Sep 26, 2017 Last Updated 1:18 PM, Sep 23, 2017

Karol Wojciechowski - Zasady r…

Na prośbę autora niezwykle ważnej pozycji w dziejach polskiej masonologii, Bitwy...

Łazienki jako zakamuflowany ko…

W najbliższą niedzielę razem z warszawskim przewodnikiem Danielem Echaustem będz...

XVII Konwent Krajowy Federacji…

16 września w swojej warszawskiej siedzibie obradował siedemnasty konwent krajow...

Waleriana Łukasińskiego Wolnomularstwo Narodowe

  • Paź 04, 2016
Dział: Deski
Czytany 924 razy

- Pierwszy Stopień Symboliczny[2].

Chyba wszyscy znamy litografię przedstawiającą Waleriana Łukasińskiego zakutego w kajdany. Mocne, wręcz groźne spojrzenie oraz spokojna twarz przemawia do nas najczęściej z kart podręczników historii lub broszur okolicznościowych przypominających, iż Walerian Łukasiński przetrzymywany był w różnych więzieniach carskich przez łącznie 46 lat. Trudno nam to sobie wyobrazić, tym bardziej, że w chwili aresztowania Łukasiński liczył sobie ledwie 36 wiosen. Rzadko chyba zadajemy sobie pytanie czym zasłużył na półwiecze więzienia?

 

Pełnej odpowiedzi na to pytanie nie ośmielę się udzielić – jest to praca wymagająca znacznie dłuższych badań. Wiadomo jednak, że Łukasińskiego przynależność do masonerii – lub precyzyjniej, utworzenie Wolnomularstwa Narodowego – zdała się służbom carskim działalnością na wskroś wywrotową. Oficjalnie deklarowanymi celami Towarzystwa Wolno Narodowego Mularskiego, było wzajemne wspieranie się jego członków w każdym przypadku, utrzymywanie honoru narodowego, czczenie dokonań przodków oraz rozsławianie ich imienia. Major Łukasiński wraz ze swoimi kamratami oskarżeni zostali z Artykułu 67. i 69 Kodeksu Karnego o odległe usiłowanie zbrodni stanu. Niewinne pobudki, jakimi mieli kierować się założyciele Mularstwa Narodowego, wydały się oskarżycielom jedynie fasadą – przykrywką do prowadzenia wywrotowej agitacji patriotycznej i antykrólewskiej.

Przechodząc już jednak do historycznego szkicu powstania związku w którym aktywny udział brał Łukasiewicz, oddaję głos jemu samemu – Po rozważeniu celu tej instytucji [wolnomularstwa tradycyjnego – przyp. AS] doszliśmy do wniosku, że, oparta na formach nieokreślonych i symbolicznych, nie może budzić żadnego zainteresowania. Na co odezwał się Szreder, że spotkał kiedyś pana Węgrzeckiego, wychodzącego z Loży, który powiedział mu: „Wie pan, że pan gen. Rożniecki zaskoczył mnie dzisiaj; czy uwierzysz, że skierował do mnie następujące słowa: «Gdyby nasze wolnomularstwo miało cośkolwiek narodowości, byłoby bardziej zajmujące dla nas, Polaków»”[2].

Z kolei prof. Hass ciekawie zauważył, iż „Chociaż Wolnomularstwo narodowe było w dużym stopniu, jeśli nie całkowicie, próbą wykorzystania form lożowych dla potrzeb konspiracji politycznej, wolnomularstwo później włączyło je – podobnie jak ruch dekabrystów – do swojej tradycji. Już pod koniec lat czterdziestych Jan Czyński, człowiek dobrze orientujący się z autopsji w życiu politycznym Królestwa Kongresowego, traktował obie te formacje jako lokalne warianty ruchu, powstałe pod naciskiem realiów życia społecznego i publicznego dwu danych krajów [tj. Królestwa Polskiego i Cesarstwa – przyp. AS]. Interpretację taką przyjęła z czasem publicystyka i historiografia postępowych nurtów wolnomularskich[4]  wspomniał, iż „na ozdoby tej Loży składały się księga rytów, szabla oraz gipsowe popiersie Najjaśniejszego Pana. Do tej pory szło nam nie najgorzej, kiedy jednak przystąpiliśmy do wygotowywania pozostałych stopni, wyłoniły się trudności. Musieliśmy łamać sobie głowę, jak by powiedzieć coś nowego i zajmującego, skoro przedmiot patriotyzmu wyczerpany został w pierwszym stopniu[6]. Sami Bracia byli przyozdobieni w we wstążki wiązane u szyi lub przez ramię. Różniły się one, w zależności od stopni, kolorem i kształtem. W pierwszym stopniu była to wstążka niebieska z białą kokardą o złączonych końcach. Towarzysze nosili wstęgę orderową Polskiego Wojska, a Mistrzowie nosili wstęgę św. Stanisława. Jednak i tutaj zeznania świadków bywają sprzeczne. W deklaracjach odnajdujemy, iż ozdoby stopni pierwszego i drugiego bywają mylone. Mnogość sprzeczności dotyczących rytuałów i stroju pozostawiam bez komentarza, jedynie je akcentując.

I.V W loży

Niektórzy Bracia posługiwali się imionami zakonnymi, które zawsze starano się tworzyć od pierwszej litery nazwiska. I tak - Łukasiński widnieje jako Likurg, ppłk. Kozakowski to Kato, Scypionem był Jakub Szreder, a pod imieniem Solon krył się kapitan Skrobecki .

Każdy z Braci był również zobowiązanydo opłacania składek. Ich wysokość uzależniona była od posiadanego stopnia: poczynając od pierwszego były to odpowiednio kwoty 6, 12 i 18 złotych miesięcznie (członkowie Kapituły opłacali składki mistrzowskie, czyli w wysokości 18 zł) .

Sami Narodowcy chcieli być uważani za wolnomularzy – […] „zawsze było naszym zamiarem, ile możności form trzymać się Wolnomularstwa z niejakimi tylko poprawkami i do naszego Związku stosownymi, ażeby nas zagorzali Mularze za odszczepieńców Związku nie uważali[8]. W dyskusjach jednak wolnomularze z Wielkiego Wschodu argumentowali, że „[…] nie uda się nigdy pogodzić wolnomularstwa z narodowością, masoneria bowiem, jako wszędzie jednaka, nie może zależeć od żadnych względów lokalnych; nie uznaje ona pojęcia obywatela, ale jedynie człowieka[10]. Ponadto brak połączenia z Wielkim Wschodem oraz oficjalnej akceptacji władz spowodowały, iż część członków wystąpiła ze Związku. Na polecenie władz państwowych, które szybko zinfiltrowały Wolnomularstwo Narodowe, zostało ono zlikwidowane, a założyciele i aktywniejsi uczestnicy postawieni przed sądem i skazani...

            … przez wolnomularzy, których w Sądzie Wojennym było aż czterech w pięcioosobowym składzie sędziowskim.

Brat Andrzej Simonini

 

[2] Ibidem, s. 169.

[4] Wolnomularstwo narodowe, pod. red. Wiktorii Śliwowskiej, Warszawa 2014, s. 165-170.

[6] Wolnomularstwo narodowe …,  s. 373.

[8] Ibidem, s. 261.

[10] Wolnomularstwo narodowe…, s. 193.

Ostatnio zmieniany wtorek, 04 październik 2016 20:02
Więcej w tej kategorii: Doskonałość bywa szkodliwa. »

1 komentarz

  • Link do komentarza Marek Stefan Szmidt Marek Stefan Szmidt sobota, 08 kwiecień 2017 20:09

    "nie uda się nigdy pogodzić wolnomularstwa z narodowością, masoneria bowiem, jako wszędzie jednaka, nie może zależeć od żadnych względów lokalnych; nie uznaje ona pojęcia obywatela, ale jedynie człowieka”
    Stwierdzenie to, nie jest zgodne z praktyką Wolnomularstwa Regularnego, podzielonego na autonomiczne Obediencje narodowe, za uznaniem UGLE.
    Natomiast jest - jak widzę - wygodna dla ideologicznych epigonów bezbożnych Klubów Jakobinów, udających Masonerię. To przykre słowa, lecz konieczne, wobec agresywnych poczynań relatywnie małej społeczności WW.
    Przy okazji wyrażam swoje zadowolenie z powstania Obediencji WWRP, Członków której, wierzących w B*ga i nie występujących przeciwko Religii, chętnie uznam za Braci.

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii