May 29, 2017 Last Updated 4:37 PM, May 26, 2017

Masoni patronami rządowych sam…

Już niedługo flota rządowych maszyn wzbogaci się o 2 samoloty typu Gulfstream G5...

Trójkąt wolnomularski w Kielca…

Rada Zakonu Wielkiego Wschodu Polski przegłosowała powstanie trójkąta wol...

Doroczny Konwent Wielkiego Wsc…

W dniu 20 maja 2017 roku w Warszawie miał miejsce doroczny Konwent Wielkiego Wsc...

Judeochrześcijaństwo a satanizm

  • Paź 27, 2015
Dział: Deski
Czytany 800 razy

Deska ta powstała na podstawie fragmentów, zaczerpniętych z książki p.t. „Na początku było Nic I był Bóg", którą wcześniej napisałem, a podtytuł brzmi: „Traktat filozoficzny (z przymrużeniem oka) na temat powstania Chrześcijaństwa.

Pisząc tę deskę ściśle trzymałem się tekstów świętych Ksiąg Żydów i Chrześcijan: Starego i Nowego Testamentu.

Lucyfer, Książe Światłości najukochańszy syn Boga Jehowy, a starszy brat Jezusa, pewnego dnia stwierdził, że działania Boga nie idą, w jego przeświadczeniu we właściwym kierunku. Rozumiał, że Staruszek dokonał rzeczy nadzwyczajnych tworząc ten świat i Ziemię, a na niej życie; nadwerężył więc nieco Swoje zdrowie i siły. Należał Mu się dłuższy odpoczynek i oderwanie się od zajęć codziennych. Z pewnością zaproponował, że zajmie się całym gospodarstwem, a przede wszystkim ludzką parą, tak bardzo umiłowaną przez Tatusia. Pan Bóg nie zgodził się na propozycję Lucyfera, pochwalił jego troskliwość, ale znając charakter synka podejrzewał, że ten coś knuje (i słusznie), że ma jakieś plany wobec Adama i Ewy, których do końca nie przejrzał.

W pierwszym tomie książki przedstawiłem wersję, z której wynikało, że synowie boży poczuli się zagrożeni widząc, ile energii i uczuć Bóg poświęcał człowiekowi, którego ulepił z prochu ziemi na własnepodobieństwo. Stworzył mu ogród Eden, a w nim super warunki życia oraz dał mu pomoc w postaci ludzkiej samicy i do tego tak pięknej. Już wtedy niektórzy synowie boży poczuli wolę bożą i ukradkiem wymykali się do raju, żeby popatrzeć sobie na ludzką parę w trakcie, kiedy w zapamiętaniu miłosnym zapominali o bożym świecie.

Jak wiemy, istoty duchowe, zanim się zmaterializują, są niewidzialni i niedotykalni, mogli więc w świecie materialnym robić to, co im się żywnie podobało.

Nienasycony Adam w ciągu dnia kochał się z Ewą przy każdej okazji, dając nieświadomie synom bożym atrakcyjne widowisko, a w nocy, kiedy ludzie zasypiali po męczącym dniu, jeden po drugim zakradali się do ich sypialni i gwałcili ją, z czego ona nie zdawała sobie z tego sprawy, bo się nie materializowali.

Odkryto niebawem, że Lilit, która w swoim czasie opuściła Adama, po za rajem, na ziemi, urządziła dla siebie buduar, w którym przyjmowała synów bożych. Ci licznie przybywali do niej, materializowali się, a ona rodziła im dzieci obojga płci. Ponieważ miała opinię pięknej kobiety, rodziła więc piękne dziewczyny. Do niej i do jej córek, demonic, schodzili synowie boży, jeszcze zanim Adam i Ewa, wypędzeni z raju, zaczęli na ziemi rodzić dzieci.

Zdawało się, że po potopie nastaną czasy spokoju i harmonii, zostało bowiem zniszczone potomstwo niesfornych synów bożych, którzy wprowadzali niepokój wśród ludzi. Tymczasem dowiadujemy się z Biblii, między innymi z opowieści o Hiobie, że synowie boży nadal chodzili po ziemi i czuli się, jak u siebie. Upodobnili się bardziej do ludzi i wtopili w społeczeństwo.

Wybrany lud wielbił Boga Jehowę, a Ten obiecywał im lepsze warunki życia w ziemi obiecanej, którą im w końcu udostępnił. Wysłał na ziemię takiego jednego, który wyprowadził ich z ziemi egipskiej i osiedlił w Palestynie. W międzyczasie opracował Dziesięć Przykazań na początku, a potem dał ludziom bardzo szczegółowe przepisy, co wolno, a czego nie wolno było czynić, jakie były nagrody za dobre uczynki i kary za złe.

Potomkowie synów bożych, którzy w cudowny sposób przetrwali i żyli wśród Żydów, nie kłaniali się Bogu Jehowie i nie oddawali Mu czci. Wzniecali awantury i niepokoje w czasie eksodusu i podburzali lud. Po cichu zaś, w pełnej konspiracji oddawali cześć swojemu panu, Szatanowi. Być może już wtedy, kiedy Bóg Jehowa przekazywał Mojżeszowi prawa na Górze Synaj, powstawały pierwsze zręby reguły satanistów, a kiedy lud po całodziennym marszu przez pustynię w skwarze słonecznym padał wycieńczony, oni udawali się po za obóz i w świetle księżyca oddawali cześć swojemu panu. Nie zachowały się z tamtych czasów żadne ślady pisane, ale w pamięci ich kapłanów przetrwały aż do Średniowiecza. Dzisiaj coraz więcej książek ukazuje się na rynku księgarskim legalnie, a w środkach masowego przekazu mówi się dużo o działalności satanistów, jawnie upra- wiających swój kult.

Lucyfer, z tego, co o nim wiemy z pism objawionych wykazywał nieprzeciętną inteligencję, wrażliwość i bystrość umysłu. Jeszcze przed buntem Bóg wybrał go na przewodnika dla innych synów bożych, nadając mu tytuł Księcia Światłości

Ponieważ przebywał on w bezpośredniej bliskości Pana, emanującego Boskim blaskiem dla otoczenia wielce uciążliwym, pewnego dnia stwierdził, że dłużej nie może znieść tej Boskiej iluminacji. Oczy jego, chociaż zdążyły po części do niego przywyknąć, nie wytrzymywały tej ilości lumenów i zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Próbował patrzeć na Boga Jehowę przymrużając powieki, przymykając oczy i spuszczając wzrok, kiedy był tuż Boskiego Majestatu. Zaczął poważnie zastanawiać się, jakby tu zdobyć okulary z mocno przydymionymi szkłami, jakie dzisiaj używane są przez obserwatorów zaćmień słońca oraz przez spawaczy dla zabezpieczenia wzroku w czasie spawania metali. Nie mógł przecież prosić Boga, aby Ten przytłumił nieco Swój blask, bo on i inni synowie boży cierpią na wadę wzroku i zapalenie spojówek.

O nadzwyczajnym blasku wiemy z relacji Biblijnej, kiedy Mojżesz spotykał się z Bogiem, musiał za każdym razem upaść twarzą na ziemię, żeby zasłonić sobie oczy, by nie stracić wzroku.

Na szczęście Bóg Jehowa pozwalał Mojżeszowi oglądać Siebie jedynie od tyłu. Należy mniemać, że Adamowi i Ewie, kiedy przebywali oni razem w raju i przechadzali się alejkami po sadzie w powiewie poranków zawsze parę kroków z tyłu za Bogiem. Ponieważ jeszcze wtedy nie zjedli zakazanej figi, nie znali wstydu, byli więc nadzy. Bóg również nago chodził po raju, oglądali więc oni jedynie gołe pośladki i plecy Swojego Stwórcy.

Jeżeli Lucyfera nazywano po niebiańskim przewrocie Księciem Ciemności, wyjaśniałoby okoliczności, jakie złożyły się między innymi na jego decyzję odejścia od Boga: Wybrał dla siebie sposób na życie z powodów zdrowotnych. Od tej pory, urządziwszy się u siebie, mając do dyspozycji armię synów bożych, którzy wybrali podobną drogę życia, również z tego samego powodu, mógł realizować swój plan, nie będąc uzależnionym od Świetlanego Zwierzchnictwa. Swoje królestwo zlokalizował pod ziemią, a miejsce działań wybrał wśród ludzi.

Istoty duchowe, tak, jak ludzkie zostały obdarzone przez Pana wolną wolą. Dał im Bóg również możliwość materializowania się i przyjmowania dowolnych postaci, kiedy ukazywali się ludziom, jak aniołowie ze skrzydłami, ludzi obojga płci, węży itp. Jak się niebawem okaże, będzie im to potrzebne dla spełniania misji, które im Bóg wyznaczał za każdym razem inne. Jedni jako aniołowie stróże wielokrotnie stawali w obronie ludzi i dzieci, inni przyoblekali się w różne postacie, żeby ich kusić dla wypróbowania stopnia wierności wobec Stwórcy. Najbardziej upodobali sobie kuszenie pokutników, którzy opuszczali rodzinne strony udając się w najdalsze zakątki, nie uczęszczane przez ludzi. Ale kiedy im się wydawało, że nikt nie odkryje jaskini, w której przebywali, zbierając grzyby i jagody, „przypadkiem” zabłądziła w te strony piękna dziewoja, szukająca pomocy w odnalezieniu właściwej drogi do wioski czy osiedla.

Okaże się również, że diabły zostali w końcu podporządkowani przez Pana, jak widzieliśmy na przykładzie Hioba. Służą Mu do dzisiaj w kuszeniu żyjących na ziemi i dręczeniu w piekle dusz tych, którzy znając pojęcie zła, czynili go z całą świadomością i dla własnej satysfakcji.

Synowie boży, którzy powzięli zamiar opuszczenia Boga, przewidzieli wszystkie okoliczności dalszych swoich losów. Jedno jest pewne, byli istotami nieśmiertelnymi, nie mógł więc ich Bóg unicestwić tak, jak człowieka i wszystkie żyjące na ziemi istoty. Ale co dalej? - Jeżeli uda się podstęp i ludzie zostaną wypędzeni z raju, co się stanie z upadłymi aniołami? - Wiedzieli o tym, że nie będą mogli przebywać z Bogiem, z tym się musieli liczyć od początku tym bardziej, jak można wnioskować z nastroju, jaki musiał zapanować w niebie, nie mieli ochoty dłużej tam przebywać. Gdzie wobec tego przenieśli się ci, którzy zdradzili Boga?

Królestwo Niebieskie jest przeogromne i może pomieścić drugie takie samo. Lucyfer, decydując się na opuszczenie Boga musiał przewidzieć, że po odejściu, nie mając możliwości obalenia dotychczasowego władcy nieba i ziemi, pójdzie na kompromis. Odseparował się i zorganizował swoje królestwo. A jakie sobie założył plany na przyszłość, czego zamierzał dokonać? - Znawcy przedmiotu twierdzą, że w planach Szatana było i jest całkowite opanowanie istoty ludzkiej i podporządkowanie sobie ludzi, odrywając ich od Boga.

Z przykrością należy stwierdzić, że jest to prawdopodobne, ale jakże tragiczne są wnioski, wynikające z dalszych przypuszczeń:

Człowiek w swojej naturze chętniej podporządkowuje się woli Szatana, ponieważ raczej odpowiada służenie mu, niż Bogu i wielu odważnych zdecydowało się na to, mają bowiem z nim wiele wspólnego, są niejako braćmi, chociaż w innym wymiarze oraz mają tego samego Ojca, który stworzył jednych i drugich. Poza tym psychika jednego i drugiego jest podobna, bo podobnie lubią zło. Z chwilą poznania dobra i zła człowiek chętniej skłania się do złego, tym samym naraża się Bogu, ale staje się bliższy Szatanowi.

Na szczęście człowiek boi się o swoją przyszłość po za ziemską, którą mu obiecuje Bóg i szykuje Szatan: Będziesz czynił dobrze, zostaniesz zbawiony, będziesz czynił źle, czeka cię piekło.

Otóż to! - Jeszcze jedno pytanie, które ciągle powraca i pozostaje bez odpowiedzi. Cóż to jest to piekło? Kto je stworzył czy rzeczywiście Szatan, syn boży był jego twórcą? Wobec tego jaką rolę odegrał w tym Stwórca? Jeżeli Bóg nie wyraziłby na to zgody, Szatan z pewnością sam nie mógłby niczego dokonać. Zauważyliśmy już wcześniej, że syn boży mógł działać jedynie podstępem, intrygą, ale nie miał władzy, tym samym nie miał możliwości samodzielnego działania. Musiał więc Bóg wyrazić na to zgodę, żeby powstało coś, co stało się królestwem Szatana.

Kiedy powstało owo piekło czy w czasie sześciodniowego tworzenia? Jeżeli tak, to którego dnia? Jestem pewien, że piekło Bóg stworzył już po stworzeniu pierwszych ludzi, bo kiedy przyjrzał im się z boku, w Swojej Wszechdomyślności wiedział, do czego będą zdolni. Dlatego, na kilka sekund przed północą szóstego dnia sklecił byle jak to paskudne schronienie dla przyszłych grzeszników i na pewno wtedy nie powiedział, że jest to nadzwyczajne.

A jak to się mogło stać, że owo szatańskie królestwo stało się piekłem dla człowieka? - Za wolą Boga czy Szatana? Wobec tego dla jakiego celu powstało ono i czy Bóg oraz Szatan wiedzieli od początku, że instytucja ta będzie istniała równolegle obok nieba i ziemi dla ludzi, którzy narażą się Bogu, a nie wyłącznie jako mieszkanko dla synów bożych, którzy dobrowolnie opuścili Boga?

Czy to jest możliwe, że Pan Bóg, tworząc w ciągu sześciu pracowitych dni niebo i ziemię i wszystkie na niej żyjące istoty, włącznie z człowiekiem stworzył już wówczas piekło? - Wszak w Swojej Wszechprzewidywalności musiał już na samym początku wiedzieć jak się zakończy przebywanie człowieka w raju i jakie będą dalsze dzieje ludzkiego rodu na ziemi. Czy wtedy również, kiedy zostało stworzone piekło, Bóg wyraził Swoje zadowolenie, że jest to nadzwyczaj dobre?

Pamiętamy, dla jakich powodów Pan Bóg zniszczył życie na ziemi i potomków człowieka Nr 1. Oni na pewno byli pierwszymi, którzy zaludnili na początku piekło. A dla jakich powodów to się stało, nie trudno odgadnąć, chociaż jeszcze wtedy nie został udostępniony ludziom Dekalog z pierwszym najważniejszym nakazem: „Nie będziesz miał innych bogów oprócz Mnie... Ponieważ Ja, Pan Bóg twój jestem Bogiem zazdrosnym”. Musieli oni jednak o tym wiedzieć, że kłaniając się księciu Belfegorowi narażali się na gniew Stwórcy.

Pewni specjaliści, znawcy Biblii twierdzą, że ludzie, którzy czynią zło, po śmierci ich dusze są strącane do piekła. Inni twierdzą, że piekła nie ma i jest jedynie wymysłem. Komu więc wierzyć? - Jedni i drudzy opierają swoje twierdzenia o Biblię. Ponieważ Kościół Katolicki stoi na stanowisku, że piekło istnieję, a ja czuję się katolikiem, przyjmijmy, że ono istnieje.

Na stronach Biblii mówi się wielokrotnieo wykorzystywaniu Szatana przez Boga do spełniania przez niego różnych funkcji. Wierni Bogu synowie boży, aniołowie Pańscy roztaczają opiekę nad ludźmi, a słudzy Szatana, diabły wykonują haniebne czynności, przysparzając ludziom, za wolą Bożą jedynie kłopoty.

W poprzednich rozdziałach poznaliśmy szczegóły układu, jaki istniał między Bogiem i Szatanem przeciwko Jobowi oraz Abrahamowi. Powódbył wręczabsurdalny: Bóg pragnął się upewnić, czy Jego najwierniejsi słudzy byli Mu oddani, czy wytrwają w wierności Panu Bogu, poddani nieludzkim udrękom. Abraham nie poddał się pokusie służenia innym bogom, będąc nieomal przez całe życie bezdzietnym, a Joba nie złamałynajstraszniejsze tortury, zadawane przez diabłów, czemu ze spokojem przyglądał się Bóg Jehowa i kto wie, może z największą przyjemnością.

Lucyfer, opuszczając Boga wiele ryzykował. Poniósł przy tym pewne straty, ale osiągnął to, że się usamodzielnił i uniezależnił, bo o to mu szczególnie chodziło. Został, jak Bóg niezależnym panem królestwa (piekielnego), mając przy tym pełne ręce roboty, wykonując ją jako pracę zleconą.

Czy Bóg wykorzystał tę instytucję, zwaną piekłem dla własnych potrzeb, kiedy ona powstała po buncie synów bożych czy było to Jego zamierzeniem od początku stworzenia świata? - Wierzymy dzisiaj, że piekło jest miejscem, w którym dusze ludzi zmarłych, czyniących za życia zło, przewrotnych oraz tych, którzy w swoim czasie odmówili służenia Bogu, oddając się w służbę Szatanowi, odpokutowują za swoje grzechy aż do sądu ostatecznego, kiedy zostaną skazani na unicestwienie lub przywróceni do boskich łask

Jest to dylemat, przekraczający wyobraźnię przeciętnego człowieka. Kościół naucza swoich wiernych, że Szatan opanował ziemię i podporząd- kował sobie człowieka, który czci go, wyrzekając się Boga i umywając ręce, skreśla go z listy wiernych, skazując na unicestwienie.

Oczywiście, Bóg dał człowiekowi wolną wolę i możliwość wyboru między dobrem i złem. Ale co ma biedny człowiek począć, kiedy się dowie, że jego pra, pra, pradziad żył w raju, że dobrze mu się tam wiodło, ale przez niedopatrzenie i lekkomyślność połowicy zjadł zakazany owoc i za to został wypędzony przez Boga na ziemię z przekleństwami.

Piszę te słowa w dwutysięczną piątą rocznicę urodzin Tego, który Swoją męczeńską śmiercią zmazał grzech pierworodny. Zgodnie z kalendarzem, który do dzisiaj jest przez ortodoksyjnych Żydów uznawany, mamy rok 5765. Tyle upłynęło mniej więcej lat od momentu przekroczenia granicy ogrodu Eden przez Adama i Ewę. Z prostego rachunku wynika, że ludzkość żyła w grzechu ponad trzy tysiące siedemset lat. Mojżesz, któremu Pan Bóg przekazał Prawo na Górze Synaj odnotował: „Jahwe! Jahwe! Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego pokolenia”. - Trzysta pokoleń żył lud boży w boskim przekleństwie, a nie trzy czy cztery pokolenia. Mam na myśli oczywiście jedynie tych, którzy uwierzyli w Tego, który niektórych z tego grzechu wybawił, reszta, a przede wszystkim wybrany lud, mordercy Mesjasza żyją do dzisiaj w tym grzechu i nieźle im się, jak dotychczas powodzi. Holokausty, które Bóg Jehowa zsyła na nich od czasu do czasu, tępiąc ich milionami za ich grzechy, szybko odrabiają zawdzięczając ich dzielnym córkom, ale ten ich ziomek, który niedawno odkrył Kod Biblii, dzięki któremu odczytał nie wesołą przyszłość dla Izraela, pozostawi on na długo pamięć zemsty bożej, którą wywrze na Swoim ludzie, i ci, którzy jawnie Go obrazili, znajdą się niechybnie w piekle.

Image

Obraz piekła każdy z nas ma w pamięci, nabyty na lekcjach religii oraz powody, dla których możemy się tamznaleźć. Bóg obiecuje za bogobojne życie na ziemi Królestwo Niebieskie, a co obiecuje Szatan swoim wyznawcom? No bo przecież nie może im obiecywać piekła.

A jednak mylilibyśmy się, gdybyśmy kontynuowali nasze rozważania w dotychczas przyjętych relacjach. Odkryję czytelnikowi sekret nad sekretami, znany jedynie wybrańcom Szatana i to nie wszystkim, ale nie zdradzę, za jaką cenę i w jaki sposób zdobyłem ową wiedzę. Podzielę się nią i przedstawię szczegóły przyszłego, pośmiertnego przebywania świadomych czcicieli Szatana:

Organizacja społecznego i administracyjnego życia istot duchowych jest zbliżona do ziemskiej. Głowa państwa ma do dyspozycji cały sztab funkcjonariuszy, którzy realizują program życia podporządkowanej społeczności. Po za królem, prezydentem, pierwszym sekretarzem istnieją wykonawcy ich poleceń, jak ministrowie, dyrektorzy, urzędnicy. Niebo i piekło jest zorganizowane podobnie. Królem w niebie jest Bóg, następnie są książęta, cherubini, serafini, aniołowie Synowie Boży. Piekło, jako głowę szatańskiego królestwa ma Lucyfera, księcia ciemności, któremu podporządkowani są rangą mniejsi książęta, diabły, demony, strzygi itp., jako wykonawcy brudnej roboty: mącenia w duszach ludzkich oraz zadawania cierpień grzesznikom po śmierci w piekle. Jeżeli osobnik ludzki czyni zło ot tak sobie, bo to lubi, ma pociąg do zła, dostaje się w szpony diabłów, którzy realizują Boski plan kary za grzechy. Ci zaś, którzy za życia zdecydowali się oddawać cześć Lucyferowi, dla nich Książe Ciemności przygotował najjaśniejszą przyszłość w enklawie, oddzielonej w piekle ognioodpornymi taflami szkła, oczywiście przeźroczystymi jedynie od strony wybrańców i niedostępnej dla pokutujących za grzechy. Widok ich, męczonych przez diabłów należy do jednej z najprzyjemniejszych rozrywek tych wybrańców. Poza tym ci, którzy lubili za życia kobietki, mają je w każdej ilości różnego koloru, wzrostu, tuszy i wieku na zawołanie. Bary piekielne wyposażone zostały w najwyszukańsze trunki produkowane w świecie, nie wyłączając oczywiście Wyborowej, Śmirnowa, Pejsachuwy, Apsyntu, no i oczywiście Bugaj wodki. Piekielni artyści na scenach dostarczają widowisk orgiastycznych, niespotykanych za ich życia na ziemi, nawet w sobotnich nocnych programach TV, a zaraz po spektaklach instruktorzy tej dziedziny sztuki seksuologicznej pozwalają adeptom zgłębiać tę wiedze praktycznie z partnerkami, które wraz z nimi przebywają w piekielnym raju.

Historyjka, którą panowie (oczywiście ziemscy) chętnie opowiadają sobie w męskim gronie o prawdziwym piekle, w którym znajdują się również bary i burdele z tą jedynie różnicą, że kieliszki i szklanki mają w dnach dziury, a dziewczyny ich nie posiadają, tam, gdzie się powinny znajdywać. Tę torturę stosują do dzisiaj złe duchy wobec potępieńców, cudzołożników, którzy szczególnie narazili się Panu Bogu, czyniąc owo zło za życia.

Chociaż Biblia Szatana wyraźnienie wspominao wyżej wymienionych obietnicachi przywilejach dla wyznawców Szatana, daje do zrozumienia, że czeka ich nagroda.

Z innych źródeł wiemy, że dla grzeszników i czcicieli Szatana dni zostały policzone. Zbliża się chwila rozrachunku z Lucyferem: Za wolą Boga przygotowuje Jezus Królestwo Niebieskie na Ziemi dla sprawiedliwych, natomiast Szatan zostanie pozbawiony władzy na tysiąc lat, a jego wyznawcy zostaną unicestwieni bez odwołania. Ci natomiast, którzy się dostali do piekła za grzechy, wielu z nich ma szanse przetrwania, bo może się zdarzyć, że Boski wyrok na Sądzie Ostatecznym anuluje im złe uczynki.

Królestwo Szatana niewspółmiernie rozszerza swoje granice w stosunku do królestwa Bożego. Uwaga ta nasunęła się nie tylko na podstawie obserwacji obecnego życia, ale przede wszystkim w trakcie studiowania Biblii i Talmudu, Świętych Ksiąg Żydów, jako podręczniki, przygotowane wyłącznie dla nich, które nauczają, jak oni mają postępować wobec Chrześcijan i wyznawców innych religii.

Chciałbym dodać na zakończenie rozdziału o piekle jedną dosyć ważną informacje, dotyczącą potępieńców, rekrutujących się z tych, którzy w życiu ziemskim izolowali się od reszty społeczeństw, w których żyli. Mam na myśli oczywiście wybrańców bożych, tych, którzy swoim postępowaniem narazili się ich Bogu i po śmierci trafili do piekła.

Proszę sobie nie wyobrażać, że Bóg Jehowa, któremu zależało, by Jego wybrany lud nie łączył się za życia z gojami, których nazywano bydłem, mogli również łączyć się z nimi po śmierci w piekle. Gehenna powstała dla dręczenia żydowskich potępieńców w izolacji od reszty. I to jest dla nich dodatkową karą: nie mogą oni przebywać tam z innymi (duchowymi gojami), by móc się nad nimi wywyższać i ich wykorzystywać

Religia nasza naucza, że symbolem zła i jego panem jest Szatan. Został on powołany przez Pana Boga po to, aby przeciwstawić zło dobru i aby ludzie mieli możność wyboru zgodnie z wolną wolą i wybrać tę drogę postępowania, która będzie im w ich życiu odpowiadała.

Jeżeli w Piśmie Świętym czytamy, że został on przez Pana przeklęty i przepędzony z nieba, byłoby dobrze poznać właściwą przyczynę Boskiej decyzji.

Adamowi i Ewie dobrze się żyło w raju, ale pewnego dnia, niewiadomo skąd zjawiło się tam obrzydliwe bydle i przekonało Ewę, że mogą z Adamem, od teraz spożywać zakazany owoc. Ewa uwierzyła w jego przekonywującą przemowę i upewniła się, że Boski zakaz został anulowany. Wobec tego owoc został zerwany i zjedzony, a ludzi z tego powodu przepędzono z przekleństwami z raju, z czego skorzystał Szatan. Od jakiegoś czasu zabiegał o to, aby Bogu wyrwać ludzkie istoty i przeciągnąć na swoją stronę. Nie mógł on niczego dokonać, kiedy przebywali w raju, będąc w bliskim kontakcie z Bogiem, chociaż udało mu się skusić Ewę, ale kiedy znaleźli się na ziemi, zajął się nimi nazbyt troskliwie, a oni poddali się jego woli, będąc w paskudnym stanie psychicznym po wypędzeniu ich z raju.

Szatan, kiedy się znalazł w swoim piekielnym królestwie po opuszczeniu swojego Niebieskiego Ojca wraz z wieloma synami bożymi, nudził się piekielnie, a jego duchowi bracia nie mogli się doczekać, byzacząć działać w swoim nowym zawodzie. Ludzie, jak ludzie, chociaż starali się, jak mogli po opuszczeniu raju rozmnażać się, proces ten trwał długo, zanim dorosły te dziewczyny, które mogły dać ludzkości nowe pokolenie. Synowie boży tylko na to czekali, zaczęli więc schodzić na ziemię, materializować się i pomagać ziemskim chłopcom zaludniać ziemię rodem ludzkim. Niestety, dzieci, urodzone ze związków nie typowych miały bardzo złe charaktery. Nie można się temu dziwić, ich ojcowie byli zepsutymi synami bożymi, dali się zwieść Lucyferowi, który miał na nich zły wpływ, i doprowadził. jak wyżej powiedzieliśmy do zdrady Tatusia i opuszczenia Go.

Niedługo czekali piekielni synowie boży w piekle na napływ kuracjuszy, kiedy się okazało, że dorastający chłopcy, którzy się urodzili ze związków ziemskich dziewczyn z synami bożymi, którzy je zapładniali zaczęli wśród ludzi awanturować się, i wywoływać złe nastroje. Bóg mając tego dość, spuścił na ziemię bardzo dużo wody i potopił wszystkich, tych mocarzy i gigantów oraz normalnych ludzi wraz z całym życiem na ziemi.

Po jakimś czasie od potopu znowu ludzie grzeszyli, sypnął więc na nich Bóg siarką i ogniem, niszcząc dwa miasta, ze wszystkimi mieszkańcami. Przybyła wtedy do piekieł taka ilość duszyczek potępieńców, że piekielne rewiry ledwo ich pomieściły. Należało więc szybko rozbudować piekielne czeluście dla zainstalowania dalszych palenisk i kotłów oraz patelni, w których podgotowywało się w smole tych potępieńców i podpiekało na wolnym ogniu.

Noe, który cudem ocalał w czasie potopu z trzema synami i ich żonami otrzymali od Boga zadanie rozmnażania się i zaludniania ziem. Ludzie nadal grzeszyli, jednemu, który prowadził się względnie przyzwoicie i nie reagował na podszepty diabłów, został natchniony we śnie i uświadomiony, że z pośród bogów, którym ludność miejscowa oddawała cześć, jest Taki Jeden, który nazywał siebie Bogiem Jehową, Stwórcą nieba i ziemi. Dał się przekonać, bo mu Bóg obiecał, w zamian za podpisanie deklaracji przystąpienia do służby Bożej, że go rozmnoży i potomkowie jego zostaną wybranym ludem po wieczne czasy. Ponieważ boskie obiecanki spadły na niego niespodziewanie i wtedy, kiedy był już bezdzietnym starcem, a jego żona staruszką, poszedł na całego. Abraham nic nie tracił, a zyskać mógł wiele. Kiedy dotarły do nich te propozycje, uśmiali się do rozpuchu, ale w jakiś czas po tym, w rzeczy samej dziewięćdziesięcioletnia Sara urodziła stuletniemu Abrahamowi Izaaka. Miał więc komu przekazać majątek, którego dorobił się niezbyt uczciwą pracą, na lichwie, oszukując gojów wśród których żył. Miał on jeszcze do spełnienia jeden warunek, który gwarantował jemu i jego potomkom nietykalność ze strony Szatana, z którym Bóg prowadził interesy, chociaż bardzo się nie lubili. Zakazał Szatanowi zbliżanie się i kuszenie członków wybranego ludu, chyba że Sam Bóg wskaże tego lub owego Żyda, którego należy sprawdzić, czy jest lojalny wobec Stwórcy. Żeby nie było wątpliwości i żeby móc łatwiej rozpoznać członków przyszłego wybranego ludu, nakazał Bóg Abrahamowi obrzezać się wraz ze wszystkimi mężczyznami, którzy przebywaliw jego obejściu. W przyszłości, kiedy będą się już rodzili żydowscy chłopcy, będą oni równieżobrzezywani w ósmym dniu po urodzeniu się

Sielanka wśród wybranego ludu trwała jakiś czas, do momentu, aż jeden z prawnuków Abrahama trafił do Egiptu i zrobił tam karierę. Oczywiście nie zaniedbywał się w spełnianiu woli Boga. Po jakimś czasie jego potomkowie rozmnożyli się tak bardzo, że zagrażało to prawowitym obywatelom tego kraju że przekroczą ich ilościowo.

Będąc utalentowanym narodem od samego początku w dziedzinie prowadzenia interesów, opanowali oni również rynek walutowy i gdyby nie trzeźwość umysłu władcy tego kraju i jego doradców, mogłoby dość do krachu gospodarczego oraz kryzysu. Nieliczni bankowcy egipscy wystąpili z petycją do faraona, żeby położył kres rabunkowej gospodarce, zarządzanej przez żydowskich dyrektorów i ministrów. Objęli oni bowiem najwyższe stanowiska w rządzie i doprowadzili kraj do ruiny, a obywateli do skrajnej nędzy, pozwalając swoim na lichwę, którzy zgromadzili w swoich bankach olbrzymie bogactwa. (Boże! Co mi to przypomina?)

Dosłownie w ostatniej chwili faraon podjął słuszną decyzję, wkroczył osobiście ze swoją gwardią przyboczną do ich banków i skonfiskował całe złoto, jakie się znajdowało w ich sejfach, podstępnie wyłudzonych od naiwnych obywateli. Przedtem przeprowadził dyskretnie przez swoich agentów wywiad wśród bogatszych Żydów, którzy na nieuczciwych manipulacjach handlowych dorobili się fortun i to wszystko im odebrał, upaństwowił, a właścicieli i całą ludność żydowską sprzedał w niewolę swoim obywatelom. Dzięki tej manipulacji, może zbyt brutalnej mógł połatać dziury w budżecie państwowym, wyposażyć armię w nowoczesną broń i zrealizować dawno podjęte zobowiązanie wobec obywateli i boga Apisa, któremu przyobiecał wznieść świątynię. Zatrudnił natychmiast nowo zwerbowanych niewolników do prac porządkowych terenu pod świątynię, wysłał ich wielu do kamieniołomów, gdzie przysposobiono ich do wydoby- wania ze zbocza górskiego bloków kamienia i ich obróbki oraz transportu na miejsce budowy. Kto wie, może już wtedy wśród tych najmądrzejszych powstała idea stworzenia po kryjomu bractwa Wolnomularzy, ze wszystkimi stopniami wtajemniczenia i rytuałem, który jednemu z nich we śnie podpowiedział Sam Bóg Jehowa. A tematem rytuału podniesienia do stopnia mistrza będzie uwięzienie Józefa za sprawą żony Putyfara i zwycięski jego powrót do pałacu faraona. Wszak niebawem król Salomon będzie budował świątynię w Jerozolimie, należało więc przysposobić lud do obróbki kamienia i zaszczepić w nich przyjemność pracy w kamieniu i genetycznie przekazać dla przyszłych pokoleń. Był tylko jeden kłopot. Wolnomularzem nie mógł zostać niewolnik, takie było założenie i warunek Bractwa. Faraon poszedł na ugodę, gmina musiała się zmobilizować, zebrać odpowiednią kwotę i po zniżkowej cenie wszyscy pracujący w kamieniu zostali wykupieni. Innych pognał do kopania kanałów i prac polowych, czego oni chronicznie nie znosili.

Po kilkuset latach spędzonych w Egipcie przy najcięższych pracach, było dla nich okrutną karą. Narazili się Bogu, kiedy żyli w dobrobycie i przestali przestrzegać wymaganych od nich reguł. Zaczęli się żenić z Egipcjankami, nie obrzezywali swoich synów, wstydząc się (i słusznie) tego barbarzyńskiego obyczaju oraz zaczęli coraz częściej uczęszczać do ich świątyń, zapominając o tym, że ich Bóg jest bardzo zazdrosny i nie daruje im tego.

Jak myślisz czytelniku, kto się przyczynił do tego, że lud wybrany stoczył się na samo dno moralnej nędzy? Oczywiście! Ten przechera skorzystał z tego, że wybrany lud nieco odsunął się od swojego Boga, wysłał legiony podwładnych diabłów, kusicieli, którzy dokończyli dzieła.

Pewnego dnia córka faraona zażywała kąpieli w Nilu i znalazła dziecię, które zostało jej podrzucone (jak myślicie, przez kogo?). Wzięła je na wychowanie nie wiedząc, że hoduje żmiję na swej piersi. Kiedy podrósł, objawił mu się ktoś we śnie i przekonał go, że matką jego była Żydówka, a jego powołaniem będzie wyprowadzenie ziomków z niewoli egipskiej. Skończyła się już kara, jaką wybrany lud został dotknięty przez Pana. Darował mu winy i pragnął doprowadzić do końca obiecaną Abrahamowi akcję osiedlenia wybranego ludu na ziemi mlekiem i miodem płynącej. Eksodus trwał czterdzieści lat, przewodził mu Mojżesz, a Bóg zobowiązał się, że będzie im towarzyszył.

Cichcem szedł za nimi ten paskudny mąciciel, który podjudzał i buntował wbrew wcześniejszej umowy, jaką Bóg z nim zawarł, że nie będzie kusił członków wybranego ludu. Wielu nadstawiało ucha podszeptom jego agentów, a byli również tacy, którzy zdecydowali się przyłączyć do niego i mu służyć. Pewnego dnia, kiedy stali popasem u stóp Góry Synaj, a Mojżesz przebywał na jej szczycie z Bogiem, wszyscy, którzy pozostali u podnóża góry, zostali przekonani przez agentów Szatana, żeby zrezygnowali z wątpliwej opieki Boga Jehowy oraz ich przewodnika Mojżesza, którzy wyprowadzili ich z domów na pustynię i niewiadomo, dokąd ich zaprowadzą. Odlali w złocie boga Apisa w postaci byka, który miał ich zaprowadzić do przyobiecanym im ziemiom. Posłuchajmy, jak to się odbyło:

Po czterdziestu dniach twórczej pracy przy utrwalaniu na kamiennych tablicach treści Dekalogu, Bóg Jehowa nagle zwrócił się do Mojżesza z zapytaniem: czy nie czujesz przyjacielu cudownego zapachu smażonego tłuszczu, dochodzącego z dołu aż tutaj na szczyt góry Synaj? – Z pewnością twój lud składa następną ofiarę Mojemu Majestatowi, ale upewnijmy się, z jakiej to okazji świętują tam na dole. Posłał więc Bóg jednego ze swoich synów bożych, którzy Mu asystowali i już po chwili odezwał się do Mojżesza:

„Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon. I złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”.

W czasie trwania eksodusu, do służby diabelskiej najchętniej zgłaszały się stare Żydówki, które w krótkim czasie, po diabelskim przeszkoleniu stawały się wiedźmami i czarownicami. One najwięcej rozrabiały, a ponieważ czyniły to po cichu, trudno było ustalić ich tożsamość. Buntowały one synów, wnuków i zięciów, wyrażając niezadowolenie z powodu ciągłego braku wody do przyrządzania posiłków, mycia niemowlaków, a przede wszystkim do prania strasznej ilości pieluchów swoim wnukom i prawnukom, które co roku rodziły im córki i wnuczki. Niestety, jeszcze wtedy nie produkowano pampersów i innych dogodności higienicznych, ale gdyby nawet je miały, jestem pewien, że wiedźmy te, by przypodobać się ich diabelskim kochankom wymyśliłyby inne powody do wstrzynania awantur w obozie. Doprowadziły w końcu do tego, że Bóg Jehowa, nie mogąc dłużej tolerować tego stanu rzeczy, postanowił przepędzać całe to tałałajstwo po pustyni, aż zemrze ostatnia czarownica, ta, która urodziła się jeszcze w Egipcie. Mógł co prawda wytracić je, wydając polecenie Mojżeszowi, żeby zastosował tych kilka przykazań z Prawa, które mówiły: Nie będziesz tolerował u siebie wiedźm i czarownic, a każdą złapaną na gorącym uczynku ukamienujesz po za obozem. Niestety. Pustynie w tamtym rejonie były piaszczyste, na których nie było żadnego kamuszka dla wykonania wyroku śmierci.

Na jednym z postojów, na spotkaniu wielodzietnych matek, Bóg Jehowa przemówił ustami Mojżesza apelując, aby ich córki, które ukończyły jedenasty rok życia wychodziły za mąż i rodziły dzieci. Apel został przyjęty z aplauzem, szczególnie przez młodych mężczyzn, bo jak wiadomo jedynie ten obowiązek i nakaz jest życzliwie przyjmowany i z ochotą spełniany. Przy okazji Pan pominął milczeniem prośbę Mojżesza, dotyczącą obowiązku obrzezywania niemowlaków w trudnych do wyobrażenia warunkach pustynnych, pozbawionych wody, tym samym dał do zrozumienia, że się zgadza.

Niebawem doszło do tego, że młode kobiety, które jeszcze rodziły, ich córki przystępowały do chwalebnej akcji rozmnażania się, stawały się babkami, a po dalszych jedenastu latach były już prababkami, ale jeszcze dalej rodziły. Kiedy już kończyły czterdzieści pięć lat, przestawały rodzić, stawały się pra, prababkami, a na swoim karku miały po kilkadziesiąt pra, prawnucząt. Padały z nadmiaru pracy i nie można się im dziwić, że miały tego dość.

Tymczasem paronastoletnich chłopców przysposabiano do służby wojskowej. Potrzebna była silna armia, bo co jakiś czas, przemierzając pustynie na drodze do ziemi obiecanej, napotykali oazy i ludzkie osiedla, których mieszkańcy nie życzyli sobie, aby paro milionowa grupa ze stadami zgłodniałych zwierząt przechodziła przez ich tereny, zżerając i tratując wszystko po drodze i rabując żywność. Bronili się więc rozpaczliwie, bez skutku, bo Bóg Jehowa nakazał swojemu ludowi, którego prowadził do Ziemi Obiecanej, aby mordowali wszystkich po drodze, nie pozostawiając nikogo przy życiu.

Kiedy wybrany lud dotarł do brzegów rzeki Jordan, ich armia liczyła czterdzieści tysięcy żołnierzy. Opierając się na podanej w Biblii liczbie powołanych do służby sołdatów przeprowadziłem rachunek algebraiczny,w wyniku czego otrzymałem liczbę uczestników eksodusu: około dwóch milionów osób. Wnikliwi badacze Pisma Świętego odnotowali liczbę osób, która opuściła granicę Egiptu, wynoszącą około sześćset tysięcy osób. Wszyscy oni, jak wyżej wspomniałem umarli po drodze, bo taka była decyzja Pana: Nie wkroczy do ziemi obiecanej żaden jego uczestnik. Zostali oni bowiem przeklęci przez Boga za to, że kumali się z Szatanem i bez przerwy buntowali się, żądając od Mojżesza coraz to innych udogodnień i zmiany menu, bo mieli powyżej uszu mannę i przepiórki.

Dzisiaj jest nie do pomyślenia, żeby w tak krótkim czasie nastąpił tak wielki przyrost ludności, pomimo dużej śmiertelności, spowodowanej wyjątkowo prymitywnymi warunkami, ale dzielne dziewczynki i kobiety żydowskie, kiedy trzeba, potrafią spełnić swój obowiązek wobec Boga i Ojczyzny.

Nie jestem wyznawcą Księcia Zła, jak się przyjęło nazywać Szatana i trzymam się od niego z daleka, ale studiując jego biblię, nie znajduję w niej tyle obłudy, zła i zakłamania, co w Starym Testamencie. Mogę się mylić, dlatego ośmielam się zacytować z niej kilka fragmentów, żeby czytelnik sam zechciał ocenić jej treść i porównał z treściąŚwiętych Ksiąg Żydów.

Celem Szatana było i jest uświadomienie mieszkańców ziemi, że nauki Boga Jehowy nie różnią się od jego nauk, są natomiast atrakcyjniejsze i bardziej przystępne dla człowieka.

Biblię Szatana opracował Antona Szandora LaVey, który przedstawił się jako „Czarny Papież” i w noc Walpurgii w San Franciszko, dnia 30 kwietnia 1966 roku powołał do istnienia Kościół Szatana. Oto kilka cytatów z wyżej wymienionej książki:

DZIEWIĘĆ WYPOWIEDZI SZATANA:

1. Szatan reprezentuje zaspokojenie, a nie wstrzemięźliwość!

2. Szatan reprezentuje żywą egzystencję, a nie nierealne duchowe mrzonki!

3. Szatan reprezentuje niesplamioną miłość, a nie obłudne samooszukiwanie się!

4. Szatan reprezentuje dobroć dla wszystkich, którzy na nią zasługują, a nie degenerującą miłość!

5. Szatan reprezentuje zemstę, a nie nadstawianie drugiego policzka!

6. Szatan reprezentuje odpowiedzialność wobec odpowiedzialnego, a nie troskę o psychiczne wampiry!

7. Szatan reprezentuje człowieka jako inne zwierze, czasem lepsze, o wiele częściej zaś gorsze niż te, które chodzą na czworakach; zwierzę, które dzięki swemu „duchowemu i intelektualnemu rozwojowi” stało się najbardziej rozpustne ze wszystkich zwierząt!

8. Szatan reprezentuje wszystkie tak zwane grzechy, ponieważ prowadzą one do fizycznego, mentalnego lub emocjonalnego zaspokojenia!

9. Szatan jest najlepszym przyjacielem Kościoła, jakiego ten kiedykolwiek posiadał, ponieważ przez wszystkie te lata dba o jego interesy!

KSIĘGA SZATANA.

I. 1. Wznoszę swój głos, byś mógł mnie usłyszeć na tej pustyni ze stali i kamienia. Zwracam się do Wschodu i Zachodu. Południa i Północy ukazuję znak głoszący: Śmierć zdechlakom - bogactwo silnym!

2. Otwórzcie oczy, abyście mogli zobaczyć, słuchajcie mnie, wy o spleśniałych umysłach, zdezorientowane miliony!

3. Jestem, by wyzywać mądrość świata, by zakwestionować „prawa”człowieka i „Boga”!

4. Podaj przyczynę twego zachowania, powiedz dlaczego przestrzegasz swych dziesięciu przykazań!

5. Ponieważ nie uczynił tego żaden z twych drukowanych bożków, ja ci pozwalam, a ten, który powiedział „nie będziesz”, jest mym śmiertelnym wrogiem!

6. Zanurzam mój palec w wodnistej krwi twego impotenckiego, szalonego zbawiciela i piszę na jego rozerwanym cierniami czole: PRAWDZIWY książe zła - król niewolników.!

7. Żadne wiekowe kłamstwo nie będzie dla mnie prawdą. Żaden duszący dogmat nie będzie krępował mojego pióra!

8. Porzucam wszelkie konwencje nie prowadzące mnie do mego ziemskiego szczęścia i sukcesu!

9. Powstaję w srogiej inwazji siły i potęgi!

10. Wpatruję się w szklane oko twego straszliwego Jehowy i szarpię go za brodę; podnoszę topór i rozłupuję jego robaczywą czaszkę!

11. Wysadzam ohydną zawartość filozoficznie wybielanych grobów i śmieję się z sardonicznym gniewem!

II. 1.Spójrz na krucyfiks; cóż on oznacza? Bladą nieudolność wiszącą na drzewie!

2.Kwestionuję wszystko. Stojąc przed ropiejącymi i lakierowanymi fasadami waszych najbardziej nawet wyniosłych dogmatów, piszę literami płonącej pogardy: Zatrzymaj się i spójrz - to wszystko jest oszustwem!

3. Zbierzcie się wokół mnie, wy, którzy prowokujecie śmierć - Ziemia powinna należeć do nas!

4. Zbyt długo pozwalano, by ręka śmierci wyjaławiała żywą myśl!

.5. Zbyt długo prawda i kłamstwo, dobro i zło były przeinaczane przez fałszywych proroków!

6. Nie ma potrzeby wierzyć w autorytet „boskiej” natury. Trzeba zakwestionować religie. Nie wolno przyjąć bez zastrzeżeń każdego dogmatu, ani żadnej miary mówiącej, co trzeba ubóstwiać. Kodeksy moralne nie posiadają żadnej wrodzonej świętości. Są, jak dawne drewniane bożki, wykonane ludzkimi rękami, a to, co człowiek stworzył, człowiek też może zniszczyć!

7. Ten, kto nie kwapi się do tego, by uwierzyć we wszystko lub cokolwiek, posiada wielkie zrozumienie, ponieważ wiara w jedną fałszywą zasadę jest przyczyną wszelkiej głupoty.!

8. Głównym obowiązkiem każdej nowej ery jest wyniesienie nowych ludzi, określających ich prawa, prowadzących ich do materialnego sukcesu - rozłupujących zardzewiałe kłódki martwych zwyczajów, które zawsze powstrzymywały zdrowy rozwój. Teorie i idee, które dla naszych przodków oznaczały życie, nadzieję i wolność, dla nas mogą oznaczać zniszczenie, niewolę i hańbę!

9. Ponieważ zmienia się środowisko, żadna ludzka idea nie pozostaje pewna!

10. Dlatego tam, gdzie kłamstwo zbudowało sobie tron, niech będzie zniszczone bez żalu i litości; nikt nie może się rozwijać pod panowaniem uciążliwego kłamstwa!

11. Należy zdetronizować ustalone sofizmaty, wykorzenić je, spalić i zniszczyć, ponieważ są realnym niebezpieczeństwem, zagrażającym szlachetności myśli i działań!

12.Wszystko, co nazywane bywa „prawdą”, lecz czego skutki okazują się być czystą fikcją, przeczącą temu twierdzeniu, niech będzie natychmiast wrzucone w zewnętrzne ciemności, pomiędzy umarłych bogów, cesarzy, filozofów i inne bezużyteczne rupiecie i wraki!

13. Najniebezpieczniejszym ze wszystkich intronizowanych kłamstw jest święte, uprzywilejowane kłamstwo, w które wszyscy wierzą, że jest wzorcową prawdą. Jest to płodna matka wszystkich zwykłych błędów i złudzeń. Jest to hydrogłowe drzewo bezrozumności z tysiącem korzeni. To rak toczące społeczeństwo.!

14. Kłamstwo, o którym wie się, że jest wykorzenione do połowy, lecz które nawet inteligentne osoby akceptują jako fakt; kłamstwo, które jest wpajane dziecku na kolanach matki, jest bardziej niebezpieczne od zarazy i trudniej z nim walczyć!

15. Zwykłe kłamstwa są najgroźniejszymi wrogami wolności osobistej. Istnieje tylko jeden sposób, w jaki można sobie z nimi poradzić: odcinając je aż do samego jądra, jak raka, ucinając korzenie i gałęzie. Zniszczmy je, bo inaczej one zniszczą nas!

III. 1. „Kochajcie się wzajemnie”, to słowa, które uważa się za najwyższe prawo, lecz jaką ono posiada moc? Na jakim sensownym autorytecie opiera się ewangelia miłości? Dlaczego nie powinienem nienawidzieć swych wrogów? Czy jeśli „kocham” ich, to przez to nie zdaję się na ich litość?

2. Czyto naturalne, by wrogowie byli dla siebie dobrzy? Czym w ogóle jest dobro?

3. Czy poszarpana i skrwawiona ofiara może „kochać” krwawe szczątki odrywające jej kończynę za kończyną?

4. Czy dzięki posiadanemu instynktowi nie jesteśmy wszyscy drapieżnymi zwierzętami? Czy gdyby ludzie przestali na siebie polować, mogliby nadal istnieć?

5. Czy „żądza i pożądanie zmysłowe” nie jest bardziej rzeczywistym terminem, określającym „miłość” uprawianą dla zachowania gatunku ciągłości? Czy „miłość”, o której mówi się w obłudnych pismach nie jest eufemizmem aktywności seksualnej? Czy „wielki nauczyciel” nie był tym, który wychwalał eunuchów?

6. Kochać swych nieprzyjaciół i czynić dobrze tym, którzy cię nienawidzą i wykorzystują - czyż nie jest to nędzna filozofia spaniela, który kopnięty zwija się i płaszczy swój tyłek?

7. Nienawidź swych wrogów z całego serca, a jeżeli ktoś uderzy cię w policzek, rozwal mu drugi! Wal go w biodro i udo, samemu broniąc najwyższego prawa!

8. Ten, kto nadstawia drugi policzek, jest tchórzliwym psem!

9. Oddawaj cios za cios, oddawaj pogardą za pogardę, losem za los, dodając swój udział! Oko za oko, ząb za ząb, czy to cztery, czy sto razy! Stań się terrorem dla swego przeciwnika, a kiedy odejdzie swoją drogą, zdobywszy więcej mądrości będzie to mógł przemyśleć. Zdobędziesz szacunek na wszystkich drogach życia, a twój duch - twój nieśmiertelny duch będzie żył, nie w nieuchwytnym raju, lecz w mózgach i muskulaturze tych, których szacunek zdobyłeś!

IV. 1. Życie jest wielkim zaspokojeniem, śmierć - wielką abstynencją. Dlatego wykorzystaj życie w pełni - TUTAJ I TERAZ!

2. Nie istnieją niebiosa pełne chwały, ani piekło, gdzie cierpią grzesznicy. Naszą udręką jest tutaj i teraz! Tu i teraz jest nasza radość! Tu i teraz jest nasza sposobność! Wybierz ten dzień, tę godzinę, a zbawiciel przestanie żyć!

3. Powiedz sobie w sercu: „jestem sam dla siebie zbawicielem”!

4. Zatrzymaj tych, którzy mogli by cię szykanować. ”Niech ci, którzy twierdzą, że jesteś zgubiony, wpadną w pomieszanie i niesławę”. Niech będą jak śmieci, rzucone na pastwę cyklonu, a kiedy upadną, ciesz się własnym zbawieniem!

5. Wtedy wszystkie twe kości powiedzą dumnie: Kto mi dorówna? Czy nie byłem silniejszy od swoich wrogów? Czy nie wyswobodziłem SAMEGO SIEBIE? dzięki swemu ciału i mózgowi?”

V. 1. Błogosławieni silni, albowiem oni posiądą ziemię. Przeklęci niech będą słabi, albowiem oni odziedziczą niewolę!

2. Błogosławieni potężni, albowiem czczeni będą pomiędzy synami ludzkimi. Przeklęci niech będą słabi, albowiem popadną w zapomnienie!

3. Błogosławieni śmiali, albowiem oni staną się władcami świata. Przeklęci niech będą cnotliwie pokorni, albowiem zostaną zdeptani!

4. Błogosławieni zwycięzcy, albowiem zwycięstwo jest podstawą prawa. Przeklęci niech będą pokonani, albowiem na wieki zostaną wasalami!

5. Błogosławieni o rękach z żelaza, albowiem niedołęgi uciekać będą przed nimi. Przeklęci niech będą ubodzy duchem, albowiem opluwani będą!

6. Błogosławieni prowokujący śmierć, albowiem długie będą ich dni na ziemi. Przeklęci niech będą szukający życia za grobem, albowiem wszyscy oni zginą!

7. Błogosławieni niszczyciele fałszywej nadziei, albowiem oni są prawdziwymi Mesjaszami. Przeklęci niech będą czciciele boga, albowiem staną się ostrzyżonymi owieczkami!

8.Błogosławieni odważni, albowiem posiądą oni skarb wielki. Przeklęci niech będą wierzący w dobro i zło, albowiem cienie są przyczyną ich przerażenia!

9. Błogosławieni wierzący w to, co jest dla nich najlepsze, albowiem strach nie zagości w ich umysłach. Przeklęci niech będą „baranki boże”, albowiem wykrwawieni staną się bielsi niż śnieg!

10. Błogosławiony człowiek posiadający wrogów, albowiem uczynią go bohaterem. Przeklęty niech będzie czyniący dobro tym, którzy naigrywają się z niego, albowiem zostanie wzgardzony!

11. Błogosławieni o potężnym umyśle, albowiem trąby powietrzne posłuszne im będą. Przeklęci niech będą uczący kłamstw dla prawdyi prawdy dla kłamstw, albowiem budzą obrzydzenie!

12. Po trzykroć przeklęci niech będą słabi, którzy przez swą niepewność są wstrętni, albowiem będą służyć i cierpieć!

13. Anioł samooszustwa mieszka w duszach „sprawiedliwych”. Wieczny płomień mocy płynącej z radości płonie w ciele satanisty.

„Pismo Święte nazywa Piekielnego Monarchę „ojcem kłamstwa” - Jest to wyborny przykład odwrócenia charakteru postaci. Jeżeli wierzy się w teologiczne oskarżenie, mówiące, że diabeł reprezentuje kłamstwo, wtedy się trzeba zgodzić z tym, że to On, A NIE BÓG USTANOWIŁ WSZYSTKIE RELIGIE I NAPISAŁ WSZYSTKIE ŚWIĘTE KSIĘGI! Kiedy wątpi się, że jest się czyimś wyznawcą, złudzenie, które narosło z nagromadzonych kłamstw grozi wybuchem.

Ludzie zwykle myślą, że sataniści nie wierzą w Boga. Koncepcje „Boga” interpretowane przez człowieka tak zmieniały się na przestrzeni wieków, że Sataniści przyjmują najbardziej odpowiadające im definicje. To raczej człowiek tworzył zawsze bogów, niż bogowie tworzyli jego. Dla jednych bóg jest łagodny, dla innych przerażający. Dla Satanisty „Bóg” - jakkolwiek nie zostałby nazwany czy nawet był bezimienny - jest równoważącym czynnikiem natury, nie niepokojony przez cierpienie. Ta potężna równoważąca siła, która przenika Wszechświat, jest zbyt bezosobowa, by zajmować się szczęściem czy niedolą stworzeń z krwi i kości, znajdujących się na kupie śmieci, na której żyjemy.

Tak, jak istnieje wiele typów ludzi, istnieje także wiele interpretacji Boga - od „uniwersalnego kosmicznego umysłu”, do jakiegoś antropomorficznego bóstwa z długą białą brodą i w sandałach, które śledzi wszystkie działania każdej jednostki.

Jeżeli ktoś nawet przez całe życie lekceważył sobie zasady swej religii, może w ostatniej chwili wezwać duchownego, by ten na łożu śmierci udzielił mu absolucji. Wówczas ksiądz lub pastor przybiegnie, aby sprawić, żeby wszystko „było dobrze” u Boga - i już paszport do Królestwa Niebieskiego mamy w kieszeni. Yezydi, sekta czcicieli Diabła zapatruje się na to inaczej. Wierzą, że Bóg jest Wszechmocny, lecz także przebacza wszystko i zgodnie z tym zwracają się do Diabła, bowiem on jest tym, który sprawuje nad nimi władzę, gdy żyją tu, na ziemi. Tak silnie wierzą w to, że Bóg przebaczy im wszystkie grzechy, gdy tylko wykonane zostaną ostatnie rytuały, że nie przejmują się opinią, jaką Bóg może mieć na ich temat, kiedy żyją w ciele.

Powszechnie uważa się Satanizm za równoznaczny z brutalnością i okrucieństwem. Dzieje się tak tylko dlatego, że ludzie obawiają się spojrzeć prawdzie w oczy, a prawda jest taka, że ludzkie istoty nie są wcale łagodne i kochające. Satanistę uważa się za nienawistnego tylko z powodu zaakceptowania przez niego faktu, że można zarówno kochać, jak i nienawidzieć. Prawda jest jednak inna, ponieważ dzięki temu, że zdolny jest dać upust swojej nienawiści podczas rytualnej ceremonii, jest o wiele bardziej zdolny do miłości, do najgłębszej miłości. Uznając szczerze, że czuje zarówno miłość, jak i nienawiść, nie miesza jednego uczucia z drugim, nie będąc w stanie doświadczyć jednego z tych dwóch uczuć, nie można w pełni doświadczyć drugiego.

Miłość jest jedną z najsilniejszych emocji, jakie człowiek może odczuć, drugą, równie silną jest nienawiść. Zmuszanie siebie do niezróżnicowanej miłości jest nie naturalne. Jeżeli próbujesz kochać wszystkich, jedynym rezultatem będzie osłabienie twych uczuć w stosunku do tych, którzy na to zasługują. Tłumiona nienawiść może doprowadzić do wielu fizycznych i emocjonalnych dolegliwości. Ucząc się uwalniać swą Nienawiść na tych, którzy na to zasługują, oczyszczasz się z tych złośliwych emocji i nie potrzebujesz wyładowywać swej tłumionej nienawiści do tych, których kochasz.

Męczennicy religijni poświęcili się nie dlatego, że życie dla nich stało się nieznośne, lecz po to, by wykorzystać swe najwyższe poświęcenie do dopełnienia swych wierzeń religijnych. Musimy więc założyć, że jeżeli samobójstwo zostało popełnione w imię kościoła, wybacza się jej; więcej nawet: popiera się je, ponieważ męczennicy religijni przeszłości zawsze byli deifikowani, mimo że ich pisma kwalifikują samobójstwo jako grzech. Dla Satanisty męczeństwo i bezosobowy heroizm nie kojarzą się z uczciwością, lecz głupotą. Rzecz jasna inaczej dzieje się w sytuacji, w której trzeba uchronić ukochaną osobę. Ale poświęcenie swego życia w kwestii religijnej czy politycznej to szczyt masochizmu.

INWOKACJA DO SZATANA

In nomine Dei Nostri Satanas Luciferi excelsi !

W imię Szatana, Władcy ziemi, króla świata, rozkazuję siłom Ciemności obdarzyć mnie swoją Piekielną mocą! Otwórzcie szeroko wrota Piekła i wyjdźcie z otchłani, aby powitać mnie, jako swojego brata (swoją siostrę) i przyjaciela! Obdarzcie mnie zaspokojeniem, o którym mówię! Przyjąłem waszą ideę jako część siebie! Żyję, jak zwierzę na polu, ciesząc się cielesnym życiem! Obdarzam łaską sprawiedliwych i rzucam klątwę na skorumpo- wanych! Na wszystkich Bogów Piekła rozkazuję, aby rzeczy, o których mówię, powikłały się !

Wyjdźcie, przedstawcie się i ujawnijcie moje pragnienia !”

Powyższego tłumaczenia dokonał ks. (kapłan Szatana) Artur Skurzasty.

We wczesnym Średniowieczu panowało wśród Chrześcijan przeświadczenie, że diabeł nie był tym synem bożym, który zbuntował się przeciwko Swojemu Stwórcy. Przeciwnie, diabeł nie był przez Boga stworzony. Wyłonił się on z chaosu jako zasada zła w czasie tworzenia nieba i ziemi. Można by się z tą tezą pogodzić (jeśli się w niego wierzy). Być może Bóg go nie stworzył w taki sposób, jak stworzył wszystkie stworzenia i istoty duchowe, to znaczy ulepił je z prochu ziemi czy innej substancji i wdechnął weń Swego decha, ale jest pewne, że dopuścił do tego i stało się to za Jego wolą. Gdyby było inaczej, trudno byłoby uznać Boga jako Istoty Wszechmogącej, a jak tam było ze stworzeniem diabła i jego istnieniem, nigdy się nie dowiemy, a to, że wielu weń wierzy - musi w tym coś być.

Dlaczego Bóg dopuścił taką potęgę zła, działającą przeciwko człowiekowi? Od pierwszej chwili stworzenia człowieka czyhało na niego zło, chociaż zdawać by się mogło, że w enklawie dobra, w raju Bóg usiłował go ustrzec przed złem. W ogrodzie Eden zło nie miało racji bytu, nie istniało do chwili, aż wkroczyło na widownię najchytrzejsze zwierze - wąż. A jednak Bóg dopuścił, aby człowiek, wyniesiony na wyżyny absolutnego dobra musiał spaść w czeluści i mroki zła.

Nie wolno nam dzisiaj twierdzić, że stało się to bez woli Bożej, bez Jego udziału, że podstępne siły zła działały za Jego plecami, zmyliwszy Boską czujność. Bóg musiał o wszystkim wiedzieć, wszak jest Istotą Wszech- wiedzącą. Mógł przymknąć oko, udawać, że nic nie widzi, ale z pewnością miał na względzie dobro człowieka.

Doszedłem do wniosku, że Bóg w Swojej dobroci dał człowiekowi możność poznania dobra i zła, abyśmy w ramach swoich możliwości, w nas samych umieli wybrać między jednym i drugim, czego oczekujemy od życia. Nie doznałbym pełnego szczęścia, tego nieosiągalnego, nie doznając pełnego nieosiągalnego zła. Dlatego też powinniśmy dziękować Mu za to, że dał im zło, to najokrutniejsze, mianowicie, odrzucił ich od Siebie, byśmy dzisiaj mogli nieustannie o Nim myśleć i mieć nadzieję, że sprawi cud, a osiągniemy kiedyś tę łaskę, że połączymy się znowu z Bogiem.

Szatan w ciągu wieków przedstawiany był przez myślicieli Chrystianizmu jako nieprzejednany wróg Boga, Który wypowiedział Mu nie tylko posłuszeństwo, ale stał się Jego przeciwnikiem, uosobieniem zła, szkodzącym, gdzie tylko można Panu oraz ludziom. Tymczasem w Biblii znajdujemy przykłady, gdzie Bóg Jehowa nie tylko go nie potępia, ale korzysta z jego usług, współpracuje z nim, przysparzając swoim wyznawcom wiele cierpień. Przykładem niech będzie tragedia Joba, którego Bóg poddał próbie wierności. Wykorzystał do tego szatana, któremu dał możliwość zabawienia się Jobem i jego rodziną po diabelsku. Pozwolił mu na wszystko, po za odebraniem mu życia. Szatan zniszczył mu cały majątek, uśmiercił siedmiu synów, a na końcu obłożył go strasznymi wrzodami od stóp do głów.

Z tej opowieści wynika, jak okrutnym Bogiem był Jehowa. Jedynie dla upewnienia się o wierności Joba poddał go najokrutniejszym męczarniom przyglądając się z boku, jak Szatan znęcał się nad starcem, zadając mu coraz boleśniejsze razy. Bez zmrużenia oka, pełen satysfakcji w swoim „miłosierdziu” przyglądał się tym mękom, nie uczyniwszy gestu litości.

Zadaję pytanie: Kto był winien cierpień Joba, Bóg czy Szatan? Czy kat kiedykolwiek był skazany; przecież to on zabija, podnosi rękę na drugiego człowieka pozbawiając go życia. A jednak poszukuje się tego, kto wydał mu polecenie wykonania wyroku... - O ! Rękę karaj, nie ślepy miecz!

Z tych wypowiedzi nie wynika z pewnością, że bronię Szatana i podnoszę jego autorytet przeciwstawiając go Bogu. Stwierdzam, że istnieje zło, które nas na codzień otacza, ale jest ono elementem składowym naszego życia i należy się do niego ustosunkować rzeczowo, zdając sprawę z jego istnienia. „Zło jest dwójnią dobra”. Jedno bez drugiego nie może istnieć, ale jak wyżej wspomniałem, jedynie my sami decydujemy, co wybieramy, na co się decydujemy, kiedy życiowe okoliczności zmuszą nas do wyboru drogi. Oczywiście, byłoby paradoksem że sami wybieramy zło dla siebie, by móc doświadczyć dobra. Nie tędy droga do szczęścia. Zło odrzucimy od siebie, będziemy się starali, by nas nie dotknęło. Jest to wybór oczywisty, ale kiedy będzie to dotyczyło osoby trzeciej, będzie to wybór, zależny od naszej kondycji moralnej, wynikającej z wychowania, zaangażowania uczuciowego wobec danej osoby oraz siebie samego. Jeżeli będzie ode mnie zależała decyzja, powiedzmy poświęcenia życia czy szczęścia osoby mi obcej, w zamian za uratowanie życia komuś bliskiemu, wybór będzie łatwy. Nie mogę więc się dziwić Bogu Jehowie i Jozuemu, którzy właśnie takimi kategoriamisię kierowali, kiedy wkroczyli na tereny Palestyny i mordowali zamieszkałą tam ludność.

Sam fakt, że ludzkość walczy ze złem dla doskonalenia ducha ludzkiego świadczy o tym, że ono w nas tkwi od początku organicznie, jest sprzężone z nami tak skutecznie, że musimy je zwalczać. Dziecko, które się urodzi nie zna pojęcia dobra i zła. Rodzice i wychowawcy uczą je odróżniać na podstawie ich postępowania: Jeżeli w trakcie zabawy z ulubionym kotem dziecko obetnie mu nożyczkami wąsy, albo kawałek ogona, zostanie pouczone, że zrobiło krzywdę zwierzęciu, bo go to bolało i jeżeli dostanie bolesnego klapsa, nauczy się, że tak nie powinno postępować wobec zwierząt i kolegów. Stalina oraz realizatorów jego czystek w łonie swojego narodu i sąsiednich narodów (nas Polaków) nie pouczono w dzieciństwie, nie potrafili odróżnić dobra od złego, a może wiedzieli dobrze, na czym polega owa różnica i świadomie, z zimną krwią i przyjemnością mordowali „nieprzyjaciół”, strzelając z pistoletu w tył głowy.

Okres pokoju, przynoszący stabilizację, daje możność rozwoju twórczego, lecz kiedy następuje niepokój, kiedy wybuchnie wojna, instynkt destrukcji opanowuje masy ludzkie i zostaje zniszczone to, co przez wiele lat tworzono. Chcąc poprawić naszą kondycję moralną i etyczną staramy się o to i wkładamy olbrzymi wysiłek, aby stać się dobrym.

Zostałem ochrzczony w kościele katolickim, do którego należę. Uprawiam kult, to znaczy, że jestem praktykującym katolikiem, ale nie wierzę, jak wyżej wielokrotnie wspomniałem w Boga Żydów, który stał się również i jest do dzisiaj (nie wiadomo dlaczego) Bogiem Chrześcijan. Nie pochwalam tych, którzy porzucili religię swoich ojców i przeszli do innych wyznań, a tym bardziej są mi obcy wyznawcy Szatana. Wyżej cytowane fragmenty Biblii Szatana i wyznanie wiary tych wyznawców świadczą o jednym: dobrowolnie, z własnej woli służą złu i nie przekona mnie hasło, że zło należy zwalczać złem.

Założeniem generalnym rozwoju ludzkości jest między innymi doskonalenie ducha ludzkiego, eliminowanie cech, sprzecznych z ogólnym porządkiem, zaakceptowanym przez większość. Walka ze złem jest podstawową tezą tego działania, a ci, którzy w swojej świadomości przeciwstawiają się jej, stają się orędownikami Szatana.

W czym krył się sekret przebiegłości Boga Jehowy, dotyczący dwóch drzew w ogrodzie Eden? Pozwolił On Adamowi spożywać owoce z drzewa nieśmiertelności, które po jego zjedzeniu nie dawało niczego, po za zaspokojeniem głodu. Zjedzenie owocu z drzewa dobra i zła, groziło śmiercią, ale, jak się okazało pozwoliło Adamowi ocenić piękno ciała swojej żony, Ewy i docenić wartości, które niesie seks. Nie padli trupem pod figowym drzewem, co miało nastąpić: „gdy tylko zjedzą owoc”. Owszem, nastąpiło to po ponad dziewięćset latach, ale nie w tym rzecz. Zadaję sobie pytanie: co by się stało, gdyby Bóg zakazał spożywanie Adamowi owoców z drzewa nieśmiertelności?

Dzisiaj, po paru tysiącach lat rozwoju filozofii ludzkość nauczyła się podchodzić do każdego problemu rzeczowo. Logika wzbogaciła myśl ludzką wartościami racjonalnymi, a etyka i moralność nadrzędnymi. Pojęcie dobra i zła zostały więc przetrawione umysłem człowieka, dzięki czemu potrafimy odróżnić te dwie przeciwstawne sobie wartości i znaleźć dla nich miejsce w naszym postępowaniu i postępowaniu innych ludzi. Wszak dobro i zło dotyczy jedynie ludzi, zostały stworzone przez człowieka, przez niego praktykowane i tylko przez niego rozumiane. Jeden z przestępców, ukrzyżowanych z Jezusem powiedział do drugiego: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz! My przecież sprawiedliwie odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”.

Nie jest moim zamiarem wytykanie Bogu Jehowie Jego błędów w postępowaniu z człowiekiem, chociaż kilka razy wypsnęło mi się kilka zgryźliwych uwag. Nauczono nas, że jeżeli nam się coś nie podoba, musimy stwierdzić z pokorą, że taka jest Jego wola i wszystko, co się dzieje wokół nas, jest zgodne z Jego planami. Bóg chce, aby ludzkość była szczęśliwa, aby nie cierpiała, nawet wtedy, kiedy jesteśmy nękani wojnami, zarazą, powodziami trzęsieniami ziemi, Hivem, holocaustem czy obozami zagłady i gułagami. Jeżeli dotknie nas nieszczęście, tłumaczy się nam, że sprawiedliwie ponieśliśmy karę za grzechy. A mogłoby się przecież zdarzyć, że niechcąco i w nieświadomości obraziliśmy Boga, albo świadomie obraził Go mój sąsiad, wywołując w Nim uczucie gniewu czy zazdrości a ja żyłem bogobojnie; nie on, tylko ja dostałem po łbie.

Powróćmy jeszcze raz do ogrodu Eden, bo właśnie tam człowiek po raz pierwszy zetknął się z dobrem i złem, tam poznał wartości dobra i zła, które go dotknęły. Dobrem było życie w raju, poznanie seksu było dobrem i złem, a potem życie na ziemi stało się złem, bo poznaliśmy z autopsji jego wartość.

Gdyby Bóg Jehowa przywołał Adama do drzew, rosnących w ogrodzie i wskazując Boskim palcem na drzewo nieśmiertelności rzekł: „Jest to drzewo, które rodzi owoce nieśmiertelności. Jesteśdoskonałym wzoremmaterialnym, nieśmiertelność więc wybijsobie z głowy, gdyż jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i z prawami, które ustaliłem dla świata materialnego. Dlatego też zakazuję ci zjadanie owoców z tego drzewa, ponieważ one należą wyłącznie do nas. Owoce z drzewa obok rosnącego dadzą ci możność poznania dobra i zła, a przede wszystkim nabycia mądrości. Wiemy, że nie chodziłeś do szkółki przysynagodze oraz nie zgłębiałeś mądrości Tory, Talmudu i Kabały, a zaległości w pogłębianiu wiedzy i mądrości w tej dziedzinie odrobisz, wpierdalając owe owoce”.- Gdyby tak, po ludzku Pan potraktował swojego materialnego syna, któregokochał podobno nad życie, przekonałby mnie i podobnie myślących, że dobrze życzył człowiekowi, a jego działania były chwalebne, godne Boga Ojca i być może uznałbym Go za swojego Boga. Ten gest wobec Adama nie pozwoliłby działać wężowi i wraz z Lucyferem nie mieliby w raju nic do roboty. Bo gdyby nawet wąż namówiłby Ewę do zjedzenia zakazanego owocu, to znaczy owocu z drzewa nieśmiertelności, byłby to jedynie nierozważny krok nierozgarniętej, chciwej i łakomej baby, dla której być lub nie być nieśmiertelną nie miało większego znaczenia. Liczyło się jedynie to: „że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy”.

Nie wnikam, po co potrzebna była jej ta wiedza, nie wiedziała biedaczka, że zjedzenie jednej głupiej figi nie wystarczałoby, żeby przestać być bezdennie głupią.

Bóg Jehowa musiał zdawać sobie sprawę, że za zjedzenie zakazanego owocu, za ukradzenie go przez kobietę za namową najchytrzejszego, nie mógłby pokarać ludzi natychmiastową śmiercią. Nawet za ukradzenie bochenka chleba nie karano śmiercią, a jedynie galerami, jak więc wyglądałby Ten sprawiedliwy i litościwy w oczach zwierząt, mieszkańców raju, gdyby pewnego dnia, przechodząc obok owego drzewa ujrzeliby dwoje martwych ludzi w przybytku, gdzie nie było śmierci.

Rozważania powyższe pozwoliły, jak sądzę dociec prawdy. Lucyfer w tym przypadku nic by nie wskórał, przestałby mącić w ludzkich duszach i po jakimś czasie ci wszyscy zbuntowani synowie, którzy z nim odeszli od Boga, nie mając nic do roboty, z nudów, pojedynczo lub grupkami wracaliby skruszeni do służby Bożej, niczym synowie marnotrawni, zostawiając Szatana z kilku jego najwierniejszymi diabłami, jak to się dzisiaj mówi: na lodzie. wygasiliby ogień pod kotłami ze smołą i wpisaliby się na listę bezrobotnych, prosząc Pana o zapomogę.

W pewnym okresie panowało takie przeświadczenie wśród myślicieli Chrześcijaństwa, że nastąpi taki czas, w którym wszyscy diabli osiągną zbawienie. Katolicyzm odrzucił tę tezę, nie przyjął jej z tego względu, ponieważ zostało napisane, że Szatan ma być unicestwiony przez Jezusa Chrystusa. Po zakończeniu tego porządku rzeczy zejdzie jeszcze raz na ziemię, aby osądzić żywych i umarłych i uczynić Królestwo Niebieskie na ziemi dla zbawionych. Wejdą do niego ci, którzy uwierzyli w Syna Bożego, Jego mękę i śmierć na krzyżu, który się jej poddał z miłości do ludzi dobrej woli, dla odkupienia jej i zmazania grzechu pierworodnego. Natomiast wszyscy inni zostaną unicestwieni wraz z Szatanem.

Nie mówi się w tym dogmacie, jak sobie poradzi w przyszłości Bóg w opanowaniu zła. W tym szkopuł, uczynił bowiem ich istotami nieśmiertelnymi i nawet Sam Stwórca nie był w stanie zlikwidować niesfornych synów bożych, tymbardziej w przyszłości nie będzie mógł tego dokonać.

Po szczegółowym przeanalizowaniu problemu pozbycia się zła, doszedłem do wniosku, że znalazłby się sposób na wyjście z kłopotów, ale zależałoby to wyłącznie od ludzi i tylko my jesteśmy w stanie opanować sytuację i pomóc Bogu w rozwiązaniu tego problemu. Jedynie, w czym mógłby nam pomóc Bóg Jehowa, to w tym, żeby zechciał zająć się troskliwiej swoim wybranym ludem, bo tylko oni czynią najgorsze zło na świecie. Dogadali się z Lucyferem za plecami Pana, a niepokoje wojenne, czy rewolucje, które nawiedzają ludzkość od jakiegoś czasu są przez nich inspirowane i finansowane przez ich banki.

Gdyby pewnego dnia zaczęlibyśmy się starać o to, aby nie grzeszyć i stalibyśmy się lepsi, nie kłamali, nie cudzołożyli, nie gromadzili ziemskich dóbr tylko po to, żeby bliźniego doprowadzić do rozpaczy, wywołując w nich zazdrość, nie chodzić do burdeli, nie zabijać i nie kraść oraz nie pić wódki. Słowem, gdyby ludzie skrupulatnie przestrzegali Dziesięć Przykazań Bożych i wymazali ze swojego życia Siedem Grzechów Głównych, którym z takim upodobaniem poddajemy się w życiu. Diabeł tym samym nie mógłby już na nas oddziaływać złem. Nie byłoby grzeszników, tym samym wyludniłoby się piekło, pogaszono by paleniska pod kotłami i patelniami, w których dotychczas podgotowywano i podpiekano potępieńców, a ci, którzy dotychczas zajmowali się ich dręczeniem, staliby się bezrobotnymi. Nie byłoby również potrzeby rozbudowywania piekielnych czeluści i sprowadzania dodatkowych urządzeń i narzędzi dla torturowania grzeszników,a pomieszczeniate zaadoptowano by do hodowli pieczarek.

Wiemy z życia codziennego, że kryzysy gospodarcze, które co jakiś czas nękają ludzkość, prowokują do nielegalnych, grzesznych czynów. Diabelskie hufce wkraczają wówczas całą mocą w ludzkie serca. Wzmagają się rozboje, więcej ludzi targa się na swoje życie z rozpaczy po utracie majątku, albo zaczynają pić na umór, żeby zalać robaka rozpaczy, a kiedy się już podochocą, przychodzą im do głowy różne złe pomysły z własnej woli lub z podszeptu Szatana.

W piekle, jak wiemy z zasłyszanych informacji osób, którzy doświadczyli śmierć kliniczną i przez moment się tam znaleźli, wszystko się dzieje na opak. Z braku konkretnych zajęć diabli zaczęliby, z nudów przemyśliwać o utraconym raju, o braciszkach, których pozostawili tam z własnej woli, o Bogu i o ewentualnym powrocie na Jego łono, a przede wszystkim o czynieniu dobrych uczynków wobec ludzi. Szybko połapaliby się, co stało się powodem kryzysu, jaki zapanował w piekle i wobec takiej sytuacji postanowili się przekwalifikować, nie widząc szans na przetrwanie. Coraz trudniej było cokolwiek zdziałać na forum międzynarodowym dla poróżnienia między sobą ludzi i narodów, NATO chyliło się ku upadkowi i rozwiązaniu tej zaszczytnej międzynarodowej organizacji, a Unia Europejska stawała się międzynarodową i nawet takie kraje, jak Rosja czy Chiny, a nawet Kuba usilnie starałyby się o przyjęcie ich do Unii.

Ostatnio, jak zauważyliśmy, ci aniołowie stróże, przydzieleni każdemu Chrześcijaninowi przy Świętym Chrzcie, nadwerężyli swoje zdrowie, wyczerpali pomysły i możliwości w czasach gwałtownego najazdu zła, nie mogąc już dłużej pozytywnie oddziaływać na młodzież, która wkroczyła na złą drogę, narkotyzując się bez opamiętania, a w konsekwencji mordując się nawzajem. Ci nawróceni synowie boży mogliby ich zastąpić i z nowymi siłami pomóc ludziom w realizowaniu powszechnego zwalczania zła.

Zanim jednak zostaliby dopuszczeni do nowych funkcji, musieliby zostać zrehabilitowani przez Boga Jehowę i przywróceni do boskich łask. Natomiast piekielni książęta, wraz z ich przywódcą Lucyferem niestety, musieliby zostać zamknięci pod klucz. Nie wypadałoby im, ot tak, po prostu kolaborować ze swoim wrogiem.

Nasz Papież zrobił pierwszy krok w kierunku zjednoczenia wszystkich religii. Jeśli uda mu się zrealizować ten zamysł, Kościół Powszechny włączy się do akcji i Pokój Powszechny zapanuje na ziemi.

Mam poważne obawy czy Rada Stu wyraziłaby zgodę na włączenie się do powszechnego pokoju. Straciliby oni główne źródło dochodu, bo jak wiemy na handlu bronią można zarobić bardzo dużo pieniędzy. Po za tym, gdyby nawet się włączyli do akcji, postawiliby warunek, że głową Powszechnego Kościoła zostałby główny rabin, a Prawo Mojżeszowe byłoby przez wszystkich uznane za podstawowy dogmat Powszechnego Kościoła. Kto wie, gdyby nim został, może zgodziłby się na publiczne spalenie Talmudu, który jest niczym innym, jak paskudnym paszkwilem na religie gojów, które powstały w oparciu o Świętą Księgę Żydów, o Stary Testament.

A co robiłyby w tym okresie wszystkie stany duchowne? - Wszak założyliśmy, że ludzkość przestałaby grzeszyć i nie miałaby się z czego spowiadać. Ale natury ludzkiej nie zmienia się z dnia na dzień, a zobowiązanie, podjęte kolegialnie nie wszystkich do reszty satysfakcjonuje. Przychodziłyby im do głowy, ale już bez podjudzania ze strony tych paskudników, bo by ich już nie było, a w najgorszym razie te niedobitki, które by się uchowały przed powszechną deklaracją między nimi w piekle, plątali by się i z przyzwyczajenia próbowaliby dać sobie nieco przyjemności. Na ludzi nie mieliby już takiego wpływu, a jeżeli któryś z mężczyzn napotkałby na drodze swojego życia fertyczną dziewuszkę i pomyślałby sobie, za sprawą diabelskiego pokuszenia, że chętnie by ją zerżnął, zdałby natychmiast z tego sprawę, że ją w myśli zcudzołożył. Musiałby natychmiast udać się do jednego ze spowiedników, dyżurujących dzień i noc w konfesjonale, dla duchowej służby w nagłych wypadkach. Możliwe, że punkty nagłej potrzeby pozbycia się grzechu lokalizowane byłyby przy pogotowiu ratunkowym. Tak się naogół dzisiaj dzieje, że nagłe wypadki dopadają człowieka, kiedy ten na przykład pędzi z nadmierną szybkością na randkę, a ponieważ w tej chwili o niczym innym nie myśli, jak o dupie Maryni, trafia na skrzyżowaniu na takiego samego galanta i wypadek gotowy.

Dlatego też część księży, mułłów, popów i kapłanów innych religii pozostałaby na stanowiskach, bo kulty nadal byłyby kontynuowane dla podtrzymania dobrych tradycji, a kościoły służyłyby dla dewotek, których nie brak w każdej religii. Domy Boże nie byłyby już wykorzystywane do ich spotkań z duchownymi i modlenia się z nimi na pokaz, a w rzeczywistości pozwalały im na duchowe wyżycie się seksualne. My mężczyźni tego nie uprawiamy, a dla kobiet często wystarczy samo otarcie się o chłopa, albo popatrzenie na niego i zamianę kilku słów.

Księża, chociaż stale otaczani są przez kobiety, ponieważ nie byliby nagabywani przez nie do cielesnych praktyk, łatwiej byłoby im powstrzymać się przed grzechem nieczystości, ale O Boże ! jak się uchronić przed wdziękami nieletnich dziewczynek, spowiadających się ze swoich grzeszków, popełnianych z rówieśnikami. Bidulki, powodowane przemożną siłą instynktu, a nie rozumem, zaczynają życie erotyczne wcześnie, zanim zrozumieją dobre intencje dorosłych i przystąpią do przyjętego przez ludzkość zobowiązania walki na śmierć i życie ze złem. Spowiadając się ze swoich spotkań z chłopcami, mimo woli wpływają na spowiedników, że ci, po opuszczeniu konfesjonału, nie mogąc rozładować emocji z żoną, bo jej nie mają, poddają swoje ciało strasznym katuszom biczowania się do krwi. Watykan musiałby uchwalić zniesienie celibatu dla księży, uchroniłby ich przed niepotrzebnymi mękami i przed grzechem nieczystości cielesnej. Dzięki temu raz nareszcie małe dziewczynki i chłopcy mogliby ze spokojem przebywać z nimi na osobności, powiedzmy w czasie dodatkowych lekcji religii na plebanii, nie będąc przez nich napastowane. Skończyłby się na zawsze problem pedofilii wśród księży, gdyby udała się akcja, o której wspomniałem.

Gdyby wszyscy, albo większość mieszkańców ziemi do niej przystąpiła, wtedy zniknąłby problem zła. Bóg przygarnąłby swoich upadłych synów bożych, którzy niegdyś od Niego odeszli, a teraz powrócili i po odprawieniu pokuty, tym razem w niebie, dopuściłby ich do zbawienia i wraz z nimi radowalibyśmy się w rodzinnym gronie.

Dogmaty wiary oraz rytuały, związane z kultem Szatana nie zmieniały się w tej „religii”, jak w każdej innej, opartej na Judaizmie od niepamiętnych czasów, od czasów Mojżesza, a może jeszcze wcześniej. Religia Chrześcijańska otrzymała od Żydów nie tylko Boga Jehowę, ale również Jego kompana - Szatana. Ten pierwszy wziął pod swoją opiekę wybrany lud, zawierał z nimi przymierze jedno po drugim, dał im szczegółowe przepisy postępowania w swojej społeczności i wobec obcych, wyznawców innych bogów, a przede wszystkim obciążył ich obowiązkami służenia Stwórcy. Wszystkich innych pozostawił własnemu losowi, którymi nader gorliwie zajął się Szatan.

Gdy się spojrzy z nieba na ziemię, dla ułatwienia na globus czy mapę świata widać, jak małym skrawkiem jest Palestynawobec ogromu reszty świata. Z ludnością, zamieszkującą glob sprawa przedstawia się podobnie. W przybliżeniu można dzisiaj powiedzieć, że Żydów na świecie jest dzisiaj około piętnaście milionów, a ponad trzy miliony zamieszkuje państwo Izrael. No cóż, te dwanaście milionów mieszkających nieomal we wszystkich krajach świata, w diasporze wystarcza, żeby tym krajom dostarczyć rozrywki w postaci wywoływanych przez nich awantur. Są one zarządzane przez ich światowy „rząd”, zwany Radą Stu. Oni programują pogromy, oni organizują wojny między krajami gojów, oni czerpią z tego zyski, bo jak wyżej wspomniałem, na prowadzonych przez gojów między nimi wojnach, można nieźle zarobić. Czasami wypstnie się z pod ich kontroli taki jeden z drugim, który na własną rękę też chce zrobić na tymswój własny interes i wtedy. Boże strzeż ! Dostają za swoje po uszach w postaci m.in. holocaustu.

Bóg Jehowa zapewnił dla każdego obrzezańca anioła stróża do własnej dyspozycji. Nie trudno jest obliczyć z bardzo skromnych proroctw Daniela danych, ale konkretnych, ile było tych aniołów.

Jak wyżej wspomnieliśmy, z obliczeń znawców przedmiotu dowiadujemy się że w czasie eksodusu Egipt opuściło około sześćset tysięcy ludzi. Przyjmujemy, że trzysta tysięcy osób było płci żeńskiej. Każda kobieta miała w swoim płodnym życiu parenaścioro dzieci. Sześć dziewczynek i sześciu chłopców (średnio). Po trzynastym roku życia zaczynały one wydawać na świat również następne córki, które po trzynastu latach rodziły nowe. Kiedy kobiecie rodziła się ostatnia córka, pierwszego cyklu, pierwsza miała już bobasa.

Dowiadujemy się z Biblii, że Bóg Jehowa w czasie trwania eksodusu przeklął tych osobników, którzy wyszli z Egiptu, oświadczając, że nie ujrzą ziemi obiecanej. Dobrze zrobił, bo jak wynika z rozszerzonego Prawa Mojżeszowego, byli oni obciążeni nadmiarem paskudnych grzechów, które nabyli, przebywając wśród grzesznych Egipcjan, pozwalających sobie na wszystko. Kiedy pewnego dnia, w czasie przemarszu do ziemi obiecanej oświadczył im, że od tej chwili będzie karał śmiercią każdego, którego złapie na obcowaniu cielesnym z siostrą, żoną brata czy ojca, a nawet kolegi czy zwierzęcia, że będzie tępił homoseksualizm, pedofilię, zoofilię jego i ją, nie mówiąc o tym, jeżeli będzie się kłaniał innemu bogu, i wiele, wiele innych uczynków, które czynił dotychczas bezkarnie. Do ziemi obiecanej wprowadził jedynie dwóch osobników, urodzonych w Egipcie: Jozuego i Kobiety nie płodne spadały na dno drabiny społecznej, służyły tym, które były szanowane i otoczone opieką, bo rodziły. Ale nikt im nie zabronił próbować zostać matką z innymi mężczyznami i wśród jurnych chłopców Izraela było takich wielu, którzy z ochotą dokonywali bezkarnie takich prób. „Matriarchat” ostał się wśród Żydów do dzisiaj, a objawia się to między innymi w przynależności do gminy dziedziczonej po matce, a urodzona dziewczynka ceniona była w tym samym stopniu co bożydarek.

Inne ludy, zamieszkujące ziemię rozmnażały się w tym samym stopniu, jak nasi wybrańcy i było ich setki razy więcej. Takiej ilości aniołów stróżów nie liczyły zastępy synów bożych, a poza tym Bóg Jehowa nie miał żadnego interesu, żeby stworzyć ich więcej dla tych, którymi się nie opiekował i niebawem miał część ich wytracić. Tymi nieborakami zaopiekował się skwapliwie synek Boga Jehowy, który wraz ze swoimi braćmi, (tymi, którzy odeszli wraz z nim od Boga) dwoili się i troili, żeby umilić życie tym wszystkim, których Bóg nie zaakceptował. Szatan stworzył dla nich bogów, pobłażliwych dla słabostek ludzkich, którzy pozwalali im uprawiać seks dowoli, nawet w domach bożych, nie narzucali drastycznych nakazów i zakazów, słowem każdy mógł żyć, jak mu się podobało. Dla tych, którzy pragnęli oddawać cześć samemu Szatanowi, dał im również rytuały i biblię, z którą we fragmentach zapoznaliśmy się wcześniej.

Chciałbym na zakończenie tematu zacytować kilka fragmentów kronik policyjnych oraz opisów naocznych świadków „Czarnej Mszy”, w oparciu o książkę Janiny Walickiej pt. „Kult Szatana”.

- „CZARNĄ MSZĘ” odprawiano zwykle w ustronnym miejscu, wśród gór, na uroczysku leśnym, zawsze pod gołym niebem, najczęściej nocą. Wyznawcy gromadzili się razem, każdy z nich, bez różnicy płci wykopywał dołek w ziemi, oddawał tam mocz, poczem maczał w nim dwa palce i czynił bluźnierczo znaki trójkąta, zamiast krzyża. Kapłanką bywała kobieta, która zjawiała się uwieńczona werbaną, o zapachu miłym Szatanowi. Ceremoniał rozpoczynała od słów: „Przystępuję do ołtarza mego boga, który pomści słabych i pokrzywdzonych. Panie, uchroń mnie przed podstępem i przed gwałtownościami, (to jest przed kapłanem chrześcijańskim i przed władcą feudalnym). Następowało uroczyste zaparcie się Chrystusa i oddanie hołdu nowemu panu: „Temu, który był pokrzywdzon”, to jest Szatanowi. Wszyscy obecni chórem śpiewali hymn do Szatana - Szeloszeta, ułożony przez Szymona Maga, a będący trawestacją bluźnierczą 108 psalmu Dawida.

Potem składano pocałunek na podobiźnie Szatana, wyrzeźbionej w drewnie w postaci kozła, królowa sabatu kładła się na kamieniu , służącym za ołtarz, gęste kłęby dymu, unoszące się z zapalonych ziół przesłaniały ją przed oczami zebranych i odbywało się misterium. Uczta będąca parodią Ostatniej Wieczerzy i wyuzdany taniec kończyły pierwszą część Czarnej Mszy.

W części drugiej odsłaniano ołtarz, kładła się na nim obnażona kobieta, w pierwszych wiekach Satanizmu twarzą do ziemi, w następnych odwrotnie. Na ciele jej celebrował kapłan bluźnierczy obrządek, odmawiał „credo” szatańskie i znieważał hostię. Hostię tę następnie rozdzielano pomiędzy zebranymi, którzy deptali ją, opluwali i kalali w najrozmaitsze sposoby, wznosząc okrzyki nienawiści przeciwko Bogu. Dochodziło wówczas do takich paroksyzmów i ataków szału, że wyznawców, pieniących się i miotających się w konwulsjach musiano wynosić po za obręb nabożeństwa, by móc zakończyć ceremoniał.

Z mąki celebrujący kapłan rozrabiał ciasto na ciele kobiety, co oznaczać miało miłość ziemską; kawałek tego ciasta otrzymywał każdy z obecnych.

Na ołtarzu ciała kobiecego umieszczano dwie podobizny: jedną - ostatniego zmarłego w gminie satanistów, a drugiego - ostatnio tam zrodzonego. Potem kapłanka wstawała i rzucała wyzwanie gromom. Dawano jej ropuchę, którą rozrywała na części z okrzykiem: „Ach, gdybym tak ciebie miała w ręku, to samo uczyniłabym z tobą”. Złorzeczenie to odnosi się do Baranka Bożego.

Wyzwanie Bogu było rzucone, bluźnierstwo i świętokradztwo dokonane, a grom nie padał ! Sataniści widząc w tym pokonanie Boga, a zwycięstwo Szatana, oddawali się radości, przejawiającej się w wyuzdanej orgii

W XVI-tym wieku prokurator króla Karola IX wydał książkę pt. „O demonomanii czarowników”, w której opisuje Czarną Mszę odprawioną staraniem Katarzyny Medycejskiej na intencję powrotu do zdrowia owego króla.

Uroczyste to nabożeństwo odbyło się w sposób następujący: Wykradziono małe dziecko i księdzu kazano przygotować je do uroczystości pierwszej komunii, poczem odbyła się czarna msza. Przed wizerunkiem Szatana bezbożny mnich, oddający się praktykom czarnoksięskim, podeptał krzyż, a po odmówieniu hymnu, sławiącego Szatana, ofiarował dwie hostie: jedną czarną, a jedną białą. Białą włożono do ust niemowlęciu, poczem ochrzczono je, ministrant chwycił je i uderzył nim gwałtownie o ziemię, zaś zbrodniczy mnich sztyletem obciął mu głowę. Biedną, broczącą krwią główkę dziecka położono teraz na hostii czarnej i razem z misą przeniesiono na stół, gdzie paliły się lampki olejne i kadzidła miłe Szatanowi. Teraz nastąpiła część mszy jeszcze straszliwsza: Mnich wzywał Szatana, zaklinał go błagając, by przez usta tej krwawej ofiary odpowiedział na pytanie, którego król nie ośmiela się powiedzieć głośno. I wówczas obecni dokładnie usłyszeli głos, słaby, jakby pochodzący z daleka, a zdający się wychodzić z ust umęczonego dziecka. Głos wyrzekł dwa słowa: „Miv parior”, t.j. „Cierpię gwałt”. Usłyszawszy tę odpowiedź król zaczął krzyczeć straszliwie wołając: „Zabierzcie tę głowę!” Poczem ramiona jego wyprężyły się, dostał strasznych drgawek i skurczów i tak, nie wymówiwszy więcej, ni słowa skonał w wielkim przerażeniu, bo, jak powiada Bodin: „To. co miotało umierającym, nie to już wyrzut sumienia, lecz beznadziejny strach i pewność piekła”.

W archiwum Biblioteki Narodowej (Paryż) znajduje się opis Czarnej Mszy, celebrowanej na intencję pani de Montespan:

„Kiedy ta, której oczekiwano weszła w towarzystwie Małgorzaty Voisin, córki słynnej wróżki, natychmiast rozebrała się do naga. Twarz miała zamaskowaną, lecz widać było wspaniałe blond włosy. Położyła się na dziwacznym ołtarzu. Głowę miała złożoną na poduszce podtrzymywanej przez wywrócone krzesło. Na ciele markizy ksiądz Guiibourg umieścił przedmioty kultu, poczem rozpoczęła się msza bezbożna. Małgorzata Voisin spełniała rolę ministranta. W momentach, kiedy celebrujący winien całować ołtarz, Guibourg całował ciało markizy.

W pewnej chwili otwarły się drzwi. Ujrzano wchodzącą kobietę z dzieckiem dwu lub trzyletnim na ręku. Guibourg ujął niewiniątko i podniósł je ponad kielich, wymawiając formuły sataniczne: „Astorocie, Asmodeuszu, książęta ciemności, zaklinam was, abyście przyjęli ofiarę tego dziecka dla osiągnięcia tego, czego od was oczekuję”.

Potem złożywszy dziecko na stole, przeciął mu gardło. Krew trysnęła do kielicha, zmoczywszy uroczyste szaty księdza i poplamiła nagie ciało markizy. Po zakończeniu tego bezecnego nabożeństwa, oficiant przeczytał na głos te słowa dziwaczne, napisane na pergaminie: „Ja (tu Guibourg szeptem wymienił imiona, nazwiska i tytuły Franciszki Athenais de Montemar i markizy de Montespan), domagam się przyjaźni króla Jegomości i Jego Królewskiej Wysokości następcy tronu i aby nadal trwała; niechaj królowa będzie bezpłodna; niechaj król porzuci stół jej i łoże dla mnie i innych krewniaków; niechaj moja służba i moi zaufani staną się mu bliscy. Chcę być szanowana i lubiana przez panów, abym mogła zasiąść w radzie królewskiej i wiedzieć, co się w niej odbywa; i niechaj życzliwość ta wzmaga sięw porównaniu z przeszłością, by król porzucił i nie spojrzał na Fontague, niechaj królowa zostanie odepchnięta, abym mogła poślubić króla.

Po tej przemowie Guibourg rozpłatał nożem ciało zabitego dziecka, wyjął wnętrzności i podał je w kielichu markizie. A potem nastąpiła orgia tak straszliwa, tak ohydna w bezwstydzie i bluźnierstwie, że lepiej naprawdę pominąć ją milczeniem.”

Wyżej wymieniona autorka w swojej książce wspomina o innym zdarzeniu: "Dnia 14 kwietnia 1912 roku zatonął brytyjski okręt „Tytanik”, płynący z Europy do Stanów Zjednoczonych. Po zderzeniu się z górą lodową na środku oceanu Atlantyckiego Tytanik zatonął wraz z wielu pasażerami i całym ładunkiem. W ładowniach tego statku przewożony był posąg przedstawiający Bafometa, przeznaczony dla świątyni satanistów, budowanej w Czikago. - przy budowie tego największego statku owych czasów pracowali członkowie sekty oranżystów. Pyszni tym swoim dziełem, wypisali oni na boku statku, na tym samym boku, w który uderzyła góra lodowa, bodajże nawet w samo miejsce napisu takie bluźniercze prowokacje: „Nie masz Boga, który mógłby ten okręt w odmętach morskich pogrążyć!” Świadczy o tym zdjęcie fotograficzne „Tytanika”, dokonane przed wyjściem jego z portu oraz list jednego z podróżnych do przyjaciela, napisany krótko przed katastrofą. Nie dość na tym. Nowozelandzki dziennik „Morninkg Star” doniósł: French Mackae z Brooklinu, powró- ciwszy z Irlandii (do Ameryki) oznajmił jednemu z dziennikarzy, że budowniczy „Titanica” był bezbożnikiem dobrze tu znanym i że na spodniej części statku, poniżej linii zanurzenia wyrył on swoje godło: „Ni Boga, ni Pana !” Napis ten się ukazał, gdy okręt ten się przechylił, idąc na dno - wraz ze swoim budowniczym”.

- „Podczas prac wykopaliskowych na terenie Azji w roku 1902, ekipa archeologów pod kierunkiem F. Bucha odkryła świątynię, którą zidentyfikowano, jako miejsce czci Szatana (tubylcy wyznawali kult Szatana).

Po odkopaniu w roku 1905, w całości przeniesiono ją do muzeum w Berlinie. W roku 1923, będący w berlińskim muzeum architekt sowiecki G. Budiczkow skopiował wiernie tę świątynię i obecnie wierna kopia stoi na Placu Czerwonym jako mauzoleum W. I. Lenina” (Iskierka. Nr. 100, lipiec 1984r.)

Deska została wygłoszona w Szanownej Loży "Pierre et Marie Curie" (DH) na Wschodzie Warszawy i jest wyrazem osobistych poglądów jej autora.

Ostatnio zmieniany niedziela, 06 grudzień 2015 22:00

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii

Loża żałobna za Księcia Józefa Poni…

27 Lis 2015 historia masonerii