May 29, 2017 Last Updated 4:37 PM, May 26, 2017

Masoni patronami rządowych sam…

Już niedługo flota rządowych maszyn wzbogaci się o 2 samoloty typu Gulfstream G5...

Trójkąt wolnomularski w Kielca…

Rada Zakonu Wielkiego Wschodu Polski przegłosowała powstanie trójkąta wol...

Doroczny Konwent Wielkiego Wsc…

W dniu 20 maja 2017 roku w Warszawie miał miejsce doroczny Konwent Wielkiego Wsc...

Tantryzm w hinduzimie i buddyzmie

  • Lis 27, 2015
Dział: Deski
Czytany 658 razy

W swoim czasie wysłuchałem deskę jednej z naszych sióstr na temat reinkarnacji w wierzeniach ludów Wschodu. Moją deską chciałbym uzupełnić wiedzę o wierzeniach tych ludów i jednocześnie pokazać różnice ich wierzeń z naszymi.

Jeśli zatoczymy krąg na mapie Indii wokół najdalszych krańców tego kraju, jego środek znajdzie się w okolicach Khadżuraho. Jest to miasto, które nie miało w swej historii, ani w historii Indii większego znaczenia. Khadżuraho nigdy nie było stolicą Imperium Indyjskiego, chociaż przed niespełna tysiącem lat było świetnie rozwijającą się stolicą księstwa Czandelów. Po dwustu latach bujnego rozwoju, ginąc w pomroce dziejów, przestało istnieć. Po tych świetnych czasach z budownictwa świeckiego miasta nie pozostało śladu. Kilka skromnych budynków tworzy dzisiaj centralny punkt osiedla i tylko gdzieniegdzie sterczą prymitywnie sklecone mieszkalne szopy, rozrzucone na rozległym niegdyś terenie osiedla. A jednak, ta niepozorna mieścina jest od pewnego czasu centralnym punktem zainteresowania ludzi nauki, sztuki, kultury i wielkiej rzeszy turystów z całego świata. Co ich tu przyciąga?

Spójrzmy na mapę zabytków kultury i sztuki - znajdzie się na niej wyraźna kropka w samym centrum Półwyspu Indyjskiego, Otóż dynastia Czandelów przejawiała skłonności do popularnej w owych czasach sekty wyznawców Siwy. Maharadżowie i zamożni dostojnicy fundowali, a artyści tworzyli niezwykłe, piękne świątynie z niebywale wyrafinowanymi scenami rzeźbiarskimi, umieszczonymi na ich wewnętrznych i zewnętrznych ścianach.

Współczesny świat nauki łącznie z uczonymi Indii, głowi się nad nie rozszyfrowanym do dzisiaj sekretem. Zastanawiają się, dlaczego powstała w owych czasach w wielu świątyniach hinduistycznych tak duża liczba scen rzeźbiarskich o tematyce erotycznej. Najliczniejsze, najbardziej charakterystyczne i najpiękniejsze egzemplarze zachowały się do dzisiaj w Khadżuraho i w Konarak. Ciągną więc tam rzesze ciekawskich ze wszystkich krańców świata, a wielu przybywa do Indii specjalnie po to, aby znaleźć się oko w oko z niedościgłym pięknem, z sekretną i zapomnianą przeszłością. Z tych zamierzchłych czasów zapamiętano nie tyle historię, co legendę o tym, żeby ci, którzy będą je oglądać i modlić się w nich, nie pamiętali o uwiedzeniu jego matki, ani o tym, że ich władca jest boskim bękartem.

Dzisiaj Khadżuraho jest nędzną mieściną, ale dwadzieścia parę zachowanych świątyń zadziwia przybyszów ze świata twórczym geniuszem mieszkańców Indii. Kiedy zachodzi słonce i bóg Suria opuszcza swój świetlisty rydwan, by udać się na spoczynek, ze wschodu na pociemniałe niebo wypływa Czandrama. Świątynie nabierają wtedy innego wymiaru. Ich piękno nie zanika w ciemnościach nocy, zacierają się jedynie architektoniczne i rzeźbiarskie detale. Wyszukane sylwetki wież jaśnieją bielą kamienia na tle nieba i choć innych bogów w nich chwalono, komu innemu je dedykowano, to Czandrama rozświetla je swoimi promieniami roztocza nad nimi aureolę boskości na znak, że nigdy nie zapomniał o swej kochance.

Nie wiedzieć czemu, czasem zdarza się, że jeśli wśród ludzi pojawia się tajemnicza, wręcz niewiarygodna historia, to wszyscy w nią wierzą: „Credo quia absurdum (est)"- jak" rzekł Tertulian, Poddani uwierzyli w boskie pochodzenie swego władcy i do dziś komentują nietakt Czandramy, który przecież wcale nie musiał używać podstępu, mógł wystąpić oficjalnie w swej męskiej postaci i zaoszczędzić wybranej dziewczynie wstydu, a jej ojcu rozpaczy.

Świątynie w Kliadżuraho były budowane przez wszystkich przedstawicieli dynastii Czandelów z taką samą gorliwością, z jaką zajmował się nimi jej protoplasta. Wszyscy również wierzyli 1 byli tego pewni, że w ich żyłach płynie boska krew, Bogobojną pracę budów stolicy przerwa! dopiero nowy władca, który przybył tutaj ze swoim bogiem i przepędził na cztery wiatry dotychczas panujących.

Dziwnie spłatają się losy ludzi i bogów, często zazębiają się o siebie rekwizytami i symbolami władzy. Potomkowie założyciela dynastii Czandeli kontynuowali swą misję kształtowania teraźniejszości w imię księżycowego boga Czandramy, choć nad ich sercami zapanował nowy bóg, Symbolizował go ten sam księżyc, a jednak już Inny, gdyż była go tylko połowa, Ziemie zostały zdobyte przez wyznawców Islamu, Dzieje Indii toczyły się dalej, a Khadżuraho zostało zepchnięte na dalszy plan.

Świątynie w tym mieście również zostały opuszczone przez kapłanów, boskie służki - dewadasi i wiernych, uległy zapomnieniu na długie lata, dzisiaj nazwa tego miasta stała się dla świata symbolem harmonii pomiędzy tym, co boskie - nieodgadoione i nierealne, a tym, co ludzkie - realne i złudne. Przed niespełna stu laty świat przypomniał sobie o tych klejnotach Indyjskiej sztuki, o sposobie, w jaki chwalono w nich bogów i o pięknej Himawanti, która swą urodą oczarowała boga Czandramę. Gdyby nie to, kto wie, jak potoczyłyby się losy tej części świata i jej mieszkańców. Ale czy mogło być inaczej? Wszak gdzieś spisane są losy krain, ich władców i mieszkańców, zwierząt, ryb i ptaków, a nawet mizernych robaczków, I tylko bóg Wisznu, jeśli w swoim miłosierdziu znajdzie czas na zajęcie się sprawami mieszkańców naszej Ziemi, może zmienić bieg zdarzeń. My także nie wiemy, co nam zostało zapisane. Ufam jednak, że Jego boska wola odmieni los mój i moich bliskich oraz losy nas wszystkich.

Wielka Trójca Hinduizmu: Brahma, Wisznu i Śiwa podporządkowana jest Brahmanowi - absolutowi, nie mającemu ani początku, ani końca, Nieurodzouemu, a istniejącemu. Wszechmocny i Nieograniczony, jest dobrem, szczęściem, pięknem, i prawdą. W odróżnieniu od innych uosobionych bogów hinduizmu, Brahman nie posiada ciała, jest bezosobowy! Nie ma nic, co pozwoliłoby nam wyobrazić go sobie lub domyśleć się Jego istnienia. Mocą swojej miłości Brahman wyemanował kiedyś z siebie boga dobroci - Wisznu, który przebywając na dnie oceanu, spoczywa na zwojach potężnego węża Sesza o tysiącu głowach. Następnie, zgodnie z prawem przyczyny i skutku, Wisznu pozwolił, by z Jego pępka wyrósł kwiat lotosu na bardzo długiej, sięgającej powierzchni wód łodyżce. Na jego płatkach narodził się Brahma, bóg wszelkiego stworzenia i wszystkiej rzeczy tego świata.

Kiedy Brahma zdał sobie sprawę z tego, że jest stwórcą, i że czeka go ciężka praca, ochoczo zabrał się do dzieła. Przede wszystkim uporządkował chaos, który panował dokoła. Następnie stworzył świat materialny, a w nim gwiezdne układy. W ten sposób powstała i nasza Ziemia, Potem pojawili się półbogowie, którym przydzielił różne obowiązki. Powoli wszystko zaczynało właściwie funkcjonować. W dzień świeciło słońce, a nocą księżyc i gwiazdy. Brahma poczuł wtedy, że jest samotny. Podzielił się więc na mężczyznę i kobietę, a że niewiasta była piękna, zakochał się w niej. Ona jednak zaczęła przed nim uciekać. Obracał się za nią na wszystkie cztery strony świata, a przy każdym obrocie wyrastała mu jedna głowa. W końcu kobieta uniosła się do nieba, a wtedy jemu pośrodku urosła piąta głowa. Brahma w końcu zaczął prosić niewiastę, by zeszła na ziemię i pomogła mu zapełnić ją życiem. Usłuchała prośby, połączyła się z nim w miłosnym uścisku, a wkrótce pojawiły się wszystkie stworzenia, bo za każdym razem przeistaczali się w te istoty, które miały się urodzić z ich związku płciowego, począwszy od pierwotniaka. Na końcu stworzyli człowieka: kapłana (brahmaiia). wojownika (kszatriję), wieśniaka (wajśję) i poddanego (siudrę), - cztery kasty. Emanujący nieograniczoną energią Brahman obdarzy! nią też i innych bogów łaskami: Brahma otrzyma! laskę władania silą pasji (radżas), Wisznu siłą dobroci (sattwa), a Siwa sśłą ignorancji (tanias). Brahma poprzez siłę pasji tworzy tę manifestację, Wisznu utrzymuje ją przez siłę dobroci, a Siwa
niszczy siłą ignorancji.

Około 1500 roku przed Chrystusem zwycięskie zastępy Ariów, prowadzone przez Indrę, boga wojny, wkroczyły na ziemie Indii, przemierzając swymi rydwanami ten kraj wzdłuż i wszerz, biorąc go w swoje posiadanie. Zbudowali tu wspaniałe miasta, a w nich świątynie dla swoich bogów.

Starzeją się ludzie, starzeją się i niedołężnieją bogowie. Aryjski bóg wojny nie mógł przeciwstawić się nowemu, który później tą samą drogą poprowadził szyki jeźdźców i pieszych. Po przeszło dwóch i pół tysiącacli aryjskiego panowania, wkroczyli na te tereny Muzułmanie. Na gruzach zburzonych miast zbudowali nowe, a kamienne bloki z rozebranych świątyń posłużyły im do wzniesienia świątyń dla boga - zdobywcy.

Na początku XIII-go wieku królestwo Czandełów przestało istnieć. Miasto i stolicę Khadżuraho obrócono w perzynę, a ludność, która nie zdążyła zbiec, wyrżnięto w pień. Cały Bengal, aż po Brahmaputrę. znałazł się w ich rękach, a rozległa dolina Gangesu z żyznymi polami i dopływami rzeki, pełnych ryb, żywiła nowych panów tej ziemi.

Tymczasem, za nieprzebytymi dżunglami, tam, gdzie dzisiaj znajduje się stan Orissa, dzielny małiaradńa nie myślał wcale o złożeniu hołdu nowemu bogu, Przeciwnie, zbudował najwspanialszą i największą świątynię, którą poświęcił bogu Suri. Choć dobrze wiedział on o tym, że ponad czterdzieści' lat temu sąsiednie królestwo Czandeiów przestało istnieć.

Rzeźbiarze i kamieniarze z całego królestwa i innych sąsiednich, jeszcze nie podbitych ziem, przybyli do Konarak na wezwanie Radży. Włączyli się w to dzieło i ci, których ojcowie przybyli na te ziemie jako uciekinierzy podbitego królestwa Czandełów, z oddalonego o osiemset kilometrów Khadżuraho, zrozpaczeni po utracie bliskich i domów rodzinnych, w bezgranicznym lęku dotarli aż do brzegów Zatoki Bengalskłej i tu pozostali. Przynieśli ze sobą rozpowszechniony w Indiach kult tantryczny. Boga Surię utożsamili z Siwą, którego ich ojcowie wielbili w ojczyźnie. Tu, w Kanarak, zaczęli mu na swój sposób oddawać cześć.

Dziś "Czarna Pagoda", niegdyś największa i najwspanialsza świątynia Indii, jest w ruinie. Prawie 70 metrowa kamienna wieża (sikfearą) }uz dawno runęła w czasie trzęsienia ziemi. Pozostała jedynie niższa część świątyni i kikut wieży z jej doliną partią - sanktuarium, A jednak to, co pozostało, robi na każdym ogromne wrażenie. Szczególnie, gdy zechcemy z bliska przyjrzeć się kompozycjom rzeźbiarskim, które pokrywają zachowane części budowli. Budowniczowie chcieli widzieć słoneczny rydwan boga Surii, dlatego na bocznych ścianach świątyni, w stosunku do osi podłużnej wyrzeźbiono po dwanaście kół z każdej strony. Ponad trzymetrowe koła toczą się po piateau, którego boki są pokryte płasko rzeźbionym fryzem, obiegającym dokoła. Zdobią go wizerunki biegnących słoni. Nie liczyłem, ale jestem pewny, że jest wyobrażenie nasze, według podobieństwa naszego "(...) Tedy przypuścił Pan Bóg twardy sen na Adama, i zasnął; i wyjął jedno zebro. (...) I zbudował Pan Bóg z żebra onego (...) niewiastę i przywiódł ją do Adama.(...) A byli oboje nadzy, Adam i żona jego, a nie wstydzili się." Wszystko zostało stworzone przez Jedynego, mocą Jego woli I twórczej energii. Niestety chęć poznania przez pierwszą kobietę zakazanej tajemnicy dobra i z!a skończyła się dla nich wyrzuceniem z raju.(...) " I wypuścił go Pan Bóg z sadu Eden.(...) Wygnał człowieka."

Hinduskie księgi przedstawiają akt stworzenia Wszechświata inaczej, choć powstawały prawie w tym samym czasie, co Biblia:

ImageJedna z teorii bardziej ortodoksyjnych przypisywała stworzenie wszechświata pierwotnej świadomej istocie (Purusza, czyli Pradźapati), która odczuwała łęk, samotność i potrzebę jakiegoś towarzystwa. Istota ta rozdzieliła się i uczyniła sobie małżonkę. Para ta, przybierając kształty zwierząt i ludzi, stworzyła cały wszechświat." Inni bogowie, stworzeni w podobny sposób, z tych samych powodów zaczęli się żenić i boginiami. Stały się one dla wiernych symbolem energii swoich mężów (siakii).

Stosunek seksualny bogów był (i jest) twórczą energią, utrzymującą Świat w harmonii. Dlatego codzienny obrządek w świątyni Siwy wyglądał tak: "Również bardzo rozsądnie połączone ze spożywaniem obfitszych posiłków, przysłuchiwanie się lekkiej muzyce, której dźwięki dochodzą z iiata-inangir. Całodzienny rytuał kończy się przygotowaniem boga do snu, wniesieniem łoża, dzbanu z wodą do picia na wypadek pragnienia i Mści betelu do żucia; złożywszy jeszcze wiązankę kwiatów, kapłan wycofuje się, oznajmiając w słowach pełnych szacunku, ze małżonka (Siwy), Parwati oczekuje nań w jego łożnicy."

Marko Polo, płynący do kraju po długim pobycie w Chinach, wylądował na południowym cyplu Półwyspu Indyjskiego. W "Opisaniu Świata" tak przedstawia obyczaje panujące w świątyniach:

- "...Lecz dlaczego owe panny taką uciechę bożkom sprawiają? Ponieważ kapłani bożków często powiadają: "Bóg powaśni! się z boginią, nie utrzymują ze sobą stosunków i nie mówią do siebie, z tego powodu są zagniewani i wzburzeni, i jeśli nie pogodzą się, i nie zawrą pokoju, wszystkie sprawy nasze skazane będą na niepowodzenie i iść będą coraz gorzej dla braku błogosławieństwa I łaski. I dlatego owe panny, jak powiedziałem wyżej, udają się do klasztoru i całkiem nagie, jedynie srom zakrywając, śpiewają bogu i bogini. Gdyż bóg stoi w niszy ea jednym ołtarzu, zaś bogini w swojej niszy na drogim. Wierzą owi ludzie, że bóg ów często z boginią się zabawiają i łączą się razem, gdy zaś są zagniewani, nie przestają z sobą i wtedy owe panny się schodzą, aby ich pogodzić. I tak śpiewają, przytupują, skaczą, igraszki różne wyprawiając, aby pobudzić boga i boginię do wesołości i do zgody. I tak rozweselając go mówią: "O Panie, czemu zagniewałeś się na boginię i nie troszczysz się o nią? Czy nie podoba ci się? Na pewno tak, Obyś raczy! pogodzić się z nią, gdyż zaiste bardzo jest urocza, I wówczas ta, która tak przemawiała, aby uradować boga I boginię-, wznosząc nogę na wysokość szyi, czyni obrót w koło, I po ceremonii odchodzą do domu. Rano zaś kapłan bałwochwalczy oświadcza, ku wielkiej radości, że widział, jak bóg z boginią się pojednał i zgoda zapanowała między nimi."

Od tej koncepcji wyłonienia się Wszechświata, od wiary w permanentne życie erotyczne bogów i bogiń, niedaleka była droga do wprowadzenia aktu seksualnego do rytuału religijnego w wyżej wspomnianych sektach hinduizmu I buddyzmu.

Do dzisiaj przetrwały najstarsze i najświętsze hymny Rygwedy, Bralimany, Upaniszady. Zachowały się również sutry, stare księgi Arthasiastry, eposy: Ramajaną, Mahabharata, Bhagawat Gita i inne, Wielokrotnie w ciągu setek lat interpretowane, pozwoliły sprecyzować i uporządkować zasady współczesnych religii Indii: Hinduizmu, Buddyzmu, Dżiniziiui, Opracowane w najdrobniejszych szczegółach tantry stały się świętymi księgami tych religii, a tantryzm przeistoczy! się w kierunek religijny, związany z praktykami rełigijno-niagicznymi i kultem mocy boskich w postaci żeńskiej.

Małżonki Bodhisattwów (Tara) i boginie hinduizmu były dla swoich wyznawców symbolami energii, a ich twórczą siłą stawało się. połączenie bogini i boga, Tantryzm stał się więc dla .wielu sekt niejako pretekstem do spekulacji filozoficznych, w których wyjaśniano, że akt seksualny jest jedynie skutecznym środkiem do osiągnięcia magicznych sił, które przyczynią się do przetrwania Wszechświata.

Jeśli Wszechświat wyłonił się z kosmicznego aktu seksualnego, to mógł trwać tylko tak długo, jak długo będą spełniane rytualne akty płciowe, więc wyznawcy tej doktryny gorliwie spełniali swoje powinności W pewnych okresach i w niektórych królestwach Indii, akty płciowe przeradzały się w orgiastyczne sabaty, w czasie których kapłani i wtajemniczeni członkowie sekty, pod wpływem zażywania narkotyków, picia alkoholu lub autohlpnozy, doprowadzali się, do stanów mistyczno-ekstatyeznego podniecenia, Praktyki te przeradzały się w zabawy połączone z wyuzdaniem seksualnym.

Świątynie, na terenie których odprawiano te religijne rytuały erotyczne, utrzymywały od niepamiętnych czasów boskie służki (dewadasi). Były to świątynne tancerki i muzykantki, które czynnie uczestniczyły w rytuałach.

Od najdawniejszych czasów praktyki kultowe stanowiły impuls dla rozwoju twórczości artystycznej. Twórcy świątyń, będących w posiadaniu sekt tantrycznych, portretowali w rzeźbach bóstwa, które czczono. Na ścianach świątyń przedstawiano również dewadasi, zwierzęta, służące bóstwu i człowiekowi, sceny praktyk kultowych, uprawianych w świątyniach oraz sceny z życia codziennego.

W czasach europejskiego i indyjskiego Średniowiecza budowle świątynne były miejscem, w którym wierni zbierali się, by czynnie uczestniczyć wr ceremoniach religijnych, związanych z kultem bóstwa, Kościoły chrześcijańskie wypełniano obrazami opowiadającymi w zrozumiały i czytelny dla wiernych sposób sceny religijne, Stary i Nowy Testament przedstawiany był różnymi środkami artystycznymi. Ściany świątyń pokrywano mozaikami, freskami, zdobiono obrazami i rzeźbami. Scena po scenie prowadziły wiernego przez pełne cnót życie świętego. Wierny, idący tą drogą, nie musiał odczytywać tekstów, gdyż obraz przedstawiano tak czytelnie i z takimi detalami, że jednoznacznie określa! wydarzenia.

Przed kilkoma laty, w czasie podróży do Zakopanego, zwiedziłem zabudowania kościelne w Kalwarii Zebrzydowskiej, Z wielkim wzruszeniem przyglądałem się wiernym, którzy na krwawiących kolanach "szli" od jednej stacji Drogi Krzyżowe] do drugiej. Uczestniczyli, z całym samozaparciemw Męce Pańskiej dla wielkiej spawy, dla odkupienia Świata tak, jak czynił to Chrystus, wyrzeźbiony w scenach kapliczek Drogi Krzyżowe], biczowany, upadający poci krzyżem, w końcu ukrzyżowany.

Gdy przyglądałem się rzeźbionym scenom na ścismach świątyń Indyjskich w Konarak i w Khadzuraho, oczami wyobraźni widziałem przejętych swoim posłannictwem członków bractwa kultowego, którzy z kapłankami, (czytaj: prostytutkami świątynnymi) spełniali akty erotyczne, tak jak im podpowiadały rzeźbione sceny ze ścian świątynnych.

Porównanie, jakie przed chwilą przedstawiłem, może jedynie zaskoczyć Europejczyka, wychowanego w religii chrześcijańskiej i w etyce wypracowanej na kanwie tej religii. Dla nas akt płciowy wiąże się jednoznacznie 2 grzechem, jeśli spełniany jest poza małżeństwem. Prawo Mojżeszowe, aż dwoma przykazaniami z dziesięciu, zakazuje: "nie cudzołóż" i "nie pożądaj żony bliźniego swego", a w popularnym panegiryku tak wygląda rozmowa małżonków w noc poślubną: "nie gwoli swawoli, lecz gwoli Rozmnożenia ludzkiego plemienia, udziel mi waćpani swego przyrodzenia. W imię ojca i syna niech waćpan zaczyna."

Chrześcijańskie kościoły wypełniano rzeźbami I malarstwem religijnym ze scenami ze Starego i Nowego Testamentu. Przedstawione na nich sceny z raju zachęcały wiernych do dobrych uczynków i prawego życia. Ale jakże często oglądamy w dawnych kościołach chrześcijańskich mozaiki, freski I obrazy przedstawiające straszliwe sceny kuszenia przez szatana i skutki, jakie z tego wynikały. Piekielne sceny artyści przedstawiali w sposób nader realistyczny i z dużą dozą znajomości rzeczy. Mężczyznę kuszono pięknem ciała kobiecego, a kobietę bogatymi strojami i klejnotami. Pod kotłami wypełnionymi smolą, w której smażyli się zwiedzeni szatańskimi obietnicami, buchał żar.

Ściany meczetów pokrywano dekoracyjnym liternictwem cytowanych wersetów ze świętej księgi Koranu. Ale muzułmanina nie obowiązywała iiionoganiia, ani celibat. Mogli mieć i mogą tyle żon, na ile ich było stać, na ile pozwalała każdemu i nich jego kiesa. Chociaż nie oglądał na ścianach świątyń figuralnych scen, znał na pamięć cytaty z Koranu, że raj wypełniony jest pięknymi kobietami, że płyną w nim rzeki mlekiem i miodem, a wszystko to zapewni sobie, jeśli będzie postępował zgodnie z zaleceniami Mahometa. Czekało to wszystko na niego oraz wtedy, gdy zginie w świętej wojnie w obronie wiary.

Świątynie hinduskie oraz buddyjskie były miejscem, w którym zbierali się wierni, aby wraz z kapłanem wypełniać dłłannę podczas odprawiania kultowych rytuałów, nakazanych tradycją, zgodnie z wersetami świętych ksiąg.

We wszystkich religiach w czasie nabożeństw dopełniało się przeistoczenie czegoś fizycznego w coś nadprzyrodzonego, duchowego. 1 odwrotnie. Najwyraźniej zauważa się to w naszej religii: "A słowo stało się ciałem..." W kulminacyjnym momencie Rytualnego przeistoczenia, chleb i wino zamieniają się w Ciało i Krew Zbawiciela. Jest to efekt modłów odprawianych w obecności wiernych przez kapłana. Spożywa on cząstkę Boskiego jestestwa, staje się dzięki temu uświęcony i jak gdyby upoważniony do podzielenia się Nim z uczestniczącymi w ceremonii wiernymi. Przy odprawianiu mszy świętej kapłan uczestniczy w wielkiej tajemnicy i sam ją spełnia. A ponieważ uwierzył w słowo Boże, staje się niejako cudotwórcą 1 wtajemniczonym: "Jedzcie i pijcie, to jest Ciało moje i Krew moja, a co odpuścicie, będzie odpuszczone...." Wierni, przyjmujący świętą komunię, wierzą, że oczyszczeni przez pozbycie się grzechów w spowiedzi świętej mogą przyjąć Pana i poprzez ten akt stają się silniejsi, lepsi i bardziej odporni na pokusy życia codziennego.

Po powrocie do domu, przy spożywaniu posiłku, kiedy jedzą chleb i popijają to winem, już nie kojarzą sobie tego z tym, co przeżywali przed godziną, gdy uczestniczyli w świętej ofierze. Ten chleb i to wino stało się rzeczą codzienną. Tym razem zostały one spożyte z zupełnie innym przeznaczeniem, a ich smak nabrał realnych wartości,

O nabożeństwach sekt tantrycznych w Indiach tak pisze Basham: „Przez stosunek seksualny z uczestniczącą w obrzędzie kobietą mógł się stać Buddą, a ona Tarą, a nawet on sam mógł się stać Tarą. W obrzędach seksualnych tantrycznego buddyzmu anulowano wszelkie rotfzaje tabu, Dozwolone było nawet kazirodztwo, gdyż to, co było grzechem dla człowieka pogrążonego w niewiedzy, stawało się cnotą dla wtajemniczonego. Podczas tantrycznych sabatów pito alkohol, spożywano mięso, zabijano zwierzęta, a czasem nawet. istoty ludzkie, dozwolone były wszelkie występki, jakie tylko można sobie wyobrazić. Wszystko to jednak dokonywało się pod ścisłą kontrolą i dostępne było tylko dla ludzi wtajemniczonych w święte obrzędy.

Jest pewne, że osobnik, uczestniczący w rytuałach świątynnych z dewadasi, mógł zaraz potem, wracając do domu ze świątyni, w której dopełnia! rytuału religijnego, po drodze wpaść do burdelu i nie sądzę, że tę czynność, jeśli nawet w równej mierze dawała mu fizyczną przyjemność, traktował zupełnie inaczej.

Wejdźmy teras stromymi schodami na kamienny taras świątyni Khandarija-Mahadewa w Khadżuraho, na którym, w pełnym słońcu, współgra światłocień ścian świątyni pokrytych rzeźbami. Pojawiają się tam nieprzeliczone ilości postaci. Wśród nich odkrywamy sceny z życia bogów i ludzi, obrazy tworzące kosmiczny byt i ukazujące codzienne życie mieszkańców tej ziemi.

Chociaż słońce już dawno zeszło z górnych rejonów nieba, to dalej przypieka przeraźliwie. Nie pomaga chowanie się w cieniu świątynnych murów ani w jej wnętrzu; powietrze rozgrzane o temat do 50°C paraliżujące pęcherzyki płucne, utrudnia oddychanie. Uciekłem z tarasu świątyni i przysiadłem na trawniku w kępie kwitnących magnolii, rozciągnąłem się jak długi i łapczywie chłonę przesycone słodkawym aromatem, nieco tu chłodniejsze po wietrze. Ulżyło mi trochę i umysł zaczął znowu funkcjonować normalnie.

Elegancka bryła świątyni ze swoją śliczną wieżycą, wygląda stąd imponująco. Świątynia została zbudowana w pierwszych. latach tysięcznego roku dla boga Siwy i jego małżonki Parwati. Z tej odległości nie sposób odróżnić detali architektonicznych Trudno też obliczyć ogromne ilości wyrzeżbtonyeh postaci. Zresztą, zrobili to przede mną inni. Stąd wiem, że na ścianach i dachach tej świątyni znajduje się około tysiąca rzeźb. Są one uporządkowane w pewnych rytmach pionowych ! poziomych, splecione z detalami architektonicznymi w jedną całość. Cała budowla świątynna utrzymana jest w panującym na tych ziemiach stylu NAGARA. Charakteryzuje się on tym, że układ brył, począwszy od głównego sanktuarium, nad którym spiętrzona jest wieża, zwana Sikłiara jest amfiładowy. Następne pomieszczenie, to niska, niewielka hala; tutaj mogą przebywać wierni, w przeciwieństwie do sanktuarium, do którego wstęp mają tylko kapłani, W prostym układzie tego typu świątyni, trzecią przybudówką jest przedsionek, Tych przybudówek może być więcej. Ta świątynia, wzniesiona jest w czteroelementowym układzie. Kilkanaście wysokich, kamiennych stopni schodów wynosi posadzkę wnętrza na wysokość ponad trzech metrów nad tarasem. Ściany przedsionków' są w górnej części ażurowe. Kamienne przesklepienie wnętrz wznosi się na grubych, krótkich słupach, zwieńczonych rzeźbionymi głowicami. Silnie wystająca gzymsowa płyta dachu pogłębia cień. Nad gzymsem zaczyna się orgia elementów dekoracyjnych, wyrażająca się icłi różnorodnością Na początku wzdłuż całej budowli biegnie fryz, skomponowany z poziomych krech, spiętych bogato dekorowanymi kolumienkami, W pola między nimi wprowadzono rzeźbę figuralną, Nad nim widać to, co zwykle dzieje się na dachach indyjskich świątyń. Tu jednak zostało to zwielokrotnione do granic cudu. Każdy człon świątyni ma swój odrębny dach, Ponieważ elementy budowli rozrastają się w kierunku sanktuarium, dachy nad nimi, utrzymane w tych samych proporcjach, stają się coraz wyższe.

Hindusi nie stosowali łuku, sklepienia ani kopuły, tak jak stosowali je w tym czasie Europejczycy. Tutaj przesklepienie wnętrz odbywało się dzięki schodkowemu nakładaniu warstw kamienia na siebie, aż spotykały się one w środku i zamykały wnętrze od góry, W sylwetce dominuje więc poziomy układ tych warstw, schodkowe zwężający się do środka.. A na samym szczycie, kamienny zwornik w kształcie wazonu z czubatym płomieniem łączy wszystko w całość. Między warstwami poziomów, podobnych wazoników wraz z innymi forinami jest bardzo dużo. Pomimo potwornej ilości materiału, jaki tutaj został spiętrzony warstwa na warstwie, kamień na kamieniu, od fundamentów do czubka dachowego, budowla na oko jest lekka, elegancka i wręcz sprawia wrażenie, że za cjiwilę poruszy się i uniesie w powietrze.

Takie same odczucie, prawie namacalne, miałem, gdy siedziałem w cieniu świętego drzewa Banian w Konarak i oglądałem Czarną Pagodę z jej dwunastoma parami wspaniałe rzeźbionych kół 1 siedmioma boskimi rumakami, zaprzężonymi w słoneczny rydwan boga Surii. Rydwan ów, wbrew zdrowemu rozsądkowi, zdawał się pędzić w przestrzeni. Ta świątynia nie ma ani kół, ani skrzydeł. Unosi ją geniusz bezimiennych budowniczych, którzy tak, jak inni nieznani twórcy - budowniczowie europejskich katedr -w prostocie swoich dusz, wyrzekali się sławy dla boskiej chwały.

Część środkowa, właściwa hala świątyni, zwana Mandapa oraz dolna partia wieży po bokach mają również ażurowe przybudówki - loggie, utrzymane w tym samym porządku, co przedsionki, Po dwa słupy podtrzymają równie wystający gzyms. Cała reszta ścian tych części budowli jest pokryta rzeźbami. Umieszczone są w trzech równoległych rzędach, jeden nad drugim, rozdzielone gzymsami. Ponieważ ściany budowli nie mają jednej płaszczyzny, a rozczłonkowane zostały bogatym prolilem pionowych wypukłości i wklęsłości, gzymsy owe, przebiegając poziomo, łamią się również na tychże załamaniach. Jeśli do tego doda się wypukło rzeźbione sceny, można będzie sobie wyobrazić, jakie bogactwo światłocienia zalega ściany świątyni. Z miejsca, które zająłem pod kwitnącymi i pachnącymi krzewami, wygląda to bajecznie.

W liturgii hinduizmu świątynia powinna być sytuowana wejściem na wschód. Siedzę po jej południowej stronie: błask zachodzącego słońca padający ukośnie z lewej strony pogłębi! kontrast światła poziomych 1 pionowych detali, a partie ścian, pokryte rzeźbami zawirowały niepokojąco. Od miejsca, w którym kończy się pokryta rzeźbami ściana wieży ua gzymsie dachowym, zaczyna się ona powoli zwężać ku górze, aby przyjąć. Na szczycie okrągłą, leżącą formę wypukłego dysku, zwaną Amalaka. Tak, jak dachy uprzednio opisanych pomieszczeń, wieża w swej górnej partii stanowi równie nieopisane bogactwo elementów dekoracyjnych. Dla Europejczyka konwencja ta graniczy wprost z zaprzeczeniem zdrowego rozsądku i nasuwa określenia; brak smaku, przeładowanie czy wręcz kicz. Nie znaczy to jednak, że nasz punkt widzenia jest bliższy obiektywnemu poczuciu piękna, zdrowemu rozsądkowi czy prawdzie o etyce i moralności, kiedy spojrzymy na pokrywające ściany rzeźby i odczytamy ich treść.

O rzeźbach umieszczonych na zewnętrznych ścianach tych świątyń wiele się pisało w Europie i pisze się do dzisiaj. Świątynie w Khadżuraho zostały odkryte dla Europy przed niespełna stu łaty. Europa zatrzęsła się wtedy z oburzenia i zapłonęła zgorszeniem, kiedy wzmianki o treści tych rzeźb i zdjęcia zaczęły się ukazywać w periodykach i wydawnictwach. Żądano zburzenia świątyń jako jawnej rozpusty i diabelskie] sztuczki, Na szczęście, nie zrobiono tego, a wręcz przeciwnie, doprowadzono je do idealnego stanu i udostępniono turystom i uczonym całego świata.

Publiczne oburzenie spowodowało, źe dzisiaj ta najbardziej zapadła dziura Półwyspu Indyjskiego, w której panuje tak niekorzystny klimat, stalą się najczęściej uczęszczanym miejscem w Indiach. Miejscowe lotnisko połączone zostało z miastami, do których, docierają Europejczycy i Amerykanie, a wyasfaltowana szosa umożliwia dojazd samochodami i regularnie kursującymi autobusami. Słowem, Khadżuraho stało się sensacją dla turysty, historyka, socjologa, religioznawcy, etnologa, krytyka sztuki i dla artysty.

Khadżuraho nie posiada monopolu na rzeźby o tej tematyce. Wspomniany Kcnarak w swojej sławnej Czarnej Pagodzie ma ich wiele, świątynie w Bhuwaiieszwar posiadają również szereg scen o tematyce erotycznej. Nie koniec na tym. W świątyniach w Mysore, Hałebid, Kaiicipiiram i wielu Innych świątyniach Indii, wśród rzeźb sakralnych można spotkać tego typu sceny. W Nepalu, gdzie byłem przed kilkkunastoma laty, oglądałem podobne rzeźby w świątyniach w Katnmandu i Pataoie.

Kiedy przechodzi się obok rzeźb umieszczonych na ścianach świątyni Kandarija-Mahadewa w Khadżuraho, odnosi się wrażenie, że całość poświęcona jest jakiejś bogini. Przeważają tu bowiem rzeźby przedstawiające postacie żeńskie. Już z daleka widoczne są kobiety z wybujałymi piersiami, niczym nadmuchane baloniki i okrągłymi pośladkami. Tymczasem przedstawiają one w przeważającej ilości boginki, żony bogów oraz boginki świątynne. Indyjski poeta z V wieku n.e, w swoich wierszach tak opisuje sylwetkę; indyjskiej kobiety:

„Jeśli marzysz, me serce, o twarzyczce miłej, piersiach obfitych, krągłych pośladkach - na cóż niepokoje? Cnoty lepiej gromadź i zasługi; czy może się zdarzyć, By ten, kto cnoty nie kocha, pragnienie swe ziścił? Na tym świecie nikczemnym ! przemijającym. Dwie są zaiste drogi godne człowieka mądrego: Po bezbrzeżnym pływać oceanie nektaru Wiedzy Wysokiej lub sięgać po rozkosze, w kształtach wyniosłych śpiące dziewcząt o piersiach dojrzałych i biodrach żądnych czułej pieszczoty.Od dziewczyny o pośladkach krągłych nic milszego nie ma.na tym świecie, taka jest'prawda jedyna. Smutku przyczyny innej także się nie znajdzie. O, piękna, ukochana! Oczy twe są jak lotosy. Tęsknię do twych bioder pełnych, piersi ciężkich i wyniosłych! Twarzy jak wodne lilie i brwi cudnego rysunku! Tak kobietę ujrzawszy, sław ją! I mdleje z radości i rozkoszy wielkiej nawet mądry człowiek. Choć to grzeszna zabawka i źródło szaleństwa. Szczęsny ten zaiste, co nieporuszony. Na dziewczęta patrzy plocliookie o piersiach twardych I stromych, I o brzuszkach miękkich, nad pępkien zmarszczonych potrójnie."

Watsjajana, autor Kamasutry, pisze, że mężczyzna nie powinien się żenić z kobietą m.in. "jeśli jej pępek jest zanikający i sterczący, zamiast być wklęsły."

Poezja z prozą były zawsze wyraziciełkami upodobań i mody. Będąc autorytetem dla wszelkich przejawów życia codziennego, kształtowały obyczaje w różnych okresach historii. Artyści utrwalali życie w malarstwie i rzeźbie. Wspaniałe malarstwo na ścianach kutych w skale świątyń Adżanty przedstawia szereg scen, ukazujących sylwetkę współczesnej kobiety. Jedna z najpiękniejszych scen malarskich znajduje się w świątyni Nil na ścianie północnej i jestem pewien, że malarz, który malował tę scenę lubił wiersze w/w poety i musiał znać je na pamięć:

"Twarz lśniąca blaskiem podobnym światłu księżyca. Oczy, które drwią z piękności lotosowych kielichów. Barwę złota przechodząca skóra cudnej urody. Niby roje leśnych pszczół, masa czarnych, gęstych włosów. Piersi dwoje wybujałych, bardziej niż guzy na czole słonia, pośladki krągłe, głos dźwięczny, natura dziewczęciu dała ku ozdobie. Włosy twe zabrane ciasno, uszko smukłe, migdałowe oko. Twarz kraszą zastępy zębów przeczystych z natury. Piersi bujne i pachnące; zdobne zawsze pereł blaskiem. Choć spokojne twoje ciało, przecież budzisz we mnie drżenie."

Ściany świątyni Kandarija-Mahadewa zapełniają postacie takich kobiet, których krągłe piersi, biodra, pośladki i miękkie brzuszki marszczące się potrójnymi fałdkami wirują w słonecznym blasku. Wśród nich są i mężczyźni, pełnią tu jednak jakby drugorzędną rolę. Nawet ich sylwetki mają o wiele prostsze formy, niż kobiece. Zostali zepchnięci na dalszy plan i w kompozycjach rzeźbiarskich, i w scenach, w których uczestniczą.

Wielokrotnie wspominana Kamasutra, którą napisał mężczyzna, w dużym stopniu troszczy się o kobietę. Zalecenia, jakie autor w niej podaje, mają służyć dobru kobiety, jej szczęściu, a przede wszystkim jej satysfakcji ze zbliżenia z mężczyzną. Mężczyzna, któremu udaje się tego dokonać, który zastosuje się do rad i zaleceń, zbiera owoce własnej satysfakcji. I to jest warunkiem harmonii między partnerami.

Poezja i proza hinduska rozwijała kulturę współżycia obojga pici przez tysiąclecia, czyniła poemat z szarości codziennego życia, uczyła dawania sobie pełni szczęścia. Przytoczyłem tu cytaty z Kamasutry, gdyż pozycje tam opisane, oglądałem wyrzeźbione na ścianach świątyni Kandarija-Maliadewa oraz na ścianach świątyni zwanej Lakszmana, Wybudowano je w tym samym okresie oraz w tyra samym stylu i dedykowano bogu Śiwie. Ustawiono ją tak samo na wysokim tarasie, obramowanym czterema narożnymi kapliczkami. Po za rzeźbami, pokrywającymi partie ścian, dookoła świątyni na jej ścianach biegnie na wysokości około dwóch metrów nad podłogą tarasu fryz. Począwszy od południowej strony zaczynają się na nim sceny erotyczne, które w dalszej partii przechodzą w sceny z życia codziennego; oddział wojskowy na słoniach i na koniach, za nimi oddział pieszy w marszu z mieczami, i tarczami, itp. Sceny erotyczne przedstawione na fryzie są w naszym rozumieniu wyuzdane. Na początku przedstawiona jest scena opisana powyżej! cytowana z Kamasutry: "działając podobnie, jak to czynią różne zwierzęta ze swoimi, samicami."

Dalej, obok stojącego mężczyzny, przysiadła kobieta i objąwszy go w pasie całuje jego narządy rodne. Za nimi stojący obok siebie kobieta i mężczyzna, obejmują się w grze miłosnej, Dalsza scena jest figurą miłosną w pozie odwrotnej; Na niskiej lawie leży kobieta z podniesionymi nogami. Nad nią zgina się mężczyzna, obrócony w przeciwnym kierunku w ten sposób, że obejmuje jej biodra. Całują nawzajem swoje narządy rodne. Obok łoża stoi postać i przygląda się temu z bliska. Dalej, na podobnym łożu, łeży mężczyzna, a kobieta przysiadłszy nad nim, obrócona jest tyłem. Na dalszym planie pojawiają się jeszcze dwie kobiety, które dyskretnie zasłaniają sobie oczy. W następnej scenie mężczyzna trzyma za nogi stojącą na rękach odwróconą do niego tyłem kobietę, łącząc się z nią w tej pozycji: obok dwie pary, złączone uściskiem w pozycji stojącej, w sposób opisany, w Kamasutrze. Na końcu, na trzecim łożu kobieta na plecach z podniesionymi, przygiętymi nogami, a mężczyzna, ze stopami koło jej bioder, przykuca nachylony, Ona obejmuje go nogami w pasie. Następna scena przedstawia mulice, którą pokrywa z tyłu mężczyzna, a z przodu inny trzyma w dłoniach swojego wielkiego liegaina tuż przed jej pyskiem i onanizuje się, Po za mulicą, na drogim planie stoi kobieta zasłaniająca twarz dłońmi, choć przygląda się wszystkiemu przez palce. Nie sposób wszystkich scen tego fryzu szczegółowo opisać; jest tu jeszcze wiele postaci w pozycjach trudnych do odczytania, z różnymi przedmiotami w dłoniach, Wszystkie są nagle, jedynie kobiety zdobią wisiory i bransolety.

Kiedy robiłem zdjęcia, zauważyłem przechodzącą obok nas parę młodych Hindusów, W pewnej chwili usłyszałem jego głos, kiedy do niej powiedział po angielsku, jakby chciał, żebyśmy to słyszeli: "Popatrz, jak ci biali staruszkowie lubieżnie przyglądają się tym rzeźbom, jakby tych figur nigdy nie praktykowali." Nic nie odpowiedziałem, udając, że nie usłyszałem tej zjadliwej uwagi, chociaż poczułem się dotknięty do żywego za "tych staruszków". Ale zdałem sobie sprawę, że wyrzeźbioną scenę z mulicą, pokrywaną przez mężczyznę oglądałem raczej z niesmakiem. Fragment z książki Jorge'a Amado pt "Ziemia złotych płodów" byłaby dla opisu tej sceny wierną ilustracją.

No cóż, czas kończyć opisy scen rzeźbiarskich, pokrywających całe ściany świątyń. Ale spiętrzenie bloków kamienia, pnącego się ku górze, formującego kształt budowli nasuwa myśl o tych, którzy dokonał! tego dzieła. Nie bogowie, a ludzie stworzyli te cuda architektury i rzeźby, podporządkowali sobie I pokonali twardość kamienia, jego ciężar, kładąc jeden blok na drugim aż do szczytu dachu. Każdą budowlę musiał ktoś zaprojektować narysować szczegół po szczególe setki i tysiące profili, gzymsów, kolumn i ich głowic. Koordynatorem każdej budowli był zawsze projektant, któremu podlegali majstrowie zarządcy, no i robotnicy mniej lub więcej wyspecjalizowani w sztuce obróbki kamienia, Nie będę sugerował, że również tam, hen daleko na Wschodzie powstawały bractwa masońskie. Mogły nazywać się inaczej, mieć inne założenia ideowe i organizacyjne. Ale kto wie, bez dobrej organizacji budowy, dyrygowaniem masami pracowników różnej kondycji, specjalizacji i zaawansowania w umiejętnościach posługiwania się narzędziami, hierarchią, panującą w czasie realizowania dzieła, te dzieła nigdy by nie powstały.

Deska wygłoszona w Szanownej Loży "Pierre et Marie Curie" na Wschodzie Warszawy (DH).

* Obrazki pochodzą z anglojęzycznej wikipedii.

Ostatnio zmieniany niedziela, 06 grudzień 2015 22:03

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii