii francuskiej został zresztą potępiony przez loże anglosaskie, a idee laickie zaczynały być wprowadzane w życie kiedy po upadku II Cesarstwa masoni zaczęli licznie uczestniczyć w kolejnych gabinetach rządowych Francji. Czasy kiedy Wielki Mistrz Magnan miał katolicki pogrzeb, z mszą celebrowaną w Notre-Dame, z insygniami masońskimi na trumnie dawno już minęły i wrogość Kościoła Katolickiego do masonerii rosła. Taxil trafił zatem na dobrze przygotowany grunt i jak nikt przed nim potrafił z tej okazji skorzystać rozpętując prawdziwą „burzę medialną”, w której nikt nie dbał o prawdę a tylko o wzbudzenie sensacji i nakręcanie emocji. Literatura antymasońska w tym okresie była już popularna, dlatego Taxil, musiał wnieść do tego gatunku coś świeżego i nowego. Jako były mason ogłosił on, że zna największy sekret lóż masońskich – palladyzm. Ów wymyślony przez Leo Taxila ryt miał być stworzony w 1870 roku w Charlsetown przez Alberta Pike’a i miał stanowić coś w rodzaju nadmasonerii, która była skupiona w elitarnych „trójkątach”. Głównym zadaniem tej organizacji miało być rzekome przygotowanie świata na nadejście antychrysta oraz na późniejsze jego rządy.

antimaconne
Jedna z okładek antymasońskiej prasy Leo Taxila

Aby uwiarygodnić swoją historię, Leo powołał do życia innych podobnych mu „nawróconych masonów”. Jednym z nich był dr Bataille, który we wspomnieniach „Le diable au xixe siècle” opisywał nawet fabryki umiejscowione na Gibraltarze, produkujące magiczne przedmioty do palladystycznych światyń, tajne laboratoria, gdzie pracowano nad bronią bakteriologiczną, która miała zniszczyć świat na znak z Charlsetwon, czy produkcję magicznych urządzeń „arcula mystica”, urządzenia przypominające dzisiejszy telefon. To urządzenie rzekomo wyposażone było w słuchawkę oraz coś w rodzaju mikrofonu i skrzynkę przyozdobioną w personifikację siedmiu palladystycznych cnót, wystarczyło nacisnąć którąkolwiek ze statuetek aby bezpośrednio połączyć się z inną palladystyczną świątynią na całym świecie. Z opisu wynika, że drugi aparat sygnalizował chęć połączenia się poprzez nieszkodliwe ale efektowne wypluwanie płomieni, jeśli zaś osoby, z którą chcieliśmy się połączyć nie było w pobliżu, odczuwała ona owe płomienie na twarzy.

diana
Diana Vaughan prowadzona przez Baphometa na zatracenie.

Powołana do życia została również Miss Diana Vaughan, Wielka Mistrzyni „Trójkąta” Phoebe-la-Rose z Nowego Jorku. Panna Diana w książce „Pamiętniki ex palladystki” opisała jak za sprawą Joanny d’Arc została nawrócona z palladyzmu. W innej swojej książce opisała „auzońską republikę” we Włoszech kierowaną przez masonów oraz m. in. przewidziała upadek papiestwa na rok około 1995. W swoich pamiętnikach opisywała swoje spotkania ze diabłem Asmodeuszem, który z nią rozmawiał i ją rozpieszczał w zamian za to nie mogła jednak nigdy wyjść za mąż gdyż jej mąż zostałby natychmiast uduszony. Również od Asmodeusza dostała magiczny przedmiot „Ogon Lwa św. Marka”, który wypadał ze specjalnej szkatułki i biczował wszystkich, którzy źle się wyrażali o Dianie.

Historie powiązane z satanistycznym kultem Lucyfera pod nazwą palladyzmu, zyskał ogromną popularność. Kolejne wydania wspomnień dr Bataille’a, Diany Vaughan czy Sophie Walder (wymyślonej konkurentki Diany) czy wreszcie samego Taxila sięgały nieraz 40 wydań. Leo zarobił na sprzedaży książek o palladyzmie równowartość dzisiejszych 300 000 EUR. Pamiętać jednak należy, że Leo korzystał z potężnej machiny promocyjnej jakim był ówczesny kościół. Np. w 1893 roku w Aveyron przez Kościół Katolicki została zorganizowana specjalna konferencja poświęcona problemowi palladyzmu. W Niemczech i Austrii generalny dyrektor związku

Palladyzmowi. W Niemczech i Austrii generalny dyrektor Związku Eucharystycznego ks. Kiinze, publikował historie Leo Taxila w popularnym miesięczniku eucharystycznym „Pelikan”. Prasa kościelna entuzjazmowała się losami Sophie Walder i „nawróconej” Diany Vaughan niczym losami dzisiejszych celebrytów. Wierni kościoła modlili się za Dianę, a nawet podczas modlitw w jej intencji zdarzały się cuda (niejaka Louisa D. w 1895 roku wybrała się w pielgrzymkę do Lourdes na intencję Diany i została tam cudownie uleczona z wieloletnich dolegliwości).

Nie wszystko szło tak gładko jak Leo sobie wyobrażał, pomimo rozbudowywania fabuły o nowe wątki i ogromnej machiny promocyjnej, zdarzali się niedowiarkowie i to nawet wśród ludzi kościoła. We wrześniu 1896 roku podczas antymasońskiego kongresu w Trydencie, w obecności 36 biskupów, Ojciec Baumgarten – niemiecki duchowny, zażądał dowodów na istnienie Diany Vaughan (której nikt nigdy nie widział) chociażby metryki urodzenia, czy świadectwa pierwszej komunii. Sala jednak zareagowała oburzeniem, został zakrzyczany, przypisano mu intencje wydania Diany na śmierć, próby zdemaskowania jej a co za tym idzie oddania w ręce mściwych palladystów.

Na początku 1897 roku sprawą zainteresowała się amerykańska prasa, która na miejscu w Charlsetwon poszukiwała bezskutecznie opisanej w książkach „ośmiobocznej świątyni wyłożonej marmurem i drogimi kamieniami”

Również prasa polska, która również rozpisywała się o losach Diany, Leo, Sophie i dr Baitille zaczęła wątpić w prawdziwość historii. „Przegląd Powszechny” wspominał na swoich łamach o „kuglarstwie literackim”. W Rzymie powstała specjalna komisja, której przewodniczący oświadczył, że podczas prac komisji nie udało się uzyskać decydującego argumentu za ani przeciw istnieniu Diany Vaughan.

Taxil zdawał sobie sprawę, że dłużej nie uda mu się utrzymać całej intrygi w tajemnicy, postanowił zatem zagrać o wszystko w swoim stylu z wielkim hukiem. Zwołał na dzień 19 kwietnia 1897 roku ogromną konferencję w siedzibie paryskiego Towarzystwa Geograficznego. Na konferencję tą została zaproszona śmietanka towarzyska ówczesnego świata. Duchowni, szlachta, dziennikarze, bogaci mieszczanie. Taxil po efektownej pauzie i zbudowaniu napięca do granic możliwości wygłosił oświadczenie:

„Wielebni Ojcowie, Panie i Panowie,
chciałbym przede wszystkim podziękować moim braciom z katolickiej prasy, którzy siedem czy osiem lat temu rozpętali przeciwko mnie hałaśliwą kampanię, uzyskując niezwykły efekt: czyli to, co widzimy dzisiaj, a jeszcze lepiej zobaczymy jutro. Mam na myśli nadanie nadzwyczajnego rozgłosu sprawie, o której prawda przeszłaby niezauważona, gdyby nie oni."

Zacytował tutaj teologów, dostojników, kardynałów, biskupów czy kaznodziejów, którzy wypowiadali się w sprawie palladyzmu a następnie zakończył:

„nie gniewajcie się, wielebni ojcowie, ale śmiejcie się, śmiejcie się od serca, kiedy wam powiem, że wszystko to, co zdarzyło się to naprawdę, jest całkowitym zaprzeczeniem tego, w co wierzyliście."

To co zdarzyło się po tych słowach znamy z opisów paryskiej policji, ponieważ notable (którzy składali się zarówno z przedstawicieli kościoła katolickiego jak i wolnomyślicieli) zwyczajnie rozpoczęli regularną bitwę na krzesła, pięści i obelżywe słowa.

Działalność Leo Taxila wymyka się jednoznacznej ocenie, ciężko stwierdzić, czy jego działalność nosiła znamiona świadomej próby zdyskredytowania Kościoła Katolickiego czy była tylko zdesperowaną próbą zdobycia pieniędzy przez zawodowego szarlatana, który sam siebie zapędził w punkt, z którego już nie miał odwrotu. Warto jednak wynieść z tej historii naukę, w atmosferze wojny, oszczerstw i oskarżeń (a taka właśnie była atmosfera panująca pomiędzy ówczesnym wolnomularstwem a ówczesnym papiestwem) łatwo jest stracić zdrowy rozsądek i sięgnąć po argumenty, których będziemy później żałowali lub obrócą się przeciwko nam. Warto zatem sobie przypomnieć historię Leo Taxila i jego mistyfikacji, na którą nabrał najtęższe umysły ówczesnej epoki, szczególnie, że wiele z wymyślonych przez niego historii jest powtarzanych do dzisiaj i znajdują się ludzie dwa wieki później, którzy są przekonani o ich prawdziwości. Można powiedzieć, że śmiech Taxila z Sali paryskiego Towarzystwa Geograficznego rozbrzmiewa do dzisiejszych czasów.

autor: 
Godfryd Dobrzański

Żródła:
Bracia Przeklęci, Historia Masonerii – Robert Gervaso
Wydawnictwo książkowe Twój Styl, Warszawa 2005
Leo Taxil czyli zrodla czarnej legendy o masonerii
Leo Taxil’s Confession

 

 

Ostatnio zmieniany wtorek, 09 maj 2017 10:25

2 komentarzy

  • Link do komentarza wr wr wtorek, 29 sierpień 2017 21:01

    dobre choc czy prawdziwe, tego w tym "zyciu" sie nie dowiemy

  • Link do komentarza Marcin Żuchelkowski Marcin Żuchelkowski środa, 10 maj 2017 15:29

    Tekst pisany na szybko i z błędami. Polecam korektę na przyszłość ;)

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii