Oct 16, 2018 Last Updated 12:55 PM, Oct 9, 2018

O masonerii we Wrocławiu

Zapraszamy na spotkanie z wolnomularzem, członkiem jednej z polskich lóż...

Kartka z kalendarza – Mały ksi…

75 lat temu, 6 kwietnia 1943 r., nakładem nowojorskiego wydawnictwa Reynal &...

Zapraszamy na wykład w Dąbrowi…

Wszystkich interesujących się Sztuką Królewską zapraszamy 12 kwietnia 201...

Św. Maksymilian Kolbe i wolnomularstwo

Niniejsza praca, autorstwa franciszkańskiego historyka, Paolo Siano, należąca do sekcji kolbiańskiej czasopisma Immaculata Mediatrix", jest wprowadzeniem do masonerii według św. Maksymiliana Marii Kolbego.

Fr.Maximilian Kolbe 1939 

Wstęp

W niniejszej pracy pragnę podjąć temat masonerii według pism i doświadczenia ojca Kolbe (1894 - 1941), brata mniejszego konwentualnego, wielkiego maryjnego apostoła i męczennika miłosierdzia w nazistowskim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Uważam, że w celu lepszego zrozumienia masonologii kolbiańskiej i jej kontekstu historyczno - kulturowego, konieczne jest również syntetyczne przedstawienie:

1. fenomenu masonerii (początków, rozwoju, charakterystyki), według badań renomowanych masonologów, tak masonów jak i nie masonów, ze szczególną uwagą na ezoteryczny i rytualny aspekt Wolnomularstwa;

2. fenomenu antymasońskiego;

3. panoramy masonerii włoskiej, z XVIII i początków XIX wieku.

4. wreszcie przedstawię niektóre ważne tematy masonologii (ewidentnie antymasońskiej) ojca Kolbego, konfrontując je z niektórymi źródłami o charakterze masońskim.

1. Ludzie, idee i Ryty masonerii

1.1. Masoneria współczesna: racjonalizm i okultyzm

Należy stwierdzić, że masoneria współczesna, która oficjalnie narodziła się w Londynie, w 1717 roku, ma ducha i mentalność, w których współistnieją bratersko antydogmatyczny racjonalizm i pasja do okultyzmu (1). Według licznych badaczy, dla lepszego zrozumienia początków masonerii, należy odnieść się do fenomenu zwanego Przyjęciem (ang. Acceptation), obecnego już w niektórych lożach szkockich i angielskich w połowie XVII wieku. Chodzi tu o przyjęcie do loży ludzi mających niewiele lub nic wspólnego z operatywnym zawodem muratora czy architekta; z tego powodu mówi się o murarzach lub masonach przyjętych, wśród których nie brakowało tych, którzy mieli nadzieję znaleźć w loży schronienie, by w bezpiecznym miejscu kultywować woje magiczno - okultystyczne zainteresowania alchemią i hermetyzmem, pojętymi jako nauki ezoteryczne dążące do udoskonalenia człowieka (2)

Wśród masonów szkockich, pod koniec XVI wieku, można odnaleźć niektóre elementy myśli magiczno-hermetycznej i neoplatońskiej. Ponadto, w niektórych rytach angielskich i szkockich, stworzonych między końcem XVII w. i początkami XVIII, odnaleźć można elementy symboliczno - rytualne nawiązujące, mniej lub bardziej wyraźnie, do koncepcji śmierci i narodzin inicjacyjnych charakterystycznych dla antycznych kultów misteryjnych pogaństwa orientalnego i grecko - rzymskiego (3).

W 1723 roku zostały opublikowane pierwsze Konstytucje współczesnej masonerii, zredagowane przez pastora protestanckiego Jamesa Andersona, zadedykowane Wielkiemu Mistrzowi Wielkiej Loży Londynu, księciu Montague. W Konstytucjach Andersona znajduje się odniesienie do racjonalizmu deistycznego: masoni, bez względu na to jaką wyznają religię, są od tej chwili zobowiązani do wyznawania jedynie tej religii, co do której zgadzają się wszyscy ludzie, tzn. do religii naturalnej, podczas gdy prawdy religijne czy dogmatyczne różnorakich religii lub wyznań chrześcijańskich, wyznawanych przez różnych masonów (obecnych i przyszłych) są uznawane za opinie, które pojedyncza osoba może zachować. Stąd, dla masonów wywodzących się z chrześcijaństwa dogmaty chrześcijańskie tracą swą wartość, jako prawda obiektywna i absolutna o charakterze nadprzyrodzonym i objawionym, stając się, w naturalistycznym masońskim horyzoncie kulturowym, zwykłymi opiniami (4). Ponadto, w Konstytucjach Andersona pojawiają się, jakkolwiek w sposób nieznaczny, niektóre odniesienia ezoteryczne.

Na karcie tytułowej wspomnianych Konstytucji wyobrażonych jest kilku masonów, podczas gdy wysoko na niebie dostrzec można boga Słońce, Febusa - Apollona, gołego młodzieńca (jedynie powiewająca na wietrze szarfa przysłania jego wstydliwość), o promieniującym obliczu w momencie, gdy kieruje swoją kwadrygą. Bóg słońca może być interpretowany jako masoński symbol Światła Rozumu (pod jego patronatem rozpoczyna się nowa masoneria) – światło będzie zawsze ważnym symbolem wolnomularskim – lecz również jako światło ”paganitas” klasycznej, przeciwstawianej chrześcijaństwu dogmatycznemu.

W mitologii Febus – Apollon jest synkretycznie uważany za boga Słońce, który daje życie i śmierć, oraz za boga przepowiedni. W Konstytucjach z 1723 roku Anderson przedstawił mityczną historię ludzkości, poczynając od Adama, w którego sercu Bóg umieścił sztukę geometryczną, czy murarską, która przeszła na jego synów. Kainowi i jego potomstwu poświęcony jest duży rozdział z wielkimi literami (5), podczas gdy nie mówi się tam o nieszczęsnym Ablu, a Jezus Chrystus wspomniany jest jedynie raz i to w sposób niemal przelotny. Adam otrzymuje Geometrię od Boga, ale w tekście Andersona, to Kain jest pierwszym budowniczym, zatem murarzem, czy masonem (6). Wspominając mędrców egipskich i chaldejskich (tych ostatnich określając nazwą „Magowie”, skąd pochodzi słowo „magia”), jako odbiorców i przekazujących sztuki geometrycznej, Anderson podkreśla, że nie należy więcej mówić poza lożą masońską (7). Anderson twierdzi, że źle zrozumieli geometrię, oskarżając ją o to, że jest wywoływaniem duchów, i w jej obronie zdaje się naśladować sławnego angielskiego maga (i wywoływacza duchów) Odrodzenia, Johna Dee (1527 – 1608) znanego ze swej magiczno – kabalistycznej koncepcji geometrii i matematyki, który nazwał ignorantami tych, którzy oskarżali go o wywoływanie duchów (8). I – jak zauważa uczona Frances Yates – tak jak Dee, w swojej prefacji do angielskiego tłumaczenia Euklidesa, wychwala architekta Witruwiusza (żyjącego w czasach imperatora rzymskiego Cezara Augusta), tak również Anderson głosi pochwałę tego ostatniego we wspomnianych konstytucjach (9).

W 1738 roku wyszło drugie wydanie londyńskich Konstytucji masońskich, staraniem samego Andersona. Zawierały one w załączniku broszurę pro-masońską z 1730 roku, zatytułowaną Defence of Masonry, gdzie łączy się naukę i ryty Masonerii ze światem misteryjnym i inicjacyjnym, szczególnie z misteryjnymi kultami egipskimi, pitagoreizmem, kultami esseńczyków, druidów i żydowską kabałą (10). Co ciekawe, rzeczone Konstytucje z 1738 roku zostały zaaprobowane przez Wielką Lożę Londynu w gospodzie, gdzie odbywały się ważniejsze londyńskie zebrania masońskie (przynajmniej do 1768 roku), znanej jako "The Devil" (11), i w której znajdował się również klub libertynów, The Hell-Fire Club (12). Prezesem podobnego klubu był (około 1730) znany libertyn, Książe Wharton, Wielki Mistrz Wielkiej Loży Londynu z 1722 roku (13).

1.2. Trzeci Stopień i Royal Arch

Atmosfera okultyzmu przeniknęła silniej loże angielskie około 1724-1725 roku, z wprowadzeniem Trzeciego Stopnia Mistrza Masona i odpowiadającej mu legendy Hirama Abiffa – praktykowanych do dziś we wszystkich Wielkich Lożach i Wielkich Wschodach na świecie – których pierwszy drukowany i dobrze ułożony rytuał pojawił się w 1730 roku (14). Według rytualnej legendy, Mistrz Hiram, architekt Świątyni Salomona, został zabity (właśnie w Świątyni) przez trzech złych współpracowników murarzy, którzy chcieli wydrzeć mu sekrety – tzn. Słowo – stopnia Mistrza. Zwłoki Hirama zostały pogrzebane przez jego morderców. Król Salomon, zaniepokojony zniknięciem Hirama, kazał poszukać go kilku współpracownikom murarzom, którzy odnaleźli jego ciało – w stanie rozkładu – w przypadkowy sposób, dzięki gałęzi akacji, która bez trudu wyrwała się z ziemi, wskazując w ten sposób miejsce, gdzie zabójcy pogrzebali Hirama. Gnijące zwłoki mistrza zostały podniesione przez niektórych towarzyszy przy pomocy Pięciu Punktów Mistrzostwa, tzn. rytualnych gestów, za pomocą których – od tej pory – wynoszeni będą nowi Mistrzowie Masoni. Nowy Mistrz otrzymuje Słowo (zastępujące to utracone wraz ze śmiercią Hirama): Machbenach, tzn. budowniczy nie żyje. Kandydat do Trzeciego Stopnia odgrywa, w ten sposób, rolę Hirama, doświadczając rytualnie jego śmierci i podniesienia z grobu. Według pichardiańskiej wersji legendy, Hiram został ponownie pochowany w Sanctum Sanctorum Świątyni Jerozolimskiej; podczas gdy późniejsze wersje utrzymują, że Hiram został pogrzebany w miejscu jak najbliższym Świątyni salomonowej (15).

Trzeci Stopień i odpowiadająca mu legenda hiramska prezentują niewątpliwie elementy gnostycko–neoromantyczne: nacisk na poszukiwanie zaginionego Słowa (zastrzeżonego dla inicjowanych), chęć jego odnalezienia, według rytualnego dialogu, na Zachodzie Loży – symbolicznie i rytualnie Zachód, gdzie zachodzi słońce, jest miejscem, w którym znajduje się królestwo śmierci - nadzieja otrzymania Słowa od zwłok, rytualna reinterpretacja dramatu zabitego Mistrza, utożsamianie się z nim, martwym, zgniłym i wykopanym z ziemi (16). Początków mitu hiramskiego – będącego istotą Trzeciego Stopnia – można doszukiwać się, z pewną słusznością, również w bagażu legend typowych dla świata nekromancji, według opinii znanego angielskiego masona, Bernarda E. Jones’a (17). Biblia nic nie mówi o śmierci i odnalezieniu zwłok Hirama – który, według legendy masońskiej, nie zmartwychwstaje fizycznie, lecz pozostaje martwy – i temat śmierci (oraz odrodzenia lub zmartwychwstania) inicjacyjnej, niewątpliwie obecny w rytualności Trzeciego Stopnia, jest typowy tak dla alchemii ezoterycznej, jak dla antycznych kultów misteryjnych (18).

Około połowy XVIII wieku w lożach angielskich rozpowszechnił się czwarty stopień, który odniósł wielki sukces wśród wysokiej szlachty angielskiej: to Święty Łuk Królewski Jerozolimy, czy Holy Royal Arch of Jeruzalem, zasadniczo skoncentrowany na hebrajskiej Kabale. Stopień ten – zwany powszechnie Royal Arch – chciał ofiarować, poprzez medytację nad anielskimi potęgami, mistyczną drogę do spotkania ze światem duchowym, oraz poszukiwanie i odnalezienie Słowa, czy Imienia Boga, pojętego w sensie magiczno – kabalistycznym. Masoni, którzy praktykowali również Rogal Arch, zwani byli Antiens i około 1751 roku założyli swoją Wielką Lożę, w przeciwieństwie do Wielkiej Loży Moderns, tzn. masonów przynależących do Wielkiej Loży londyńskiej powstałej w 1717 roku. Zadziwiające jest jednak to, że również Moderns, nie usatysfakcjonowani legendą o śmierci rytualnie celebrowaną w Trzecim Stopniu, przyjęli Rogal Arch i liczba loży Moderns praktykujących ten kabalistyczny stopień okazała się wyższa od liczby lóż Antients. W 1813 roku Wielkie Loże Antients i Moderns zjednoczyły się, by stworzyć obecną United Grand Lodge of England (U.G.L.E.), która poza trzema stopniami - Ucznia, Czeladnika i Mistrza - praktykuje Royal Arch, przedstawiając go nie jako czwarty stopień, ale udoskonalenie Trzeciego Stopnia Mistrza Masona (19).

1.3. Wyższe stopnie i dalszy ezoteryczno-rytualny rozwój masonerii

Pragnę również wspomnieć o szerzeniu się w XVIII wiecznej Europie (na obszarze anglosaskim, łacińskim i wschodnim) tzw. Wyższych Stopni rycerskich (wszczepionych w Trzeci Stopień, wyżej opisany) o cechach templariuszowskich (inspirowanych na Rycerzach Templariuszach) i różokrzyżowych (inspirowanych na kulturze alchemiczno – kabalistycznej, przypisywanej mitycznemu bractwu Różokrzyżowców), cechujących się treścią magiczno-okultystyczną, z elementami (nie zawsze obecnymi jednocześnie) magicznymi, alchemicznymi i kabalistycznymi. Bardzo często systemy Wyższych Stopni (to znaczy stopnie wyższe od Trzeciego Stopnia Mistrza Masona, który jest ostatnim z pierwszych trzech stopni składających się na masonerię zwaną symboliczną lub błękitną) chcą uchodzić za chrześcijańskie, zapożyczając czasami elementy z liturgii rzymskokatolickiej. Mimo to, w rzeczywistości wyznają oni chrześcijaństwo ezoteryczne z treścią o charakterze magiczno–okultystycznym i dlatego nie są zgodne z depositum fidei Kościoła Rzymskiego.

W późniejszym okresie doszło do reakcji ze strony masonów silnie racjonalistycznych, którzy oponowali przeciw tym rycerskim stopniom: byli to iluminaci bawarscy. Początkowo zwykli iluminaci, od 1780 związani ze światem masońskim, ci zagorzali racjonaliści nie wzgardzili jednak, jak się wydaje, zachowaniem w ich rytualizmie pewnych elementów okultyzmu (z „alchemią” duchową włącznie) przejętych od masonów ultra-okultystów, jak „Bracia Azji” (20). Po klęsce Iluminatów na Konwencie (zebraniu masońskim) w Wilhelmsbadzie, w 1782 roku, nastąpił, podczas Rewolucji Francuskiej, rewanż masońsko–racjonalistyczny, szczególnie we Francji (21). Lecz w Stanach Zjednoczonych, w Charleston, w 1801 roku, narodził się Ryt Szkocki Dawny i Uznany (33 stopnie), pochodzący z systemów szesnastowiecznych Wyższych Stopni o matrycy templariuszowsko – różokrzyżowej, jak np. Ryt Doskonałości, Kapituła z Clermont i Rada Imperatorów Wschodu i Zachodu (22). Znaczącą osobistością pochodzącą z R.S.D. U., który jest i będzie rytem najbardziej rozpowszechnionym i prestiżowym na świecie (23) jest Albert Pike 33 Suwerenny Wielki Komandor R.S.D.U. od 1859 roku do 1891 roku (14), którego sławne dzieło na temat stopni rytu, Morals and Dogma, jest jeszcze dziś ważnym tekstem dla masonów Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego (25).

W pierwszych dekadach XIX wieku, w regularnej masonerii angielskiej, to znaczy w United Grand Lodge of England (U.G.L.E.), uformowała się rytualność Emulation (również dziś najważniejsza rytualność masońska pierwszych trzech stopni, praktykowana przez regularną masonerię angielską (26), oraz Wielkie Loże i Wielkie Wschody wierne masońskiej rytualnej tradycji angielskiej), która zachowuje legendę Hirama i tematykę symbolicznej czy inicjacyjnej śmierci rytualnie przeżytej przez masona, kandydata na Trzeci Stopień Mistrza Wolnomularza, który – niczym Hiram – będzie zabity przez trzech czeladników (rytualnie uosabianych przez Czcigodnego Mistrza i Dozorców loży, tzn. przez trzech największych dostojników loży masońskiej) i wyniesiony z grobu śmierci (27).

W XIX wieku rodzą się nowe systemy, bardziej zainteresowane światem magii, zainicjowane przez masońskich mistrzów generalnie należących do obediencji regularnych (na przykład Anglicy Robert W. Littre, John Marker, Kenneth Mackenzie, Wiliam Westcott i Niemiec Theodor Reiss) (28). Wśród nowych systemów masońskich i/lub paramasońskich możemy wyróżnić:

a) Ryty Egipskie (tzn. inspirowane magicznym pogaństwem Starożytnego Wschodu) Memphis i Misraim (29), które przyjęły się szczególnie we francuskiej masonerii racjonalistycznej (również dziś, pod wspólną nazwą Rytu Memphis–Misraim, są praktykowane przez Wielki Wschód Francji, oraz Wielki Wschód Włoch), we Włoszech okresu Risorgimento, Stanach Zjednoczonych i Anglii;

b) Stowarzyszenie Różokrzyżowców w Anglii (S.R.I.A.), istniejące do dziś, gromadzi masońskich mistrzów regularnych (tj. należących do G.L.E lub Wielkich Loży i Wielkich Wschodów będących z nią we wspólnocie), skłaniając ich do zainteresowania się w szczególny sposób – poprzez studia i rytuały – wiedzą okultystyczną, taką jak hermetyzm, alchemia, czy hebrajska kabała (30).

Wskazujemy również na niektóre, godne uwagi wydarzenia, które miały miejsce w rodzinie masońskiej między drugą połową XIX i początkiem XX wieku:

a) w 1877 roku, Wielki Wschód Francji, zdecydowanie laicki i antyklerykalny, został ekskomunikowany przez deistyczną Wielką Lożę Zjednoczoną Anglii za usunięcie z nagłówków swoich dokumentów i z prac inicjacyjnych imienia „Wielkiego Architekta Wszechświata” (imię, którym masoni określają bóstwo), dopuszczenie do inicjacji ateistów, oraz za intensywną propagandę polityki antyklerykalnej (31).

b) we Francji powstała masoneria mieszana, tzn. przyjmująca mężczyzn i kobiety, które stawia na poziomie całkowitej równości inicjacyjnej z masonami mężczyznami, dokonując w ten sposób skoku jakości w stosunku do siedemnastowiecznych loży „adopcyjnych”, w których kobiety miały znaczenie mniejsze lub pomocnicze (32);

c) w 1908 roku doszło do schizmy na łonie włoskiej Rodziny masońskiej. Obok – czy raczej przeciw – Wielkiemu Wschodowi Włoch, zwanemu Masonerią Palazzo Giustiniani, powstała masoneria odłączona ewangelicznego pastora Saverio Fera (33 stopień), zwana również masonerią Piazza del Gesu’ (33). Zasadniczo, sytuacja opisana wyżej, dotycząca fenomenu masońskiego z jego stopniami, symbolami, legendami, ekskomunikami wewnątrz masońskimi i wzajemnym uznaniem, pozostanie niezmieniona również w okresie Kolbego, to znaczy w pierwszych czterdziestu latach XX wieku.

2. Zarys antymasonizmu

Przedstawiamy teraz, w sposób syntetyczny, niektóre interesujące fenomeny antymasonizmu. Już w pierwszych dziesięcioleciach XVIII wieku współczesna masoneria angielska była związana z pogaństwem, hebrajską kabałą i spirytyzmem (34). W 1725 roku, były mason Samuel Prichard napisał kilka alarmujących raportów odnośnie czarów oraz spirytyzmu uprawianych w loży (35). W 1738, roku papież Klemens XII potępił i ekskomunikował masonów, jako podejrzanych o bezbożność i herezję, z powodu ich nadmiernej sekretności i przysiąg, do których się obligują, pod karą ciężkich kar w przypadku pogwałcenia ich tajemnic (36). Ponadto, począwszy od pierwszych trzydziestu lat XVIII wieku, przez cały ten wiek, wolnomyśliciele oskarżani byli o również o homoseksualizm (37). W XIX wieku w kierunku wolnomularzy rzucane były ze środowisk katolików nowe oskarżenia o satanizm, kulty seksualne, naturalizm i pogaństwo (38). W 1884 roku, papież Leon XIII wydał sławną encyklikę antymasońską, Humanum Genus. W niej to papież ilustrował fundament filozoficzny i etyczny Instytucji masońskiej: naturalizm (39). W drugiej połowie XIX wieku utwierdziła się teza o żydo-masonerii, według której Żydzi byliby sekretnymi przywódcami sekty masońskiej (40). Wśród licznych autorów antymasońskich wyróżnił się sławny Leo Taxil (1854-1907) – amerykański dziennikarz antyklerykalny, ex mason i oszust, który od 1885 do 1897 roku zdobył wielką popularność dzięki swoim pismom na temat satanizmu masońskiego, wyposażając je w zdumiewające szczegóły: diabelskie objawianie się w Loży, amory między demonami i masonkami, itd. W 1897 roku Taxil publicznie oświadcza, że wszystko, co napisał o rzekomym kulcie szatańskim praktykowanym w loży masońskiej zostało przez niego wymyślone (41).

Ponadto, w 1896 roku w Trydencie miał miejsce sławny Międzynarodowy Kongres Antymasoński, promowany przez Uniwersalną Unię Antymasońską. Wśród wielu prelegentów wyróżnił się erudyta masonolog ks. Vinenzo Longo, który już w 1879 roku opublikował anonimowo studium nad masonerią, demonstrując – na bazie źródeł masońskich w języku włoskim, francuskim i angielskim – że już w pierwszych trzech stopniach masońskich obecne były doktryny naturalistyczne, które wiodą do kultu seksualnego (42). W Trydencie, Longo powtórzył te tezy, łącząc ryty masońskie ze starożytnymi kultami misteryjnymi, naturalistycznymi i seksualnymi praktykowanymi przez hinduistów, Egipcjan, Greków… Twierdził on, że, biorąc pod uwagę owe podstawy naturalistyczne, masoneria praktykuje pewnego rodzaju kult śmierci, pojętej jako uniwersalna zasada życia i odrodzenia. Longo podkreślał również, że już na Trzecim Stopniu Mistrza mason ma możliwość być wprowadzonym w wiedzę okultystyczną i, co za tym idzie, w kult demoniczny (43). Po tym jak Taxil wyrzekł się swoich wcześniejszych wypowiedzi na temat satanizmu masońskiego, Uniwersalna Unia Anymasońska – oskarżona o to, że uwierzyła oszustowi z Marsylii – twierdziła w wydanej przez siebie broszurze, że podejrzewała Taxila już podczas trydenckiego Kongresu antymasońskiego i wykluczyła go tak z sesji, jak i ze stałych komisji, zmuszając w ten sposób oszusta do ujawnienia się (44). Zatem, Międzynarodowa Unia Antymasońska deklarowała, że przyśpieszyła koniec oszustw Taxila (wśród nich również diabelskich fotografii, diabelskich podpisów, itp.) oraz twierdziła – we wspomnianej broszurze – że to, co ks. Vinenzo Longo napisał o i przeciw masonerii (przede wszystkim w swojej książce z 1879 roku, zatem 6 lat przed początkiem przypadku Taxila) uczynił na bazie autorytatywnych pism renomowanych masonów, w większości Anglików i Francuzów (45).

W katolickiej działalności antymasońskiej pierwszych dekad XX wieku, zauważyć można ogólnie oskarżenia o satanizm, kulty seksualne, naturalizm, laicyzm, skierowane przeciwko wolnomularzom (46), jakkolwiek nie wszyscy autorzy katoliccy uznali, w rzeczywistości, pierwsze dwa oskarżenia (47). Przypomnijmy, że w 1917 roku został opublikowany Kodeks Prawa Kanonicznego, który groził masonom ekskomuniką latae sententiae zastrzeżoną dla Stolicy Apostolskiej (48). Około lat 20. i 30., ożyły tezy dotyczące istnienia żydo-masonerii, to znaczy domniemanego światowego spisku uknutego przez grupę Żydów, którzy mieli być prawdziwymi i skrytymi przywódcami masonerii. Wśród zawziętych wrogów żydo-masonerii, oraz obrońców autentyczności Protokołów Mędrców Syjonu (Savi di Sion), znajdował się Monsinior Ernest Jouin (1844-1932) z jego Revue Internationale des Societes Secretes (R.I.S.S.) (49). W każdym razie warto zauważyć, że – w naszych czasach – mason Moramarco zaświadczył o obecności Żydów w masonerii, już od początków Wielkiej Loży Londynu. Ich liczba wzrosła przede wszystkim od 1793 roku, z założeniem londyńskiej loży Izrael. W XIX wieku, żydowska obecność w masonerii angielskiej zwiększyła się. Moramarco zauważył również, że inicjowani wśród wolnomularzy Żydzi są różnorodnego pochodzenia: ortodoksi, reformowani, syjoniści (50).

3. Czarna chorągiew: czyli masońska procesja z 1917 roku

Dla zrozumienia kiedy i jak dojrzało w o. Kolbe (1894-1941) zainteresowanie fenomenem masonerii, musimy cofnąć się - przynajmniej według źródeł, którymi dysponujemy – do okresu jego rzymskich studiów. W liście datowanym na 1935 rok, podczas swojego pobytu w Mugenzai No Sono, św. Maksymilian zapisał niektóre wspomnienia związane z początkami Rycerstwa Niepokalanej, w okresie zbliżającej się 18 rocznicy jej założenia.

W innym liście na ten sam temat, napisanym rok wcześniej, o. Kolbe dostarczył kilka szczegółów dotyczących wspomnianej procesji masońskiej:

Był rok 1917. Masoneria we Włoszech była bardzo aktywna. Podczas obchodów rocznicy Giordano Bruno, pozwoliła sobie ona na wyniesienie sztandaru, na którym przedstawiono świętego Michała Archanioła pod stopami triumfującego Lucyfera. Pod oknami Watykanu umieszczono masońskie „szmaty”. Rozdawane wszędzie po trochu broszurki głosiły, że policja powinna wkroczyć do Watykanu, podczas gdy podła ręka napisała: „Diabeł będzie rządził na Watykanie, a papież będzie jego gwardią szwajcarską”, itd., itp.” (52).

I tak, wieczorem, 17 października 1917, w roku dwóchsetlecia powstania współczesnej masonerii (53), podczas sekretnego spotkania w celi Kolegium Braci Mniejszych Konwentualnych, przy ulicy San Teodoro w Rzymie, siedmiu młodych braci (wśród nich był ojciec Kolbe), za pozwoleniem rektora, ojca Stefano Ignudi, założyli Rycerstwo Niepokalanej. Przed pierwszymi siedmioma rycerzami znajdowała się statuetka Niepokalanej pomiędzy dwoma zapalonymi świecami. Podczas tego pierwszego spotkania ustalono program M.I. którego celem było – jak pisze ojciec Kolbe w liście z 1940 roku – „zaangażowanie w dzieło nawrócenia grzeszników, heretyków, schizmatyków, Żydów itd., lecz przede wszystkim masonów, oraz w dzieło uświęcenia wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej” (55).

Można powiedzieć, że wspomniana wyżej manifestacja masońska znacząco wpłynęła na św. Maksymiliana, gdyż opowie o niej po raz trzeci w czerwcu 1939 roku w Niepokalanowie, dodając następujący komentarz: „W latach poprzedzających wojnę, w stolicy chrześcijaństwa, w Rzymie, masońska mafia, nieustannie potępiana przez papieży, panoszyła się bezczelnie. Nie zrezygnowała z obnoszenia po ulicach miasta, podczas obchodów ku czci Giordano Bruno, czarnej chorągwi z postacią świętego Michała Archanioła pod stopami Lucyfera i pokazywania się ze znakami masońskimi przed oknami Watykanu. (…)”.

4. Spojrzenie na masonerię włoską

W tym momencie należy koniecznie umieścić świętokradczą procesję masońską z 1917 roku – o której pisze ojciec Kolbe – w kontekście włoskiego środowiska masońskiego tamtego okresu. Przede wszystkim masoneria została przesadzona do Włoch przez obywateli angielskich. Już około pierwszego trzydziestolecia XVI wieku Florencja pochwalić się może pierwszą włoską lożą masońską. Masoneria angielska (ze swoją filozofią deistyczno-humanitarną, ale również ze swoimi trzema stopniami i inicjacyjną legendą o Hiramie na trzecim i ostatnim stopniu Mistrza) i masoneria templariuszowsko-okultystyczna (pochodzenia francuskiego, ze stopniami wyższymi) szerzą się i rywalizują we Włoszech. Pierwsza ma tendencje mieszczańskie i gromadzi osoby z różnych warstw społecznych, druga, całkowicie utkana ze stopni rycerskich i mistycznych aspiracji alchemiczno – kabalistycznych, ma charakter arystokratyczny i elitarny (57).

Nie brakuje również tych, którzy doświadczają przynależności do obu masonerii, jak znany Giuseppe Balsamo, czy hrabia Cagliostro, inicjowany w Londynie do masonerii trzech stopni (albo symbolicznej, albo angielskiej) w 1776 roku, a następnie – po przeżyciu rytualnie legendy śmierci Hirama – stał się promotorem masonerii egipskiej wyższych stopni (58). Byli również i tacy, którzy w tym samym czasie należeli do obu ugrupowań, jak neapolitańscy masoni Mario Pagano, Gaetano Filangeri, Domenico Cirillo, którzy – pod koniec XVIII wieku – w dzień byli masonami iluministami, a w nocy okultystami rytów neoegipskich (59).

W 1805 roku, w Mediolanie, miało miejsce ważne dla włoskiego świata masońskiego wydarzenie: powstanie pierwszej Najwyższej Rady Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego dla Włoch (60). Promotorem tego wydarzenia był hrabia Alexandre Grasse De Lilly (33 st.), który był również jednym z założycieli pierwszej Najwyższej Rady R.S.D.U. na świecie, w Charleston (U.S.A.), w 1801 roku. De Lilly założył następnie, w 1804 roku, również pierwszą Najwyższą Radę w Europie, w Paryżu. W akcie Założycielskim Najwyższej Rady włoskiej R.S.D.U motywuje się jej ustanowienie między innymi w ten sposób: „że Wyższe Nauki Mistyczne, których poznania gorąco pragną masoni, nie mogą być przekazywane, ani właściwie pogłębione, gdyż nauczanie nie zostało jeszcze zorganizowane we Włoszech” (61). W tym samym roku, powstał w Mediolanie, pod egidą Wielkiego Wschodu Francji, Wielki Wschód Włoch (który udziela pierwszych trzech stopni masońskich). W XIX wieku, nastąpiło na półwyspie włoskim nie tylko szerzenie się antyklerykalizmu – którego promotorami było wielu masonów – lecz również rozkwit Wielkich Lóż i Wielkich Wschodów, oraz Najwyższych Rad Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego, w licznych miastach włoskich. Do zjednoczenia masońskiego wielu grup doszło w nowym Wielkim Wschodzie Włoch z 1867 roku, z siedzibą we Florencji, a następnie, dla licznych Najwyższych Rad Szkockich, w Unii Najwyższej Rady dla Włoch i Kolonii w 1880 roku.

Po sprzyjającym okresie napoleońskim, masoneria włoska wraca do podziemia w epoce Restauracji. Loże istnieją pod przykrywką klubów kultury, akademii… Masoni wzięli aktywny udział w ruchach rewolucyjnych w latach 1820-21 i 1848-49, oraz w całym Risorgimento.

Antyklerykalizm masoński zdaje się być szczególnie złośliwy po 1860 roku, wraz ze Zjednoczeniem Włoch a następnie zdobyciem Rzymu w 1870 roku. Stolica Apostolska nie akceptowała konstytucji nowego państwa, uznanego przez nią za uzurpatora. Organizowane były konwenty antymasońskie z jednej strony, i antyklerykalne z drugiej (np. słynny Antysobór w Neapolu z 1869 roku). Liczni masoni w epoce po Risorgimento zajmowali kluczowe stanowiska w polityce, ekonomii, oraz formacji uniwersyteckiej. Jednak generalnie masoni włoscy, mimo że mocno antyklerykalni, nie deklarowali się jako ateiści, w odróżnieniu od „Braci” z Wielkiego Wschodu Francji, którzy usunęli w 1877 roku symbol Wielkiego Architekta Świata z nagłówków oficjalnych dokumentów i prac rytualnych, inicjując również ateistów do masonerii (63).

W pierwszych czterdziestu latach XX wieku, masoneria włoska odnotowała dwa wielkie smutne wydarzenia. W 1908 roku, w łonie Wielkiego Wschodu Włoch doszło do schizmy: Saverio Fera (33), pastor ewangelicki i Suwerenny Wielki Komandor Rady Najwyższej R.S.D.U. na Włochy, odłączył się od Wielkiego Wschodu Włoch (zwanego również masonerią Palazzo Giustiniani), nie akceptując zaangażowania Lóż – istotnego w tym okresie – w politykę, i zakłada tzw. masonerię Piazza del Gesu’. Istnieć będą również dwie Rady Najwyższe Rytu Szkockiego w Rzymie: Jeden z Palazzo Giustiniani, drugi z Piazza del Gesu’ (64).

Po krótkim, raczej radosnym okresie, przynajmniej w rodzinie masońskiej, z okazji dwóchsetlecia założenia Masonerii (24 czerwca 1717 – 24 czerwca 1917), dla włoskich masonów nadchodzą trudne chwile w okresie faszyzmu: prześladowania, niszczenie lóż, internowania (np. dla Domizio Terrigianiego, Wielkiego Mistrza W.W.W) oraz wygnanie wielu masonów, wśród nich kierownictwa Palazzo Giustiniani, którzy będą zmuszeni szukać schronienia u „Braci” z Francji i Anglii (65). Członkowie Palazzo Giustiniani niejednokrotnie będą ganić raczej profaszystowskie zapatrywania „Przyrodnich Braci” z Piazza del Gesu’. Vittorio Roul Palermo, przywódca tych ostatnich w okresie faszyzmu i tuż po wojnie, oskarżany będzie o kolaboracjonizm, czy wręcz działalność w OVRA, tajnej policji faszystowskiej (66).

5. Diabeł i masoni

Właśnie w tym kontekście antyklerykalizmu i konfliktu należy umieścić tak pełen gniewu gest, jak masońska procesja, o której wspomina św. Maksymilian. Zresztą, nie był to pierwszy raz, kiedy masoni, dla wyrażenia swej wrogości wobec Stolicy Apostolskiej - oraz, być może, dla wyrażenia ich pojmowania Wielkiego Architekta Świata, w kontekście religijności laickiej – uciekli się do postaci Diabła. Przykładem może być Giosue Carducci, ze swoim „Hymnem do Szatana”, z 1863 roku (67). Inicjowany w 1862 roku do masonerii bolońskiej, osiągnął 33 stopień R.S.D.U. (68).

Wspomnijmy również poemat “Lucyfer” Mario Rapisardiego, który opiewa zbuntowanego anioła, celebrując jego zwycięstwo nad Watykanem, Rajem i Bogiem (69). Poemat ten był bardzo wychwalany przez takich masonów jak Giuseppe Galibardi (33), Aurelio Saffi i Giovanni Bovio. Giuseppe Leti (33) – wysoki dygnitarz Rady Najwyższej Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego, oraz Wielkiego Wschodu Włoch w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku – określił go jako „poemat prawdziwie i ogromnie masoński” (70).

A cóż dopiero rzec o procesji masońskiej wiodącej do Campo di Fiori w Rzymie, w 1889, z okazji inauguracji monumentu poświęconego Giordano Bruno, zorganizowanej z woli ówczesnego Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Włoch, Ettore Ferrariego (33). Otwierały ją dwie bandery z podobizną Szatana (71). W 1895 roku w Palazzo Borghese w Rzymie, od 1893 roku siedzibie W.W. Włoch, agent rodu Borghese, podczas zwiedzania budynku, odkrył zamknięte na klucz drzwi, które mu otworzono dopiero wówczas, gdy zagroził, że wezwie policję. Była to sala zamieniona w lożę, w której na ścianie dominował wielki, czerwono-czarny arras, na którym wyobrażono postać Lucyfera. Ponadto kaplica domowa została zamieniona w kloakę. Sprawa wzbudziła wielkie oburzenie (72). Nie należy koniecznie uważać, że wszyscy masoni włoscy wierzyli naprawdę w istnienie osobowego Lucyfera. Wystarczyło, że przyjęli go jako „symbol racjonalistycznej rebelii przeciw katolickim 'przesądom' ” (73). Poza tym, w "Czasopiśmie Masońskim" z 1909 roku czytamy, że : ”Masoneria nie jest religią, właśnie dlatego, że nie uznaje dogmatów, lecz szanuje wszystkie wyznania rozumnie przyjęte i szczerze wyznawane. Postać Wielkiego Architekta Wszechświata, którą się potępia, jako niejasność czy absurd, jest najszerszym i najbardziej szczerym potwierdzeniem nieskończonego pojęcia bytu, i może być personifikacją tak Boga Giuseppe Mazziniego, jak Szatana Giosue’ Carducciego; Bogiem – źródłem miłości, nie zaś bogiem – nienawiścią, Szatanem – dżinem dobra, nie zła” (74).

Ponadto, należy wspomnieć Hymn do Słońca (75), poświęcony Lucyferowi, zwycięzcy nad Watykanem, który został opublikowany w "Czasopiśmie Masońskim" (organ Wielkiego Wschodu Włoch) w 1910 roku. W 1926 roku, na kartach tego samego czasopisma, redagowanego przez niestrudzonego Ulissesa Bacciego (33), pojawił się artykuł dotyczący niektórych dziewiętnastowiecznych dokumentów masońskich. Jego autor podpisuje się emblematycznym imieniem Lucyfera (76).

Jeśli rzucimy okiem na "Lux", broszurę Rady Najwyższej 33 stopnia w Palazzo Giustiniani, wówczas znajdziemy w niej artykuł z lutego 1925 roku o Giosue’ Carduccim, poecie i masonie. Autor, niejaki Giunti, cytuje, między innymi, niektóre wersety wiersza Dopo Aspromonte, „gdzie znajdują się wyraźne nawiązania do inicjacji, doktryny i wyrażeń charakterystycznych dla masonerii (…)” (77). Pisze Giunti: „Lecz poematem, który lepiej wyraża i streszcza nasze Credo, jest Hymn do Szatana, przeciwko któremu wystąpił zawzięty i głupi klerykalizm. Zdaje się on być słowem lekceważącym i bluźnierczym, podczas gdy jest, pomijając niektóre niedoskonałości formy, piękną i szlachetną poezją, krzykiem prometejskiego wyzwolenia, upomnieniem się o prawa sumienia i myśli, głosem tej naturalnej i racjonalnej religii, którą filozoficznie wyraził Bovio” (78).

Należy zauważyć, że Diabeł (abstrahując od tego, czy pojmuje się go jako tajną siłą, zbuntowanego anioła czy racjonalistyczny, antykatolicki i antydogmatyczny symbol) budzi również pewne zainteresowanie masonów zagranicznych. Na przykład Albert Pike (33) twierdził w swej książce Morals and Dogma, że dla inicjowanych diabeł jest siłą stworzoną dla dobra, który jednak może czynić również zło i jest on narzędziem wolności i wolnej woli (79).

Oswald Wirth (1860-1943), znany mason i okultysta francuski, przedstawił Diabła jako personifikację wielkiej, uniwersalnej siły alchemicznej (80), „wielkiego magicznego agenta” (81). Pisał on również, że diabeł jest „naszym nieodstępnym towarzyszem w życiu na tym niskim świecie”, i że z tego powodu należy traktować go „ sprawiedliwie, nie jako nieprzejednanego nieprzyjaciela, lecz jako podwładnego, którego usługi są cenne” (82).

W 1937 roku ezoteryczne wydawnictwo "Le Symbolisme" opublikowało Lettre au Souverain Pontife Alberta Lantoine’a, masona Wielkiej Loży Francji, 33 stopień R.S.D.U. W książce tej (do której wstęp napisał Oswald Wirth), Lantoine prosił papieża o zawieszenie broni między masonerią i Kościołem, wobec wspólnych wrogów: rasizmu i komunizmu. Mimo to, w pełnym sprzeczności rozdziale, przyznał on, że katolicy i masoni pozostają adversaires, gdyż Bóg nie może przebaczyć Zbuntowanemu Aniołowi, który nigdy nie abdykuje (83). Ponadto, Lantoine zdefiniował wolnomularzy jako: „les serviteurs de Satan” i twierdził, że Bóg i demon są dwoma mistrzami, którzy wzajemnie się uzupełniają (84).

6. Kim są, co robią masoni: naturalizm

Kim byli masoni dla Maksymiliana? Odpowiedział tuż przed przeniesieniem redakcji "Rycerza Niepokalanej" (Czasopisma M.I.) z Krakowa do klasztoru w Grodnie, zatem z datą wcześniejszą niż 19-20 października 1922 roku. W krótkim zestawieniu cytatów z magisterium papieskiego, od Klemensa XII (1738 rok), aż do Leona XIII (1884 rok), ojciec Kolbe przedstawił masonerię jako nikczemną sektę, która rozrosła się z czasem; ukierunkowaną całkowicie na obalenie Stolicy Apostolskiej, zniszczenie obyczajów i spiskowanie przeciw panującym w celu dokonania przewrotów politycznych (85).

Według męczennika z Auschwitz, filozoficzna natura wolnomularstwa (wspólna dla wszystkich ugrupowań masońskich, beż żadnego rozróżnienia) wynika z jej podstawowego i niezmiennego programu, ustanowionego wyraźnie – jak pisał święty – od 1723 roku (okresu pierwszych Konstytucji Generalnych masonerii spekulatywnej, czy współczesnej, którą sześć lat wcześniej założyli w Londynie niektórzy wolnomyśliciele), dla „całkowitego unicestwienia świata nadprzyrodzonego” (86).

Dążenie do tego celu – podkreśla ojciec Kolbe – jest ewidentne na każdym kroku. Sztuka, literatura i czasopisma, teatry, kina, edukacja młodzieży i prawodawstwo, dążą szybkim krokiem do eliminacji świata nadprzyrodzonego i zaspokojenia przyjemności ciała” (87).

W tym miejscu ojciec Kolbe przytoczył to, co twierdził Leon XIII około czterdzieści lat wcześniej, w encyklice Humanum genus, z 20 czerwca 1884: “(…) Obecnie sekta masońska wydaje trujące i jakże gorzkie owoce. Rzeczywiście, z pewnych przesłanek, które wcześniej przytoczyliśmy, wynika to, co jest ostatecznym i najważniejszym z jej zamierzeń, to znaczy zniszczenie do fundamentów całego porządku religijnego i społecznego narodzonego z instytucji chrześcijańskich i stworzenie nowego porządku, według własnego osądu, który czerpie fundamenty i normy z naturalizmu. (…) A zatem, fundamentalną zasadą tych, którzy wyznają naturalizm jest, jak wystarczająco wskazuje na to sama nazwa, to, że natura ludzka i rozum ludzki muszą być we wszystkich rzeczach przewodnimi i suwerennymi” (88).

Papież Gioacchino Pecci analizował konsekwencje naturalizmu wyznawanego przez sektę masońską, szczególnie korupcję moralną szerzoną przez przemilczanie i nikczemność prasy, teatru i sztuki, za pomocą których masoni „obniżają szczęście do poziomu rzeczy doczesnych i niemalże zakopują je w ziemi” (89).

Humanum genus jest, w istocie, filigranem myśli antymasońskiej św. Maksymiliana, który później ubogacił ją w inne elementy, przede wszystkim tezę dotyczącą żydo-masonerii. Naturalizm masoński, masoński plan szerzenia obojętności religijnej i korupcji moralnej poprzez prasę, sztukę, literaturę – te cechy przypisane sekcie masońskiej, łączą Humanum genus i masonologię Kolbego.

W tematyce naturalizmu masońskiego ojciec Kolbe bliski był również masonologii jezuity ojca Hermanna Grubbera, nawet jeśli ten bardziej zgłębił temat, precyzując, iż w różnorodnych środowiskach masońskich występuje nie tylko dążność ku przyjemnościom ciała, sic et simpliciter, lecz prawdziwy kult zdolności generatywnej (90). Być może niektóre stwierdzenia wydają się przesadzone, należy jednak zwrócić uwagę na to, że w "Czasopiśmie Masońskim" z 1910 roku, wysoki dostojnik masoński Wielkiego Wschodu Włoch i Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego, Dunstano Cancellieri (33), wychwalał (wolną) Myśl i Kaina przeciw Jahwe i Dogmatowi, oraz, dosłownie, męski organ seksualny przeciw dziewictwu, które uważa za bezpłodne i gnuśne (91).

Pragnę zauważyć, że naturalizm wypływał nie tylko z działalności ad extra masonerii, szczególnie tej włoskiej. Objawiał się on również ad intra, to znaczy w ich rytach i symbolach. Ulisses Bacci (33) w pierwszym tomie swego dzieła Libro del Masone italiano (Księga masona włoskiego), z 1908 roku (kilkakrotnie publikowanym przez samego autora do lat dwudziestych, w jego "Czasopiśmie Masońskim"), tłumaczył różne symbole i ryty masońskie: dwie kolumny portyku świątyni masońskiej i posadzka loży masońskiej uformowana z białych i czarnych płytek, są symbolami następowania po sobie i związku przeciwieństw (światło – ciemność, dobro – zło, prawda – fałsz, itp.), jedno konieczne dla drugiego, z których związku – jak podkreślał Bacci – wypływa Życie. Ta komplementarność – unia przeciwieństw jest również przedstawiona przez liczbę 3 i masońską Deltę z okiem w centrum, które króluje w loży (92). Bacci zwracał uwagę na kult słoneczno-naturalistyczny obecny w masonerii poprzez symbole i rytuały (93). Ponadto, a propos „świętego słowa” wypowiedzianego w Trzecim Stopniu przez Mistrza Masona (podczas odkrycia zwłok Hirama, którego rytualna rola odgrywana jest przez kandydata), co dosłownie znaczy „ciało zostawia kości”, precyzował, że „znaczy ono również „syn rozkładu”, wskazując w ten sposób, że życie rodzi się ze śmierci, „putrescat ut resurgat”, co – jak już powiedzieliśmy – Mistrz Mason rodzi i odtwarza (94). Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są porównywane przez Bacciego (33) do mitów o śmierci i odrodzeniu bóstw pogańskich, naturalistycznych i słonecznych (Ozyrysa, Adona, Tammuza) (95). Cykl śmierć – zmartwychwstanie pojęty w sensie spirytualno-naturalistycznym jest niewątpliwie istotą inicjacji do stopnia Mistrza. Pierwsze trzy stopnie, których trzeci jest ukoronowaniem, są – jak pisał Bacci – „fundamentem całego mistycyzmu i całej doktryny, która następnie rozwija się stopniowo w różnych warsztatach” (96), to znaczy na wyższych stopniach.

Analizując rytuał włoski z tamtego okresu, dostrzegamy, że w inscenizacji ceremonii śmierci i zmartwychwstania inicjacyjnego (97) na Trzecim Stopniu, loża tonie w niemal całkowitych ciemnościach, z pogrzebową draperią, na której wyhaftowane są skrzyżowane czaszki i kości ludzkie. W centrum loży znajduje się trumna wskazująca na symboliczną śmierć, której doświadczy kandydat w chwili inicjacji, gdy będzie spoczywał w jej wnętrzu (98). Nowego Mistrza uczy się, że legenda o Hiramie, celebrowana przez Wolnomularzy, jest alegorią słońca (Hiram), które pozornie umiera zimą (trumna), aby zmartwychwstać na wiosnę (akt podniesienia kandydata z trumny), zapładniając i odnawiając (zapalenie świateł w loży) naturę (loża) (99). Nowy Mistrz jest witany w loży jako nowy Hiram (100).

7. Masoni i Wąż

Należy zauważyć, że w masonologicznej i antymasońskiej myśli świętego męczennika z Auschwitz, jest mowa o istnieniu „ciała mistycznego” paralelnego i antagonistycznego wobec Kościoła: chodzi o ciało mistyczne (101) piekielnego węża („to znaczy – pisał ojciec Kolbe – wszystkich herezji i wszelkich grzesznych skłonności” (102)), którego głową jest masoneria.

W artykule z "Rycerza Niepokalanej", z maja 1922 roku, komentując fragment z Księgi Rodzaju (Rdz 3,15 według Wulgaty): „Ona zmiażdży ci głowę” („to znaczy głowę piekielnego węża” (103)), i fragment z Liturgii Godzin o Błogosławionej Dziewicy Maryi, „Wszystkie herezje ty sama zniszczyłaś na całym świecie”, ojciec Kolbe twierdził z przekonaniem: „(…) „Głową” różnorodnych członków piekielnego smoka jest bez wątpienia, w naszych czasach, masoneria. I Ona (tzn. Niepokalana, nota redaktora) zmiażdży tę głowę” (104).

W liście z 1927 roku, w liście do uczennic 3 i 4 szkoły pedagogicznej w Wirowie, święty narzekał na szerzenie się niemoralności (i w konsekwencji niereligijności) w miastach i osadach polskich w jego czasach, poprzez sztukę, prasę, teatr, kino, modę, i porównywał głowę piekielnego węża, zmiażdżoną przez Madonnę (według tekstu Wulgaty z Rdz 3,15), do masonerii, „która kieruje całym ruchem antyreligijnym i niemoralnym, oraz przeznacza duże sumy pieniędzy na powstawanie nowych sekt” (105).

Masoneria, czyli głowa piekielnego węża (ciało herezji i grzechów), umysł wszelkiej działalności antykatolickiej od XVII wieku do czasów ojca Kolbego: oto centralna idea masonologicznej myśli świętego brata, którą potwierdza z przekonaniem w piśmie z 1929 roku, gdzie mówiąc o „starożytnym wężu”, z którym walczy M.I., wyjaśniał kim on jest: „ to znaczy wszystkie herezje i wszelka grzeszna skłonność: oto jego ciało; z masonerią, która wszystkim kieruje: oto głowa” (106). Tą, która może pomóc światu pokonać „tę plagę” (107) jest „Niepokalana, Pośredniczka wszelkich Łask” (108), gdyż – jak pisze ojciec Kolbe – „dusza przepełniona miłością do Niej z pewnością oprze się dziełu deprawacji, najważniejszej broni w ręku masonerii. Nie pokonamy Kościoła rozumowaniem – zdecydowali masoni na ich spotkaniu – ale deprawując obyczaje” (109).

Należy podkreślić, że koncepcja Kolbego, w której masoneria jest głową piekielnego węża, może mieć swój początek, według mnie, nie tylko w aktualizującej (w czasach ojca Kolbego) lekturze Rdz 3,15, ale również w bardzo znanym w owych czasach dziele Protokóły Mędrców Syjonu.

W dziele tym (któremu przypisuje się pochodzenie syjonistyczno-masońskie), naród żydowski w dążeniu do zawładnięcia świata przeciw wszystkim nie-Żydom, szczególnie chrześcijanom, jest przedstawiony jako „Symboliczny Wąż”, którego głowa składa się właśnie z domniemanych autorów tekstu – co sami potwierdzają – to znaczy z Mędrców Syjonu, żydowskich masonów 33 stopnia (110). Również w pismach Kolbego głowa ta, nie tylko piekielnego węża, ale również całego syjonizmu, jest utożsamiana z grupą wspomnianych Mędrców Syjonu, domniemanych przywódców światowej Masonerii.

Jeśli chodzi o odniesienie do węża, należy przytoczyć uwagę znanego historyka masonerii włoskiej, Aldo A. Mola, że zwykle masoneria nazywana jest Zielonym Wężem, gdyż jest utożsamiana z Szatanem kusicielem (111). Ponadto, Wąż jest symbolem, który bynajmniej nie jest przykry dla wolnomularzy, co więcej, wzbudza sympatię ukrywaną pod tonami duchowymi. Sam Ulisses Bacci (33) w książce adresowanej do włoskich masonów, kilkakrotnie (aż do około 1925 roku) publikowanym w czasopiśmie Wielkiego Wschodu Włoch, wymieniał, między symbolami masońskimi: „wąż, który wygina się i kąsa własny ogon, jest symbolem rewolucji słonecznych i, innymi słowy, wieczności” (112). Według Arturo Reghini (Mistrza Masona, założyciela w 1905 roku florentyńskiej loży zwanej Lucifero – Lucyfer), to Wąż z księgi Rodzaju – a nie Bóg – jest tym, który w Starym Testamencie, obiecuje człowiekowi nieśmiertelność (113). Nieśmiertelność ta nie jest dla wszystkich ludzi, lecz – jak twierdził Reghini – jest przywilejem zastrzeżonym dla zainicjowanych (114). Reghini uważał ponadto, że inicjacja 3. stopnia jest śmiercią i zmartwychwstaniem mistycznym (115), w którym inicjowany do stopnia Mistrza jest zrodzony z samego rozkładu, którego – z tego powodu – jest synem (116). Właśnie to następowanie po sobie rodzenia/ śmierci/ odrodzenia mistyczno-spirytualnego jest masońsko symbolizowane przez węża, który kąsa swój ogon (117).

Dla Oswalda Wirth’a (1860 – 1943), masona Wielkiej Loży Francji, Wąż z Księgi Rodzaju jest instynktem wywyższenia człowieka i dlatego czczonym przez wszystkich zainicjowanych. Programem wszelkiej inicjacji, w tym tej masońskiej, jest – podkreślał Wirth – właśnie ubóstwienie człowieka (118). Jako głos angielski tego wężowego mistycyzmu możemy zacytować Johna S. M. Warda, Mistrza Masońskiego w obediencji United Grand Lodge of England – inicjowanego również do wyższych stopni – który w dziele z 1921 roku, przedstawił Węża z Księgi Rodzaju jako symbol bożej mądrości, który – według Warda – został błędnie oceniony jako nieprzyjaciel człowieka. Klamra paska fartuszka Mistrza Masońskiego – twierdził Ward – ma właśnie kształt węża, co oznacza, że mason jest otoczony bożą mądrością (119).

8. Żydowska szajka

Wśród tez myśli masonologicznej Kolbego znajduje się ta (często powtarzana przez samego ojca Kolbego) według której prawdziwymi przywódcami Masonerii jest “grupa Żydów” (120), “okrutna szajka żydowska” (121), “mała grupa Żydów” (122), która zarządza “międzynarodowym syjonizmem” (123).

Dla lepszego zrozumienia znaczenia tych stwierdzeń należy – zanim zapoznamy się z tekstami Kolbego na ten temat – przedstawić obraz społeczno-kulturowy tamtego okresu.

Miccoli, w swoim najnowszym artykule, twierdzi, że między końcem XIX wieku a początkiem XX wieku w Europie rozwijał się „antysemityzm zorganizowany politycznie” (124), w który zaangażowani byli, na pierwszej linii, również katolicy. Były to trudne lata dla Kościoła, którego władza doczesna była kontestowana nie tylko we Włoszech, ale również we Francji (wraz z powstaniem republiki laickiej) i w Niemczech (wraz z Kulturkampf). Żydzi byli chętnie uznawani przez ówczesną prasę, również katolicką, za duszę i mózg tej rewolucji laickiej i antychrześcijańskiej, której ostatecznym celem była żydowska dominacja nad światem (125).

Miccoli oraz ojciec Martina (127) podkreślają, że w tym okresie niechęć antyżydowska miała podwójne oblicze, czy też, dwie tendencje, które coraz bardziej się różnią. Istniało antyżydostwo tradycyjne, na bazie chrześcijańskiej, które wyrzucało Żydom (wszystkim), że nie przyjęli nowotestamentowego Objawienia i narzekało na wielki wpływ żydowski (oczywiście autorstwa niewielkiej lecz silnej mniejszości żydowskiej) na płaszczyźnie społecznej i ekonomicznej.

Ponadto istniało antyżydostwo, czy raczej antysemityzm, rodzaju nacjonalistycznego, politycznego, które stało się coraz bardziej biologistyczne i etniczne, i które było wrogie Żydom jako Żydom, jakiekolwiek nie byłoby ich postępowanie, i w związku z tym niewiele dbało o motywacje religijno-etyczno-społeczne przedstawione powyżej. Właśnie taki antysemityzm cechował ideologię nazistowską.

Oczywiście rozróżnienia nie były zawsze tak wyraźne, stąd niekiedy wśród katolików występowało antyżydostwo w połowie drogi między dwoma rodzajami opisanymi powyżej. Miało to miejsce, na przykład, we Francji pod koniec XIX wieku, gdzie w prasie katolickiej, antyżydowskiej można było dostrzec język rasistowski, który dotyczyło również osobistości katolickich (128).

Antysemityzm sekularny, nacjonalistyczny starał się zdobyć poparcie katolickiego świata, pod pretekstem, że mieli wspólnego nieprzyjaciela (Żyda) oraz ten sam cel (ograniczyć jego rzekomą dominację) (129). Nie brakowało jednak autorów, którzy już w tamtym okresie ostrzegali przed takim antysemityzmem. Niewątpliwie, przynajmniej w tamtych czasach, osobistości żydowskie wyróżniały się na płaszczyźnie nowej ekonomii i przede wszystkim wysokiej finansjery (np. sławni żydowscy bankierzy Rothschild), podobnie jak w bolszewickim środowisku socjalistyczno-rewolucyjnym. Jednak w świecie katolickim, przynajmniej ci, których przepełniał prawdziwy duch chrześcijański, rozumieli, że fakty te nie autoryzują do fizycznego wyniszczenia Żydów. A propos, ojciec Rosa, w artykule na łamach czasopisma "Civilta Cattolica" (1920) (130), potępił „ekstremalne przeciwieństwa”, to znaczy antysemityzm i semityzm. W związku z niedawnym dekretem Świętego Oficjum, w którym zajmowało ono pozycję przeciw dwóm „skrajnościom”, Rosa twierdził, że Kościół chciał bronić wszystkich ludzi – w tym Żydów – przed niesprawiedliwością, i oskarżał antysemityzm rasistowski. Z drugiej strony, mimo że kontestował on autentyczność Protokółów Mędrców Syjonu (potwierdzoną przez paryską Revue Internazionale des Societes Secretes), to potwierdzał realność dominacji żydowskiej w kapitalizmie i w bolszewizmie, jak również istnienie przymierza żydowsko-masońskiego.

Jezuita Gundlach, w swoim artykule Antysemitismus, w Lexikon fur Teologie un Kirche (1933), potępiał antysemityzm rasowy, ale uznawał za dopuszczalny (“erlaubt”) ten, który usiłuje jedynie ograniczyć przesadny i szkodliwy wpływ grup żydowskich w środowisku społeczno-ekonomicznym (131).

Tezy o. Rosa zostały zasadniczo powtórzone w tym samym czasopiśmie przez ojca Barberaw 1936 roku (132) i w 1938 roku (133). Przedstawił on syjonizm jako materialistyczny judaizm (czyli niewierny duchowi Mojżesza, Abrahama i Jakuba) dominujący w kapitalizmie i komunizmie. Dla potwierdzenia powyższej tezy, ojciec Barbera analizował pisma dwóch autorów z tamtego okresu, ekspertów w polemice antyżydowskiej: hrabiego Leona de Poncins i jezuity Bonsirvena. Obaj zgadzali się co do podwójnego, materialistycznego pochodzenia syjonizmu (liberalny kapitalizm i komunizm), ale różnili się w ocenie całego narodu żydowskiego: surowej De Poncinsa i bardziej wyważonej i życzliwej jezuity Bonsirvena, który oskarżał o supremację żydowską nie cały lud Izraela, ale jedynie tych, którzy się z niego wywodzą.

W tym zawiłym kontekście antyżydowskim o podstawie tak tradycyjno-chrześcijańskiej, jak i nacjonalistyczno-politycznej, czy mówiąc dosadniej - nazistowskiej, nie mogły nie wzbudzić zainteresowania i wiary te dzieła (książki, czasopisma), które odniosły wielki sukces począwszy od drugiej połowy XIX wieku. Kanonik Chabauty (1827-1914), Eduard Drumont (1844-1932), Gaston De Mery (1866-1909), Monsinior De Meurin (1825-1895), Monsinior Jouin (1844-1932) są znaczącymi przedstawicielami tej literatury (134).

To jest właśnie środowisko społeczno-kulturowe, w którym działał św. Maksymilian i dziś, w odstępie ponad połowy wieku od owych wydarzeń, możemy zrozumieć z większą bezstronnością, iż to co pisał święty było czytane i popierane w świecie katolickim, ponadto nie powinniśmy dziwić się jego niektórym stwierdzeniom, tak szeroko podzielane przez katolików tamtych czasów.

Należy podkreślić, że – jak zobaczymy w dalszej części tej pracy – św. Maksymilian nie był bynajmniej antysemitą i że jego antyhebraizm, czy też raczej antysyjonizm, mieści się w nurcie tradycyjno-chrześcijańskim, ukierunkowując się szczególnie ku tym Żydom bogatym i materialistom, którzy, według ówczesnym przekonaniom, znacząco wpływali na życie polityczno-ekonomiczne narodów. Co więcej, on sam potępiał postawę antysemityzmu rasistowskiego (135).

W 1922 roku, podczas krótkiej konferencji święty tłumaczył, że członkami “czerwonej masonerii” (136) jest „nieliczna grupa osób, przeważnie Żydów (137), którzy właśnie stanowią dla masonerii „jej prawdziwą głowę” (138).

W styczniu 1926 pisał on w "Rycerzu Niepokalanej", że “masoni nie są niczym innym, jak kliką zorganizowaną przez fanatycznych Żydów, którzy nierozważnie dążą do zniszczenia Kościoła Katolickiego” (139).

W tym samym roku święty powtórzył tę tezę, cytując – jako źródło – pismo przypisywane grupie Żydów (w tamtym czasie, w środowisku katolickim stanowczo broniono jego autentyczności) zatytułowane „Protokóły Mędrców Syjonu”. Dzieło to, które ukazało się na początku XX wieku, zostało prawdopodobnie napisane pod koniec wieku XIX i uważane jest dziś za dzieło tajnej policji carskiej stworzone dla celów antysemickich (140).

W swoim artykule ojciec Kolbe uważał owych Mędrców Syjonu za “prawdziwą głowę Masonerii” i to właśnie do nich zwrócił się ze stron swego Rycerza. Zacytował następujący fragment Protokołów: „Kto i co jest w stanie obalić niewidzialną siłę? Taka jest właśnie nasza siła. Masoneria zewnętrzna służy ukryciu celów tej siły, której plan działania a nawet miejsce jej pobytu będą zawsze nieznane dla ludzi” (141)

Święty Maksymilian odpowiedział na te stwierdzenia, zwracając się w następujący sposób do Mędrców Syjonu:

„ (…) Twierdzę, że my jesteśmy w stanie obalić was i was obalimy. (…) Otóż my jesteśmy wojskiem, którego Wódz zna każdego z was, obserwował i obserwuje każdy wasz czyn, słucha każdego waszego słowa, co więcej, żadna wasza myśl nie uchodzi jego uwadze. (…) Czy wiecie, jak nazywa się nasz Wódz? To Niepokalana, ucieczka grzeszników, ale również zwyciężczyni nad piekielnym wężem. (…) Lecz nasz Wódz, Niepokalana, prosi o miłosierdzie dla was, przedłużenie waszego życia, abyście mieli jeszcze okazję przemyśleć swoje postępowanie” (142).

Z tych wojowniczych a jednocześnie pełnych miłosierdzia wersów emanuje pragnienie ojca Kolbe, by skłonić do nawrócenia tej “garstki Żydów”, którzy ze wszystkimi swoimi skarbami pozostają – jak pisze święty – „prochem ziemi” (143). Lecz Niepokalana kocha ich i uzyskuje od Boga łaskę, by mieli jeszcze czas na opamiętanie. Również rycerze Niepokalanej muszą kochać masonów (szczególnie wspomnianych przywódców), modląc się o ich nawrócenie. Właśnie w tym celu ojciec Maksymilian zwrócił się do członków M.I., aby w miesiącu październiku odmawiali różaniec, najlepiej wspólnie, i dodał: „(…) Dla czyjej korzyści? Dla korzyści szczególnie potrzebujących, a dokładnie dla korzyści tych naszych biednych, nieszczęśliwych braci masonów; tym bardziej nieszczęśliwych, że nieświadomie dążą do własnego potępienia; mimo to są oni naszymi braćmi, gdyż Jezus bynajmniej nie wyłączył ich z uczestnictwa w zasługach swej męki” (144).

Święty Maksymilian nie ograniczył się do wzywania rycerzy Niepokalanej i innych czytelników "Rycerza Niepokalanej" do modlitwy za masonów, ale sprecyzował intencję, jaką mają się oni (tzn. czytelnicy "Rycerza") podczas tej maryjnej modlitwy kierować: „Nie sądzicie, drodzy czytelnicy, że najlepszą intencją jest ta, aby się oni (tzn. masoni) jak najszybciej nawrócili, co więcej, zaciągnęli się do Rycerstwa Niepokalanej i – z pragnieniem jak najszybszego naprawienia popełnionych dotąd błędów – zabrali się z jeszcze większym zapałem, za przykładem św. Pawła po jego nawróceniu, za dzieło zbawienia dusz?” (145).

9. „Nasi biedni, nieszczęśliwi bracia masoni”

We wrześniu 1926 roku, w artykule opublikowanym na łamach "Rycerza Niepokalanej", święty komentował międzynarodowy kongres masoński, który miał miejsce miesiąc wcześniej w Bukareszcie „z uczestnictwem reprezentantów organizacji masońskich ze Stanów Zjednoczonych, Polski, Włoch, Czechosłowacji, Austrii i Rumunii” (147). Cytował długie fragmenty z Protokołów nr 11 i nr 15 Mędrców Syjonu, z których emanuje syjonistyczna nienawiść do goim (nie-Żydów), przyciągniętych do loży masońskich, niczym pionki w rękach Mędrców, którzy dążą do przejęcia światowej władzy. W protokole nr 15 twierdzi się, że wszystkie loże będą podporządkowane jedynej sekretnej prezydenturze, która wykorzysta, jako drogocenną broń, agentów sekretnej, międzynarodowej policji – członków masonerii, by kontrolować, kierować i eliminować przeciwników (148). Ponadto Mędrcy zdecydowali, że: „Lepiej przyśpieszyć koniec tych, którzy przeszkadzają w realizacji naszej sprawy, niż przyśpieszyć koniec nas, którzy jesteśmy jej twórcami. Stracimy masonów w taki sposób, że nikt, poza braćmi, nie będzie czegokolwiek podejrzewał, nawet same ofiary: wszyscy umrą w chwili, w której zajdzie taka potrzeba, pozornie z powodu zwykłych chorób. Wiedząc o tym, nawet bracia nie odważą się protestować. Stosując tego rodzaju środki, wykorzeniliśmy z masonerii wszelkie ziarna protestu wobec naszych dyspozycji” (149)

W tym miejscu św. Maksymilian zwrócił się z pełnym strapienia apelem do masonów „goim” i do Mędrców Syjonu:

“Panowie masoni, wy, którzy ostatnio, podczas kongresu w Budapeszcie, uradowaliście się tym, że masoneria rozwija się, zastanówcie się i powiedzcie szczerze, czy nie lepiej służyć Stworzycielowi pokoju wewnętrznego, radosnej miłości, zamiast wypełniać rozkazy okrutnej szajki żydowskiej, tajemniczej, chytrej, słabo znanej i która was nienawidzi? A do was, mała garstko Żydów, „mędrców Syjonu”, którzy (…) świadomie wyrządziliście tyle nieszczęść i przygotowujecie ich jeszcze więcej, do was zwracam się z pytaniem: jaką będziecie mieli z tego korzyść? (…) Czyż nie byłoby lepiej, gdybyście wy, masoni polscy oszukani przez grupę Żydów, i wy, żydowscy przywódcy, którzy pozwoliliście się opętać Szatanowi, nieprzyjacielowi ludzkości, czyż nie byłoby lepiej gdybyście również i wy zwrócili się szczerze do Boga, uznali Zbawiciela Jezusa Chrystusa, zakochali się w Niepokalanej i, pod jej sztandarami, zdobywali dla Niej dusze?...Czy raczej wolicie być częścią głowy węża, który opasuje świat i o którym powiedziano: 'Ona zmiażdży ci głowę' (Rdz 3,15)? Póki żyjecie jest jeszcze czas, ale wkrótce może być za późno!!!” (150).

Troska pastoralna ojca Kolbe wobec masonów i przywódców żydowskich widoczna jest również w jego liście z 1939 roku do ojca Vincenzo Boruna, Generalnego Asystenta Braci Mniejszych Konwentualnych (FMC), w którym pisze między innymi: „(…) Ponadto masoneria jest w większości rozpowszechniona wśród osób bardzo wpływowych i kieruje w sposób systematyczny choć podstępny niemal całą działalnością przeciw Kościołowi…Tu i ówdzie napotykamy tych samych Żydów, którzy tańczą wokół złotego cielca. M.I troszczy się o to, by nawrócić tych wszystkich, którzy potrzebują nawrócenia, na pierwszym miejscu masonerię, a następnie uświęcać wszystkie osoby, które żyją obecnie i żyć będą w przyszłości, w jakimkolwiek czasie i miejscu” (151).

Jeszcze w tym samym roku św. Maksymilian, w czasopiśmie Kalendarz Rycerza Niepokalanej („Kalendarz – almanach Rycerza Niepokalanej” założony w 1924 roku), narzeka na szerzenie się ateizmu komunistycznego, u którego początków „możemy spokojnie ulokować mafię kryminalną, zwaną 'masoneria', natomiast „ręką, która tym wszystkim kierowała (szerzeniem się ateizmu, nota autora) dla realizacji jasnego i określonego celu” (152) jest dla niego niezmiennie „międzynarodowy syjonizm” (153). Dla udowodnienia tej tezy odwołuje się on znów do Protokołów Mędrców Syjonu, precyzując jednak, że również wśród Żydów znajdują się „osoby przyzwoite” (154). Należy stwierdzić, że ojciec Kolbe nie jest antysemitą, tzn. jednym z tych, którzy nienawidzą Żydów jako takich. Przede wszystkich rozróżnia on między Żydami-narodem i „garstką Żydów”, która – według różnych środowisk jego czasów – kierowali międzynarodową centralą masońską. Ponadto, św. Maksymilian w liście z Nagasaki, z 1935 roku, ostrzegł braci z Niepokalanowa, by nie wzbudzali i nie pogłębiali (poprzez "Rycerza") nienawiści polskich czytelników do Żydów (już i tak uprzedzonych) i podkreślił, że najważniejszym celem M.I. jest „nawrócenie i uświęcenie dusz, to znaczy zdobycie ich dla Niepokalanej, miłość do wszystkich dusz, w tym Żydów, masonów, heretyków itd.” (155). Wykazał on konkretnie tę miłość, dając w 1939 roku schronienie w Niepokalanowie 1500 Żydom, uciekającym przed posuwającym się na terytorium Polski oddziałom niemieckim. W ten sposób wyrwał ich ze szponów nazistów, antysemitów przez antonomazję, wiedząc, że naraża się na zemstę z ich strony (156).

Apostolska i pastoralna troska ojca Kolbego wobec masonów nie ograniczała się jedynie do słowa pisanego, lecz wyrażała się również w faktach. Jako przykład przytaczamy świadectwo ojca Giuseppe M. Pala, współzałożyciela M.I., z okresu jego rzymskich studiów z ojcem Kolbe: "(...) Innego dnia zaproponował mi, bym udał się z nim do Palazzo Verde Masonerii, w Rzymie, celem nawrócenia Wielkiego Mistrza masonerii włoskiej i innych masonów. Zapewniłem go, że jeśli O. Rektor da należne pozwolenie, to z nim pójdę. Zaraz na poobiedniej rekreacji udał się do o. Ignudiego i przedstawił mu swoje zamierzenie. Gdy wrócił do mnie na dziedziniec Kolegium, gdzie na niego czekałem, nieco zmieszany i zrezygnowany poinformował mnie, że O. Rektor powiedział mu, iż na razie nie było to rzeczą słuszną i że lepiej modlić się za masonów. I natychmiast zacząłem się z nim modlić o nawrócenie masonów" (157).

Oczywiście świętego nie zniechęciło ograniczenie ze strony Ojca Rektora. Liczne świadectwa do procesów kanonicznych świadczą o jego apostolstwie wobec masonów, celem ich nawrócenia. Ojciec Samuele Rosenbaiger twierdzi, że święty zdołał spotkać się z polskim literatem Walterem Lieroszewskim, uznawanym za przywódcę ówczesnej masonerii polskiej i wręczył mu sławny cudowny medalik maryjny (158). Nasz święty spotkał się między innymi z Andrzejem Strugiem, starając się go nawrócić (159). Strug, pseudonim literata Tadeusza Galeckiego (160), był, według Rocznika Masonerii Uniwersalnej z 1925, Wielkim Mistrzem Wielkiej Loży polskiej masonerii i ojciec Pio narzekał, że to właśnie on otrzymał odznaczenie państwowe (161).

Kiedy w Polsce, w dniach 12-14 maja 1926 roku, miał miejsce krwawy zamach stanu marszałka Piłsudskiego, który w ten sposób stał się sędzią sytuacji politycznej w tym kraju, ojciec Kolbe napisał w lipcowym numerze "Rycerza", że Andrzej Strug stwierdził jasno w przemówieniu do zgromadzenia masońskiego, iż masoni mieli rządzić krajem a nowy przywódca musi oprzeć się na nich (masonach), dla właściwej realizacji swego dzieła (162).

Podczas procesu apostolskiego, ojciec Alfonso Orlini, Przełożony Generalny Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych w okresie 1924-1930, złożył następujące świadectwo o ojcu Kolbe: „Ideał Rycerstwa Niepokalanej zrodził się w nim i dojrzewał w Rzymie, aby stawić czoła wrogości i zniewagom rzucanym przeciw Kościołowi i Papieżowi przez sekty masońskie. (…) Ideał ten dojrzewał w nim bardzo wolno: Początkowo myślał o Pobożnej Wspólnocie modlitwy i cierpienia w duchu Niepokalanej (tradycyjna pobożność naszego Zgromadzenia). (…) Natura Pobożnej Wspólnoty jest dewocyjna, zasadniczo nastawiona na nawrócenia masonów, z taktyką raczej przyciągania niż wrogości wobec nieprzyjaciela. W tym 'ziarnie' znajdują się wszystkie elementy późniejszego rozwoju. Ten sam cel widoczny jest również w modlitwie: 'O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, a szczególnie za masonów'. I masoni – kontynuuje ojciec Orlini – szczerze się nawracali. Wręczał im medaliki, a wielu z nich spowiadało się. W Polsce rozpoczął się apostolat masonów i pogan (…)” (163).

Oczywiście podobne zainteresowanie apostolskie naszego świętego wobec „naszych biednych, nieszczęśliwych braci masonów” nie było pozbawione krzyży i przeszkód, które pochodziły również ze strony tych ostatnich.

W liście z 1928 roku, z Niepokalanowa, ojciec Kolbe prosił o wspomnienie podczas Mszy Świętej współbrata ojca Stycznego, „gdyż zdaje się, że również i przeszkody nasiliły się, jako że masoneria wydaje się pragnąć, by 'Rycerz' został ulokowany trochę dalej od Warszawy” (164). W liście z życzeniami dla matki, datowanym na 23.3.1938 rok, święty informował, że Niepokalanów, dzięki pomocy Niepokalanej, odparł „ataki masonerii” (165), dodając, że poprzedniej soboty miało miejsce „wielkie zwycięstwo w tej walce”, mimo to „zbliżają się posiłki nieprzyjaciela” (166). Na ten temat, w kronice Niepokalanowa z dnia 19.3.1938 roku, znajdujemy następującą informację: „Ojciec Gwardian, pełen wdzięczności dla Niepokalanej, ogłasza braciom podczas kolacji, że został zwycięsko odparty wrogi atak przeciw Niepokalanowowi, oraz że zostały zdemaskowane inne próby masonerii” (167).

Wreszcie, po około dwóch miesiącach, święty pisał z Niepokalanowa do współbrata Mugenzai-No-Sono:

„Tu, u nas, dzięki Niepokalanej wszystko idzie coraz lepiej. Masoneria, poprzez swoje liczne macki, rzuca się przeciw Niepokalanowi z coraz większą zawziętością, ale również Niepokalana, posługując się swoim Niepokalanowem miażdży głowę tego węża (Rdz 3,15) w sposób coraz bardziej spektakularny. Jest jak w prawdziwej bitwie: nowe ataki, kontrataki, lęki, instynktowne akcje, zwycięskie okrzyki radości, modlitwy i podziękowania Niepokalanej” (168).

Niestety nie wiemy jakiego rodzaju były owe masońskie “ataki” odpierane i ponawiane przeciw Niepokalanowowi. Być może wyjaśni nam to po części ksiądz Walerian Meysztowicz, prezes Polskiego Instytutu Historycznego, członek Komisji przygotowawczej do Soboru Watykańskiego II (Dyscyplina kleru i ludu chrześcijańskiego), który oświadczył podczas procesu apostolskiego, na temat działalności wydawniczej ojca Kolbe: „Jego publikacje były w sposób szczególny na celowniku prasy o inspiracji masońskiej” (169).

Postulator Generalny Zgromadzenia Braci Mniejszych Konwentualnych, ojciec Antonio Riccardi, autor pierwszej włoskojęzycznej biografii ojca Kolbe (rok 1947), w ten sposób pisał w trzeciej edycji wspomnianego dzieła: “Niepokalanów miał wszelkiego rodzaju wrogów zewnętrznych: musiał stawić czoła opozycji, zazdrości, bojkotom, śmiertelnym atakom, odnosząc ostatecznie zwycięstwo dzięki opiece Niepokalanej, roztropności swego założyciela i duchowi poświęcenia jego członków. Nieprzyjaciele zewnętrzni: wywrotowcy, masoni, nie-katolicy, antyklerykałowie – to właśnie dla udaremnienia ich spisków i podstępów powstał Niepokalanów – działali z diabelną i perfidną zawziętością, szczególnie wówczas, gdy Niepokalanów wydał 'Mały Dziennik'. To oczywiste, że ze swoim zdecydowanie katolickim programem, z antymasońskim duchem M.I., 'Mały Dziennik' wzbudzał gniew wrogów, którzy uciekali się do wszelkich form bojkotu, byle wstrzymać jego sukces i spowodować upadek” (170).

Refleksje końcowe

Na zakończenie tej krótkiej konfrontacji między światem masońskim, antymasoństwem (szczególnie tym katolickim) i masonologią Kolbego, możemy rozróżnić wśród źródeł masonologicznych Kolbego te pewne: magisterium Kościoła, Protokóły Mędrców Syjonu, oraz te prawdopodobne: "Civilta Cattolica" i, jeśli nie R.I.S.S., to przynajmniej dzieła zachowujące jego myśl. Jednak w dziełach Kolbego – przynajmniej w tych, które są do naszej dyspozycji – nie są wyraźnie podejmowane takie tematy jak: satanizm loży, okultyzm masoński, symbolizm, przedstawione w sposób bardziej pogłębiony przez takich masonologów katolickich, jak Longo, Pavissich oraz autorzy R.I.S.S. (171). Tymczasem ojciec Kolbe, by przedstawić naturę masonerii, koncentruje się na dwóch argumentach fundamentalnych: 1) naturalizm filozoficzno-etyczny, 2) międzynarodowy syjonizm, bazując – w tym ostatnim przypadku – na Protokołach Mędrców Syjonu. O ile autentyczność wspomnianych Protokołów może zostać dziś łatwiej zanegowana – lub przynajmniej poddana w wątpliwość – inaczej jest z pierwszym argumentem, który stanowi autentyczny i dobrze uzasadniony fundament doktryny masonologicznej nie tylko ojca Kolbego, ale przede wszystkim ówczesnego Magisterium Kościoła oraz innych badaczy katolickich.

Nawet jeśli w masonologii ojca Kolbego brak jest wyraźnego antymasońskiego oskarżenia o satanizm kultowy, niewątpliwie można dostrzec w nim przeświadczenie, że w masoneria, z którą walczył, zajmuje postawę satanistyczną, szczególnie w odrzuceniu dogmatów i egzaltację wolnej myśli naturalistycznej – ze wszystkimi tego konsekwencjami etycznymi – która wśród swoich form wyrazu miała również ów pochód masoński z postacią Lucyfera, który do tego stopnia poruszył młodego Kolbego, że będzie go pamiętał jeszcze dwadzieścia lat później. Poza tym św. Maksymilian, uważny znawca Humanum genus i Augustyńskiej wizji dwóch państw – przedstawionych przez encyklikę Leona XIII – uważa masonów za „sługi Lucyfera” (172) a masonerię, z jej przywódcami, za głowę piekielnego węża (173). Choć prawdopodobnie nie znał dzieł pochwalnych symbolizmu wężowego niektórych pisarzy masońskich (Bacci, Reghini, Wirth, Ward), mimo to nasz święty, jedynie w świetle magisterium kościelnego rozumie, że masoneria – dla niego cała masoneria, nie tylko ta włoska – przez swój sposób bycia i działania jest bliższa, jeśli nie identyczna, Wężowi z księgi Rodzaju 3,15 niż Bogu Jednemu w Trzech Osobach, Panu Sarego i Nowego Testamentu.

*

Komentarz redakcyjny

Tekst franciszkanina P.M. Siano jest niewątpliwie bardzo interesujący, w dość wnikliwy sposób obrazuje sposób postrzegania wolnomularstwa przez Kolbego, jak i współczesnych jego zwolenników. Niemniej autor w swoim wywodzie nie wystrzega się pewnych błędów, gdyż pod pozorem spokojnego tonu lubi zawsze coś niecoś "demonicznego" zasugerować (patrz - spotkania w knajpie "the Devil" itp.), jednocześnie dystansując się od tego.

Przede wszystkim nie dostrzega istoty sprawy: przemiany, jaką przeszła masoneria od swoich początków aż do czasów współczesnych. Same wstępne słowo na temat łączenia antydogmatycznego racjonalizmu z pasją do okultyzmu zdaje się sugerować, iż podczas prac rytualnych uprawia się wciąż praktyki okultystyczne, co nie jest zgodne z prawdą, pomijając już fakt, iż ezoteryzmem zajmuje się - głównie prywatnie - tylko pewna grupa wolnomularzy, a reszty ten temat w ogóle nie interesuje. Wolnomularstwo swój magiczno-ezoteryczny etap przeszło w XVIII w., później praktycznie odcinając się od dawnych praktyk, a pozostawiając jedynie pewne nabyte elementy, ale w przeważającej większości nadając im raczej etyczne i humanitarne znaczenie. Ta uwaga dotyczy także obrządku Królewskiego Sklepienia: omówienie tylko jego początków i dalsze milczenie autora na ten temat zdaje się sugerować, iż praktyki kabalistyczno-medytacyjne w tym Stopniu są stosowane do dzisiaj. Prawda jest jednak taka, iż pozostała tylko symbolika, ale nie ma to już wiele wspólnego z dawnymi tendencjami.

Autor nie uszczegółowia wielu informacji, podając jedynie ogólnikowe stwierdzenia, często nasuwające jednoznaczne skojarzenia: Prichardt - czary i spirytyzm. To tyczy się także listów masońskich dygnitarzy, jak np. Alberta Lantoine'a, którego cytaty autor przytacza, nie mówiąc nic natomiast o kontekście całego listu, gdyż dopiero pełna jego treść pozwoliłaby zrozumieć, czy faktycznie o to mu chodziło i czy pozostali wolnomularze zgodziliby się z taką interpretacją (pomijając już fakt autentyczności tego listu). Podobnie jest z powoływaniem się na różne osoby, których opinie i wypowiedzi miałyby zaświadczać o jedynie-słusznej interpretacji określonych symboli przez wolnomularstwo jako całości - wypowiedzi Oswalda Wirtha, który nota bene był różokrzyżowcem.

Cytowany ks. Vinzenzo Longo, pisząc o doktrynach naturalistycznych wiodących do kultu seksualnego, nie opiera się na pewnych źródłach, lecz co najwyżej na hipotezach. Akurat taki wpływ musiałby zostać udowodniony, tym bardziej, że póki co najbardziej wiarygodne źródła ideowe wolnomularstwa stanowią alchemia i hermetyzm, a nie kulty seksualne. Trzeba byłoby też dodać, iż antymasoński kongres w Trydenie pomylił się także - o czym autor milczy - nazywając masonerię sektą manichejską.

Problemem też jest to, że autor czasem za mało jednoznacznie podkreśla różnice istniejące w wolnomularstwie i jego poszczególnych odłamach, a skupia się wyłącznie na sytuacji włoskiej, na kilku przykładach próbując udowodnić hołubienie dla Lucyfera. Na dodatek sugeruje, iż większość wolnomularzy włoskich, niekoniecznie wierzyła w istnienie osobowego Lucyfera, co najwyżej traktowała go jako symbol przeciwnika katolicyzmu.

Poza tym występują jeszcze drobne błędy, jak np. twierdzenie, jakoby legenda i praktyka inicjacyjna mistrzowska związana z narodzinami i śmiercią Hirama była praktykowana tylko w ramach obrządku angielskiego "Emulation" - w rzeczywistości jest ona obecna praktycznie we wszystkich rytach. Mamy w artykule do czynienia również z tradycyjnymi uproszczeniami w kwestii masońskiej religii naturalistycznej i deizmu.

Wnioski końcowe, choć podane w łagodny, proponuję pozostawić bez komentarza, gdyż niewiele różnią się od stwierdzeń Stanisława Krajskiego czy Bonifacego Guenthera.

[Karol Wojciechowski, WWW]

*

Przypisy:

Uwaga: Tekst opatrzono w 173 przypisy. W wersji tłumaczonej zrezygnowano z przypisów bibliograficznych.

[10] Colin Dyer, w okresie 1975-76, był Czcigodnym Mistrzem Quator Coronati Lodge N.2076 W Londynie, loży badawczej United Grand Lodge of England.

[11] Cf A. Piatigorsky, Freemasonry. The Study of a Phaenomenon, The Harvill Press, London 1999, p. 98. Autor jest docentem Historii Azji południowej i religioznawstwa porównawczego na Uniwersytecie Londyńskim.

[12] George olivier (1782 - 1867), sławny mason angielskiz XIX wieku, był wyadwcą nowej edycji książki "fratela" Wiliama Hutchinsona (1732 - 1814).

[14] Cf S. Prichard, Masonry Dissected, Wilford, London 1730, pp. 25-29. Natomiast na stronach 9-24 znajdują się ryty inicjacyjne na pierwsze dwa stopnie Ucznia i Czeladnika. Mason angielski Harry Carr (1900 - 1983) podkreślił, że wiele z tego, co jest zawarte w rytuałach opublikowanych przez Samuela Pricharda, po około 250 latach, jest jeszcze obecne we współczesnych rytuałach masońskich: H. Carr...

[17] Cf B. E. Jones, Guida e compendio per i Liberi Muratori, Atanor Editrice, Roma 1995, pp 302, 313-320. Autor, który żył między pierwszą a drugą połową XX wieku, był członkiem Loży Quatuor Coronati N. 2076 w Londynie. Jones zauważa, że we wszystkich inicjacjach (zatem również i tej masońskiej) "obecna jest koncepcja symbolicznej śmierci i zmartwychwstania, czy odrodzenia, śmierci dla przeszłego życia i powstania do życia przyszłego" (s. 319)

[18] Analizując legendę Hirama i ceremonię Trzeciego Stopnia - według najsławniejszych manuskryptów, rytuałów i katechizmów masońskich angielskich i francuskich z XVII wieku (w tym rytuały Pricharda) - mason Luigi Sessa podkreśla podstawową koncepcję ezoteryczną, którą wolnomularstwo zawiera - od samego początku - w symbolice i rytuałach 3 stopnia, tzn. ideę, że odrodzenie inicjacyjne dokonuje się poprzez "Śmierć" i "Gnicie", dlatego - tłumaczy Br.Sessa - poprzez 3 stopień poszukuje się świadomej dominacji Życia i Śmierci.

[19] Pierwszy Wielki Mistrz U.G.L.E., hrabia Sussex był bardzo zainteresowany żydowską Kabałą. Mason Dyer podkreśla wpływ kabalistyczny (oraz pitagorejski) na XVIII wieczną masonerię angielską oraz na U.G.L.E., szczególnie jeśli chodzi o znaczenie (dla masonów) zastosowania numerów, które w mentalności kabalistycznej i pitagorejskiej posiadają moc twórczą (czy raczej magiczną).

[22] Le Forestier definiuje masonerię templariuszowską jako "roślinę okultystyczną", w której mieszają się następujące elementy: nadęta pycha rycerska, nieuczciwy handel coraz wyższymi stopniami i rzekomą wiedzą ezoteryczną, badania magiczno-kabalistyczne (prowadzone również przez mistyków chrześcijańskich) oraz imitowanie liturgii katolickiej. Czasami przeważają jedne cechy, czasami inne, nie eliminują się one jednak, ale współistnieją.

[23] G. Di Bernardo, Filosofia della massoneria. L’immagine massonica dell’uomo, Venezia 1996, p. 64. Giuliano Di Bernardo, Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Włoch (1990 - 1993) jest obecnie (od 1993) Wielkim Mistrzem Wielkiej Loży Regularnej Włoch, która jest jedyną obediencją włoską (inicjującą do pierwszych trzech stopni Ucznia, Czeladnika i Mistrza) będącą w łączności z Wielką Zjednoczoną Lożą Anglii.

[25] Tak pisze prof. Di Bernardo: "Albert Pike, w swojej ważnej książce Morals and Dogma, na nowo opracowuje różne rytuały wszystkich stopni Rytu Szkockiego, tworząc dzieło, które jeszcze dziś jest istotnym punktem odniesienia dla autentycznego zrozumienia Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego" (w: Di Bernardo, tamże, s. 66). Należy dodać, że w 1988 roku, Najwyższa Rada 33 i ostatniego stopnia Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego dla Jurysdykcji Południowej U.S.A. z siedzibą w Waszyngtonie (Najwyższa Rada Matka światowego R.S.D.U.) opublikowała dzieło Rexa Hutchensa 32 A Bridge to Light, gdzie komentuje (w tonie bardzo pochwalnym) dzieło Pike'a Morals and Dogma... Dr Introvigne przyznaje, że dzieło Pike'a Morals and Dogma "zawiera w rzeczywistości mieszankę religii egipskiej, magii i masonerii".

[46] Mons. Delassus twierdzi, że masoneria praktykuje żydowską kabałę i kult satanistyczny...

[74] Odkryłem, że wyrażenie "immenso principio dell'essere" (przeogromna zasada bytu), użyte przez autora masona dla określenia natury tego, co się odnosi do masońskiej formuły "Wielki Architekt Wszechświata" odpowiada temu samemu wyrażeniu, którym Carducci rozpoczyna Inno a Satana (Hymn do Szatana): " A te, de l'essere / Principio immenso / Materia e spirito / Ragione e senso (...)Te invoco o Satana,/Re del convito" (Tobie, bytu / Zasado przeogromna / Materia i duch / Rozum i sens (...) Wzywam cię o Szatanie / Królu uczty), którym określa oczywiście samego Szatana.

[91] Cancellieri 33, a propos buntu masońskiego przeciw dogmatowi (katolickiemu), pisze: „Minęło kilkaset wieków i nigdy nie zgasł płomień naszego buntu: Choć Lucyfer został wygnany z niebios, to nie wystarczyły do jego pokonania ani zastępy, ani piekła. Powstaje on potężny jak nigdy dotąd i stawia czoła Bogom w zwyciężonych twierdzach dogmatu”.

[97] U. Bacci 33 twierdzi, że “inicjacja w swoim języku symbolicznym, oznacza śmierć człowieka starego i zmartwychwstanie człowieka nowego”. Warto zauważyć, że dla masona Bacciego inicjacja masońska ma moc intymnego przeobrażenia człowieka, zatem ma moc o charakterze duchowym.

[112] W licznych numerach „Rivista Massonica” (Czasopisma Masońskiego), z okresu 1924-26, z którymi mogłem się zapoznać, naliczyłem przynajmniej 7 przypadków, w których pojawia się symbol węża, który kąsa ogon, przedstawiony tu i ówdzie. Ponadto na karcie tytułowej czasopisma, z okresu 1924-26 znajdują się, po obu stronach tytułu czasopisma, dwa groźnie wyglądające węże.

[115] Bardziej współcześnie, Eugenio Bonvicini, Mistrz masoński Wielkiego Wschodu Włoch, oraz 33 stopień R.S.D.U., przedstawił koncepcję „śmierci – zmartwychwstania mistycznego” (czy też „śmierci inicjacyjnej”) jako stały temat masonerii symbolicznej pierwszych trzech stopni oraz R.S.D.U., czyli od 1 do 3 stopnia. Również w środowisku angielskiej masonerii regularnej znajdują się autorzy (członkowie U.G.L.E.), którzy widzą ceremonię śmierci symbolicznej (figurative death) doświadczanej na trzecim Stopniu, jako „śmierć mistyczna” („mistical death”).

[116] Twierdzi on, iż teoria “wyzwolenia, zbawienia, palingenezy, ozyryfikacji, uprzywilejowanej nieśmiertelności osiągniętej poprzez śmierć i zmartwychwstanie mistyczne, jest absolutnie fundamentalna w masonerii”.

[117] Mason Reghini porównuje śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa do pogańskich mitów śmierci – odrodzenia. Treść 3 stopnia, tłumaczy Reghini, to właśnie temat przezwyciężenia śmierci, dla dokonania w inicjowanym przeobrażenia duchowego.

[119] Ward porównuje masonerię do antycznych rytów misteryjnych i inicjacyjnych praktykowanych przez plemiona prehistoryczne, indu, Egipcjan…

[156] Również po śmierci ojca Kolbe liczni Żydzi byli goszczeni przez braci w Niepokalanowie, którzy – gdyby ich odkryli naziści – zostaliby ukarani śmiercią.

[171] Charles Nicollaud, redaktor naczelny R.I.S.S., twierdzi, że istnieje zarówno najwyższy zarząd masonerii, jak i kult magiczny i sataniczny praktykowany przez masonerię ezoteryczną. Bazuje on swoje stwierdzenia na temat okultyzmu masońskiego, cytując nie Taxila, lecz masonów mistycznych, jak Saint Martin, Willermoz, Wirth.

Tłumaczenie: Tomasz Mondan

Skomentuj

Upewnij się, że uzupełnisz wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Możesz używać podstawowych znaczników html.



Wykonaj zadanie w okienku poniżej, żeby dodać komentarz

My na Facebooku

Subskrybuj nasz newsletter

Chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w polskiej i nie tylko masonerii? Zapisz się na newsletter.

Najczęściej czytane

Wielki Wschód Polski 1910-18

13 Lis 2015 historia masonerii

Masońska symbolika dla laika

13 Lis 2015 Symbolika