Sep 26, 2017 Last Updated 1:18 PM, Sep 23, 2017

Karol Wojciechowski - Zasady r…

Na prośbę autora niezwykle ważnej pozycji w dziejach polskiej masonologii, Bitwy...

Łazienki jako zakamuflowany ko…

W najbliższą niedzielę razem z warszawskim przewodnikiem Danielem Echaustem będz...

XVII Konwent Krajowy Federacji…

16 września w swojej warszawskiej siedzibie obradował siedemnasty konwent krajow...

W poszukiwaniu symboliki Hirama i akacji

  • Lis 27, 2015
Dział: Deski
Czytany 1793 razy

Zarówno w świecie starożytnym, jak też i w czasach nowożytnych, podstawę każdej symboliki stanowi „naturalna symbolika kosmosu”, przez którą każdy człowiek może dojść do poznania otaczającej go przyrody, a poprzez nią również do poznania samego siebie. Mikro-, i makrokosmos już w starożytności miały swoje odzwierciedlenie w człowieku.

W kosmosie tym wszystko jest symbolem, ponieważ każda rzecz jest na swój sposób wyrazem i nosicielem pewnej idei, obrazem analogii.

Symbolika planet i gwiazd była dla człowieka zawsze najważniejsza, bowiem ludzie widzieli w nich odbicie zagadek wszechświata. Dla wielu kręgów kultur starożytnych symbole planet i gwiazd stały się tajnią, zamykającą w sobie niezbadane misterium bytu, pod postaciami hieroglificznej troistości: koła, półkola i krzyża; które niegdyś były wyrazem wszechwielkich sił: ducha, duszy [energii] i ciała [materii], formułujących życie. Stąd też koło stało się symbolem doskonałości, nieskończoności i wieczności. Półkole zaś przedstawiało wszechświat, a krzyż usytuowaną we wszechświecie ziemię, spowitą w cztery żywioły: ziemię, wodę, ogień i powietrze.

Do dziś czteroramienny krzyż symbolizuje cztery żywioły. Nie dziwi więc, że krzyż stał się symbolem samego człowieka, uwięzionego w materii, ograniczającej jego wolną wolę, wpisanego w koło - symbolizujące opatrzność, lub półkole - ukazujące jego związek z otaczającą go przyrodą czy wszechświatem [Prengel, 1935].

Człowiek, usiłując poznać wszechświat i poprzez otaczającą go przyrodę samego siebie, korzystał z symboli, i – można nawet pokusić się o stwierdzenie - że na nich budował swoją cywilizację. Sama historia świata toczy się jak po kole. Cywilizacje powstają długo, a upadają szybko. Tak stało się z cywilizacją minojską, datowaną na ok. 6000 lat przed naszą erą, o największym rozkwicie w okresie od 2000 do 1600 r. p.n.e. Tak duża rozbieżność czasu dla jednej cywilizacji, nie jest oczywiście możliwa. Obecny człowiek jednak nie ma danych, aby z tego okresu wyodrębnić inne, wcześniejsze od minojskiej, cywilizacje przyeuropejskie.

Antropolodzy kultury wiedzą jednak, że każda nowa cywilizacja przejmuje system znaków i symboli od wcześniejszej cywilizacji. Tak też stało się z kulturą minojską, na bazie której powstała kultura starożytnej Grecji, a potem cała kultura europejska. Jaki system znaków przejęła jednak kultura minojska?

Nakładanie się różnych cywilizacji prehistorycznych wydaje się – dla Europy – ma swoje jedno praźródło, które przyjęła współczesna nauka. „W 1786 roku Sir William Jones, angielski sędzia oddelegowany do Kalkuty, dokonał epokowego odkrycia, że główne języki Europy są blisko spokrewnione z głównymi językami Indii. Jones dostrzegł podobieństwa między klasyczną łaciną i greką a sanskrytem. Później okazało się, że wiele języków nowożytnych Indii wchodzi w skład tej samej rodziny co ich odpowiedniki w Europie – języki z grup romańskiej, celtyckiej, bałtyckiej i słowiańskiej [Davies, 2004, s. 116]. Wiele wskazuje, że w Europie żelaza mogła istnieć wspólna „indoeuropejska ojczyzna” [Childe, 1925, s. 27].

Wybuch wulkanu na wyspie Thera [Santoryn] był jednym z najdonioślejszych wydarzeń w prehistorii Europy. Jak pisał Norman Davies „Nagły kres pierwszej cywilizacji europejskiej z pewnością nasuwa refleksję o wzlotach i upadkach cywilizacji w ogóle” [Davies, 2004, 125]. Jego zdaniem, oglądana z perspektywy archeologów „prehistoryczna cywilizacja epoki brązu, która skończyła się wraz z końcem Knossos i Myken, jest tylko pierwszym z trzech wielkich cykli europejskiej historii. Drugi cykl przypada na okres klasycznego świata Grecji i Rzymu. Trzeci, który rozpoczął się „upadkiem systemów” pod koniec istnienia cesarstwa rzymskiego, zbiega się z okresem powstania nowożytnej Europy.” [Davies, 2004, s. 125].

Dla naszych rozważań najważniejszy wydaje się być nie tyle rozwój cywilizacji greckiej, która powstała na gruzach cywilizacji minojskiej, a ta – jak sugerują historycy – na gruncie egipsko-hinduskim, lecz powrót w symbolice znaczeń do źródeł pierwotnych, do czasu gdy w III-VI w. n.e. cywilizacja rzymska, która przejęła w prostej formie wszystkie znaki i symbole z cywilizacji greckiej, rozbiła się na dwa wyraźnie oddzielone terytoria: wschodnie i zachodnie Imperium Romanum.

Wydaje się, że właśnie różnica w podejściu do znaku i symbolu stała się tym elementem, który wyraźnie oddzielił systemy myślenia człowieka żyjącego w Imperium Rzymskim. Imperium Zachodnie, ze stolicą w Rzymie, poddane wpływom nacierających Hunów, Germanów i Słowian z terenów Azji, nie potrafił przyswoić pierwotnego znaczenia symbolu, podczas gdy Europa Wschodnia, ze stolicą w Konstantynopolu, dzięki sąsiedztwu z Egiptem i Syrią, zdołała powrócić do źródeł.

Nie jest tajemnicą, że gdy Hunowie pustoszyli Rzym [310, 375], Konstantynopolowi bliżej było do Egiptu i Syrii, niż do Wiecznego Miasta. Właśnie ten okres dla naszych rozważań jest, wydaje się, najważniejszy. Kultura znaku i symbolu w Europie, wypaczona przez Rzym, odzyskuje swe siły pod wpływem starożytnej kultury Egiptu, którą w fascynacji swojej przyjmuje wschodnia część Imperium Romanum, odradzając dzięki niej pierwotną symbolikę znaczeń i mitów.

Znaczenie symboli w zachodniej części Imperium w porównaniu ze znaczeniem ich w Imperium Wschodnim – pokazuje jak bardzo zniekształcone one zostały przez Rzymian, a potem – w jaki sposób zmanipulowało nimi Chrześcijaństwo.

Historia Hirama, tak ważna w naszym życiu, pozostawiła w cywilizacji europejskiej wiele śladów. Najwyraźniejszym, wydaje się, jest Biblia, a zwłaszcza Księga Kronik ze Starego Testamentu. Hiram w Biblii jest budowniczym, który w okresie 970-931 p.n.e pomagał królowi Salomonowi budować świątynię Pańską i pałac królewski. Był on królem Tyru, starożytnego miasta fenickiego w Libanie, na wybrzeżu Morza Śródziemnego, którego obecna nazwa to Sur.

Do Hirama nawiązuje Islam. Mahometowi [Muhammad ibn Abd Allah, 570 - 632], w 622 r. na górze Al.-Hira (jaskinii Hira koło Mekki) objawił się Archanioł Gabriel (Dżibril) w dwóch wizjach: że ma być prorokiem Boga na ziemi, oraz że jak przejmie świątynię Salomona to stamtąd uda się wprost do nieba. [por. Koran]

Legenda Hirama dostała się do Biblii zapewne z przekazów staroegipskich, a może jeszcze wcześniejszych. O tym, że legenda ta jest starsza niż kultura hebrajska świadczyć może, że doniosłe znaczenie króla Hirama w Biblii wykazywane jest poprzez fakt, iż Hiram dostarczał Salomonowi do budowy świątyni drzewa cedrowego i drzewa cyprysowego.

Cedry, jakich używano w starożytnym Egipcie, były tam jeśli nie cenniejsze niż złoto, to na pewno równie cenne, co wykazują zarówno prace archeologów, jak też i mitologia starożytnego Egiptu [por. Lipińska, 2003; Stelmaszuk, 1999; Owusu, 2002; Pavan, 2002; Wierciński, 1996].

Według znaczenia symbolicznego, podanego przez prof. dr Hansa Biedermanna, cedr [gr. kedros, łac. cedrus], drzewo iglaste strefy śródziemnomorskiej, już w początkach państwa egipskiego było sprowadzane z gór Libanu [Syria] do ubogiego w drzewa kraju nad Nilem. Cedr, podobnie jak cyprys, był ceniony ze względu na trwałość, a także aromatyczną żywicę; drewna cedrowego używano do budowy statków, mebli, sarkofagów i różnych sprzętów. Król Salomon polecił użyć go do budowy świątyni jerozolimskiej. [Biedermann, 2001, s. 46-47]

Orygenes, Ojciec Kościoła, z Aleksandrii [185-254] pouczał wiernych: „Cedr nie gnije. Użycie słupów z drewna cedrowego do budowy naszego domu równa się ocaleniu naszej duszy od zepsucia”. [Orygenes, Wzynania].

O tym, że symboliczne znaczenie cedru w Egipcie było starsze niż w chrześcijaństwie, świadczyć może też, że cedrowe lasy Libanu stały się symbolem królestwa Bożego, a drzewo cedrowe ciałem Chrystusa. Gdyby legenda Hirama była młodsza niż kultura starohebrajska, to oczywiście odniesienia hebrajskie znajdowałyby się w symbolice egipskiej, a nie odwrotnie.

Cedr jednak może mieć jeszcze wcześniejsze znaczenie symboliczne niż to, jakie znamy z kultury starożytnego Egiptu.

W Biblii cedr utożsamiany jest z cyprysem, drzewem „zawsze żywym”, który w religii irańskiej do dnia dzisiejszego jest symbolem świętego płomienia ognia, a jego wizerunek – drzewo wznoszące się ku niebu na kształt obelisku, jest używany jako znak ikonograficzny w religiach irańskich. Cedr i cyprys, poza zachodnimi ziemiami Imperium Romanum, wszędzie mają znaczenie ognia.

Dorothea Forstner pisze, iż: „Cyprysy zdobiły całą Persję; stare, otaczane czcią okazy rosły przed świątyniami ognia, na dziedzińcach i w ogrodach pałaców. Wraz z najdawniejszymi asyryjsko-babilońskimi wyprawami wojennymi cyprys dotarł do ziemi plemion aramejsko-kananejskich, na Liban i wyspę Cypr, od której wziął nazwę. Także na tych ziemiach stał się drzewem świętym, w którym – jak wierzono – przebywa „bogini natury”. Cyprys osiąga wysokość do 20 m i może rosnąć wiele stuleci, a nawet przetrwać tysiące lat. Podobnie jak akacja jest drzewem wiecznym. Drewno cyprysu jest twarde i, jak drewno cedru, pachnące, trwałe, niemal niezniszczalne. [Forstner, 1990, 157-160]

Pismo Święte często myli cyprys z cedrem, choć drewno cyprysowe jest trwalsze niż cedrowe. W tłumaczeniach Biblii na ziemiach wschodnich arkę zbudował Noe z drzewa cyprysowego a na zachodnich z cedrowego, choć w oryginale wyraźnie jest napisane, że z „drzewa żywicznego”.

Poza zachodnimi terenami Imperium w cyprysie i cedrze symbolika ognia widoczna jest nieustannie. Zdaniem Pliniusza cyprys poświęcano bogom świata podziemnego i umieszczano go na znak żałoby przed domami, w których zmarł ktoś możny. Za symbol śmierci uważano go też z tej racji, że raz ścięty nigdy się nie odradzał. Akacja zaś zawsze odrasta. Wystarczy włożyć gałązkę do piasku, aby puściła korzenie, można drzewo ściąć, a odrośnie od korzenia. Stąd też jest drzewem nieśmiertelnym.

W Piśmie Świętym natomiast symbolika cyprysu jest prawie taka sama jak cedru [por. Syr 24,13; 50,10; Pnp 1,17]; [Forstner, 1990, s. 159-160], co znaczy, że chrześcijaństwo przejęło symbolikę długowieczności cyprysu i cedru, ale już nie ich symbolikę ognia. To łatwo zauważyć porównując dalszy rozwój symboliki tego drzewa. Na ziemiach wschodnich cedr miał prerogatywy symboliczne, jak w Afryce akacja, a na wschodzie zachodniej Europy symbolika cedru przekształciła się w symbolikę dębu – drzewa twardego i mocnego, ale nawet już nie wiecznego, i nie ognistego [por. mitologia Celtów, Słowian].

W biblijnej opowieści o Hiramie, temu wielkiemu budowniczemu przypisano cedr. W Wolnomularstwie zaś przypisuje mu się – akację. To akacja bowiem wyrosła na grobie zamordowanego Hirama.

Opowieść wolnomularska o Hiramie – w wersji symbolicznej i rytualnej – opowiada o zamordowaniu Hirama Abifa [Abi] przez zawistnych czeladników, którzy chcieli poznać słowo mistrza i o tym, że na jego grobie znaleziono [bądź zasadzono] gałązkę akacji.

W sposób oczywisty prof. Bidermann uważa, że gałązka akacji znaleziona na grobie Hirama symbolizuje li tylko rozkrzewianie się idei wolnomularskiej, która przetrwała śmierć, ponieważ zamordowany żyje symbolicznie w każdym nowym budowniczym. Stąd też Bidermann wnioskuje, iż akacja – która stała się znakiem stopnia Mistrza, takie właśnie ma znaczenie.

Ale legenda wolnomularska mówi zdecydowanie więcej.

Po pierwsze pokazuje, że wolnomularski Hiram, a też i akacja, mają mniej wspólnego z kulturą staroegipską, hebrajską czy europejską, a zdecydowanie więcej z kulturą Afryki Zachodniej, gdzie zresztą akacja rośnie w warunkach naturalnych. Gdyby było inaczej, to – można podejrzewać – na nasypie grobowym Hirama czeladnicy znaleźliby gałązki cedru, cyprysu czy nawet dębu a nie akacji.

Symbolika akacji w wolnomularskiej legendzie o Hiramie znaczy bowiem tyle samo co cyprys i cedr we wschodniej części Imperium Romanum oraz w starożytnym Egipcie i Persji – przezwyciężenie śmierci, wieczność, niezniszczalność.

Jeśli legenda Hirama powstała najpóźniej w czasie staroegipskim skąd zatem na jego grobie gałązka akacji, a nie perskiego cyprysu czy libańsko – egipskiego bądź chrześcijańskiego cedru? Wniosek może być jeden. Legenda jest starsza od najstarszych zapisów. Gdyby bowiem akacja była bardziej nieśmiertelnym drzewem w symbolice niż cedr, to oczywiście biblijny Noe nie zbudowałby swej arki z drewna cedru tylko z drewna akacji, a Salomon z akacji kazał budować Świętą Świętych.

Skąd zatem w masońskiej legendzie Hirama akacja? Czyżby tylko stąd, że zwykle jej gałązka ma 7 symbolicznych liści, tyle ile lat ma każdy Mistrz Loży? W warunkach naturalnych ma ich więcej. Nie wnikając w znaczenie liczby 7, to i tak trochę za mało, aby na bazie akacji budować symbolikę masońskiego mistrzostwa. [por. Ward, 2004]

Zgodnie z Biblią mistrz Hiram, po wybudowaniu Świątyni Salomona, otrzymał w zamian 20 miast i powrócił w rodzinne strony, w masońskiej alegorii zaś został podle zabity.

Alexander Waite w swojej "Nowej Encyklopedii Masonerii" daje następujący wywód: "Legenda o Mistrzu Budowniczym jest wielką alegorią masonerii. Sama fabuła oparta została na tym, że imię to zostało wspomniane w Biblii, ale historyczne detale są tu przypadkowe i nieważne; tutaj ważna jest alegoria, a nie historia za nią stojąca". [Waite, 1980] Trochę trudno się z tym zgodzić.

Jeśli detale legendy o Hiramie nie są ważne, a bardziej liczą się alegorie, to przecież Hirama w ten sposób mógłby zastąpić choćby każdy jeden z 50 Argonautów Jazona.

Niemniej jednak w wielu dostępnych w bibliotekach masońskich online deskach, masońska legenda o Hiramie powszechnie powiązana jest z budową Świątyni Salomona i rozpowszechniana na podstawie Biblii, szczególnie z fragmentu, dotyczącego Chirama Abifa [Chirama Abijego] [2 Księga Kronik, 2, 13], którego Hiram, król Tyru, posłał Salomonowi do nadzoru nad pracami, bowiem był on „mężem mądrym, umiejętnym i roztropnym” [2 K. Kronik, 2, 13]. Nie znaleziono pracy, która by wykraczała poza ten typowy opis, choć – trzeba przyznać, że większość prac nie sięga nawet do tekstu biblijnego, czy tekstu Herodota. Ale... Jest jedno ale.

Starotestamentowy opis prac nad świątynią Salomona nie wspomina o akacji, a cały czas mówi o drewnie cedrowym i o cedrach. Może więc dobrze, że niektórzy masońscy autorzy – czy to z niewiedzy, czy umyślnie - nie szukają dla Hirama praźródła w Biblii.

Gdzie zatem należy szukać źródeł, które mogłyby połączyć śmierć Hirama i akację – symbol jego odrodzenia i wieczności. Przypisu chyba należy szukać gdzie indziej.

Podstawowym tekstem masońskim jest opublikowana w Londynie w 1723 r. i potem przedrukowanym przez Franklina w Filadelfii książka Andersona "Konstytucja masonerii".

Anderson tak opisuje prace budownicze, przy wznoszeniu Wiecznego Domu: "Ani Świątynia Dagona, ani wspaniałe budowle Tyru i Sydonu nie mogły równać się z Wieczną Świątynią Boga w Jeruzalem..." [James Anderson, 1725]

Konstytucja Wolnych Mularzy do dziś jest podstawowym dokumentem wolnomularstwa światowego niezależnie od obediencji. Tam też pojawia się oficjalnie tradycja legendy już nie o Hiramie, królu Tyru, lecz o Chiramie Abifie, biblijnym budowniczym świątyni Salomona, który – według Biblii po ukończonych pracach dostał należne wynagrodzenie i wrócił do domu, a według legendy wolnomularskiej został pozbawiony życia przez trzech niecierpliwych uczniów, bezskutecznie próbujących wymusić na zwierzchniku wyjawienie Słowa - tajemnicy i hasła mistrza.

Narzędzia zbrodni: węgielnica, cyrkiel budowlany i młot stały się jednymi z głównych symboli wolnomularskich, zaś pozostawiona na grobie Chirama akacja - symbolicznym drzewem masonerii. [Kracki, 2003].

Przyjrzyjmy się uważniej budowie Wiecznego Domu, przedstawionej w Konstytucji Andersona.

Już pierwszy człon zdania: Ani Świątynia Dagona, ani wspaniałe budowle Tyru i Sydonu nie mogły równać się z Wieczną Świątynią Boga w Jeruzalem...” daje wiele do myślenia. Światynia Dagona nie pojawia się w Biblii, a przynajmniej nie w Księdze Kronik. Cóż zresztą ten fenicki bóg pszenicy miałby robić przy pracach budowlanych Wiecznego Domu, zwłaszcza, że według Biblii, budowniczym zapewniono nie tylko drewno, złoto, ale też mieszkanie i żywność.

Co więc robi świątynia Dagona w Konstytucji Andersona? Czy w niej kryje się odpowiedź na pytanie o pochodzenie symboliki masońskiej akacji Chirama?

Z encyklopedii wiemy, że Fenicjanie to lud semicki, prawdopodobnie potomkowie mieszkańców Kanaanu, którzy od ok. 3000 p.n.e. zamieszkiwali tereny późniejszej Fenicji.

O ich praojczyźnie jednak nie można niczego pewnego powiedzieć. Według podań fenickich przybyli oni znad Morza Czerwonego. Herodot i inni pisarze antyczni umieszczali pierwotne siedziby Fenicjan w rejonie Zatoki Perskiej.

Pod względem leksykalnym też niewiele można powiedzieć, bowiem nazwa "Fenicjanie" pochodzi prawdopodobnie od greckiego słowa "phoinix" czyli 'purpura', 'szkarłat'. Sami zaś Fenicjanie nazywali siebie prawdopodobnie Chna lub Kena'ani [w języku akadyjskim Kinahana] – czyli Kananejczycy. Za nazwą tą przemawia też określenie w języku hebrajskim 'kena'ani', które przyjęło wtórne znaczenie jako 'kupiec', a Fenicjanie, jak pisał Herodot, znani byli z kupieckiej pasji. Mieszkali oni w państwach-miastach takich jak m.in. Tyr czy Sydon, stąd w Starym Testamencie często występują pod nazwą Sydończyków.

Gdyby jednak w Starym Testamencie opisano kult Dagona, pogańskiego boga zboża,  niemniej byłoby dziwne. Więc skąd Dagon i dlaczego jego nazwa w ogóle pojawia się jednak w Biblii [1 Księga Samulea, 5,4; i jako Bet–Dagon - w Ks. Jozuego 19:1-51] czy w dziejach świata Herodota?

Religia politeistyczna i antropomorficzna starożytnych Fenicjan, zbliżona jest do innych religii semickich, wyznawanych na starożytnym Bliskim Wschodzie.

Panteon fenicki obejmował kilkadziesiąt bóstw. Na jego czele stał El [w języku hebrajskim Elohim], stwórca Wszechświata, pan ludzi i bogów, któremu podlegały bóstwa astralne: bóg Szamin [uosobienie nieba], Szamasz [słońce], Jarich [księżyc], Asztarte [planeta Wenus], Sachar [świt], Szalem [zmierzch], Jam [władca morza i patron żeglugi].

Bóstwa pogody, związane z kultem agrarnym: Baal [bóg przyrody i płodności], Hadad [bóg burzy, deszczu i urodzaju], Alijan [pan źródeł i pory deszczowej], Adon - grecki Adonis [pan odradzającej się na wiosnę przyrody], Dagon [bóg zboża], Mot [bóg śmierci, suszy i żniw], Anat [bogini wojny i płodności] - w zasadzie bogowie podobni z nazwy do biblijnych potomków pokolenia potomków Symeona [Ks. Jozuego 19:1-51], przy czym Jaw, to prawdopodobnie odpowiednik hebrajskiego Jahwe.

Fenicjanie oddawali cześć jeszcze innym bóstwom takim jak: Esznum - bóg zdrowia, Reszef - bóg zarazy i ognia, Kuszar - pan rzemiosł. Większość z tych bóstw odpowiada bogom irańskim.

Dagon, podobnie jak i wcześniej wymienieni bogowie, pojawia się w religiach irańskich i jest bóstwem agrarnym, dawcą zboża, wynalazcą pługu i uprawy ziemi.

Czyżby Bóg ten trafił do Fenicjan z terenów dzisiejszego Iranu? Prawdopodobnie tak, bowiem Bóg o podobnej nazwie – Dagda, pełnił u Persów, Celtów i druidów podobne funkcje będąc bogiem dobra, dobrym bogiem, bogiem obfitości, rolnictwa i wiedzy tajemnej.

Celtowie wszak wędrowali do Europy po terenach obecnej Wspólnoty Niepodległych Państw oraz Iranu. Ale skąd wobec tego Dagon to w tradycji jednocześnie mściwy demon filistyński i władca mórz? Czy to ciągle ten sam Dagon, którego spotykamy w Starym Testamencie - ale już nie podczas budowy Świątyni Salomona i opowieści o Hiramie i Chiramie Abiffie - lecz w Księdze Samulela, gdzie Dagon występuje jako bóg w kształcie pół-człowieka, pół-ryby, którego głowa została odcięta i leżała na podłodze. [1 Księga Samulea, 5,4], co według biblijnych interpretatorów miało znaczyć: zwycięstwo prawdziwej wiary.

Tak też mogłoby być, gdyby jednak Stary Testament atrybuty fenickie boga Dagona oddał bogu Baalowi, który w czasach spisywania Starego Testamentu był uważany za boga obfitości i zbiorów oraz pomyślności, czyli de facto za fenickiego, celtyckiego i irańskiego Dagona.

Może stąd też pomieszanie bóstw w księdze Samuela, gdzie ziemie na wschód od Słońca oddaje się potomkowi Samuela Bet-Dagonowi [Ba–Dagonowi].

Tego dochodzić nie będziemy, niemniej jest dla nas ważne, że Stary Testament nie radzi już sobie z rozróżnieniem tych różnych bóstw, a może to świadczyć tylko o jednym – w czasach gdy spisywano te księgi Starego Testamentu – symbolika Dagona czy Baala już ulegała zatarciu.

Według lingwistów poszczególne księgi Starego Testamentu powstawały stopniowo od XIII do I w. p.n.e. Przy czym cytowane w tej pracy księgi uznawane są za najstarsze. Im dalej w las tym więcej drzew. Ale dzięki temu można postawić pewną optymistyczną hipotezę: legenda o Dagonie musiała być starsza od Starego Testamentu. Czyli starsza niż 1300 lat przed naszą erą.

Z tego okresu mamy tylko nieliczne wzmianki o kulturze minojskiej, irańskiej i chińskiej, ale niestety nie są one dla nas w ich zastanej formie zbyt przydatne.

Pierwotna symbolika Dagona, Hirama i akacji gubi się zatem w kurzu czasu. Nawet świetne lata Egiptu niewiele nam podpowiadają, choć dzięki nim możemy sięgnąć dalej wstecz niż dzięki tekstom starotestamentowym.

Egipt stał się królestwem około 3050 r. p.n.e., kiedy to Narmer [identyfikowany z mitycznym królem Menesem] zjednoczył Górny i Dolny Egipt, zakładając I dynastię. Dała ona początek 31 dynastiom zasiadających na tronie egipskim do 332 r. p.n.e., kiedy to Egipt został podbity przez Aleksandra Wielkiego, a jego kultura ponownie wchłonięta przez Greków.

Najstarsze zapisy staroegipskie mamy jednak dopiero z około 2700 r. p.n.e., początków Starego Państwa, kiedy to – jak twierdzą egiptolodzy, kłócący się z oceanologami i ezoterykami - zaczęto też budować piramidy.

W rozwiązaniu naszej zagadki w Egipcie faraonów więc szukać nie mamy czego, ale jeśli już coś znajdziemy gdzie indziej, to w kulturze Egiptu możemy sprawdzić naszą hipotezę.

Być może zatem odpowiedzią na nasze poszukiwania jest inna legenda. Nie pochodzi ona z Europy czy Bliskiego Wschodu, ale z Czarnej Afryki Zachodniej i łączy wszystkie sprzeczne dotąd – jak by się miało wydawać – elementy [fenickie, celtyckie, irańskie, a także biblijne] i na dodatek nie jest legendą czy opowieścią o bogu Dagonie – lecz autentyczną opowieścią o plemieniu, które nosi nazwę Dogonowie.

Dziś Dogonów jest ok. 350 tys. Mieszkają na Mali na Płaskowyżu Bandiagara, tuż na południe od Sahary i wielkiego zakola rzeki Niger, gdzie dominuje wspaniała przyroda i skalne urwiska. Murzyńskie wioski umieszczone są często na samej krawędzi płaskowyżu oraz bezpośrednio u jego stóp.

Dogonowie to jedno z najbardziej zagadkowych plemion Czarnej Afryki. Zostali odkryci dla współczesnego świata przez prof. Marcela Griaule'a, wybitnego francuskiego etnologa, badacza plemion Afryki Zachodniej. Profesor przez wiele lat mieszkał wśród Dogonów. Zbierał informacje na temat ich obyczajów, wierzeń i codziennego życia. Do tego stopnia zaprzyjaźnił się z goszczącymi go gospodarzami, że w 1946 roku - na poufnym spotkaniu przywódców rodowych i kapłanów ze wsi Ogol i Sanga - starcy odkryli przed nim plemienny sekret.

Wiedza tajemna przekazywana tam była ustnie z pokolenia na pokolenie tylko tym mężczyznom z plemienia, którzy gotowi są poświęcić na jej zgłębianie wiele tygodni, miesięcy, a nawet lat. Przed Griaule'm dostępu do niej nie miał żaden Biały...

Adam Piechowski, w tekście Afrykański lud z kosmosu, w sposób najbardziej prosty opisuje ich legendy tak:

"... Na niebie pojawił się czerwony punkt - jak gwiazda, która, wirując wokół swej osi, obniża się, rośnie w oczach, zionie czerwonymi płomieniami, wreszcie opada przy akompaniamencie ogłuszającego, wibrującego hałasu, podrywając z ziemi tumany kurzu. Zetknięcie z gruntem było tak gwałtowne, że w miejscu tym powstało zagłębienie..."
Współczesny opis lądowania statku kosmicznego? Nie, to fragment usłyszanej przez Griaule'a dogońskiej opowieści o przybyciu na Ziemię mitycznych przodków ludzkości - bliźniaków Nommo. Przylecieć mieli z układu Syriusza pojazdem zwanym arką. Syriusz to praojczyzna Dogonów i siedziba najwyższego boga Ammy. Dogoni opowiedzieli Griaule'owi 50 lat temu, że towarzyszem Syriusza jest druga, bardzo mała, lecz niezwykle ciężka gwiazda krążąca po eliptycznej orbicie i wykonująca jedno okrążenie w ciągu pięćdziesięciu lat. Tej tajemniczej gwieździe odpowiada biały karzeł, odkryty, co prawda, przez astronomów w XIX wieku, ale po raz pierwszy sfotografowany dopiero w 1970 roku i nazwany Syriuszem B. Skąd od dawna wiedział o nim niepiśmienny, "prymitywny" afrykański lud? Przecież nie mieli do dyspozycji teleskopów i innych przyrządów astronomicznych, bez których nie da się zaobserwować towarzysza Syriusza! [Piechowki, „Gwiazdy”]

W dogońskich mitach czytamy o stworzeniu świata przez Ammę [co bardzo przypomina współczesną teorię Wielkiego Wybuchu], o budowie wszechświata [galaktyki określane jako "światy spiralnych gwiazd"!] i Układu Słonecznego, o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu i istocie życia [procesy życiowe porównywane są do procesów fermentacji a obieg krwi na dwutorowy - popsuty i dobry], niektórzy nawet znajdują w nich opis podwójnej spirali DNA!
Pytania o to, skąd u Dogonów taka wiedza, można by mnożyć w nieskończoność...
Można powiedzieć – nadinterpretacja. Ale...

Wystarczy pojechać do Songo, gdzie na wielkiej skalnej ścianie znajdują się setki starych dogońskich malowideł ściennych, by wśród znanych i nieznanych zwierząt, postaci i niezrozumiałych symboli odnaleźć zagadkowe sylwetki z dużymi, okrągłymi głowami zaopatrzonymi w "anteny", "aparaty" podobne do telewizora albo komputera z ekranem w górnej części i szeregiem pokręteł w dolnej, stożkowate obiekty o zaokrąglonych wierzchołkach i pokrywającym je skomplikowanym deseniu, przypominające pojazdy kosmiczne. Wystarczy odwiedzić wymarłe wioski Tellemów, tajemniczego ludu zamieszkującego te okolice przed Dogonami, by skojarzyć sobie okrągłe, strzeliste i wysmukłe kształty - pozostałości ich budowli z rakietami kosmicznymi... Warto też dodać, że wystarczy inaczej spojrzeć na mitologie Dogonów, by odczytać z dokładną precyzją masy ciał niebieskich, wielu galaktyk i siłę ich przeciągania, ich budowę oraz trasę ich obiegu, a także uświadomić sobie, że wiedzieli o istnieniu jakiejś energii kosmicznej, o której współczesny człowiek jeszcze nic nie wie, choć już dostrzega choćby wewnątrz egipskich piramid.

Gdy mniej więcej w XV w. Dogoni przybyli w swoje obecne strony, płaskowyż Bandiagara zamieszkiwali wówczas od setek, a może nawet tysięcy lat drobni, mądrzy Tellemowie, którzy swoje wioski budowali na najbardziej niedostępnych półkach skalnych wystających ze ściany urwiska płaskowyżu. Zagadką pozostaje, jak się do nich dostawali. Dziś potrzebna byłaby do tego wyrafinowana, nowoczesna technika wspinaczkowa, ale Dogoni twierdzą, że Tellemowie umieli... latać!”

Pytaniem nie jest tutaj czy Tellemowie umieli latać i czy przylecieli z kosmosu, tylko dlaczego bardziej prymitywne od nich plemiona, jakie znalazły się pod ich wpływem nazwali siebie Dogonami w XV w. n.e skoro opisy dogońskich kosmitów z ciałem pół ryby – pół człowieka tak bardzo pokrywają się z opisanymw Starym Testamencie bóstwem Dagonem. I skąd tam tak bardzo uwydatniona symbolika akacji?

Nasz brat Robert Temple, 32°, w swojej trochę mało poważnej, ale nasyconej informacjami książce Tajemnica Syriusza, twierdzi, że informacje, jakie przedstawiają Dogoni, a przejęli je od Tellemenów, sięgają czasów przedhistorycznych, datowanych według niego na ok. 5000 lat p.n.e., czyli co najmniej 1500 lat przed rozwojem cywilizacji egipskiej. I tego właśnie dowodzi. Co prawda Temple pisząc swoją książkę w 1976 r. nie miałdostępu do supernowoczesnych programów komputerowych i dlatego wiek informacji Tellemenów określił zaledwie na 5000 lat, a nie co najmniej na 100.000 lat, jak by chciały teraz nam udowodnić symulacje komputerowe.

Niestety zainteresowanych problematyką wierzeń Dogonów oraz ich opisem gwiazdozbiorów, galaktyk, czarnych dziur oraz fizyki kwantowej czy w końcu gwiazdozbioru Syriusza i Oriona musze odesłać do lektury, bo chociaż nęci powiedzieć o nich cokolwiek, to z racji czasu i innego tematu deski mówić nie wypada. Poza opisem Temple’a wykładnię kabalistyczną powiązań Arki i pracywilizacji z Syriuszem daje na przykład też prof. Andrzej Wierciński w książce Przez wodę i ogień. Biblia i Kabała, [Wierciński, 1996, s.69-73 ].

Jako że Biblii oglądanej przez kabałę nie da się przedstawić w sposób uproszczony bowiem polega ona na obliczeniach liczbowych, tu też można tylko odesłać do samego, znamienitego zresztą tekstu prof. Wiercińskiego.

Odczytywanie Biblii i starych tekstów w nowym i innym spojrzeniu jest niewątpliwie ważne dla wolnomularstwa i nie tylko. Nawet współcześni astronomowie, którzy zechcą poczytać pod określonym kątem starożytne poetyckie dzieła, mogą być bardzo zdziwieni poziomem astronomicznej wiedzy ówczesnych ludzi.

Na przykład w "Iliadzie" Homera znajduje się opis walki dwóch herosów - Achillesa i Hektora, a w nim - taki werset: "Hektor z ogromną tarczą śmiałym stąpa krokiem, jak odziany posępnym Syriusz obłokiem. Raz błyśnie krwawą tarczą, drugi raz się skryje..." W tym niby zwykłym, poetyckim opisie przygotowania do walki znajduje się wstrząsająca wzmianka o "krwawym Syriuszu", gwieździe leżącej w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa. Potem Homer umieszcza zabitego Hektora na niebie, w gwiazdozbiorze Oriona (Homer, Iliada, Pieśń XIX, XII)

Syriusz jest gwiazdą podwójną, czyli składa się z dwóch ciał niebieskich - Syriusza A i Syriusza B, które obiegają wspólny środek ciężkości. Jasna gwiazda, którą widzimy na niebie, to Syriusz A. Syriusz B był czerwonym karłem, który, rzeczywiście, zanim zgasł, świecił "krwawym" światłem. A ponieważ co pięćdziesiąt lat Syriusz B zachodzi za swego większego brata, można powiedzieć, że "to błysnął krwawą tarczą, to się chował". Problem w tym, że to zjawisko można było obserwować z Ziemi od miliona do 100 tysięcy lat temu. Później Syriusz B stał się niewidoczny.

Jego istnienie współcześni astronomowie odkryli dzięki obserwacji zaburzeń orbity Syriusza A. Oficjalnie paleoantropolodzy i archeolodzy twierdzą, że Człowiek Rozumny istnieje na Ziemi dopiero od 100 tysięcy lat. Pierwsze ślady cywilizacji ludzkiej - w najszerszym tego słowa znaczeniu - pochodzą sprzed 20 - 40 tysięcy lat. Kto zatem przynajmniej 100 tysięcy lat temu obserwował krwawego Syriusza, zachował to w pamięci historycznej i na dodatek potrafił już wówczas obliczyć jaka jest jego masa, i odległość od Ziemi i podstawowych planet? To pytanie pozostawiam jako otwarte.

Dla nas najważniejsze w tej desce ma być ustanowienie źródła jej pochodzenia symboliki akacji i Hirama w wolnomularstwie.

Wcześniej ujawnione biblijne legendy Hirama, Chirama Abiffa, oraz Dagona, wyrysowanego przez skrybów Starego Testamentu, jako żywo przypominają w wielu aspektach symbolikę wolnomularskiej akacji znalezionej na grobie Hirama.

Do deski tej prześledzono symbolikę i mitologię wielu narodów na wielu Kontynentach i można stwierdzić – wydaje się, że dość autorytatywnie, że jako drzewo wieczności, nieśmiertelności, przemiany oraz ognia – akacja występuje tylko w Afryce, szczególnie w mitologii Dogonów. Pojawia się zatem pytanie: skąd w masonerii dogońska akacja, skoro samych Dogonów i ich system kosmologiczny odkryto dla świata znacznie później niż powstała Konstytucja Andersona?

Może bezpośrednio od Tellemenów? Jeśli tak, to powstaje pytanie następne: – kiedy wolnomularstwo tellemeńską symbolikę akacji przejęło? Przed XV wiekiem, razem z Dagonami czy znacznie, znacznie wcześniej? Na to pytanie brakuje odpowiedzi, bowiem nie ma też jednoznacznego wyznacznika od kiedy faktycznie istnieje wolnomularstwo.

Istnieją jednak wystarczające powiązania pomiędzy masońskim Hiramem a Kundalini hinduskiego mistycyzmu, aby uznać, że nie tylko nie odbyło się to w XV w. naszej ery, ale zdecydowanie dużo, dużo wcześniej.

W filozofii indyjskiej Kundalini to jeden z ośrodków siły duchowej i fizycznej umiejscowionych w tzw. subtelnym lub eterycznym ciele człowieka, to energia kosmiczna ukryta u podstawy kręgosłupa. Indyjskie Kundalini pozwala też na wywód, że sam Hiram może być rozpatrywany jako symbol Duchowego lub kosmicznego Ognia w człowieku. I właśnie o tym być może mówi symbolika akcji? Kundalini z kolei ma wiele wspólnych cech z wedyjską kosmografią i astronomią, pochodzącą prawdopodobnie sprzed 3102 r. p.n.e, początku prahinduistycznej, kalendarzowej epoki kali – jugi, a jej istotne elementy – w formie uproszczonej, dziś są widoczne u plemienia Dogonów w Afryce. Może też od nich zaczniemy.

W plemieniu Dogonów akacja nazywana jest sene. Ten sam wyraz odpowiada ogniowi, krwi, barwie czerwonej. Rysunki naskalne, przedstawiające niektóre mity Dogonów, czy – jakby powiedzieli astronomowie - układy gwiezdne, pokazują sene jako satelity. Podstawowa figura związana z akacją przedstawia planetę – koło – otoczone swoimi, symetrycznie rozmieszczonymi względem siebie, czterema satelitami, które nazywają się dana tolo unum [dziećmi dana tolo – Jowisza]. Cztery satelity związane są z czterema odmianami sene [akacji] i powstały z kropli krwi z okaleczonych genitalii Lisa. Sektory pomiędzy satelitami przedstawiają pory roku. Obracają się wokół Jowisza i ich ruch sprzyja rozwojowi liści sene [akacji], gdyż sene porusza się w nocy na ziemi tak, jak gwiazdy na niebie poruszają się wokół własnych osi [w ciągu roku], jak satelity. [Temple, 2001, 41; za Renard Pale].

Część terminologii – jak krew z genitalii Lisa, niestety w tej desce musi na razie pozostać niewyjaśniona, bowiem jest na to zbyt mało czasu i miejsca. Niemniej jednak warto powiedzieć, że Lis to gwiazda w gwiazdozbiorze Syriusza, inaczej zwanej Psią Gwiazdą, lub gwiazdą Alfa CMa.

Bez wątpienia Syriusz to najjaśniejsza gwiazda na niebie. Jednocześnie jest to jedna z najbliższych Ziemi gwiazd [8,6 lat świetlnych od Słońca]. Jest około 2,5 razy cięższa od Słońca i jest gwiazdą podwójną. Dużo słabiej świecący partner Syriusz B został odkryty przez Clark'a w 1862. Odległość między gwiazdami wynosi około 20 orbit Ziemi a okres obiegu około 50 lat. Syriusz B jest gwiazdą typu biały karzeł, co odkryto w 1915. Był pierwszą gwiazdą tego typu odkrytą przez współczesnego człowieka. Piszę współczesnego, bowiem Temelowie, a po nich Dogoni, a wcześniej wedowie nie tylko wiedzieli o jego istnieniu tysiące lat wcześniej, ale też znali jego wymiary, odległość od Słońca, orbitę oraz czas okrążania Syriusza A. Wydaje się, że wiedzą również o Syriuszu C, cieniu Syriusza A, którego współczesna nauka jeszcze nie odkryła, choć nie zaprzecza, że takowy może istnieć. Mają o tym świadczyć perturbacje w ruchu białego karła - Syriusza B. Nic to zresztą dziwnego. Wszak o Towarzyszu Syriusza wiedział także Homer, a nawet opisał go w Iliadzie.

Zastanawiające jest jednak co innego.

Skąd w Starym Testamencie opis boga Dagona przypomina opis kosmitów Dogonów- pół ludzi-pół ryb i skąd w końcu – jeśli czyta się uważnie Stary Testament tak wiele jest wzmianek w analogii do Syriusza i jego białego towarzysza. Tego nie mogą dojść najznamienitsze umysły współczesnego świata.

Dogoni są przekonani, że całą wiedzę dostali od Nommonów - ziemnowodych przybyszy z Syriusza, pół ryb-pół ludzi. Ich opis pokrywa się ze starobabilońskimi relacjami o lądowaniu podobnych istot [też nazwani "ziemnowodni obcy"], pół-ryb, pół-ludzi, zwanych Oanami; Według starobabilońskich legend to właśnie oni mieli założyć ziemską cywilizację. Ciekawe, że w Biblii słowo Nom, Nuu, Nunu oznaczało otchłań i czas, a wyrażenie liczbowe litery n – to nun – ryba wężowa. [Wierciński, 26] *

Archeolodzy twierdzą, że w czasach około 3400 lat przed Chrystusem, w Egipcie miała miejsce ogromna zmiana. W bardzo krótkim czasie kraj przeszedł szereg zadziwiających przeobrażeń. Zmieniono strukturę polityczno-gospodarczą, rozwinęły się architektura, sztuka i rzemiosło. Pojawiła się sztuka pisania. Co więcej: jak się dowiadujemy, najstarsza i najprostsza forma zapisania imienia Ozyrysa składa się z dwóch hieroglifów, z których pierwszy przedstawia "tron", a drugi "oko", co miało znaczyć "siedziba oka" [Plemię Bozo w Mali, kuzynowie Dogonów, opisuje Syriusza B jako "gwiazdę oko"]. Imię bogini Izydy znaczy najprawdopodobniej właśnie "tron", "siedziba", a w sferze astralnej odpowiada jej Syriusz. Dla starożytnych Egipcjan bogini ta była "okiem Re". Warto też dodać, że Izyda przedstawiana jest w nakryciu głowy zakończonym małym rybim ogonem. Ciekawe, że Oko Re, znane dziś bardziej jako Oko Horusa, jest jednym z symboli w loży masońskiej. Czy jednak ma ten symbol związek z Syriuszem – trudno powiedzieć. Symbol ten mógł bowiem w wolnomularstwie nabrać różnych znaczeń.

Ciekawy wywód na temat cywilizacji człowieka prowadzi Philip K. Dick w powieści Valis. Twierdzi on, że cała cywilizacja na ziemi pochodzi od rasy Echnatona, której dotyczy jeden z zapisów w Biblii [psalm 104 oparty jest na hymnie Echnatona]. W swojej egzegezie [Tractates Criptica Scriptura] zapisał: "Pierwotne źródło wszystkich naszych religii znajduje się wśród przodków plemienia Dogonów. Otrzymali oni swoją kosmogonię i kosmologię bezpośrednio od trójokich przybyszów, którzy najechali ziemię dawno temu. Trójocy najeźdźcy byli rzekomo głuchoniemymi telepatami, nie mogli oddychać naszym powietrzem, mieli wydłużone czaszki Echnatona i pochodzą z planety w układzie Syriusza. Chociaż zamiast rąk mieli kleszcze jak kraby, byli wspaniałymi budowniczymi. Tajnie kierowali pracami człowieka i biegiem naszej historii w stronę jej pomyślnego zakończenia" [Dick, Valis, s. 246].

Podobnie opisują tych przybyszów Dogoni. Trzech zabójców Hirama w kontekście trójokich przybyszów może być również bardzo symbolicznie znaczące. Czy ma czy nie – tego nie wiem, więc zdaję się na autorytety, a one mówią zupełnie co innego.

Wolnomularscy autorzy: Albert Pike, a za nim Manly Holl, legendę Hirama łączą co prawda z Kosmosem, ale porównują trzech zabójców Hirama z triadą gwiazd w gwiazdozbiorze Wagi a nie – czego by wymagał mit Dogonów - w gwiazdozbiorze Psa. I choć autorzy ci zwracają uwagę, że helleński bóg Bel [babilońsko-asyryjska forma imienia boga Baala], którego hebrajczycy widzieli jako demona, pojawia się w imieniu każdego z zabójców: Dżubela, Dżubelo i Dżubelum, (Jubela, Jubelo, Jubelum) nie czynią dalszych wniosków. Choć kontekst użycia tych nazw wskazuje na ich łacińskie pochodzenie od jubelum [jubeo, jussi, jussum, ere] (postanawiać, ustanawiać, otrzymać ustanowienie), co by znaczyło – ustanawiam cię Hiramem, lub ustanawiam cię zabójcą Hirama wg łacińskiego: Sic volo, sic jubeo, sic pro ratione voluntas [tak chcę, tak rozkazuję; niech wola (moja) posłuży za rację - rozum]

Autorzy sugerują jednak, że aby zinterpretować legendę o Hiramie, wymagana jest znajomość pitagorejskiego i kabalistycznego systemów liczb i liter, a także astronomicznych i filozoficznych cykli Egipcjan, Chaldejczyków (ludność zamieszkująca w I tysiącleciu p.n.e. południową i środkową Babilonię) i braminów. [Hall, 1978]. Na legendę o Hiramie patrzą jednak w sposób bardzo racjonalny, ziemski – z geocentrycznego punktu widzenia.

Dla nich śmierć i zmartwychwstanie Hirama – to przede wszystkim śmierć [zachód] i zmartwychwstanie [wschód] Słońca. Nie uwzględniają oni jednak znaczenia w tej legendzie samej akacji.

Masoni uznają akację za symbol wieczności i odrodzenia się Hirama w każdym nowym budowniczym. Dla Dogonów akacja też jest symbolem nieśmiertelności, ale również kosmicznej wieczności i może dlatego zwracają baczniejszą uwagę na układ pnia akacji i ruch liści. Przede wszystkim interesuje ich struktura pnia drzewa akacji, której większość gatunków, najoględniej mówiąc jest nie tylko wielowiekowa, czy też wieczna, ale ma strukturę spiralną.

Dogoni nawet zakazują budowania domów z sene [akacji], bowiem ich pnie zbudowane są spiralnie i dom z akacji zbudowany - ich zdaniem - „obracałby się”.

Nie trzeba dodawać, że forma spirali jest najważniejsza dla każdego astronoma – tak bowiem zbudowana jest większość galaktyk. Była to też najważniejsza forma we Wszechświecie w opisach wedyjskich.

Galaktyki Spiralne posiadają ramiona układające się spiralnie wokół centralnego wybrzuszenia. Tworzą one dysk obracający się wraz z jądrem. Najmłodsze gwiazdy występują w niezbyt gęsto upakowanych ramionach; nieco starsze zgrupowane są w gęstym jądrze, podczas gdy najstarsze tworzą rzadką sferyczną otoczkę [halo] wokół dysku. Ramiona zawierają także duże ilości materii gazowo-pyłowej, która nie ulega jeszcze przekształceniu w gwiazdy. [Encyklopedia, PWN].

Choć mitologia większości cywilizowanych narodów mówi, że świat wyłonił się z chaosu, to w mitologii Dogonów, Amma – Stwórca, stwarzając rzeczy, dał światu spiralny kształt i ruch oraz stworzył istoty żyjące. Według Wedów i Dogonów światy spiralnych gwiazd są zamieszkałymi wszechświatami. [Temple, 44].

Być może ważne jest też, że akacja jest drzewem twardym, długowiecznym i ma pierzaste liście, skrętolegle ułożone. Ani jednak Pike, ani Hall nie zwracają uwagi na wyjątkową spiralność akacji i ruch jej liści.

Tak czy inaczej próby wyjaśnienia skąd pochodzi w masonerii legenda o Hiramie wskazują, że w formie obecnej pojawiła się ona relatywnie niedawno a leżące u jej podstaw pryncypia pochodzą z najgłębszej starożytności.

Przez współczesnych masońskich badaczy w pełni jest dopuszczalne, że historia zabójstwa Hirama powstała na bazie rytuału Ozyrysa, którego śmierć i zmartwychwstanie symbolicznie przedstawiają duchową śmierć człowieka i jego odrodzenie poprzez inicjację w Misterium. Dopuszczalne jest też identyfikowanie Hirama z greckim Hermesem. Na bazie czego powstały jednak misteria Ozyrysa i Hermesa? – tego już nie wiemy. Wydaje się, że symboliczna baza jest znacznie wcześniejsza. Z asocjacji tej jednak wyraźnie widać, że Hirama powinno się rozpatrywać jako prototyp całej ludzkości. [Hall, 1978]

Z drugiej strony – jeśli byśmy odrzucili konotacje Hirama z Syriuszem jako gwiazdą, pozostaje jeszcze jego związek z inna gwiazdą - Słońcem.

Z podróży Słońca po dwunastu znakach zodiaku - pisze Albert Pike [Morals and Dogma] - powstały legendy o dwunastu pracach Heraklesa i ucieleśnieniu Wisznu i Buddy. Stąd też mogła się wziąć legenda o zabójstwie przedstawiającego Słońce Hirama, przez trzech Braci rzemieślników, symboli zimowych znaków [Koziorożec, Wodnik i Ryby], które zabijały go przy trzech wrotach nieba i dokończyli dzieła w zimowym położeniu Słońca.

Stąd rozpoczynają się również poszukiwania jego ciała przez dziewięciu Braci Rzemieślników, kolejnych dziewięć znaków zodiaku, jego odnalezienie, pochówek i wskrzeszenie. [patrz: Morals and Dogma].

Manly Holl podaje, że inni autorzy uznają Wagę, Skorpiona i Strzelca za trzech zabójców Słońca dokładnie tak samo, jak Tyfona - za zabójcę Ozyrysa. Poparciem tej tezy ma być przydzielenie Tyfonowi 30 stopni w gwiazdozbiorze Skorpiona oraz fakt, iż w chrześcijańskich misteriach Judasz także oznacza skorpiona a 30 srebrników, za jakie sprzedał swego Pana, przedstawiają liczbę tych stopni w znakach zodiaku. Jak widać zgody na ten temat nie ma nawet wśród zasłużonych masonów, chyba że oczywiście na sprzeczne znaki spojrzy się jak na lustrzane odbicie, co jest bardzo często stosowanych chwytem w literaturze tak średniowiecznej jak i tajnych bractw.

Hall w legendzie Hirama idzie jeszcze dalej i socjologizuje tę legendę twierdząc, że dotrzymawszy ciosy ze strony Wagi [państwo], Skorpiona [kościół] i Strzelca [tłum], Słońce [Hiram] było potajemnie przeniesione przez mrok - przez znaki Koziorożca, Wodnika i Ryb - i pochowane u podnóża góry, co miało dać wiosenne zrównoważenie nocy i dnia.

Tam – jego zdaniem - Słońce - męczennik uzbraja się Baranem, Bratem Rzemieślnikiem, i proces jego podniesienia zaczyna się w czasie wiosennego zrównoważenia. Ten proces kończy Lew Judasza, który w starożytności zajmował pozycję najdalej wysuniętego kąta kamienia Królewskiego Łuku Niebios. Procesja zrównoważenia zmusza różne znaki w różnym czasie do odegrania roli zabójcy Słońca, ale pryncypia symbolizmu zostają wcześniejsze.

Zdaniem Halla kosmiczna historia Hirama, Uniwersalnego Darczyńcy, Ognistego Architekta Boskiego Domu poniosła wraz z nim w mogiłę Zatracone Słowo. Te zaś będąc wypowiedzianym, ku władzy i sławie podnosi życie.

W tekstach Halla bardzo ważne jest stwierdzenie, że „Gdy Zatracone Słowo zostanie odnalezione, będzie ono odkryte w kolumnie, okrążonej przez zwierzęta i oznaczonej przez gwiazdę” – to bowiem wprost napomina wedyjską kosmografię o ile oczywiście zwierzętami będą znaki zodiaku, a gwiazdą Słońce lub Syriusz.

Kosmografia wedyjska, oparta na wielowymiarowości wszechświata, jest jednak zbyt trudna, aby po nią teraz sięgać w szczegółach, choć wydaje się słuszne powiedzieć, że w tekście Śrimad Bhagawatam, wykorzystano z czasów wedyjskich tak rozwinięte metody obliczeń matematycznych, przy astronomicznych siddhantach, że współcześni astronomowie wciąż nie mogą dać wiary, że to jest możliwe. Nadmienić też należy, że kształt naszego Wszechświata – według Śrimad Bhagawatam – struktura Dżambudwipy bardzo przypomina kształtem drzewo akacji – ten świat to poziome warstwy gałęzi malejące ku górze [płaszczyzny Bhu-mandali] oparte na skręconym pniu Dżambudwipy.

W kosmografii geocentrycznej po tym jak Słońce zostawia Lwa, - dni stają się krótsze w stopniu, słońce wchodzi do jesiennej równowagi, żeby od nowa być zabitym przez trzy zimowe miesiące i być podniesione przez trzy wiosenne miesiące. I tak dzieje się co rok.

W kosmografii heliocentrycznej, wedyjskiej, zrównania dnia z nocą dla Słońca we wszechświecie dżambudwipy występują na początku okresu wyznaczonego przez znaki Mesza i Tula, które odpowiadają znakom Barana i Wagi. Ta kosmografia posługuje się podobną symboliką Słońca, jednak rozpatruje ją w układzie wszechświata dżambudwipy, gdzie Słońce okrąża poziom płaszczyzny Bhu-mandali i punkt równonocy osiąga co 26 tys. lat, ostatnio w 650 r. n.e [Richard L. Thompson, Wedyjska kosmografia i astronomia, Arche, Wrocław, 1999, s. 137.].

Choć nie miejsce tu na szczegółowy opis kosmografii wedyjskiej, jednak niezauważenie jej konotacji z legendą Hirama byłoby ignorancją, zwłaszcza, że w dżambudwipy istnieje siedem podstawowych powłok wszechświata w ich spiralnym połączeniu, a 7 wszak to znak Mistrza.

Ponadto – jak pisała Ślósarska – w symbolice wedyjskiej symbol akacji wyraża ideę odrodzenia i nieśmiertelności, jak również ideę inicjacji i władzy sekretnej. [Ślósarska 1994: 73] W rytuałach wedyjskich tarcza akacjowa zostaje przedziurawiona na wylot. W otwór wkłada się kij i gwałtownie się nim obraca, co sprawia, w wyniku tarcia, tryskanie iskier zapalających ogień ofiarny. Dlatego w symbolice wedyjskiej akacja symbolicznie łączona jest z ogniem. W rytuale tym akacja reprezentuje pierwiastek żeński, a kij pierwiastek męski. Drzewo akacji zaś reprezentuje boskość w jej aspekcie solarnym i triumfującym. [por. Ślósarska 1994: 73]. Wiele więc wskazuje, że symbolika akacji w masonerii ma wiele wspólnego z symboliką wedyjską, a w tym rozumieniu legendę o Hiramie należałoby rozpatrywać na płaszczyźnie solarnej, bez względu na to, czy oceniać ją będziemy w ujęciu geo- czy heliocentrycznym.

Warto też dodać, że w religiach Indii przedmiotem najczęściej występującym na ołtarzu u stóp świętego drzewa jest kamień. Kamień jest uosobieniem bóstwa, zewnętrznym wyrazem jego najgłębszej natury [Wierciński 1991: 85]. Zarówno kamień, jak i drzewo identyfikowane są z najwyższym bogiem. Ich wspólnymi cechami są trwałość, spionizowana postać i związek z wodą życia. [Wierciński 1991: 86].

Zakończenie

Na zakończenie warto nadmienić, że ignorancja w filozofii czy nauce może być symbolicznie upodobniona do zimowej pozycji słońca. Podobnie w rozumieniu duchowym. Z tego punktu widzenia inicjacja w Misteriach może być interpretowana jako przejście w wiosennym zrównoważeniu ducha, gdy w człowieku Hiram przechodzi ze sfery śmiertelności w sferę wiecznego życia, bądź ze świata profanum do sacrum.

Jesienna równowaga jest analogiczna do mitologicznego upadku człowieka, gdy ludzki duch schodzi do królestwa Hadesu, pogrążać się w iluzji ziemskiego istnienia, lub słońca zabijanego przez zmierzch.

W Masońskich Misteriach triadyczny duch człowieka [świetlista Delta] symbolizowany jest przez trzech Wielkich Mistrzów Loży [Hall, 1978]

Legendę o Hiramie można też przyjmować jako historię przewrotności samej filozofii.

Podobnie jak mity i legendy, tak pogańskie i prastare misteria są elementami architektury w budowie cywilizacji. Ich siła i dobroć, ich dostojność zostały spersonifikowane w Hiramie Abifie, Mistrzu Budowniczym, ale stały się one ofiarą napadu ze strony wspomnianej wyżej trójki - państwa, kościoła i tłumu. Misteria i mity pierwotne zostały rozgrabione przez państwo, które zazdrościło im bogactwa i władzy, potem przez kościół, bojący się jej mądrości i przez żołnierzy wysłanych przez kościół i państwo.

I dokładnie tak, jak Hiram, gdy został podniesiony z mogiły i wyszeptał Słowo Mistrza masona, które było zatracone po jego bezczasowej śmierci, tak i, zgodnie z doktrynami filozofii, wskrzeszenie znaczenia starożytnych mitów i misteriów musi zamykać się w odkryciu na nowo tej tajemnej nauki, bez której cywilizacja winna znajdować się w stanie duchowego chaosu i nieokreśloności [Hall, 1978].

Gdy rządzi tłum, człowiek kieruje się ignorancją. Gdy rządzi Kościół, człowiek kieruje się przesądem, gdy rządzi państwo, człowiek kieruje się strachem. Aby człowiek mógł żyć w harmonii ze światem i w jego zrozumieniu, ignorancja powinna być przekształcona w mądrość, zabobon - w uświęconą wiarę, a strach - w miłość. [Hall, 1978]

Zarówno w świecie starożytnym, jak też i w czasach nowożytnych, podstawę każdej symboliki stanowi „naturalna symbolika kosmosu”, przez którą każdy człowiek może dojść do poznania otaczającej go przyrody, a poprzez nią również do poznania samego siebie. Mikro-, i makrokosmos już w starożytności miały swoje odzwierciedlenie w człowieku.

W kosmosie tym wszystko jest symbolem, ponieważ każda rzecz jest na swój sposób wyrazem i nosicielem pewnej idei, obrazem analogii.

Prace na chwałę Wielkiego Architekta Wszechświata i ku postępowi ludzkości z wieku na wiek doskonalą cywilizację i chronią jej ideały dla ludzkości. Dzięki tego typu pracom ludzkość będzie mogła uczyć się tego, że Hiram [Prawda] jest pochowany w każdym micie i każdym atomie Kosmosu, i że każda jego forma jest symbolem a każdy symbol jest miejscem spoczynku Hirama - Wiecznej Prawdy.

Symbol akacji wyraża ideę odrodzenia i nieśmiertelności, jak również ideę inicjacji i władzy sekretnej [Ślósarska 1994: 73]

Dziś w mitach i legendach, poprzez kształcenie, duchowe i rozumowe, człowiek uczy się wyzwalać z dyktatu i credo. Wydobywa wiecznie żywe prawdy z ich umartwionych powłok i w ten sposób poszukuje utraconego słowa Hirama oraz nieśmiertelności i władzy własnej akacji.

Bibliografia tekstów cytowanych:

Anderson James, Book of Constitutions, 1725
Biedermann Hans prof. dr, Leksykon symboli, Muza, Warszawa 2001
Childe Vere Gordon, The Dawn of European Civilization, 1925
Coomaraswamy, A. K. 1938. The Inverted Tree, w: “The Quarterly Journal of the Mythic Society”, vol. XXIX, Bangalore
Davies Norman, Europa, Znak, Kraków 2004
Dick Philip K., Valis", Poznań 1994
Forstner Dorothea, Świat symboliki chrześcijańskiej, Pax, Warszawa 1990
Hall Palmer Manly, An encyclopedic outline of Masonic, Hermetic, Qabbalistic, and Rosicrucian symbolical philosophy, rozd. Legenda Hirama, 1978)
Homer, Iliada, tłum. Kazimiera Jeżewska, Prószyński i S-ka, 2000.
Kracki Tadeusz, Czym jest, a czym nie jest wolnomularstwo?,2003, www.racjonalista.pl
Lipińska Jadwiga, W cieniu piramid, Ossolineum, 2003
Owusu Heike, Symbole Egiptu, Kos, Katowice 2002
Pavan Ada Russo, Tajemna wiedza Egiptu, Ravi, Łódź 2002
Piechowski Adam, Afrykański lud z kosmosu, (http://www.gwiazdy.com.pl)
Pike Albert, Morals and Dogma, 1871, [www.freemasons-freemasonry.com/apikefr.html]
Prengel Franciszek Augustyn, Znaczenie symboli planet, „Niebo gwieździste”, nr 1/1935, www.logonia.org
Stelmaszuk Eugeniusz, Piramidy. Droga do nieśmiertelności, Kopia, Warszawa 1999
Ślósarska Joanna, W świetle symboli, Wyd. Samira, Łódź 1994.
Temple Robert, Tajemnica Syriusza, The Sirius Mystery, Polsie – Brama - Poznań, 2001, t. 1-2.
Ward, M. J.S, The Master Mason's Handbook, June 20, 2004, http://www.freemasons-freemasonry.com/ward_MM_handbookfr.html
Wierciński Andrzej, Przez wodę i ogień. Biblia i Kabała, Nomos, Kraków 1996
Wierciński Mateusz, 1991. Mitologem drzewa w Indiach i jego obrzędowa egzemplifikacja w dzisiejszym Radżasthanie, w: Kultura i polityka krajów Azji, „Acta Asiatica Varsoviensia, No. 5, Semper, Warszawa 1991, s. 71-101.
Waite Arthur, New Encyclopedia of Freemasonry, wyd. 1980.
* Kwestia Dogonów, dzięki nowym badaniom, jest dziś mniej tajemnicza. Zobacz więcej: W.E.A. van Beek: Dogon Restudied: A Field Evaluation of the Work of Marcel Griaule, Current Antropology, vol 32, no 2, April 1991; P. Coppens: Dogon shame. Tłumaczenie na język polski w Gildii Tajemnic: Tajemnica Dogonów rozwiązana; B.R. Ortiz de Montellano: The Dogon Revisited - przyp. red.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 07 grudzień 2015 09:32
Więcej w tej kategorii: Deska symboliczna - KOŁO »

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii